Gry

6 kultowych gier zręcznościowych

© StudioMDHR
Autor Michał Pajda
Staroszkolne zręcznościówki, przez których stopień trudności odchodziliśmy od zmysłów...
Masochiści wszystkich krajów – łączcie się. Wiemy, że tam jesteście i w przeszłości (lub po dziś dzień) próbowaliście w tych grach wideo wyśrubować jak najlepsze wyniki punktowe przy jednoczesnej utracie jak najmniejszej liczby żyć – a ci mniej hardcore'owi gracze chcieli po prostu przetrwać. Dzisiaj nie tworzy się już tak wymagających zręcznościówek, jak miało to miejsce jeszcze kilka lat temu. Jest więc za czym potęsknić i jest co wspominać – poniżej zamieściliśmy listę sześciu najlepszych gier, przy których łamaliśmy palce na klawiaturach. Lub same klawiatury o kanty biurek – z frustracji po kolejnym wirtualnym zgonie.

Kapitan Pazur

"To zadanie będzie wymagało idealnej synchronizacji" mówi Kapitan Pazur – tytułowy bohater diablo trudnej zręcznościówki lat 90-tych, za produkcję której odpowiada Monolith Productions – gdy natrafi na wyjątkowo paskudne zadanie zręcznościowe przygotowane przez twórców gry. Powyższy cytat charakternego kociaka, ubranego w równie charakterny kapelusz i oficerski kubraczek, nie znalazł się jednak w artykule przypadkowo – w pełni bowiem oddaje całościowy poziom trudności produkcji uważanej za jedną z bardziej hardcore'owych platformówek w historii gier wideo. Tytuł był niełatwy do tego stopnia, że Monolith – pod naporem rodziców, którzy dla swych pociech oponowali za uproszczeniem gry dla młodszych odbiorców – zmuszony został do obniżenia poziomu trudności (m.in. zmniejszono punktowy próg, po którego osiągnięciu zyskiwało się dodatkowe życie). W kwestii fabuły nie było "ochów" i "achów" – szukanie kawałków mapy i klejnotów, które w połączeniu z magicznym amuletem dawały jego posiadaczowi aż dziewięć żyć było tylko pretekstem do pokonywania kolejnych etapów wypełnionych po brzegi zbieranymi precjozami. Ale jaką dawało to frajdę? Wie tylko ten, kto zagrał.

Super Hexagon

Totalnie niezrozumiałym jest dla mnie fenomen Super Hexagonu, niemniej jednak ta rytmiczna gra zręcznościowa jest wynoszona na piedestał nieskomplikowanych gier, które zabiły ćwieka nawet największym miłośnikom tego gatunku. Na czym polega sama rozgrywka? Ot sterujemy małym trójkącikiem, który – w rytm muzyki – musi unikać zwężających się hexów (czyli tytułowych sześciokątów równoramiennych) pozbawionych przynajmniej jednej ściany przez którą można uciec. Wszystkie kawałki muzyczne towarzyszące rozgrywce są bardzo energiczne i na długo po zabawie wciąż mogą "łupać" w głowie – chociaż jest to zaleta Super Hexagonu, to zbyt długie obcowanie z samą grą może niekorzystnie wpłynąć na naszą percepcję. Zaleca się więc rezygnację z długich posiadówek przy SH na rzecz krótkich, kilkuminutowych "szpilów" – to i tak wystarczający czas, by z irytacją rzucić parę przekleństw pod nosem, uwierzcie...

Geometry Dash

Geometry Dash z 2014 roku jest chyba jedną z najtrudniejszych gier w całym zestawieniu. Produkcja studia RobTop Games jest ślicznie kolorowa i upstrzona fantastycznymi retrodźwiękami, jednak przechodzenie kolejnych jej etapów – również tych, które zaprojektowane zostały przez innych graczy w specjalnym edytorze poziomów – wymaga od grającego przeolbrzymich pokładów cierpliwości. Ginie się tu niemal tak często, jak w Super Hexagonie, jednak gra jest przy tym niezwykle sprawiedliwa. Kolejnych przeszkód – ich rozmieszczenia oraz sposobów na efektywne pokonanie – "uczymy się" najstarszą na świecie metodą prób i błędów. Przechytrzanie hardcore'owych pułapek i pokonywanie zaskakujących niebezpieczeństw daje jednak olbrzymią frajdę i jest nieziemsko satysfakcjonujące. Warto więc zagrać – o ile oczywiście znajomi zwykli o Was mówić "oaza spokoju". Jeśli nie... no cóż -– są też inne gry, prawda?

Crash Bandicoot

Crash Bandicoot to gra mojego dzieciństwa – przygody zwariowanego jamraja (w żadnym wypadku lisa!) wydane przez Naughty Dog w 1996 roku doczekały się remastera o tytule N.Sane Trilogy (liftingowi poddana zostały trzy gry serii), który w 2017 roku pojawił się na konsolach Sony, by w rok później zagościć również na Switchu, XONE oraz poczciwych PeCetach. Czy jest to trudna gra? Na pewno wymaga odrobiny pomyślunku i większość etapów da się przejść bez zapocenia pada. Zdarzają się jednak i takie plansze, przy których przekleństwa zaczynamy używać w charakterze przecinka – ot, choćby poziom na pokrytym mgłą moście linowym. Jest to jedna z niewielu gier, przy której musiałem walczyć z pokusą roztrzaskania kontrolera o ścianę, więc... jeśli lubicie tego typu staroszkolne gry – sprawiedliwe, aczkolwiek o wyśrubowanym i nierównym poziomie trudności – to Crash Bandicoot będzie idealnym pomysłem.

Cuphead

Deweloperzy ze StudioMDHR stworzyli potwora o nazwie Cuphead. Gra pod względem wizualnym to prawdziwy majstersztyk nawiązujący oprawą graficzną do pierwszych animowanych bajek dla dzieci – jak chociażby tych o przygodach Myszki Miki. Od obejrzenia pierwszego trailera można więc się zakochać i tę grę po prostu chcieć – bez względu na wszystko. Na trailerach wygląda zresztą na stosunkowo prostą – szczególnie, gdy gra w nią ktoś obyty z tego typu grami. Ja jednak szybko Cupheadowi podziękowałem przez wzgląd na diaboliczny wręcz poziom trudności. Tej gry nie da się przejść – każdy, kto to zrobił, nie jest człowiekiem, a jakąś ludzko –komputerową hybrydą. I zdania nie zmienię, bo nie napociłem się tak nawet podczas przerzucania węgla (i to w prawdziwym, a nie wirtualnym świecie), jak przy próbach przejścia pierwszych etapów gry. Podziękowałem i zrezygnowałem – zdrowie fizyczne i działające palce były dla mnie ważniejsze od przejścia gry. Jeśli ktoś lubi naprawdę skomplikowane wyzwania, to zapewni je nic innego, jak właśnie Cuphead.

Super Meat Boy

A na deserek Super Meat Boy, czyli gra o... kawałku mięsa, które jest mielone, miażdżone i neutralizowane jeszcze na wiele innych, równie wymyślnych metod. Oczywiście zadaniem gracza jest uniknięcie tych wszystkich elementów, które mogą zrobić kuku – nasz mięsny kąsek może przy tym skakać i ślizgać się po ścianach oraz powierzchniach poziomych – robi więc niemal wszystko, co może, byle tylko uwolnić swoją ukochaną. Miłość nie wybiera, a jak się prawdziwie kocha to i wybrankę uratować trzeba – w szczególności, gdy ta zostaje porwana przez złowrogiego doktora Fetusa, prawda? Poza iście karkołomnymi wyczynami, których musi dopuścić się protagonista, by przejść cało przez kolejne etapy najeżone pułapkami, na naszej drodze staną też ciekawi i trudni do pokonania bossowie oraz wiele urozmaiceń wizualno-gameplayowych przygotowanych (na złość graczom) przez twórców. Nie zmęczyłeś się wymienionymi powyżej tytułami? Spróbuj więc swojego szczęście w Super Meat Boy, przyjacielu...