Muzyka

Dyscyplina muzyczna: Na czym gra i kogo słucha Adam Małysz

© GEPA pictures/Red Bull Content Pool
Adam Małysz, czyli jeden z najbardziej utytułowanych polskich sportowców, mówi nam o swoich muzycznych preferencjach i zupełnie kiepskiej grze na gitarze.
Autor Marcin Misztalski
Ma pan muzyczne wspomnienia ze szkoły podstawowej?
Adam Małysz: Tak, coś z tych szkolnych lekcji jeszcze pamiętam. (śmiech) W głowie mam na przykład zajęcia, podczas których uczyliśmy się grać na jakichś prostych instrumentach. Nauczyciele zdawali sobie oczywiście sprawę z tego, że predyspozycje muzyczne ma niewielu z nas, dlatego uczyliśmy się tylko podstaw. Ja należałem do tej części klasy, która predyspozycji nigdy nie miała. (śmiech) Przyznam zupełnie szczerze, że traktowałem ten przedmiot szkolny jako coś, co trzeba zaliczyć. Nie miałem wtedy w głowie śpiewania i grania na instrumentach, skupiałem się raczej na sporcie - interesowałem się przykładowo piłką nożną.
Offroad · 6 min
Adam Małysz w roli taksówkarza
Ale później jednak jakieś próby gry na instrumentach w pańskim życiu się pojawiły.
Grywałem trochę na keyboardzie i harmonii. Próbowałem również swoich sił w graniu na gitarze, ale kompletnie mi to nie wychodziło. Dziś już nie ciągnie mnie w tamtą stronę, ale przyznam, że w mojej głowie pojawiały się czasami myśli, że fajnie byłoby umieć grać np. na skrzypcach czy pianinie. To są umiejętności, dzięki którym człowiek może się naprawdę zrelaksować. Pamiętam, że kiedy byłem jeszcze aktywnym skoczkiem narciarskim, to gra na instrumencie odciągała mnie od stresu, złych myśli i dawała ukojenie. To się sprawdza również u innych. Nieraz Piotrek Żyła i Maciek Kot mówili mi, że granie na gitarze potrafi ich odstresować.
Muzykalnych mamy sportowców. Wynika to chyba też z tego, że reprezentujecie dość specyficzny region na mapie Polski.
Nie wiem, jaki mają na to pogląd moi koledzy, więc wypowiem się tylko za siebie. Z mojej perspektywy wygląda to tak, że górale muzykę regionalną mają we krwi. Tutaj tradycje są naprawdę bardzo ważne - przekazujemy je z pokolenia na pokolenie. Traktujemy to jak obowiązek, wstydem jest wręcz nierobienie tego. Organizowane są nawet kółka podtrzymywania tradycji góralskich, między innymi nauki śpiewu i grania na instrumentach. Dzięki temu mamy u nas tak wiele zespołów i kapel. Charakterystyczny akcent góralski sprawia oczywiście, że łatwiej jest zaistnieć w miejscowych zespołach, a później reprezentować z nimi nasz region w całej Polsce. Ludzie stąd dzięki temu czują dumę.
Powiedział pan wcześniej, że próbował gry na gitarze. Ten wybór był czymś podyktowany?
Trudno mi teraz odpowiedzieć na to pytanie, ale chyba tym, że gra na gitarze była wówczas u nas popularna. Wiele osób na niej grało np. przy ognisku. (śmiech) Wydawało mi się to fajną umiejętnością, stąd te próby nauki... ale dość szybko się zniechęciłem.
Wyczytałem, że nie ma pan ulubionego gatunku muzycznego. To prawda?
Zgadza się. Nie mam ulubionego typu muzyki ani nawet ulubionego artysty. Moje muzyczne wybory podyktowane są głównie nastrojem, jaki mam w danym dniu. Kiedy potrzebuję muzyki do wyciszenia, przemyśleń i refleksji to sięgam po muzykę spokojniejszą. Innego dnia - gdy czuję potrzebę słuchania utworów, które pobudzą mnie do działania, to uciekam w kawałki energetyczne. Słucham Gromeego, sięgam po muzykę rockową, ale i lubię puścić coś mocniejszego np. Guns N’ Roses, Sabaton czy Metallikę. Jestem otwartym człowiekiem i słucham skrajne różnych wykonawców, ale są i tacy, do których na pewno już nie wrócę. (śmiech) W latach 90. często spędzałem czas z Modern Talking, zespołem Europe czy ABBĄ. Od zawsze jestem fanem Golców. Znam ich osobiście i śmiało mogę powiedzieć, że to bardzo wykształceni muzycy, którzy wiedzą, co robią.
Gdzie pan głównie słucha muzyki?
Z tym jest różnie. Słucham jej zarówno w telewizji, jak i w radiu czy w sieci. Dużo czasu spędzam w samochodzie, więc pewnie to jest miejsce, w którym muzyka towarzyszy mi najczęściej. Bardzo doceniam fakt, że w telefonie mamy dostęp do każdej muzyki, na jaką mamy akurat ochotę. Nieraz słysząc dobry kawałek w radiu, od razu szukałem go w sieci i kupowałem w formie cyfrowej.
Wspomniana wcześniej Golec uOrkiestra, ale i Patrycja Markowska, Kasia Wilk czy Tymon Tymański nagrali dla pana piosenki. Ma pan swoją ulubioną?
Tych utworów było sporo i każdy z nich był niespodzianką. To naprawdę miłe uczucie, gdy ktoś dedykował mi swój utwór. Często trafiałem na te piosenki w dość przypadkowych okolicznościach. Nie chciałbym nikogo faworyzować. Ja też mam do tego dość specyficzne podejście, bo nigdy się do tych piosenek szczególnie nie przywiązywałem. Wynika to zapewne z tego, że strasznie nie lubię, gdy się o mnie mówi. Nie cierpiałem np. oglądać swoich skoków w towarzystwie, bo czułem się mało komfortowo. Golce opowiadali mi kiedyś, że kiedy grali koncerty w czasach „Małyszomanii”, potrafili przerwać swój występ i oglądali z ludźmi moje skoki. (śmiech) Co ciekawe, nigdy nie mieli sytuacji, że któryś ze słuchaczy miał z tym jakikolwiek problem. To bardzo miłe.
A pan, jaki koncert miło wspomina?
Na pewno jest to koncert Golec uOrkiestry z okazji ich 20-lecia. Występ odbył się dwa lata temu w Katowicach i - swoją drogą - był to ostatni koncert, na jakim byłem. Chłopaki na scenie fajnie potrafili połączyć kilka gatunków muzycznych, porwali za sobą publiczność i biła od nich niesamowita energia. Fajnym momentem były występy gości, którzy interpretowali ich kawałki. Niektóre występy tego wieczoru były naprawdę zaskakujące.
Bieganie · 3 min
Quiz Adama Małysza