Red Bull KontroWersy: To ma się rymować!

Freestyle zamiast coachingu – proponuje Filip „Rudanacja” Antonowicz. Warto go posłuchać.
Filip Rudanacja Kontrowersy
Filip „Rudanacja” Antonowicz © mat. promocyjne
Autor Tomek Doksa

„Tylko dwie rzeczy są pewne: jestem rudy i mam gadane” – mówi o sobie. Fakt, dało się to wielokrotnie usłyszeć na antenie radiowej Czwórki, gdzie Filip „Rudanacja” Antonowicz prowadził audycję „Cztery:Gramy!”, zapamiętali też go takim uczestnicy freestyle'owej Wielkiej Bitwy Warszawskiej, na której rywalizował m.in. z Muflonem i Te-Trisem. Z tym ostatnim „Rudanacja” patronuje teraz nowemu projektowi Red Bull KontroWersy – imprezie, w ramach której w trzech polskich miastach odbędą się freestyle'owe pojedynki wzorowane m.in. na latynoskiej Batalla de los Gallos. Że warto wziąć w nich udział, Filip nie ma wątpliwości.

Co jest takiego we freestyle'u, że zacząłeś go robić? Nie wystarczyło zostać po prostu... raperem?

To wszystko przez brak cierpliwości. Od zawsze denerwowało mnie czekanie. Tworzenie rapu, czyli pisanie, poprawianie, nagrywanie... to potwornie ciężka i żmudna praca, a ja chciałem mieć coś od razu. I dało się. (uśmiech). Plus, męczyło mnie czytanie poezji. Była smutnawa, czułem, że dam radę zrobić to lepiej.

Freestyle trzeba mieć we krwi, trzeba się z tym urodzić, czy można się go nauczyć?

Wszystkiego w zasadzie da się nauczyć. Freestyle'u również. Ale z małym „ale”. Można go opanować do pewnego momentu. Są patenty w nawijaniu, które człowiek utalentowany może zrobić fajniej (fajniej, nie jakoś super lepiej, efektowniej nie efektywniej). Połowa freestyle'owców nawija fajnie, druga połowa to ci, którzy mają talent i idzie im to jakoś tak zwinniej. Aż miło posłuchać. Tych pierwszych należy docenić za to, bo mają jakiś talent, a drugich, bo mają talent do pracy, chcą wejść na szczyt i to im wychodzi.

To jest ta dziedzina hip-hopu, w której rzeczywiście wszystkie chwyty są dozwolone?

Teoretycznie tak. Czasaaami zdarzają się sytuacje, w których zawodnikom głupio jest wykorzystać jakieś najciemniejsze sekreciki przeciwnika, ale w większości przypadków to jazda bez hamulców. Każdy zawodnik stający na scenie musi zdawać sobie sprawę, na co się pisze. Plusem oczywiście jest to, że zazwyczaj wszystko, co zostanie powiedziane na scenie, zostaje tam na zawsze! Oczywiście, trafiają się przypadki konfliktowe… ale uważam, że wynika to z jakichś prywatnych sytuacji między zainteresowanymi, a nie walkami i wyzwiskami. To jest pokazywanie kunsztu władania słowem (i nie okłamujmy się – również konkretnego obrażania) i sport, nie próba sił atomowych.

Polska przez wiele lat przeżywała atak licznych bitew freestyle'owych, ci którzy wygrywali robili potem karierę w głównym nurcie hip-hopu, jak to wygląda dzisiaj?

Bitwy były, są i będą. Kółeczka, cyphery, krzyżaki i inne opcje. Wbrew pozorom, i Snapchatom, ma się to dobrze. Dobrze mają się też zawodnicy, którzy dzięki stałym bitwom po prostu wbijają się na podium. A im więcej freestyle'owców, tym lepiej! To fajna przygoda i zajebiste wyzwanie, dla każdego.

Na świecie natomiast mamy coś takiego, jak Batallia de los Gallos, która podbija m.in. Peru, Chile… Jak myślisz, dlaczego akurat teraz? Czyżbyśmy przeżywali jakiś renesans freestyle'u w ujęciu globalnym?

Myślę, że czas to zupełny przypadek. Należy się cieszyć, że freestyle opanowuje świat, w takiej czy innej formie. Bo to jednak zabawa, pojedynki, adrenalina – a zarazem coś, co większość pospinanych codziennością ludzi mogłaby stosować zamiast porad psychologicznych czy coachingu. Supersztos, że tak się dzieje, ale myślę, że czas jest zbiegiem okoliczności.

Gdyby ktoś chciał spróbować swoich sił na scenie freestyle'owej, chciał wyjść poza własne podwórko, to gdzie powinien szukać drogowskazów na starcie swojej przygody z freestylem?

Poleciłbym mu obejrzenie wszystkich bitew freestyle'owych jakie się da, potem przesłuchanie wszystkich bitew (również freestyle'owych – jakie się da), a potem zrobienie tego wszystkiego co zobaczy i usłyszy lepiej. Najlepiej kombinować samemu. To ma się rymować, być w rytm i ma płynąć (albo w przypadku bitew – celnie strzelać). Warto ryzykować, testować, ale najważniejsze to bawić się tym. To jest najlepszy drogowskaz.

 

 

Red Bull KontroWersy to nowy pomysł na bitwy freestyle’owe, które w 2017 roku odbywać się będą podczas Juwenaliów tylko w trzech polskich miastach: 12 maja we Wrocławiu, 19 maja w Warszawie i 24 maja w Białymstoku. Wielki finał zaplanowano na 25 maja.

Co zrobić, żeby w tych bitwach wziąć udział? Uczestnicy muszą wejść na specjalną stronę internetową i zarejestrować się przez aplikację, która „zapoda” bit oraz słowa, do których zgłaszający będzie mógł freestyle'ować. Spośród wszystkich zgłoszeń jury wybierze potem po 16 uczestników na każde miasto, którzy walczyć będą o udział w wielkim finale.

Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, zdjęciami i filmami o sporcie, który interesuje Cię najbardziej? Zapisz się na newsletter już teraz, a na pewno nie przegapisz najlepszych newsów!

read more about
Next Story