Te-Tris: cała prawda o freestyle'u

Chwilę przed startem bitew Red Bull KontroWersy, Te-Tris opowiada, o co chodzi we freestyle'u.
Te-Tris
Te-Tris © Michał Marton
Autor Tomek Doksa

Red Bull Kontrowersy: nowy pomysł na bitwy freestyle’owe, które odbywać się będą w 2017 roku podczas Juwenaliów tylko w trzech polskich miastach.

Freestyle (za Słownikiem Języka Polskiego): wolny styl; styl rymowania z pamięci w utworach hiphopowych (czytaj: fristajl).

Te-Tris (za oficjalnym kontem na Facebooku): dwukrotny wicemistrz Wielkiej Bitwy Warszawskiej (2004 i 2005) i wielokrotny zwycięzca prestiżowych kontestów freestylowych. Żywa legenda polskiego stylu wolnego.

Na pewno dobrze pamiętasz swoje freestyle'owe początki. Możesz raz jeszcze przypomnieć, co cię pchnęło do uprawiania tej, dość trudnej i dla wielu raperów niewdzięcznej wręcz, formy rapu?

W moim przypadku był to zupełnie naturalny proces. „Freestylowałem” na długo zanim dowiedzieliśmy się, że tak nazywa się i określa tę formę. Zdarzało mi się rymować zabawne linijki o znajomych na kilka lat przed pojawieniem się jako takiej sceny wolnostylowej w Polsce. Tym samym, w momencie kiedy można było zmierzyć się w takiej konwencji z ludźmi z całego kraju, nie zastanawiałem się dwa razy. Z perspektywy czasu mogę dodać, że jest to bardzo dobry sposób na obeznanie się ze sceną, reakcjami publiczności i świetna okazja do szlifowania rapowego warsztatu.

A gdyby ci przyszło startować nie wtedy, a dziś – jak myślisz, byłoby ci trudniej czy łatwiej?

Mam swój naturalny styl i sposób freestyle'owania, więc zakładam, że tak jak dekadę wstecz, tak i dziś czy za 20 lat, nie będzie dla mnie problemem werbalizacja swoich myśli na poczekaniu. Niemniej, te kilkanaście lat temu freestyle był novum, rodziły się style, sposoby rapowania i myślenia. Wszystko było zagadką, a każdy pomysł na siebie był pomysłem dobrym, choć w takim samym stopniu eksperymentem. Dziś, zarówno zawodnicy, jak i publiczność, przyzwyczajeni są często do pewnych obowiązujących norm czy schematów i praco- i czasochłonne, a czasem wręcz karkołomne, jest wdrażanie własnej stylówki. Wiele tematów zostało już przewałkowanych na każdy możliwy sposób, co pozbawia świeżości niektóre, czasem bardzo dobre skojarzenia. Niemniej, parafrazując klasyk „it's bigger than freestyle” – albo masz to „coś” albo nie.

Patrząc na tę scenę szerzej – jak się ma sztuka freestyle’u na polskiej ziemi dzisiaj? Bitwy, dissy oraz inne zabawy raperską formą i słowem robią jeszcze, poza samymi raperami, na kimś wrażenie? Przecież jest Facebook, tam można wszystko napisać...

Z tego co zauważyłem, przeżywa mały renesans. Znów czołowi freestylowcy kojarzeni są w zasadzie przez całe środowisko. To z kolei jest dość spolaryzowane w kontekście samego stylu wolnego i traktuje go często po macoszemu, ale na pewno nie jest to dziedzina odseparowana od sceny. Beefy, dissy i wszelkie utarczki to od zawsze jeden z najbardziej emocjonujących elementów hip-hopu. Realia mediów społecznościowych mocno wypaczyły klasyczny modus operandi, ale z drugiej strony są wodą na młyn wszelkich punktów zapalnych. Bitwy natomiast są na tyle specyficzne, że bardzo dużo zależy zarówno od samych uczestników, jak i publiczności, jury, kończąc na odpowiednim nagłośnieniu i podejściu organizatorów.

Specyfika bitew i freestyle'u zadziałała ostatnio mocno w Ameryce Południowej – tam tzw. Batallia de los Gallos biją rekordy popularności. Jak myślisz, skąd to zainteresowanie?

To wielkie, świetnie wyprodukowane przedsięwzięcie. Przypomina mi czasy największego boomu na freestyle w Polsce. A jeśli pytasz, co tam zagrało, to moim zdanem odpowiedni czas, miejsce i odpowiedni ludzie.

Myślisz, że ta freestyle’owa energia, która towarzyszy Batallia de los Gallos ma szansę wytworzyć się także u nas?

Szczerze liczę na to, że Red Bull KontroWersy będą naszym rodzimym odpowiednikiem Batalii.

No tak, ale mieszkańcy Ameryki Płd. mają to do siebie, że są bardziej żywiołowi, otwarci. Polacy, z ograniczonym dostępem do słońca, częściej marudzą niż cieszą się życiem. Sądzisz, że kilkanaście lat po freestyle'owym boomie, bitewna zajawka wśród nich odżyje?

Freestyle ma całkiem nowe pokolenie i nawijaczy, i odbiorców. Tak jak sam rap i generalnie hip-hop jako kultura. To co dla jednych wydaje się chlebem powszednim, dla całej rzeszy młodszych newcomerów może mieć niepoznaną jeszcze magię i być tym ekscytującym krokiem w nieznane. Czy freestyle znowu porwie tłumy zależeć będzie od miliona detali i kilku istotnych, wiodących czynników, ale czy da się je okiełznać – to zweryfikuje tylko i wyłącznie praktyka oraz rzeczywistość.

Kogo pytać jeśli nie ciebie – co młody adept freestyle’u powinien robić, czym się kierować, by zrobić karierę dzięki swojej pasji? O czym musi pamiętać zgłaszając się do bitew Red Bull KontroWersy?

W pierwszej kolejności nie stawiać kariery na pierwszym miejscu, a skupić się na podnoszeniu swoich umiejętności i rozwijaniu tej pasji. Przejście do historii to coś więcej niż wygranie kilku imprez. Tu też zostawia się dziedzictwo, buduje pewną spuściznę, która inspiruje kolejne pokolenie. Przydaje się wewnętrzna weryfikacja – czy rzeczywiście jest to coś, czym chcesz się zajmować. Trzeba mieć powód, żeby być w ścisłym topie, nie tylko ochotę.

Już wkrótce rozpocznie się rejestracja zawodników do bitew freestyle’owych Red Bull KontroWersy – uczestnicy będą zgłaszać swój udział poprzez specjalną stronę internetową i aplikację, która „zapoda” bit oraz słowa, do których zgłaszający będzie mógł freestylować. Spośród wszystkich zgłoszeń jury wybierze potem po 16 uczestników na każde miasto, którzy walczyć będą o udział w wielkim finale. Bieżące informacje o projekcie Red Bull KontroWersy możesz śledzić na Facebooku.

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, zdjęciami i filmami, z dyscypliny która interesuje Cię najbardziej? Zapisz się na newsletter już teraz, a na pewno nie przegapisz najlepszych newsów.

read more about
Next Story