100cznia w Gdańsku kusi industrialnym klimatem
© 100cznia
Kultura miejska

Wpadnij do 100czni! Zakosztuj esencji nadmorskiego życia i historii

Kiedy otwierała się w 2017 roku, składała się z 17 kontenerów, kuszących fanów muzyki, dobrego jedzenia i sztuki. Dziś na terenie gdańskiej 100czni dzieje się znacznie więcej.
Autor: Tomek Doksa
Przeczytasz w 7 minPublished on
Zaczęliśmy przed czterema laty od 17 kontenerów, teraz na całym terenie jest ich około 30 – mówi Kuba Łukaszewski, współpomysłodawca 100czni w Gdańsku. – Od początku prowadzimy ten projekt razem z Alą i jest on wypadkową naszych wspólnych pomysłów i inspiracji. Wynikają one po części z tego, czym zajmowaliśmy się wcześniej, a trochę z chęci stworzenia przestrzeni, której brakowało w Trójmieście, czy w Polsce w ogóle. Chcieliśmy przenieść do nas klimat miejsc, które spotykaliśmy podróżując po świecie – tego bezpretensjonalnego relaksu, czasu spędzanego na zewnątrz, z dobrym jedzeniem, z dobrą jakością, ale nie w ogródkach barowych czy restauracyjnych. Mimo tego, że nasz projekt ma też wymiar społeczny i artystyczny, za wszelką cenę chcieliśmy uniknąć nadęcia i egzaltacji, czy ekskluzywności, bo nam takie rzeczy są zwyczajnie obce.
Na terenie 100czni stroi około 30 kontenerów, które zyskały nowe życie

Na terenie 100czni stroi około 30 kontenerów, które zyskały nowe życie

© 100cznia

100cznia to projekt kulturalny, powstały na terenach starej Stoczni Gdańskiej

Przedsięwzięcie łączy kontenerową architekturę, artystyczny nieład, dobre jedzenie oraz wiele aktywności ze świata muzyki i sztuki.
100cznia rozrasta się z roku na rok. Rozszerzyliśmy zakres naszej działalności, w tym momencie poza gastronomią, której jest więcej niż na początku, poza barami, działalnością koncertowo-imprezową, odbywają się u nas także regularne zajęcia jogi, warsztaty kulinarne, w kinie plenerowym mamy pokazy filmów dokumentalnych, na rampie zbudowanej z Red Bullem odbywają się contesty deskorolki, w tym roku doszła druga scena DJ-ska – wymienia atrakcje Kuba. – Kolejnymi rzeczami, które pojawiły się u nas w tym roku są dwie hale poprodukcyjne – zadaszone przestrzenie, gdzie mamy boisko do koszykówki, kolejny bar, miejsce do warsztatów i spotkań.
Otwieramy też galerię graffiti i street artu LayUp, którą będziemy tworzyć z trójmiejskimi legendami graffiti. Od samego początku w przestrzeni postoczniowej było bardzo dużo sztuki ulicy, wielu artystów miało tutaj w okolicy swoje pracownie i było naszymi stałymi bywalcami. Dlatego wspólnie zaczęliśmy myśleć, co zrobić, żeby graffiti nie zostało zmyte z tkanki miejskiej. Uważam że byłoby to wielką strata dla naszego miasta. Pracujemy teraz nad galerią, która ma być wyjątkowa na skalę Polski, a może i Europy. Oddajemy ją w stu procentach w ręce artystów ulicznych.
100cznia przyciąga fanów dobrego jedzenia, muzyki, deskorolki

100cznia przyciąga fanów dobrego jedzenia, muzyki, deskorolki

© 100cznia

W 100czni co roku odbywa się ponad 100 koncertów, setów DJ-skich, warsztatów i pokazów filmowych

Przestrzeń Stoczni Gdańskiej to są magiczne tereny, bardzo wyjątkowe. Świetnie zlokalizowane z jednej strony, a z drugiej jeszcze kilka lat temu zupełnie zapomniane – przypomina założyciel 100czni. – Ludzie nie mieli świadomości, że można tutaj wejść. Pamiętamy jeszcze czasy, gdy zostawiało się dowód na portierni, wchodząc do nieistniejącej już tutaj Kolonii Artystów. My postanowiliśmy zacząć to odczarowywać, bazując na naszych inspiracjach, pomysłach, skromnym budżecie i materiałach z odzysku. Okazało się, że połączenie takich elementów – jedzenia, które wychodzi poza standardowe nocne menu, oraz sztuki, muzyki i ciekawego designu, mocno jednak industrialnego, trochę postapokaliptycznego, recyklingowego – jest strzałem w dziesiątkę. Że jest bardzo dużo ludzi dookoła nas, na pewno więcej niż się spodziewaliśmy, którzy takiego miejsca dla siebie szukali.
100cznia w Gdańsku

100cznia w Gdańsku

© 100cznia

Kuba podkreśla, że kontenery z których postawili 100cznię, to w pudła z wieloletnią historią, wycofane z transportu morskiego, jednocześnie idealnie wpisujące się w okolicę. – Właściwie cała 100cznia zbudowana jest na materiałach z odzysku – czy są to europalety, z których budujemy meble i parkiet, czy mauzery, pojemniki na wodę, które podświetlone od wewnątrz stały się razem z kontenerami naszym znakiem rozpoznawczym – mówi. – Od początku chcieliśmy na takich materiałach bazować. Także dlatego, że na starcie już zakładaliśmy, że 100cznia będzie przestrzenią o minimalnym impakcie środowiskowym, więc ta filozofia ładnie nam to spina. Jesteśmy strefą wolną od plastiku, wszystkie opakowania, które wydajemy są biodegradowalne, wszystkie nasze gastronomie podpisują z nami umowę, że jeśli chcą działać na terenie 100czni, muszą nasze wytyczne wprowadzić w życie. Rocznie oddajemy do recyklingu tony kartonu i szkła.
Bardzo ważnym elementem naszego przedsięwzięcia jest także wrażliwość związana z zazielenianiem miasta. W ciągu czterech lat posadziliśmy tutaj około 2 tys. roślin, od ziół po drzewa, od mięty i kolendry po platany i klony. Nie boimy się też problematyki społecznej – opowiada dalej Kuba Łukaszewski. – Udostępniamy naszą przestrzeń wszelkiego rodzaju organizacjom pozarządowym, współpracujemy również z miastem, w temacie migrantów czy osób wykluczonych społecznie, co roku swój finał ma u nas Parada Równości. Są to rzeczy bardzo dla nas ważne i to wszystko tworzy pewną filozofię, która okazuje się nie tylko nasza. Ludzie, którzy do nas przychodzą faktycznie ją znają, rozumieją i wspierają świadomie. Albo po po prostu czują się dobrze w przestrzeni, gdzie te wszystkie elementy przenikają się wzajemnie.
100cznia w Gdańsku

100cznia w Gdańsku

© 100cznia

100cznia jest miejscem, którego szukają dzisiaj Polacy

Takim, w którym można miło spędzić czas, dobrze zjeść, spotkać znajomych i posłuchać fajnej muzyki. A wszystko w obrębie jednej miejscówki.
Zmiana pokoleniowa, która nadeszła – to, że dziś do klubów nie chodzi się już na konkretnych artystów, ale raczej do konkretnych miejsc, dla ich klimatu – z jednej strony może napawać pewnym niepokojem. To muzyka przecież była zawsze największym magnesem i wyznacznikiem trendów, wpływała na tworzenie trendów, miejskiej kultury i subkultury. Z drugiej strony chcemy tę zmianę wykorzystać – podkreśla Kuba. – Skoro wiemy, że ludzie przychodzą na 100cznię, bo to jest fajne miejsce, korzystamy z tego i proponujemy im rzeczy, które są naszym zdaniem wartościowe i warte uwagi. Myślę, że z dużym sukcesem nam się to udaje. Nasza przestrzeń czynna jest przez sześć dni w tygodniu, więc możemy sobie pozwolić np. na robienie koncertów, które może nam się nie zwracają, ale wiemy, że pokazujemy ludziom coś interesującego. Zapraszamy ludzi, którzy grają selekcję rapu, afrobeats, funku czy brytyjskich brzmień, unikamy mainstreamu, ale rzadko kiedy ktoś skarży się na muzykę u nas.
100cznia w Gdańsku

100cznia w Gdańsku

© 100cznia

Nieużywane, przemysłowe tereny oczyszczono i zazieleniono, zamieniając je w atrakcyjną przestrzeń do imprez i spotkań

Sąsiadujemy ściana w ścianę z terenem mocno industrialnym, stoczniowym, gdzie na trzy zmiany stoczniowcy budują, łatają i malują statki. Ten styk twardego przemysłu i miejskiej kultury, to jest według mnie bardzo ciekawa sytuacja. Atrakcyjna i wizualnie, i energetycznie dla odwiedzających – dodaje współpomysłodawca 100czni. – Myślę, że wiele klubów i wielu ludzi uciekałoby od czegoś takiego jak najdalej, bo jest hałas, są zastępy stoczniowców, którzy do pracy idą i z niej wracają, ale dla nas jest to esencja gdańskiego życia i historii. Między innymi historii buntu, łączącego robotników, intelektualistów i artystów. Wszystko to tworzy bardzo ciekawy konglomerat i przy okazji też kolejny etap stoczniowej historii. Dla nas na pewno bardzo ważna jest świadomość, że działamy na terenach, na których ludzie budowali statki od ponad stu lat. Stocznia Schichaua, czyli nasz teren, jest terenem zabytków klasy zero, za chwilę zostanie wpisana na listę światowego dziedzictwa Unesco. To zobowiązuje.
Cały czas staramy się wymyślać coś nowego. Wiemy, że żeby nasz projekt utrzymał swoją atrakcyjność i żywotność, musi się rozwijać. Bardzo nie chcemy doprowadzić do sytuacji, że to, co w 100czni robimy, znudzi się i opatrzy ludziom i nam. Dlatego każdy nowy sezon to dla nas nowe wyzwanie. Cały czas przemy do przodu i mamy nowe pomysły. Te na szczęście, póki co, jeszcze się nie kończą.