Quebonafie, Romantic Psycho
Muzyka

20 płyt 2020 roku

© QueQuality
Wszyscy podają najlepsze dziesiątki, nam jedna dziesiątka w tym roku nie wyszła. Ale wyjątkowy rocznik zobowiązuje – oto dwadzieścia polskich płyt AD 2020, do których będziemy wracać najczęściej.
Autor Tomek Doksa

Baasch „Noc”

Kolejny polski debiut w katalogu wytwórni PIAS, w której swoją muzykę wydaje już m.in. Brodka, BOKKA czy Coals. Do tego polski nie tylko z pochodzenia, bo na „Nocy” Baasch śmielej bawi się z językiem ojczystym, przez co jego piosenki – takie jak „Brokat” czy „Cienie” – nabierają jeszcze większych emocji. Sam Baasch mówił nam w wywiadzie, że ten wydawałoby się prosty (w teorii, bo w praktyce sensownie pisać i śpiewać po polsku jest niebywale trudno) zabieg sprawił, że „poczułem, jak śpiewanie zaczęło na mnie działać – tu już nie ma zmiłuj, tu te słowa są już konkretnymi wyrazami, nic nie jest zakamuflowane”. I faktycznie, choć jego cała płyta ma bardzo nocny klimat, jest przy tym niesamowicie wyrazista.

Better Person „Something To Lose”

Polska płyta, zagraniczna muzyka. Przede wszystkim dla tych, którym nie udało się w 2020 roku – przez kolejne zamknięte granice i obostrzenia – nigdzie wyjechać. Zanim jeszcze kazali nam siedzieć w domach, Better Person, czyli Adam Byczkowski, spotkał kiedyś w Berlinie Bena Goldwassera z MGMT i natchniony tym spotkaniem wyleciał do Kalifornii. Owocem tego spotkani, a potem podróży, jest album „Something To Lose”. Mimo że nagrywany w trudnych dla artysty momentach (np. „Dotknij mnie” to – jak mówi – „pomnik jaśniejący pośród burzowego deszczu; ponury ołtarz depresji), to jednak mocno nasłoneczniony i, co już podkreślaliśmy tutaj, pozwalający „słuchaczowi pięknie odciąć się od otaczającego go świata”.

Biały Tunel „Biały Tunel”

„My jako artyści nie możemy w wieku trzydziestu paru lat infantylizować się tylko po to, żeby więcej sprzedać. Nas na pewno nie interesuje jazda na gokarcie, kiedy umiemy zapie*dalać bolidami 300 km/h na zakrętach” – mówił Ten Typ Mes przy okazji premiery „Białego Tunelu”. Płyty, o której także przy okazji tej rozmowy pisaliśmy, że najbardziej podoba nam się na niej „element zaskoczenia”: kolejna płyta Mesa, ale nagrana w nowym zespole, do tego z pomocą auto-tune'a, którego przez wiele lat sam się wyrzekał. Ten Typ Mes postanowił zrobić coś, czego nikt się po nim nie spodziewał, i zrobił to znowu w swoim mocnym stylu. „Biały Tunel” to jednak płyta wyjątkowo u niego niesinglowa – najlepiej słuchać jej za jednym podejściem, od początku do końca.

Błoto „Kwiatostan”

Pięknie wydany i opakowany winyl, który poza lekcją muzyki proponuje najbardziej atrakcyjne zajęcia z przyrody, w jakich przyszło mi uczestniczyć. Na tytuły utworów wybrano tu bowiem kwiaty polne i ogrodowe. Po świetnej płycie „Slavic Spirits” grupy EABS, Błoto – czyli zespół założony między innymi przez muzyków tamtej ekipy – kontynuuje odkrywanie własnej natury i przekładanie jej na język muzyki. „Słuchając więc jednocześnie improwizowanych, jazzowych opowiadań, budowanych na hiphopowych i synthetycznych legendach, mamy okazję zainteresować się lepiej niezauważanym na co dzień pięknem własnego podwórka” – jak pisaliśmy w tym zestawieniu. Wciąż to podtrzymujemy.

Coals „Docusoap”

„U mnie głównie królują single, ale jest parę płyt, do których będę wracał zawsze. Są to na pewno: »Blond« Franka Oceana i przede wszystkim »Jassbusters« Connana Mockasina!” – wymieniał tutaj swoje ulubione krążki Łukasz Rozmysłowski, połowa duetu Coals. Od siebie dodamy, że jego – i śpiewającej z nim Kachy Kowalczyk – płyta „Docusoap” też ma u nas szczególne miejsce. Pasjonująca jest u nich eksploracja popkulturowej – do której co rusz się w swoich piosenkach odnoszą – przeszłości z równoczesną własną, muzyczną nowomową. „Docusoap” to ich najlepsze jak dotąd dzieło, które wciąga równie dobrze jak sezon najlepszego serialu.

Hania Rani „Home”

Wydaje w świetnej, światowej wytwórni Gondwana Records, koncertuje w pięknych salach na całym świecie, a jej nazwisko na plakatach coraz częściej pojawia się w towarzystwie takich artystów jak Olafur Arnalds czy Nils Frahm. W 2019 roku Hania Rani zachwyciła wszystkich płytą „Esja” i wydawało się, że po tak mocnym autorskim debiucie przez kilka kolejnych lat będzie zbierać pomysły na album, który spróbuje temu zjawiskowemu wydawnictwu dorównać. Ale już rok później Hania wróciła z krążkiem, którym znowu skradła nam serca. Z wielkim talentem znowu gra nam na emocjach oraz wyobraźni, i jej „Home” nie chce się ani na chwilę opuszczać.

Holak „Blask”

Autor tekstów i muzyki, a także kolorowego magazynu, dodanego do „Blasku”. Holak błyszczy swoimi pomysłami i trzeba chłopakowi przyklasnąć, że robi to z taką pasją. Po wydaniu płyty tłumaczył nam w wywiadzie, że tym razem udało mu się nie narzucać żadnych ograniczeń: „Nie myślałem, że trzeba np. zrezygnować z efektów wokalnych, śpiewania albo rapowania, bo ludzie czegoś nie zaakceptują. Wcześniej zdarzało mi się z tym przeginać w obydwie strony. Teraz na szczęście pozbyłem się takich kajdanów, jakby to idiotycznie nie brzmiało”. Nie brzmi, a wręcz przeciwnie.

Karaś/Rogucki „Ostatni bastion romantyzmu”

Kiedy duet Karaś/Rogucki wydawał na początku toku „Ostatni bastion romantyzmu”, nikomu jeszcze się nie śniło, że ich wizja upadającego świata i miłości może być tak bardzo realna. „Boję się że, że w tobie zgasnę / We wszystkich kierunkach / We wszystkich na zawsze” – snuł swoją wizję przyszłości Rogucki w numerze „Świecę”, ale chwilę później okazało się, że „Na zakręcie”, jak zatytułowano inny numer na tej płycie, znalazło się naprawdę wielu z nas. Wspólnym albumem producent The Dumplings i wokalista Comy udowodnili, że choć o końcu świata grało i śpiewało już wielu, tylko niektórzy potrafią to zrobić jednocześnie przekonująco i rozrywkowo.

Mata „100 dni do matury”

„Sto dni do matury, ciągle krzyczy mi matka / Ja mam marzenia, ja mam marzenia i mam te sto wersów w notatkach / A miałem się uczyć, a miałem się uczyć / A piszę sobie tu ten track trap” – dzieli się swoimi nastoletnimi rozterkami w tytułowym singlu z debiutanckiej płyty podopieczny SB Maffiji. I bardzo dobrze, że jednak ten track trap. Prawda bowiem jest taka, że w Macie wielka nadzieja, bo nawijka u niego fajna, soczysta. Jeśli ktoś się obawiał, że wypuszczona przed krążkiem mocna „Patointeligencja” przyćmi na albumie całą resztę, szybko się przekonał, że Mata ma więcej asów w rękawie. Które zamieniał później na uznanie środowiska.

Miły ATZ „Czarny Swing”

Hip-hop, 2step, bassline, trap, house, grime… Czego na tej płycie nie ma! Polski Def Jam zapraszając do siebie Miłego poszerzył swój katalog o kolejną mocną pozycję, która – jak słusznie zauważył zresztą sam autor całego zamieszania – znakomicie się sprawdziła na koncertach (trochę ich w tym roku jednak się odbyło), jak i domowych soundsystemach. Młody raper mówił nam w wywiadzie, że jego nagrań nie słuchają sezonowcy, ale „Czarny Swing” nie jest też na pewno płytą z wyłącznością dla podziemia. I że słuchacze, którzy klaskali kiedyś na występie Skepty, skojarzą teraz, że u nas też ktoś lubi w takie brzmienia.

Pin Park „Doppelganger”

„Słuchając Pin Park mam to samo uczucie, kiedy pierwszy raz słyszałem Kraftwerk” – rzekł Anders Fridén z kapeli In Flames. I cóż to można jeszcze po takich słowach napisać? Może tylko to, że syntezatorowa muzyka duetu tworzonego przez Maćka Bączyka (Robotobibok, Kristen) i Maćka Polaka (2g), niesie się na „Doppelganger” równie pięknie, co podczas najlepszego festiwalu z muzyką elektroniczną, który miałby nigdy się nie kończyć. Najnowszy materiał Pin Park przyjmuję jako muzyczną pocztówkę z tych wszystkich imprez, do których w 2020 roku nie doszło.

Pink Freud „piano forte brutto netto”

Po płytach „Monster of Jazz” czy „Pink Freud Plays Autechre” Wojtek Mazolewski dołożył ze swoją załogą Pink Freud kolejny mocny materiał „piano forte brutto netto”, który dumnie kontynuuje punk-jazzową eskapadę, inspirowaną równie mocno muzyką rockową, co elektroniczną. „Byliśmy pierwszym zespołem z undergroundu, który zagrał w Polsce trasę w filharmoniach” – mówił kiedyś Wojtek Mazolewski. Zderzanie ze sobą różnych, wydawałoby się odległych od siebie, światów to dziś jego znak firmowy. Na „piano forte brutto netto”, czyli płycie stanowiącej mocną ścieżkę dźwiękową pod zwariowane czasy, w których przyszło nam żyć, tylko go umocnił.

PRO8L3M „Art Brut 2”

„Nocy bunt wzywa, słońca wschód wzdryga / To nie Bóg chyba, odwiesił mi się znów wywar / To smród życia, to tu zdycham / To znów finał, to Art Brut – wdychaj” – rapował Oskar na kultowym mixtapie z 2014 roku. Wtedy pobrzmiewały w tle sample z piosenek Breakout i Zdzisławy Sośnickiej, druga część inspirowana jest utworami Martyny Jakubowskiej, Kazika Na Żywo, Rezerwatu czy Wandy i Bandy. Na początku 2020 roku, w zapowiedziach najważniejszych płyt kolejnych miesięcy, pisaliśmy: choć duet wydał kilka krążków – ostatni, „Widmo”, w 2019 roku – to „Art Brut 2” będzie dla Oskara i Steeza testem najtrudniejszym. Czy ten cudowny przepis znów zadziała? Czy będzie w tym ta sama magia? Dziś już wiemy, że tak. „Art Brut 2” bardzo tak.

Quebonafide „ROMANTICPSYCHO [JAPAN EDITION]”

Jedni będą pamiętać „ROMANTICPSYCHO” jako sprawnie zrealizowaną akcję marketingową, jakiej na polskim rynku dotąd nie było, inni – do których zalicza się wyżej podpisany – jako najlepiej wymyśloną i wyprodukowaną płytę 2020 roku. Album, który pojawił się na rynku w trzech odsłonach, ten w wersji „[JAPAN EDITION]” - z dodatkowymi utworami - długo będzie u nas wyznacznikiem jakości dla kolejnego pokolenia nie tylko hiphopowców, ale i każdego, kto chce zostać gwiazdą pop. Choć może niekoniecznie w rok. Wybór zaproszonych na krążek producentów (z Emade, Krimem, Hatti Vatti i Kixnarem na czele) oraz gości (Daria Zawiałow, Sokół, Mrozu, Ralph Kaminski i inni) imponuje rozmachem (jest oldschool, jest newschool), ale i celnością. Każdy dokłada do „ROMANTICPSYCHO” swoją cegiełkę i ma swój udział w tej niebywale barwnej, interesującej na wielu płaszczyznach, muzycznej opowieści.

Rasmentalism „Geniusz”

„Pocztówka z płonącej Kalifornii” – tak powinna nazywać się ta płyta. Bardzo ciepła i wakacyjna w brzmieniu, ale już w treści niekoniecznie. „Bardzo mi się podoba to skojarzenie. I o to nam chodziło przy tej płycie, i też przy poprzednich. Żeby w przyjemny sposób, w który chce ci się słuchać muzyki, podawać treści, które są ważne, może czasami trochę cyniczne, ale żeby jednak zawrzeć w nich obserwację świata” – mówił nam w tym wywiadzie Ras. A nam się bardzo podoba cały ich „Geniusz” – bardzo trzeźwe, często poruszające wręcz, spojrzenie na rzeczywistość przy fajnie bujających rytmach.

Artur Rojek „Kundel”

Bardzo ważna w przekazie płyta. Przyziemna w treści (słowa: Radek Łukasiewicz), ale rozrywkowa w warstwie muzycznej (produkcja: Bartek Dziedzic). Jak wspominał Artur Rojek w tym wywiadzie: „Cały czas nakręcamy się w spirali doskonałości, niezniszczalności. Idąc więc za tym, doszedłem finalnie do elementu zwykłości. Zwykłości pozytywnej, dobrej niedoskonałości, czegoś takiego, co mi zawsze bardziej imponowało niż supermoce i superwygląd”. O tym jest właśnie jego mądry i poruszający „Kundel”. O nas samych, codziennie idących z życiem na czołowe.

Rosalie. „IDeal”

Pierwsza artystka w polskim katalogu Def Jam Recordings. I od razu wchodzi do niego z jedną z najlepszych płyt nagranych w 2020 roku. Rosalie. na „IDeal” postawiła przede wszystkim na piosenki i teksty śpiewane po polsku, jak sama mówi, wyszła z alternatywy, ale nie boi się dziś popu. I kiedy inne wokalistki silące się na fajną mieszankę popu i r’n’b śpiewają „już tylko ja, ja, ja”, ona wydaje album, który „IDeal” jest nie tylko z tytułu.

Skalpel „Highlight”

Zanim Skalpel wydał „Highlight”, grał koncerty z bigbandem. Ale nowa płyta, choć brzmi bardzo koncertowo, powstawała już w duecie, i w studiu. Jej największym atutem jest jednak właśnie to, że sprawia wrażenie, jakby pracował nad nią duży i rozweselony wspólnym graniem zespół. „Highlight” ma duży rozmach, ma w sobie dużo kolorytu, a jeśli jeszcze sam album wzbogacić o dodatkowe remiksy, które ukazały się na późniejszej epce, w wykonaniu m.in. Hatti Vatti, Catz n Dogz czy Hani Rani – całość składa się nam na fascynującą elektroniczną podróż w taneczną przyszłość.

Taco Hemingway „Jarmark”, „Europa”

W poprzednie lato dostaliśmy od niego muzyczną „Pocztówkę z WWA”, tym razem – dwie płyty, na których Taco Hemingway rysuje i gorzki portret Polaków, i przy okazji aktualizuje nam samego siebie. Oczywiście wszyscy zapamiętamy go najbardziej z singla „Polskie tango” – zdecydowanie najmocniejszego numeru na tym dwukrążku – ale choć żadna z płyt nie ociera się o wybitność, to z tego zestawu kilkudziesięciu utworów wciąż będziemy kojarzyć więcej niż ze sporej części rapowych albumów, wydawanych u nas w 2020 roku.

Włodi/88 „W88”

Po udanej współpracy już przy poprzedniej płycie „Osad”, Włodi wziął się mocniej pod rękę z producencką połową duetu Syny – 1988 – i… zmontował najbardziej zadymiony i klimatyczny album w polskim rapie od lat. „Piszę od świtu, dwa skowyry śpią w nogach / Piszę kolejny trip raport / Potem ruszam z trasą podziękować wam za to / Tak od Skandala po Osad / Jestem tu po to, żeby istniał jakiś kontrast” – i za to Włodiemu należy mocno przyklasnąć. Jego, i 1988, album to nie tylko idealny podkład pod coraz dłuższe wieczory, ale przede wszystkim remedium na świat, który w 2020 nam zwariował. Oby do następnego!

Bonus: WCK „Skład Kru”

Tekst: „To dla moich ziomów, wszystkich moich ziomów” nawijał w 2020 roku co prawda na swojej płycie OKI, ale idealnie on pasuje też do nowego krążka ekipy WCK – eksplodującego wręcz hiphopową energią i kumpelską atmosferą. „Skład Kru” to płyta wydana tuż przed końcem roku (stąd ten bonus), ale pominąć ją w podsumowaniu ostatnich 12 miesięcy nie sposób. Parafrazując wers z otwierającego płytę „Intro”: „Nie robią tej muzyki, bo jest na rapy moda, robią tę muzykę, bo ją kochają, młoda”. Nowy album WCK (wywiad o nim już wkrótce na naszych stronach) to piękny list miłosny do hip-hopu i jego wiernych słuchaczy.
Z 2020 roku pamiętać będziemy także płytyThe Bullseyes „The Best of Bullseyes”, EABS „Discipline Of Sun Ra”, JWP „Koledzy. Mixed by Falcon1”, Jan-rapowanie „Uśmiech”, Kasia Lins „Moja wina”, Lotto „Hours After”, Ptakova „Suma wszystkich dźwięków”, Daniel Szlajnda „Komorebi”, Waglewski Fisz Emade „Duchy ludzi i zwierząt”, Krzysztof Zalewski „Zabawa”