Rebeka, Tauron Nowa Muzyka 2017

20 piosenek do Poznania

© Paweł Zanio

Tanecznym krokiem zapraszamy do stolicy Wielkopolski i na polski finał Red Bull Music 3Style 2018.

Zainspirowani pomysłem koleżanek i kolegów z Red Bull Music Academy, którzy przy okazji 20. edycji tego kultowego wydarzenia przygotowali specjalną playlistę z Berlinem w roli głównej (gdzie Akademia się w tym roku odbywa), postanowiliśmy w podobny sposób zapowiedzieć inną imprezę, która już wkrótce odbędzie się tuż pod nosem – 22 września na poznańskim Nocnym Targu Towarzyskim. 
A że polski finał Red Bull 3Style Music, bo o tej imprezie mowa, to okazja do zabawy w towarzystwie najlepszych didżejów sceny hiphopowej i klubowej, taka też będzie ta playlista. Imprezowa i odpowiednio nastrajająca przed samym finałem. Panie i panowie – widzimy się w Poznaniu!

Damy przodem

Selekcja dokonana przy okazji imprezy w Berlinie zaczynała się od 1998 roku. My zaczynamy dużo później i… zarazem dużo wcześniej. Jak to możliwe? Wszystko dlatego, że skoro 3Style, to lista musi być klubowo-rapowa, współczesna, a przecież rodowite poznanianki, damy polskiej muzyki rozrywkowej – Halina Frąckowiak i Urszula Sipińska – wyprzedziły konkurencję, dając nam soczysty groove i szczyptę funka w czasach, gdy mało kto tych słów w Polsce w ogóle używał! „Idę dalej” i „Fortepian w rzece”, utwory z połowy lat 70. stały się perłami wyciągniętymi z lamusa przed kolektyw didżejski Soul Service na potrzeby wydawanej w latach 2007-2009 kompilacji „Polish Funk”. Trochę je studyjnie podciągnięto i bujały tak, jakby były świeżo nagrane! Oczywiście z wielkopolską precyzją i animuszem.

Po samplach ich poznacie

Buja – podobne, ale i inaczej -- duet Czarny i DJ Tas. To hip-hop instrumentalny i turntablizm mocno związany z Poznaniem. Utwór „Passion, music, hip-hop” jest zaś wręcz hiperlokalny – z ławeczki patrzy Heliador Święcicki, pierwszy Rektor Uniwersytetu Poznańskiego, a panowie prezentują winyl przywołanej chwilę temu Urszuli Sipińskiej, której „Śpiewam i gram” zostało zresztą na potrzeby kawałka wysamplowane. Wychowana na Wildze Sipińska, absolwentka klasy fortepianu w Wielkopolskim Studium Muzycznym, rozbrzmiewa również w „Zza szyb automobilu” grunwaldzko-łazarskiego Killaz Group, w tym wypadku połączonego z zaprzyjaźnionym Beat Squadem. Producent wsparł się kawałkiem „To był świat w zupełnie starym stylu” i jak obwieszcza jeden z raperów: „Dzisiaj nie zajmuję się ostrymi wrażeniami / Raczej wojażami, poznańskimi ulicami / Na to jesteśmy skazani". A Frąckowiak? Oj, również przysłużyła się hiphopowcom! Kolejny most między pokoleniami poznaniaków został zarzucony za sprawą „To nie daje zasnąć” Deepa i Bobika, zbudowanych na eterycznych, pochodzących z pierwszej połowy lat 80. „Sercach gwiazd”. Melancholijny numer, w sam raz na wyjście z klubu – na przykład po finale Red Bull Music 3Style – nad ranem.

Emiraty i królestwa

Raperzy uczynili z Poznania miasto mnóstwa synonimów. Tu znów należało by zacząć od Killazów, Gurala i Kaczora, który nakręceni popularnym w sercu wielkopolski gangsta rapem na swoim debiucie mówili już w tytule o „Zjednoczonych Emiratach Poznańskich”, gdzie panoszyła się „grunwaldzka dynastia Wazów”. Połączone siły Słonia, Mrokasa, Palucha, Kaczora, Shelleriniego i Wabera nawijały o „Księstwie Poznańskim”. „To księstwo to Poznań, wjeżdżamy jak Merc / Tworzymy dzisiaj razem republikę serc” – przypominali panowie, choć Paluch lojalnie uprzedzał, że chłosta może zostać wymierzona. Scena potrafiła mówić jednym głosem, przynajmniej czasami, najchętniej w groźnych numerach opartych na partiach charakterystycznych pianin. „To miasto” Shellera, Słonia, Ramony 23, Palucha, Kobry, Oldasa, Pelego i Gandziora jest tu dobrym przykładem. Poznań funkcjonuje jako „poznański przylądek strachu” i „kraina kwitnącej bulwy”, miejsce walki, gdzie rządzą ludzie z „Poznań Armii”. 
Peja z ekipą (m.in. wierchuszka kontrowersyjnej wytwórni UMC – Ascetoholix, Mezo, Owal i fenomenalnie dysponowany Hans), szumnie nazwaną poznańskim all-starem, sięgnął z kolei po znane z trybun na Bułgarskiej hasło „miasta złą sławą owianego” i krążył wokół niego aż osiem minut. „I moje miasto złą sławą owiane” to był hymn rapowany z polotem do wtóru buzującego basu i groźnych smyczków. Ale nie manifest jedności. „Dziękuję all-starowi, że nikt z was nie jest kuzynem” – rapuje Peja w nawiązaniu do stronnictwa Gurala, które mówi o sobie właśnie per „kuzyni”. Ten konflikt trząsł wielkopolskim rapem.

Tu się tańczy!

„Rap tworzy tu klimat, house go psuje, ale c**j w to” - przyznaje Kobra, którego wyróżnić należy za „Witamy w mieście”, kolejną osiedlową wizytówkę na bicie w stylu Dr Dre z etapu „2001” i z imponującym klipem z „wuchtą wiary” na „fyrtlu”. Pytam artystę i dziennikarza rozeznanego w tanecznej elektronice, poznaniaka Marcina Żyskiego jak to z tym było i przyznaje: „Neevald jest bardzo definiujący Poznań. Taki lekki house, co w klubach leci od lat”. Urodzony w Koninie, od 2004 podbijający poznańskie parkiety i eter Neevald „od ponad 12 lat jest autorem najbardziej popularnej house'owej audycji w kraju - Klubu Fm” (to za jego info), zgrania nagrody i przetarł sobie szlak na Ibizie. Trochę też produkuje, o czym świadczy np. nagrany z Jacobem A „Everything's Alright”. Lokalnym fanom elektroniki skutecznej i nieskomplikowanej nie trzeba też przypominać o Husarii, projekcie Nitrous Oxide'a i Adama Kancerskiego, Polaków wydających w Vandit (Paul Van Dyke) i Anjunabeats (Above & Beyond). Ambicje międzynarodowe, ale pamięć o tym skąd się pochodzi została, co zresztą dumnie wybrzmiewa w tytule marzycielskiego, nafaszerowanego arpeggiami „Poznania”.

Elektronicznie wyrafinowani

O tym, że house nie wszystko w Poznaniu zepsuł, a wręcz wiele naprawił przypomina Marcin Czubala, aktywny od 1995 roku bohater polskiej sceny klubowej, wymieniany jednym tchem z Jackiem Sienkiewiczem i Łukaszem Seligą. House to korzeń i jedna z wielu pozycji w jego menu, obok którego natychmiast wymienić należy techno. Grunt, że twórczość cechuje wrażliwość, na którą z pewnością wpływ miała nabyta w Poznaniu edukacja muzyczna i to taka elektronika, co się Pendereckiego nie boi. Czubala nawiązał współpracę z berlińskim Mobilee, ale ze stolicy wielkopolski nie uciekł przy pierwszej sposobności. Przypominamy zatem wydawany we własnej wytwórni „Poznań Bass” z 1999 roku. 
I skaczemy do duetu Rebeka, jeszcze bardziej wysublimowanego, eklektycznego. „Jesteśmy z Poznania i tu od początku było duże zainteresowanie naszą twórczością” – mówiła Onetowi Iwona Skwarek, wspominając wyprzedane koncerty duetu. U nich też nie zabrakło Poznania w tekstach – w EDM-owym „Falling” jest spacer jego ulicami, a „Who's afraid" zainspirowały wyznane wykrzykiwane do dziewczyn przez penitencjariuszy – Iwona mieszkała w bloku przy areszcie i nieustannie musiała ich słuchać. To dopiero lokalny akcent!

Spotkania z Berlinem w tle

Stolica Niemiec jest bliska poznańskim artystom nie tylko geograficznie. Tam przeniósł się Mooryc, niedoszły filozof i dyplomowany lutnik, objawienie rodzimej sceny elektronicznej, w kwestii multigatunkowości i zderzania klasycznego z klubowym godny następca Czubali, idący zresztą nawet dalej – i w jazz, i w folk. Znany z perfekcjonizmu i dystansu od mechanizmów rządzących obecnie popkulturą artysta doczekał się współpracy z czołówką europejskich producentów, kontraktów w Freude Am Tanzen i Sonar Kollektiv, ale nie stracił też kontaktu z polską sceną. Twórcze spotkania to ważna część jego muzycznego CV, dlatego prezentujemy go w dwójnasób – poprzez „Turn Left (Douglas Greed From Here To Poznan Remix)” i jego interpretację „Melancholii” Rebeki (Mooryc: „Bardzo chętnie wziąłem w tym udział, bo znamy się z Bartkiem Szczęsnym od lat. Nawet kiedyś graliśmy razem. Zresztą Iwona też jest fantastyczną osobą”), w duchu tego, co robi Moderat.
Z Berlina pochodzi też Rosalie., wychowana w Poznaniu nadzieja polskiego, niebanalnego r'n'b. Szybko, jeszcze zanim zrobiła to Alkopoligamia, poznał się na niej Mentalcut, ważna, aktywna blisko dwie dekady postać tutejszej sceny. Od wspólnego numeru rozpoczął działalność swojego labela Wildcats. A jednak o Kubie o wiele więcej mówi bardziej egzotyczna kooperacja z mogącą pochwalić się angolskimi korzeniami wokalistką (i didżejką) Luzią Avelino (Supa Gia G albo po prostu Ms Gia), łączącą Wielkopolskę z młodą Afryką na gruncie nieoczywistej, porywającej elektroniki. Ich wspólna Lua Preta to więcej niż „tylko” kuduro i afrohouse, to trzeba usłyszeć! Np. w gorącym, ilustrowanym lizbońskim klipem „Ta Bater”.
Co zaś do Rosalie. wybieramy „Trudno”, czyli numer z wczesnego etapu kariery. Dlaczego? Tekst był pisany razem z Michałem Wiraszko, poznaniakiem pełną gębą, liderem Much, kto wie, czy w swoim czasie nie najważniejszym zespołem polskiego nowego rocka, który inspiracji szukał np. w starej Republice, a i wspólnego utworu z Haliną Frąckowiak sobie nie odmówił. Numer produkowała zaś Berlinianka Martyna Kubicz, szerzej znana jako MIN t... To się nazywa ciekawa współpraca!
„Sprawdź to g***o, te typy z nabitą dzidą / Die Jungs aus'm block, guck hier, Gural i Sido / Tak rymy idą, wbijam się jak klin w bit / Deutschland, Polen, Poznań, Berlin” – to już donGURALelsko, z gościnnym udziałem niemieckiego rapera i producenta Sido, w przebojowym numerze „Te Typy”. Kolejny dowód na to, że Poznań lubi i umie dobrze się bawić.

Na koniec awangarda

Ostatnie miejsce zostawiamy na awangardę, którą Poznań też może się pochwalić. Ot, np. Wojciech Morawski – animator kultury i konceptualista, minimalista, laptopowiec, w swoim czasie propozycja do galerii, teatru i na festiwal. Ale jeżeli trzeba się ograniczyć do jednego strzału, to musi być Czykita, w którą zaangażował się Konrad Smoleński i Wojciech Bąkowski. Dziś to ludzie-instytucje sztuki, bo o wżerającym się w miasto hałasie BNNT czy Niwei, postrapowej, zimnej wariacji w temacie Mirona Białoszewskiego, pisano zaskakująco szeroko, sypnęło też nagrodami. Wcześniej Bąkowski zasłynął jako lider Penerstwa, grupy artystycznej działającej pod ściśle poznańską nazwą, która ze swoim wrażliwym chamstwem gremialnie wdarła się na wernisaże. Smoleński zaś był animatorem Pink Punku, bardziej ruchu artystycznego niż wydawnictwa, skupiającego kapele od noise'u po rap. Dwójka z lokalnego ASP spotkała się w Grupie KOT i w Czykicie właśnie. Czym jest „Szacunek”? To sztuka krytyczna wobec hip-hopu, dokonanego przez ziomków rozbioru dzielnicowego miasta, do wtóru muzyki zepsutej i szczątkowej. Bo przy takiej też się można w Poznaniu bawić.
Krajowy finał dziewiątej już edycji Red Bull Music 3Style odbędzie się 22 września, na Nocnym Targu Towarzyskim w Poznaniu.
Zagrają: Praktyczna Pani, DJ Gafo, DJ Staszek Selektah, DJ Lazy One, DJ KEBS i DJ Def Wave.
Zasady są proste: każdy didżej dostanie 15 minut na scenie, w trakcie których musi zaprezentować co najmniej trzy różne gatunki muzyczne i porwać publiczność do tańca. Jego umiejętności, i techniczne, i imprezowe, oceni jury składające się z żywych legend sceny didżejskiej i dotychczasowych mistrzów świata Red Bull Music 3Style.
Wszystkie informacje na temat finału znajdziesz na stronie wydarzenia na Facebooku.