Brodka w muzycznym transie

To dobry cover był!

© Marcin Kin/Red Bull Content Pool

Oto więcej niż 10 muzycznych przeróbek, których nie spodziewałeś się po swoich idolach.

Polacy najbardziej lubią te piosenki, które już raz słyszeli – i to by tłumaczyło popularność różnej maści coverów. Ale czy także dlatego biorą się za nie artyści? Czemu zamiast tracić czas na odgrywanie cudzych piosenek, nie przykładają się do własnej twórczości i zamiast odcinania kuponów od sławy innych, nie budują własnych pomników?

Tymon Tymański mówił kiedyś w wywiadzie dla serwisu Trójmiasto.pl, że granie coverów często oznacza pójście na łatwiznę. „Tacy artyści grzeją się w cieple wielkich gwiazd. Grając to, co znane, mają gwarancję, że koncert się spodoba” – twierdził zniesmaczony, broniąc przy okazji jedynie tych, którzy przypominają nagrania z przeszłości, nierzadko ratując je od zapomnienia. Bronił, bo nieraz sam to robił – wykonywał już na żywo piosenki Velvet Underground czy Davida Bowiego, a na wydanym w 2017 roku albumie „Zatrzymaj wojnę” sięgnął po starocie z dorobku m.in. Bułata Okudżawy, Włodzimierza Wysockiego czy Grzegorza Ciechowskiego. No i nie zapominajmy, że najsłynniejszym coverem w jego dorobku jest „Biały miś”, który w wersji zespołu Tymon & The Transistors trafił na soundtrack „Wesela” Wojciecha Smarzowskiego. Wcześniej ten numer był „tylko” discopolowym, biesiadnym przebojem. Dzięki Tymonowi bez poczucia obciachu, i na trzeźwo, zaczęli go potem włączać także słuchacze o szerszych muzycznie horyzontach.

„Granie coverów jest fajnym urozmaiceniem własnego repertuaru. Przy okazji możesz przyjrzeć się cudzej kompozycji od środka. W przypadku »Stanu pogody« byliśmy na przykład pod wrażeniem budowy harmonicznej tego utworu. Postęp akordów jest dość złożony. Okazało się, że ta prosta piosenka wcale nie jest taka prosta. Robienie coverów jest więc na pewno lekcją muzyki i komponowania. Czasem zaskakują cię złożonością, a czasem pozorną prostotą” – mówili nam muzycy zespołu Renton, którzy w 2008 roku pojawili się z przeróbką piosenki Anny Jurksztowicz na składaku „Wszystkie covery świata”. A Barbara Wrońska, która z siostrą Zuzanną i pod szyldem Ballady i Romanse, przerabiała m.in. „Byłaś serca biciem” Andrzeja Zauchy na potrzeby filmu „Córki dancingu” dodawała: „Sięganie po cover wynika po prostu z ciekawości zderzenia mocno alternatywnego zespołu z czymś bardziej popularnym”. Tak. Jak na przykład w przypadku mało znanego wcześniej zespołu folkowego Tulia, który z coverem „Nieznajomego” Dawida Podsiadły w szybkim czasie zanotował na YouTubie ponad trzy miliony wyświetleń (a przy okazji gratulacje od samego Dawida).

Ale może też być odwrotnie. Czyli „Albo Inaczej”. Na pierwszej płycie projektu o takiej właśnie nazwie przecież to wielka gwiazda – Ewa Bem – przerabiała numer hiphopowego Starego Miasta, a Andrzej Dąbrowski – Pezeta i Noona. „To nie jest żadna przeróbka, lecz zupełnie nowa kompozycja” – mówił nawet o „Re-fleksjach” pana Andrzeja współpomysłodawca projektu, Witek Michalak z Alkopoligamii, w rozmowie z Onetem. W tym samym wywiadzie Zbigniew Wodecki chwalił się, że „Jest jedna rzecz” z repertuaru Slums Attack, która przypadła akurat w jego udziale, to „świetnie zagrany przez big band numer, który można zaśpiewać wszędzie, i na Manhattanie, i w Londynie, i w Australii”. I faktycznie, on i cała ekipa Albo Inaczej wyniosła format coveru na zupełnie nowy w Polsce poziom.

Trzy lata później Albo Inaczej wraca, choć na innych warunkach. Znowu punktami odniesienia są hiphopowe klasyki, ale tym razem odświeżane przez wykonawców młodego pokolenia. Na ogłoszonej dotąd trackliście są m.in. Mrozu, Natalia Nykiel i Justyna Święs z The Dumplings. Dla tej ostatniej nie będzie to żadna nowość – na wydanym w 2017 roku albumie „nowOsiecka”, z zespołowym kolegą Kubą Karasiem, przypomniała kompozycję „Ach nie mnie jednej”, którą z czystym sumieniem zapisujemy na liście najlepszych coverów, które powstały na styku różnych, czasem kompletnie do siebie nie przystających gatunków. Bo teatralna Osiecka i roztańczeni The Dumplings? Albo wcześniej – estradowy Wodecki i szanowany przez „ludzi ulicy” Peja? Tymon i discopolowy szlagier? Jak widać po załączonych piosenkach, z odrobiną szczęścia i muzycznej fantazji taki mezalians może wypalić.

Coverowy korowód zaczął już na początku lat 90. ubiegłego wieku… „Korowód” w surowej wersji Apteki. Tytułowy utwór z płyty Marka Grechuty z 1971 roku, z tekstem Leszka Aleksandra Moczulskiego, na kasecie „Urojonecałemiasta” zdaniem niektórych został wręcz „zmasakrowany”, choć to masakra w pozytywnym znaczeniu. Kodym i jego bezkompromisowa załoga nagrali potem „Korowód” jeszcze inaczej, w wersji zdecydowanie bardziej wygładzonej, ale to ta z pierwsza, z 1993 roku, pamiętana jest im jako najlepsza. „Jesteśmy poj***ni” – rzucają muzycy Apteki pod koniec utworu. Być może właśnie dlatego ten cover wyszedł im wtedy tak dobrze.

Punkowa nuta wygrała też przy pomyśle na cover „Frontline” z repertuaru T.Love, za który wzięli się Fisz i Emade. Czy może bardziej – Kim Nowak – bo jak widać na nagraniu poniżej, w studiu wspiera ich gitarzysta Michał Sobolewski, który współtworzy z nimi wspomniane, rockowe trio.

Ten cover to większego projektu, w ramach którego wykonawcy niekoniecznie znani słuchaczom T.Love przypominają piosenki tego zespołu na 35-lecie jego działalności. I tak – Dawid Podsiadło przerabiał „Boga”, Sokół „Warszawę”, a hiphopowi wymiatacze plus Sobolewski wzięli się z powodzeniem za piosenkę z płyty „Old Is Gold”. „Przez wojnę, przez pokój, przez noc / Przez dżungle, przez burzę, przez mrok” – no tak, bardzo ona pasuje i do ostatnich, uciekających poza hiphopową konwencję dokonań Fisza i Emade, i do rockowego tria Kim Nowak. Jest prosto i dosadnie. Jest dobrze.

Chciałoby się rzec: w prostocie właśnie siła. Że cała zabawa polega na tym, by tak robić covery, by ich nie przekombinować. Tu za dobry przykład niech posłuży singel „Get Free” z dorobku klubowego teamu Major Lazer, przełożony na jazzową nutę przez Wojtka Mazolewskiego. Pierwotnie ten cover miał instrumentalną formę na płycie „Polka”, Wojtek grał go też na żywo z udziałem Natalii Przybysz (patrz występ na festiwalu Tauron Nowa Muzyka Katowice), ale to wszystko były tylko przedbiegi. Właściwą wersję numer ten zyskał dopiero na albumie „Chaos Pełen Idei”, na którym Mazolewskiego i jego zespół wspomógł Wojciech Waglewski – wyciągający z „Get Free” całkiem nową jakość.

„Na wykonanie piosenki zupełnie ci obcej, możesz znaleźć sto różnych sposobów. Natomiast w wypadku tej bliskiej twojemu sercu, zawsze jest już jakieś zabarwienie emocjonalne, które pozwala znaleźć ten właściwy sposób na przerobienie oryginału. Dlatego gram piosenki, które coś dla mnie znaczą” – mówiła w rozmowie z „Polityką” Gaba Kulka. To też jest jakiś pomysł na robienie coverów. A akurat Gabie i muzykom zespołu Baaba – razem tworzących projekt Baaba Kulka – wychodzą one więcej niż dobrze. Przykład – heavy metal Iron Maiden poddany ich wyluzowanej obróbce. Gaba wspomina, że przy wyborze utworów na płytę, na której znalazły się covery metalowego składu, kierowali się głównie sentymentalną wartością utworów, ale niemniej ważna była też „elastyczność” piosenek. Bo jeśli pasowałoby im wstawienie melodii z „Lambady” do jakiegoś numeru, to chcieliby to zrobić bez niepotrzebnej gimnastyki. No i zrobili. W kawałku „The Clairvoyant”.

Luz słychać też na koncertach Męskiego Grania, na które co roku tworzy się specjalna orkiestra, serwująca festiwalowej publiczności covery klasyków z polskiej muzyki mniej lub bardziej rozrywkowej. I to chyba nawet najciekawszy punkt programu objazdowego Grania – gwiazdy mniejsze i większe można z ich autorskim repertuarem zobaczyć swobodnie na występach w ciągu całego roku, ale już takie wykony, jak ten poniższy -- kiedy Brodka przypominała przebój Kazika Na Żywo -- tylko przy specjalnej okazji.

A skoro o specjalnych okazjach mowa… Projekt Albo Inaczej 2, z nowymi wersjami utworów m.in. Fisza, WWO i 2cztery7 zabrzmi przedpremierowo (bo płyta ukaże się w maju) na żywo na festiwalu Enea Spring Break – 21 kwietnia na Red Bull Music Stage. Na scenie zobaczymy m.in. Tego Typa Mesa, Emila Blefa, Fismolla, Monikę Borzym oraz Andrzeja Dąbrowskiego. 

Więcej o tym wydarzeniu znajdziesz tutaj.