Wyobraź sobie wąski, nylonowy, elastyczny pas, rozciągnięty pomiędzy dwoma drzewami. Następnie wyobraź sobie balansowanie na nim, chodzenie, a w końcu podskakiwanie i robienie salt. Witaj w świecie slackline’u – sportu, który nie tylko dostarczy ci wrażeń, ale też sprawi, że będziesz sprawniejszy.
Trenujesz? Dołącz do klubu Red Bull Polska na Stravie i zaproś do niego znajomych: https://www.strava.com/clubs/redbullpolska
Dawniej sport ten był domeną wspinaczy skałkowych (powstał w Kalifornii w końcówce lat 70-tych). Teraz uprawia go wielu ludzi niekoniecznie związanych ze wspinaniem. Początkujący robią to na mocno napiętych, krótkich, nisko zawieszonych linach w parkach. Inni potrafią bić rekordy na dużej wysokości, chodząc na linie na odległość nawet ponad kilometra. Jeszcze inni wykonują na taśmie triki – choćby takie, jakie zobaczymy już 19 sierpnia w Gdyni podczas zawodów Red Bull Slackship. Sprawdź w jaki sposób slacklining może poprawić także twoje zdrowie, wzmocnić różne grupy mięśni i wpłynąć na sprawność umysłu.
1. Poprawa poczucia równowagi
Slacklining to nic innego jak balansowanie na chyboczącej się linie – niezależnie od tego, czy jest zawieszona kilka, czy kilkaset metrów nad ziemią. Równowaga i ćwiczenia stabilizacji całego korpusu, które pomagają ją utrzymywać, poprawiają wyniki w wielu sportach, takich jak bieganie, narciarstwo, pływanie na różnego rodzaju deskach, czy wspinaczka.
2. Wzmocnienie korpusu
Każdy kto nienawidzi przysiadów i brzuszków, a chciałby wzmocnić korpus, powinien tego spróbować. Będąc na linie cały czas używa się mięśni brzucha, pleców, ud, pośladków i wszystkich mięśni głębokich. Tylko tak i pomagając sobie rękami można utrzymać środek ciężkości nad liną. Im silniejsze są mięśnie głębokie twojego tułowia, tym mniej musisz polegać na rękach.
Początkujący zwykle czują palenie w mięśniach. Jak mówi Harry Cloudfoot, londyński instruktor slackliningu: „Przez pierwsze sześć tygodni testujesz wytrzymałość mięśni korpusu. Potem ciało się przyzwyczaja i odczuwasz to coraz mniej”.
3. Medytacja w ruchu
Chodzenie po taśmie jest opisywane jako medytacja w ruchu, podczas którego musisz osiągnąć pewien stan umysłu, utrzymując go w czystości od innych myśli i skupieniu, żeby przejść z jednego końca na drugi. Najbardziej sprawdza się to w przypadku longliningu i highliningu – odmianach slacka, bez wątpienia dających też mocne wrażenia.
„Kiedy zaczynasz przygodę ze slackliningiem, twój umysł jest zaprzątnięty myśleniem o tym jak utrzymać równowagę i ciężko jest uwolnić go od tego. Trzeba się skupić na oddechu, żeby wypełnił zatroskaną głowę. Oto, jak można medytować na cienkim kawałku materiału i stawać się coraz lepszym w slackliningu” - mówi Harry.
4. Wzmocnienie pleców
Także mięśnie pleców wzmacniają się na początku slacklininigowej kariery, co może pomóc zredukować szanse na wystąpienie bólu, lub jeśli miało się taki problem wcześniej, wyeliminować go. Często boli mięsień czworoboczny lędźwi, a ćwiczenie go na taśmie pomaga stabilizować biodra i kręgosłup. Pracuje też mięsień prostownik grzbietu, dzięki czemu poprawia się sylwetka. Lekarze zajmujący się problemami z kręgosłupem zgodnie twierdzą, że każde działanie skierowane na wzmocnienie mięśni i poprawę stabilizacji, takie jak uprawianie slackliningu, może pomóc pozbyć się bólu pleców.
5. Wzmocnienie mięśni nóg
„Wciskanie” liny nogami ku dołowi powoduje, że można poczuć się na niej bardziej stabilnie i pomaga utrzymać równowagę. W tym samym czasie mięśnie nóg mają niezły treningi, zwłaszcza kiedy zaczynasz i ciało nie jest jeszcze przystosowane. Poruszając się po linie przez cały czas uginasz też nogi w kolanach. Wyobraź sobie wszystkie te ćwiczenia na uda i pośladki w jednym… Każde przejście po taśmie jest jak zajęcia w klubie fitness.
6. Poprawa stabilizacji stawów kolanowych
Badania pokazują, że slacklining poprawia stabilizację stawów kolanowych, co chroni przed kontuzjami w innych sportach. Takie ćwiczenia potrafią też chronić niższe partie nóg – na przykład przed skręceniami kostek itp.
7. Wspomaganie rehabilitacji
Slacklining nie tylko pomaga przyspieszyć fizyczny powrót do formy. Dostarcza też bardzo korzystnych bodźców mentalnych. Harry Cloudfoot zaczął uprawiać chodzenie po linie w 2011, po kontuzji pleców. „Nie mogłem robić kompletnie nic, nawet zgiąć się lekko w biodrach” – wspomina. „Slackline był dla mnie wyzwaniem. Podszedłem do tego powoli i wkrótce mogłem dotknąć stóp, schylić się, czy zrobić skłon. To także dało mi coś do roboty pod kątem psychologicznym. Pozwoliło utrzymać umysł zmotywowanym. Z całą pewnością pomogło mi to wrócić do formy”.
8. Chodzenie po linie jest mobilne!
Jedną z najlepszych rzeczy w slackliningu jest to, że jest to sport jak najbardziej mobilny. Potrzeba jedynie taśmy (liny) i przyrządu do jej naciągania, żeby utrzymać odpowiednie naprężenie. Możliwość noszenia całej siłowni w plecaku oznacza, że chętniej będziemy po nią sięgali.
9. Bonus w postaci rozrywki
Slacklining to także źródło rozrywki oraz możliwość spędzenia czasu w świetnym miejscu i doskonałym klimacie. Zastrzyk naturalnej witaminy D od przebywania na słońcu i potężna dawka dobrego nastroju w jednym. Jeśli nie jesteś przekonany co napisaliśmy wcześniej, wpadnij do Gdyni 19 sierpnia, żeby na własne oczy zobaczyć w akcji światową elitę podniebnych ewolucji na taśmie rozpiętej pomiędzy masztami Daru Młodzieży – na wysokości 25 metrów. Nawet jeśli nie zmotywują cię do treningu, na pewno będzie na co popatrzeć. Szczegóły tutaj.
