Adam Małysz
© Red Bull Content Pool
Skoki narciarskie

Adam Małysz: 1000 skoków, czyli jak wygrać z rutyną

„Jak masz przeskoczyć na treningu 250 płotków, to można pójść na łatwiznę, postawić płotki i kazać skakać, ale można wymyślić coś kreatywnego” – Adam Małysz opowiada o treningu skoczków narciarskich.
Autor: Jakub Ciastoń
Przeczytasz w 7 minPublished on
Jakub Ciastoń: Skoczkowie trenują dziś ciężej niż kiedyś?
Adam Małysz: Raczej odwrotnie. Kiedyś rocznie oddawaliśmy ponad 1000 skoków, teraz o połowę mniej – ok. 500-600. Zgrupowania trwały tydzień, dziesięć dni, zdarzały się miesięczne, teraz – góra trzy dni. Nieco mniej czasu skoczkowie spędzają też na siłowni czy na sali.
Z czego to wynika?
Zmieniło się podejście. To trend światowy, u nas zaczął się już za trenera Łukasza Kruczka, a naprawdę mocno wprowadził to Stefan Horngacher, który ogromną wagę przykłada do regeneracji i wypoczynku. Są dla niego niemal tak samo ważne, jak trening. Założenie jest takie, że zamiast iść w ilość, czyli np. oddawać 10 treningowych skoków dziennie, lepiej postawić na jakość, czyli oddać trzy, ale dobre, przemyślane, dopracowane. Zawodnik wie, nad czym konkretnie pracuje, co poprawia, co sprawdza, a nie skacze, byle skakać. To dobre podejście i skuteczne, co było widać po ostatnich sezonach.
Adam Małysz pozuje na tle skoczni w Wiśle

Adam Małysz

© Red Bull Content Pool

Jak zawodnicy się regenerują?
To jest sprawa indywidualna – jeden woli leżeć z nogami do góry, inny – spacerować, jeszcze inny - iść na basen. Ważne jest, żeby regeneracja spełniła swoje cele, czyli spowodowała odpoczynek mięśni i głowy od treningu. Dopiero wtedy następny trening będzie wartościowy, jak nie odpoczniesz, to trening zrobisz w 75 procentach. To wcale nie jest takie proste, często zawodnik musi się uczyć, jak się regenerować, bo wcześniej tego nie potrafił, był skupiony wyłącznie na trenowaniu, wysiłku. Regeneracja to równie ważna rzecz.
Jak trenują nasi skoczkowie?
O nie! Naszych tajemnic zdradzać nie będziemy, nie mogę powiedzieć dokładnie co robimy, bo inni patrzą i słuchają. Mogę powiedzieć o godzinach. Jak są w kraju, to trenują raz dziennie – ok. 3 godzin. Jak są na zgrupowaniu, to trenują dwa razy dziennie – raz na skoczni, raz na sali, czasem skoki są dwa razy dziennie.
Kamil Stoch

Kamil Stoch na treningu

© FORUM

Ok, bez szczegółów, ale wiadomo, że w treningu skoczka kluczowe jest wybicie – mocne nogi, skoczność itd. To wymaga żmudnego treningu – na siłowni, sali gimnastycznej, setek powtórzeń, jak sobie z tym radzą?
Taki już los sportowca (śmiech). Trochę żartuję, ale trochę nie. Prawda jest taka, że jeśli uprawiasz sport profesjonalnie to od pewnej dawki rutyny i monotonii uciec się nie da. Ale oczywiście da się jakoś to załagodzić. Skoki narciarskie to nie bieganie, gdzie wytrzymałość jest kluczowa i wybieganych kilometrów oszukać się nie da. To sport bardziej techniczny, ale też monotonny, bo w kółko powtarza się te same schematy i ruchy. Skoczkowie na treningach czasem po kilkaset razy dziennie ćwiczą wybicie, skoczność, odbijają się niemal bez końca. To nuży, wiadomo, ale dobry trener potrafi to tak ustawić, żeby dało się wytrzymać. Można zmienić miejsce – raz na sali, raz w plenerze, w lesie, w górach. Można wprowadzić element rywalizacji – kto wyżej skoczy na treningu. Można wprowadzać różne urozmaicenia – wskakiwać na coś, skakać na coś innego, pracować na materacach, bez nich itd. Różnorodność na pewno pomaga. Jak masz przeskoczyć na treningu 250 płotków, to oczywiście można pójść na łatwiznę, postawić płotki i kazać zawodnikom je „ciupać”, a można wymyśleć coś kreatywnego – pójść do lasu, albo zrobić mini zawody. Bardzo dużo zależy od trenera. Inna sprawa, że skoczkom jest o tyle łatwiej, że prawie zawsze trenują w grupie. Samotność na treningu jest ciężka.
Czasem warto też nieco rozluźnić głowę grając np. w piłkę nożną czy siatkówkę?
W piłkę skoczkowie grają jednak rzadko, bo to sport mocno urazowy, ale w siatkówkę graliśmy często i obecna kadra też gra. To sport, gdzie jest dużo „ogólnorozwojówki” i koordynacji, ale też sporo skakania pod siatką. Nie tylko oczyszcza więc głowy, ale też jest elementem treningu. Ja w siatkówkę grałem bardzo dużo, pamiętam, że w Wiśle umawiałem się nawet z lokalnymi „wyjadaczami” w hali!

4 min

Adam Małysz znów w powietrzu

Skacze i maluje nartami!

A same skoki treningowe potrafią nudzić? Czy jednak zawsze działa adrenalina, że lecisz 100 km/godz. głową w dół?
Jak jesteś w dobrej formie, to nie nudzą, ale gorzej jest, jak ktoś wpadnie w kryzys, skoki mu nie wychodzą, nie umie znaleźć formy. Wtedy wkrada się monotonia i rezygnacja, to jest trudny moment, właściwie najtrudniejszy w skokach.
Co pomaga w tych trudnych momentach?
Wytrwałość, wiara w to, że praca w końcu da efekt. Ważne jest też wyznaczanie dalekosiężnych celów, niekoncentrowanie się na „tu i teraz” – jak chcesz coś konkretnego osiągnąć, to jest łatwiej. Ja zawsze wybierałem sobie ambitne cele – medale MŚ, olimpijskie. Czasem się udawało je zrealizować, czasem nie, ale samo dążenie do nich pomagało przetrwać trudne chwile, bo gdy przychodził trudny dzień, mówiłem sobie „przede mną MŚ, trzeba zrobić ten trening, dam radę”.
Kamil Stoch

Kamil Stoch kilka lat temu podczas treningu

© FORUM

Wiadomo, że jak jesteś na niższym poziomie, nie masz super wyników, to wygrać z rutyną jest trudniej, czasem to bardzo przeszkadza, zawodnik, ma chwile zwątpienia i jakoś mniej się stara – to jest najgorszy scenariusz.
Choć, jak jesteś najlepszy, czasem o motywację też ciężko. Pamiętam, moją rozmowę sprzed lat z Otylią Jędrzejczak w sezonie, gdy wygrywała wszystko jak leci, mówiła, że jest jej bardzo trudno znaleźć motywację.
Hannu Lepistoe odpowiedział: „Adam, spokojnie, zacznij, a potem jakoś pójdzie, zobaczysz, nogi przestaną boleć. Najtrudniej jest zacząć”
Adam Małysz
Kiedy przychodzi ten trudny moment, gdy przestaje wychodzić, a trenować trzeba, co można zrobić?
W takiej sytuacji wciąż warto wierzyć, że przyjdzie świeżość, że teraz nie wychodzi, ale w końcu wyjdzie. Ale pamiętajmy, że wiara to nie wszystko. W mojej karierze sporo dała mi książka „Potęga Podświadomości”, którą przeczytałem. Było tam sporo fajnych rad, ale część rzeczy była fikcją, przymknąłem na nie oczy i robiłem rzeczy po swojemu. To ważne, żeby wciąż być sobą, warto słuchać rad, ale nie na ślepo. Są ludzie, którzy czytają różne psychologiczne poradniki i zaczynają wierzyć, że sama zmiana nastawienia zmieni wszystko. To nieprawda, wiara i praca – dopiero obie te rzeczy działają! Bez ciężkiego treningu nie będzie wyników.
Turniej Czterech Skoczni

Turniej Czterech Skoczni

© Red Bull Content Pool

Co jeszcze pomaga w systematycznym treningu?
Trener. Każdy, kto uprawia sport potrzebuje kogoś, kto stoi z boku, doradzi, pomoże, zmotywuje. Pamiętam taki sezon, gdy trenowałem naprawdę piekielnie ciężko, byłem nieżywy ze zmęczenia, a trzeba było wstać i zrobić kolejny trening. Przychodziłem na salę i mówiłem do trenera Hannu Lepistoe: „Hannu, ja nie dam rady, nogi mnie tak bolą, że nie podskoczę chyba ani razu”. Na co Hannu odpowiadał: „Adam, spokojnie, zacznij, a potem jakoś pójdzie, zobaczysz, nogi przestaną boleć. Najtrudniej jest zacząć”. I faktycznie, jak zacząłem, zrobiłem dwie serie, to nagle się poczułem lżejszy, nogi odpuściły i trenowało się łatwiej. Ale żeby to działało potrzebna jest mocna wiara w trenera, że to, co mówi ma sens. Ja ufałem Hannu, bo nigdy się nie zawiodłem na jego radach.
Na koniec, pytanie o bieżące wydarzenia – jak oceniasz letnie skoki naszych zawodników? Trener Michal Doleżal chyba nieźle odnajduje się w roli nowego szkoleniowca?
Póki co, jest dobrze, kadra ma za sobą kilka udanych występów w Letniej Grand Prix, ale na jakiekolwiek prognozy i oceny jest za wcześnie. Prawdziwe skakanie będzie zimą i wtedy będzie czas na oceny. Wygląda na to, że praca przynosi efekty. Dobrze, że latem jest dobrze, ale czekamy na zimę.
* * *
Masz fajny sposób na walkę z treningową rutyną? – weź udział w konkursie, zgarniaj nagrody!

Poznaj Adama Małysza od nieco innej strony...

9 min

"Kwaśna Piątka" z Adamem Małyszem