1. Najszybszy serwis w siatkówce z mandatem na ekspresówce
W dzisiejszej siatkówce kluczową rolę stanowi zagrywka. To właśnie od serwisu zaczyna się cała akcja, dlatego zawodnicy starają się posłać piłkę w jak najbardziej kąśliwy sposób. Niektórzy mają świetnie wytrenowanego "floata", czyli szybującą zagrywkę, ale są gracze, którzy stawiają na siłę.
Do tej pory najszybszy serwis w siatkówce na świecie posłał Bułgar Matej Kazijski. Piłka przy jego uderzeniu osiągnęła prędkość aż 132 km/h! To o 12 km/h więcej, niż dozwolona prędkość na drodze ekspresowej w Polsce, więc... Bułgar musi uważać.
Oczywiście powyższa statystyka to najszybszy wynik w historii pomiarów. Na wielu meczach nie ma jednak oficjalnego sprzętu do mierzenia prędkości zagrywki. Od statystyków, którzy prowadzą takie badania na własne potrzeby, można jednak usłyszeć, że ta granica często jest bita, szczególnie przez Niemca Gyorgy Grozera, który posyła kosmiczne serwisy!
2. Informacje o siatkówce: matka z córką po medal
Mówi się, że dzieci sportowców są często "skazane na sport". To naturalne: skoro rodzic (lub oboje) uprawiają jakąś dyscyplinę, to ich pociechy często bywają na boiskach, w halach czy innych arenach. Poza tym, często dzieci mają naturalne predyspozycje do gry w siatkówkę lub talent, by uprawiać daną dyscyplinę.
Ale takie ciekawostki o siatkówce, jak w przypadku Magdaleny i Izabeli Śliwy (dziś Lemańczyk), zdarzają się bardzo rzadko. Pierwsza z zawodniczek to niemal legenda polskiej siatkówki. Rozgrywająca wywalczyła dwa złote medale mistrzostw Europy i ma na swoim koncie dziesiątki medali mistrzostw Polski, Włoch czy w Lidze Mistrzyń. Jej córka Iza również wykazała się siatkarskim talentem i szybko została powołana do młodzieżowych reprezentacji Polski jako libero.
Magdalena Śliwa przez 29 lat (!) swojej kariery grała z wieloma zawodniczkami, ale w 2010 roku przyszło jej dzielić klubową szatnię z... córką Izą! Co więcej, siatkarki nie tylko razem trenowały i grały w ówczesnym Atomie Trefl Sopot, ale wspólnie... wywalczyły srebrny medal mistrzostw Polski! Dziś Magda próbuje swoich sił jako trenerka, a Iza dalej gra - już w ENEI PTPS Piła.
3. Siatkówka - ciekawostki: Wlazły prawdziwą legendą
W dzisiejszym sporcie rzadko zdarza się, że zawodnicy są tak przywiązani do barw klubowych, że nie chcą odchodzić do innych drużyn. Zdarzają się jednak wyjątki. Jednym z nich jest Mariusz Wlazły, atakujący PGE Skry Bełchatów, który w ekipie mistrzów Polski występuje już od... 15 lat!
"Mówisz PGE Skra Bełchatów - myślisz Mariusz Wlazły" - takie powiedzenie utarło się już wśród siatkarskich kibiców w całej Polsce. Nie ma się jednak czemu dziwić. Wlazły jest prawdziwą legendą klubu i to nie tylko ze względu na swój staż, ale również na osiągnięcia. "Dla mnie to wyjątkowa sprawa, bo przez 20 lat pracy w PGE Skrze, ten chłopak jest praktycznie cały czas ze mną" - mówi o 35-letnim dziś Konrad Piechocki, prezes klubu. "Wszystkie sukcesy, jakie odnosiliśmy, tak naprawdę są też sukcesami Mariusza. To idzie ze sobą w parze".
Dodajmy tylko, że te sukcesy to m.in. dziewięć mistrzostw Polski, siedem krajowych Pucharów, trzy medale w Lidze Mistrzów i dwa klubowe wicemistrzostwa świata. I choć Wlazły przez cały czas otrzymywał dużo lepsze finansowo propozycje, to został w PGE Skrze.
4. Ciekawostki o reprezentacji Polski w siatkówce: z boiska na... fotel prezesa
Każdy, kogo interesują ciekawostki o siatkówce wie, że siatkarze uchodzą za wyjątkowo inteligentnych sportowców. Nic więc dziwnego, że dużo wcześniej myślą o tym, co będą robić po zakończeniu kariery. Już w jej trakcie szukają rozwiązań: robią kursy trenerskie, zakładają akademie, inwestują w biznesy. Ale ostatnio jest wyjątkowa moda na... prezesurę!
Zobacz także:Magda Stysiak: W siatkówce można się wyszaleć
Pamiętacie Piotra Gacka? To znakomity reprezentacyjny libero, który z naszą kadrą wywalczył wicemistrzostwo świata, mistrzostwo Europy i brązowy medal w Pucharze Świata. Po tym, jak zawiesił buty na kołku, pracował w ONICO Warszawa, w którym koordynował różne projekty. W ubiegłym roku Gacek został jednak prezesem całego klubu i jak na razie radzi sobie bardzo dobrze. Klub pod jego wodzą jest już w najlepszej czwórce PlusLigi i ma duże szanse na medal w mistrzostwach Polski.
Inny libero naszej kadry, Krzysztof Ignaczak, również miał na siebie wiele pomysłów po zakończeniu kariery. Pracował m.in. jako komentator i ekspert telewizyjny i analizował grę swoich niedawnych kolegów z boiska. Ignaczak długo był jednak związany z Asseco Resovią Rzeszów, a w grudniu 2018 został... jej prezesem. Trzeba przyznać, że ma trudne zadanie, bowiem w tym sezonie klub z Rzeszowa nieco zawodzi.
Zobacz także: Siatkarskie Skrzydła
Swoim reprezentacyjnym kolegom widocznie pozazdrościł Paweł Zagumny. Słynny rozgrywający niedawno został prezesem Polskiej Ligi Siatkówki S.A., czyli organizatora rozgrywek na najwyższym szczeblu w Polsce. Według wielu osób to odpowiednia osoba na odpowiednim miejscu. "Guma" zawsze umiał poprowadzić grę reprezentacji, a do tego to konkretny i rzeczowy facet. "Może do tej pory z dziennikarzami współpracowało mi się różnie, ale obiecuję, że poprawimy swoje relacje" - śmiał się Zagumny, który zawsze był postrachem dziennikarzy.
Mało? Są jeszcze Sebastian Świderski i Paweł Papke, czyli kolejni z pokolenia wyżej wspomnianych zawodników. Pierwszy z nich z powodzeniem szefuje ZAKSIE Kędzierzyn-Koźle, czyli aktualnemu wicemistrzowi Polski. Z kolei Papke przez kilkanaście miesięcy był prezesem Polskiego Związku Piłki Siatkowej.
5. I ostatnie ciekawostki o siatkówce: z parkietów na trawiaste boisko
Daniel Pliński to kolejny utytułowany siatkarz, który zakończył już karierę. Aktualnie były zawodnik m.in. Jastrzębskiego Węgla, PGE Skry Bełchatów czy Indykpolu AZS Olsztyn realizuje się jako dziennikarz i ekspert Ligi Mistrzów w jednej z telewizji, co zawsze było jego marzeniem. Ale jest coś jeszcze...
Wicemistrz świata z 2006 roku postanowił spełnić też inne dziecięce marzenie i... gra w piłkę nożną. Czterokrotny siatkarski mistrz Polski zasilił szeregi zespołu Zatoki Puck ("Plina" pochodzi z tego miasta). "Po 27 latach znowu zagrałem w Zatoce Puck! Może A-klasa nie robi wielkiego wrażenia, ale już 90 minut na środku obrony tak. Duma rozpiera" - napisał na Twitterze były już siatkarz.
Najważniejsze, że Zatoka z Plińskim w składzie wygrała i to 3:2. Wynik nie przypomina Wam siatkarskiego?