Historia toru Albert Park
Plany rozegrania Grand Prix Australii w Melbourne sięgają lat 30. XX wieku. Już wtedy podjęto inicjatywę organizacji zawodów samochodowych i motocyklowych, odpowiednio w 1934 i 1937 r. Obie te próby nie zostały jednak zrealizowane, a mieszkańcy tego miasta musieli czekać na wyścigi aż do 1953 r. Wówczas w Parku Alberta wytyczono uliczny tor złożony z dróg okalających jezioro, używanych na co dzień do normalnego ruchu miejskiego. W latach 50. XX wieku odbyło się łącznie 11 takich rund organizowanych pod egidami różnych instytucji motorsportowych. W niektórych z nich brali udział kierowcy F1 prowadzący bolidy tej właśnie kategorii. Wśród nich był m.in. legendarny sir Stirling Moss za kierownicą nie mniej legendarnego Maserati 250F. Ostatnie takie zawody zorganizowano w 1959 r. na krótko przed zamknięciem toru, który pozostawał potem nieużywany przez kilka dekad.
Prawdziwy przełom przyszedł po ponad 30 latach. Między 1985 a 1995 r. Formuła 1 rywalizowała w Australii na innym ulicznym obiekcie – Adelaide Street Circuit, zapamiętanym m.in. z zawodów z sezonu 1986. Od 1996 r. z kolei najlepsi kierowcy świata powrócili na Albert Park, by ścigać się na odnowionym torze. Od tamtej pory aż do 2019 r. runda ta otwierała kalendarz Formuły 1 z dwoma wyjątkami – w 2006 i 2010 r. pierwszym wyścigiem było GP Bahrajnu. W latach 2020 i 2021 nie mieliśmy tu wyścigów z uwagi na pandemię COVID-19. Władze toru wykorzystały ten czas na przebudowę, która w zamierzeniu ma uczynić wyścigi ciekawszymi. Coraz większe i bardziej wrażliwe na brudne powietrze bolidy sprawiały bowiem, że coraz trudniej było utrzymać się blisko za rywalem i zaatakować.
2 min
Wirtualne okrążenie toru Albert Park
Max Verstappen pokazuje, jak wygląda okrążenie toru Albert Park w Melbourne tuż przed startem GP Australii.
W powszechnej opinii, gdyby GP Australii nie było pierwszym wyścigiem sezonu, w którym każda ekipa musiała jeszcze dostroić samochody trapione problemami wieku dziecięcego, byłaby to jedna z najnudniejszych rund w kalendarzu. Teraz zarówno władze F1, jak i kierowcy oraz kibice liczą na lepsze możliwości rywalizacji, ponieważ na Albert Park poszerzono i przyśpieszono niektóre zakręty, a także wymieniono nawierzchnię.
Co czeka kierowców i inżynierów w Australii?
Obiekt w Melbourne w swojej nowej odsłonie ma zapewnić większe możliwości ścigania koło w koło. Będzie on szybszy od dotychczasowej wersji, a po usunięciu lub modyfikacji kilku zakrętów czasy okrążeń mogą znacząco spaść – nawet o 5 sekund. Oznacza to, że wszelkie ustanowione wcześniej rekordy staną się nieaktualne. Jako że nikt jeszcze nie ścigał się bolidem F1 na nowej wersji Albert Park, rekord obecnej konfiguracji nie został dotychczas ustanowiony.
Z uwagi na większą niż dotychczas średnią prędkość na okrążeniu, omawiany tor będzie wymagał mniejszego poziomu docisku ze skrzydeł. Nie można jednak przesadzić, bo zdradliwe zakręty będą czyhać na tych, którzy popełnią błąd lub stracą docisk. Spośród dwóch torów, na jakich w tym roku ścigała się Formuła 1, Albert Park bardziej przypomina obiekt w Bahrajnie niż ten w Arabii Saudyjskiej. Składa się on z kilku łukowato wygiętych prostych przedzielonych dość szybkimi zakrętami. Dodatkowo po raz pierwszy w historii podczas jednej pętli kierowcy czterokrotnie będą mieli okazję skorzystać z systemu DRS. Na każde dwie wyznaczone strefy jego użycia przypada jeden punkt detekcji, przez co możliwe jest, że znów będziemy oglądać wyścigowe szachy i celowe przepuszczanie rywala. Nowa nawierzchnia stanowić będzie duże wyzwanie dla inżynierów oraz kierowców. Gładki asfalt oznacza małą przyczepność, a dodatkowym wyzwaniem będzie odpowiednie dogrzanie opon i utrzymanie ich w optymalnym oknie pracy, bez wychodzenia z niego w którąś ze stron.
Porównując nową wersję Albert Park do starej, największe różnice dostrzeżemy za zakrętem 8. Dawna szykana z wirażami nr 9 i 10 została usunięta, a utworzony w tym miejscu łagodniejszy łuk będzie częścią trzeciej strefy DRS. Zakręty znane dotychczas jako 11 i 12 przyjęły numery 9 i 10. Analogicznie przesunęła się numeracja kolejnych, tak że w sumie mamy ich 14, a nie jak do tej pory 16. Mniejsze zmiany zaobserwujemy w wirażach nr 1, 3, 6, 13 i 15 (według nowej numeracji), które zostały poszerzone. Dzięki temu będzie można pokonywać je ze znacznie większą prędkością. Ze zmian tych są zadowoleni zawodnicy, z którymi konsultowano wprowadzane poprawki. Należy do nich Daniel Ricciardo, któremu Red Bull pomógł dostać się do F1.
Najciekawsze wyścigi na Albert Park Circuit
Największe emocje spośród rund na omawianym torze wzbudziła chyba ta z 2002 r. Liczne wypadki, w tym widowiskowa kraksa Ralfa Schumachera i Rubensa Barrichello, a także kolizja Giancarlo Fisichelli, Felipe Massy, Nicka Heidfelda i Jensona Buttona spowodowały znaczące przemieszanie stawki. Tak duże, że startujący z 18 pola Mark Webber mógł cieszyć się z 2 punktów za finisz na 5 miejscu. Dokonał tego w słabym bolidzie Minardi, który w normalnej rywalizacji odstawał od konkurencji i nie dawał szans na tak dobre rezultaty. Sukces Australijczyka był powodem do tak wielkiej radości, że pozwolono mu wejść na podium i świętować razem z kibicami. Później nałożono na niego za to karę finansową, której jednak nie musiał pokrywać z własnej kieszeni. Debiutujący wówczas „Latający Kangur” okazał się na tyle dobrym zawodnikiem, że kilka lat później zasiadł za sterami bolidu Red Bulla.
Innymi wartymi wspomnienia zawodami są te z 2005 r., kiedy z rywalizacji odpadł broniący tytułu Michael Schumacher, a Rubens Barrichello stoczył z Fernando Alonso walkę o 2 miejsce i był w stanie utrzymać za sobą szybszego rywala. Najbardziej zadowoleni byli jednak wówczas przedstawiciele i kibice Red Bulla. Debiutujący tego dnia w F1 zespół zdobył łącznie 7 punktów. David Coulthard zajął tego popołudnia doskonałe 4 miejsce, z kolei Christian Klien dojechał na 7 pozycji. Po tamtym wyścigu „Czerwone Byki” zajmowały trzecie miejsce w generalne, a podwójny finisz w punktach w wykonaniu debiutującej ekipy został powszechnie odebrany jako ogromny sukces.
Jak Red Bull radził sobie w GP Australii?
Ekipa z Milton Keynes zgromadziła tu łącznie 1 zwycięstwo (Sebastian Vettel w 2011 r.), 1 drugie miejsce (Mark Webber w 2012 r.) i 2 trzecie (po razie Vettel w 2013 r. i Max Verstappen w 2019 r.).
7 min
For Real: Max Verstappen
Max Verstappen opowiada o tym, jak został najmłodszym kierowcą – i zwycięzcą wyścigu – w Formule 1.
W najbliższy weekend kierowcy Red Bulla znów będą mieli szansę na uzyskanie dobrego wyniku. Z uwagi na charakterystykę obiektu może być o to trudniej niż w Arabii Saudyjskiej, ale niezmiennie wierzymy w nasz zespół.
***
Autor tekstu prowadzi vloga „Ze świata F1” na YouTube.