Adam Małysz pozuje na tle skoczni w Wiśle
© Red Bull Content Pool
Skoki narciarskie

Adam Małysz: Wierzę w Polaków. I w Katarze, i na skoczni w Ruce

„Z Arabią Saudyjską czeka nas ciężki mecz, ale wierzę w Polaków. Tak samo jak w Dawida Kubackiego i innych naszych skoczków w Finlandii, choć skocznia w Ruce bywa kapryśna” – mówi „Orzeł z Wisły”.
Autor: Antoni Cichy
Przeczytasz w 5 min
Skoczkowie wracają do rywalizacji po trzech tygodniach. Po raz pierwszy sprawdzą się na śniegu, bo w Wiśle lądowali na igelicie. Takiego Pucharu Świata jeszcze nie było! Przed nimi teraz zmagania w iście zimowej scenerii, na jednym z najbardziej niewdzięcznych obiektów w kalendarzu – w fińskiej Ruce.
Adam Małysz nigdy tam nie zwyciężył (trzy razy stawał na podium), ale wierzy, że zrobi to aktualny lider Pucharu Świata Dawid Kubacki lub inny z naszych skoczków. "Orzeł z Wisły" liczy też, że powody do radości będą w sobotę podwójne, bo trzy punkty na mistrzostwach świata w Katarze zgarną piłkarze.
Czuje pan już niecierpliwość przed zawodami w Ruce? Dawno nie było tak długiej przerwy, jak już ruszył sezon.
Adam Małysz: Myślę, że tak, ale zawodnicy odpowiednio wykorzystali ten czas. Ciągle trenowali, choć tylko cześciowo na skoczni. Od dwóch dni są w Ruce i już tam skakali. Wydaje się, że wszystko jest pod kontrolą. Miejmy nadzieję, że zawody będą stać na dobrym poziomie i nie wmiesza się wiatr, a wtedy wygrają ci, którzy są najlepsi.

5 min

Adam Małysz i Ryoyu Kobayashi: Rozmówki polsko-japońskie

Ryoyu Kobayashi uczy Adama Małysza japońskiego i vice versa! Jeśli chcesz wiedzieć, jak jest po japońsku "Leć, Adam, leć!", "rekord skoczni" i "wyjście z progu" - koniecznie zobacz to video.

Pan dobrze zna Rukę i różne jej oblicza. Jaka to skocznia?
Jest nieobliczalna, więc to nie takie proste. Ale cóż? W każdych warunkach trzeba sobie dawać radę. Zobaczymy. Trudno jednoznacznie powiedzieć, bo każdy trochę inaczej odbiera tę skocznię, ale też chyba każdy ma podobne zdanie – jest nieprzewidywalna. Przy dobrych warunkach, wszystko funkcjonuje, wygrywa najlepszy, ale rzadko zdarza się taka pogoda. Właśnie dlatego jest kapryśna i większość zawodników jej nie lubi. Nie chodzi o sam obiekt, a o warunki.
Chyba szkoda tej przerwy, bo Dawid Kubacki był w gazie.
Myślę, że tak. Pytanie jednak, czy mu to zaszkodziło czy pomogło. Różnie bywa. Taka przerwa raz szkodzi, a raz pomaga i nie ma nawet znaczenia, czy jest się w formie. To bardzo indywidualna kwestia, zależy od zawodnika.
Adam Małysz - kiedyś skakał, dziś komentuje skoki

Adam Małysz - kiedyś skakał, dziś komentuje skoki

© [unknown]

Może dojść do znacznych przetasowań, ktoś po trzech tygodniach nagle wyskoczy?
Zdarza się i może tak też być. Ale zobaczymy. W tym momencie nie jestem w stanie powiedzieć. To na razie drugi weekend i dopiero mniej więcej przed Świętami widać, jak może wyglądać sytuacja do końca sezonu. Engelberg jest takim wyznacznikiem, co może się dziać w kolejnych tygodniach.
Zaczynaliśmy na igelicie, a teraz przeskok na śnieg. To ma znaczenie?
Myślę, że nie. Tutaj chodzi głównie o rozbieg. Jeśli są tory lodowe, to zeskok nie ma takiego znaczenia. Na nim się już tylko ląduje.
W Wiśle oglądaliśmy historyczne zawody. Jak pan ocenia zimową inaugurację na igelicie?
Wszyscy patrzyli dość sceptycznie na te konkursy, a wyszło dość fajnie. Teraz chwalą, mówią, że było okej. Tak więc oceniam te zawody raczej na plus.

9 min

"Kwaśna Piątka" z Adamem Małyszem

Dyrektor Pucharu Świata Sandro Pertile sugerował, że w tenisie też gra się na różnych nawierzchniach. Czy to może być droga, którą skoki obiorą w kolejnych latach? Czy powinny jednak zostać sportem zimowym?
Na pewno fajnie, gdyby to dalej był sport zimowy. Biorąc jednak pod uwagę, jakie panują obecnie zimy, może się zdarzyć, że w taką stronę będzie to szło, że coraz częściej pojawią się próby organizacji zawodów w trybie hybrydowym.
Dla pana też ten sezon zaczął się nieco inaczej. W roli nowego prezesa Polskiego Związku Narciarskiego. Pewnie częściej niż pod skocznią, można pana spotkać za biurkiem.
Dokładnie tak. Wiele nie muszę dodawać. Haha!
Pojawia się lekki smutek na myśl, że jednak mógłby pan teraz stać pod skocznią w Ruce?
Pewnie trochę tak, ale co można zrobić? Mam misję do wykonania i staram się ją realizować jak najlepiej.
Śledzi pan mistrzostwa świata w Katarze czy brakuje czasu?
Na razie obejrzałem ze dwa mecze. Oczywiście reprezentacji Polski i bodajże Argentyny z Arabią Saudyjską.
Chyba skoczkowie zaczęli sezon nieco lepiej niż piłkarze mistrzostwa.
Trudno mi w tym momencie dyskutować o piłce, choć się nią interesuję. Wiadomo, nie mamy prostej grupy. Na początku zapanowała euforia, że wcale nie jest taka trudna, a wychodzi, że nie jest też łatwa. Jeśli Arabia Saudyjska wygrywa z Argentyną, a my remisujemy, co prawda z Meksykiem, który był stawiany wyżej niż Polska, to jeszcze wiele może się zdarzyć.
Ma pan swojego faworyta?
Hmm... ciężko powiedzieć. Patrząc na to, jakie niespodzianki się zdarzają, wszystko jest możliwe. Nie wiem. Myślę, że bardzo trudne mogą być spotkania najmocniejszych europejskich reprezentacji, czyli Francji, Belgii, Anglii, Niemiec, choć przegrali z Japonią. Ale moim zdaniem, to jeszcze nie przekreśla ich w 100 procentach. Tak samo jak porażka Argentyny. To są zespoły, które potrafią się szybko zebrać i jeszcze mocniej uderzyć.

4 min

Adam Małysz znów w powietrzu

Skacze i maluje nartami!

W takim razie, prośba o dwa typy. Jaki wynik padnie w sobotę i kto wygra w Ruce?
Och! Jeśli chodzi o mecz, oczywiście, chciałbym, żeby Polacy wygrali, ale łatwo nie będzie. Tym bardziej po takim spotkaniu Arabii z Argentyną. Mam jednak nadzieję, że wygramy choćby 1:0 czy 2:1! A co do Ruki, też życzyłbym sobie zwycięstwa naszych. Dawid jest w takiej dyspozycji, że stawia się go w roli faworyta. Ciężko jednak o przewidywania ze względu na warunki, jakie tam panują. Wczoraj chłopaki skakali, była cisza, wszystko fajnie, a dzisiaj już zaczyna wiać i znając życie, jak przyjdą zawody, będzie wiało najmocniej.