Andreas Goldberger podczas Red Bull Skoki w Punkt 2025
© Dominik Czerny / Red Bull Content Pool
Skoki narciarskie

Andreas Goldberger przed Red Bull Skoki w Punkt: Szykujcie się na show!

Andreas "Goldi" Goldberger pierwszy człowiek w historii poleciał ponad 200 metrów, zdobył medale wszystkich wielkich imprez, był rekordzistą świata, a teraz spróbuje wygrać Red Bull Skoki w Punkt.
Autor: Antoni Cichy
Przeczytasz w 10 minPublished on
Legenda skoków to mało powiedziane. Zawsze uśmiechnięty, a w powietrzu niczym orzeł. To on jako pierwszy w dziejach przekroczył magiczną granicę 200 metrów. Niewiele brakło, by został też pierwszym człowiekiem, który poszybował ponad... 300 metrów i to prawie 15 lat przed tym, jak 291 metrów na Islandii uzyskał Ryoyu Kobayashi. Andreas Goldberger wspomina dawne czasy i szalone loty.
W trakcie kariery trzykrotnie sięgał po Kryształową Kulę dla najlepszego zawodnika sezonu, dwukrotnie wygrywał prestiżowy Turniej Czterech Skoczni, był mistrzem świata w lotach, rekordzistą świata. Nie zawojował jeszcze Red Bull Skoki w Punkt, choć przed rokiem jego ekipa wycelowała w 1000 metrów. Przegrał, bo... wylądował bliżej od Martina Schmitta w rywalizacji kapitanów.
Jesteś gotowy na kolejną edycję Red Bull Skoki w Punkt?
Jasne, że tak! Ja zawsze jestem gotowy, ale pamiętajmy, że będą tam tylko kapitanem. Muszę głównie liczyć metry, a to skoczkowie będą skakać, więc znacznie ważniejsze, by to oni czuli się przygotowani. Ja zajmę się liczeniem i motywowaniem!
Ale twój skok też może mieć znaczenie! Rok temu przegraliście z Martinem Schmittem, bo pokonał cię w rywalizacji kapitanów. Szykujesz się już do startu?
To prawda, ale powinniście wprowadzić jakiś przelicznik wieku, Martin jest ode mnie młodszy! Racja, przegraliśmy przez mój skok, więc może dobrze byłoby w ogóle pominąć ten punkt haha! Ale widziałem to już w programie. No cóż, chyba jestem już na to za stary!
Shmitt, Małysz i Goldberger podczas Red Bull Skoki w Punkt

Shmitt, Małysz i Goldberger podczas Red Bull Skoki w Punkt

© Kin Marcin / Red Bull Content Pool

Trenujesz coś tam na małej skoczni?
Żadnych treningów! Przyjadę, wchodzę na skocznię i jedziemy! Mamy też w Austrii taką małą mobilną skocznię, jest wykorzystywana latem do treningów dzieci. Może tam zrobię jakiś mały rozruch, ale ta mała skocznia w Zakopanem jest naprawdę trudna!
W tym roku będzie też Janne Ahonen. Już zapowiedział, że być może pokusi się o skok z Wielkiej Krokwi. Nie chcesz do niego dołączyć?
Nie ma szans! Ale super, jeśli Janne to zrobi. Zresztą pokazał, że dalej to potrafi w zeszłym roku podczas Pucharu Świata w Lahti. Ja z kolei przez ostatnich pięć lat ani razu nie skoczyłem w sprzęcie, choć wciąż trzymam go w domu. No i nie mam za bardzo czasu, żeby się do tego przygotować. Ale w takim razie Janne powinien skoczyć dwa razy – raz za siebie, raz za mnie!
Masz już kogoś wymarzonego do swojej ekipy? Będzie Domen Prevc, będzie też Ryoyu Kobayashi.
Pewnie każdy chciałby mieć najlepszych, najpopularniejszych zawodników. Fajnie byłoby zostać kapitanem Ryoyu czy Domena, ale wszyscy skoczkowie, którzy przyjadą, to świetni ludzie i znakomici sportowcy. Każdy z nas, kapitanów, poprowadzi super drużynę.
Podoba ci się taki format zawodów? Normalnie im mocniejszy zespół na papierze, tym większe szanse, ale tutaj można nadrobić strategią. Nie potrzeba gwiazd z Pucharu Świata, by wygrać i osiągnąć cel 1000 metrów.
Moim zdaniem to świetny pomysł, bardzo mi się podoba. To rewelacyjna sprawa dla samych zawodników, publiczności, no i dobre show. Wcale nie trzeba latać najdalej, tylko blisko wyznaczonego celu. Przed rokiem byłem w szoku, że wszystkie drużyny skończyły rywalizację tak blisko 1000 metrów. A kibice mają okazję zobaczyć, jak radzą sobie skoczkowie, kiedy muszą lądować w określonym miejscu. Nie zawsze trzeba lecieć daleko. Nie ma znacznia, czy uzyskasz 95 metrów czy 175 metrów. Ważne, by zrealizować założenie. A powiem szczerze, że skoczyć krócej może być wręcz trudniejszym zadaniem dla zawodników.

1 min

Nieoficjalny rekord skoczni Domena Prevca - 150,5 m

Zobacz najdłuższy skok Red Bull Skoki w Punkt - 150,5 metra w wykonaniu Słoweńca Domena Prevca, który ustanowił nieoficjalny rekord Wielkiej Krokwi w Zakopanem.

Red Bull Skoki w Punkt to coś, czego skoki potrzebują, żeby przyciągnąć fanów?
W zeszłym roku reakcja na te zawody była strasznie pozytywna. Nikt nie mówił o wietrze, sprzęcie, przepisach. Liczyły się tylko skoki do celu i dobra zabawa. Fajnie, że mogliśmy zobaczyć skokową rodzinę celebrującą ideę tego sportu, czyli samo latanie. Do tego świetna zakopiańska publiczność. Może jeszcze bardziej spektakularnie wyglądałoby to nocą. Te ognie strzelające w ciemności, kiedy trafisz w punkt – ależ mielibyśmy widowisko! Takie zawody dałoby się zresztą organizować częściej i to nie tylko drużynowo. Czemu nie zrobić tego indywidualnie? Był taki plan na pożegnanie Adama Małysza, niestety wtedy przeszkodziła nam pogoda. Widziałbym to również w lecie, podczas Letniej Grand Prix, albo zimą zamiast serii próbnej czy kwalifikacji. To coś nowego, pozytywnego.
Coś na kształt sprintu w Formule 1? Zwycięzca nie otrzymywałby 100 punktów do klasyfikacji Pucharu Świata jak normalnie za wygrany konkurs, ale na przykład 10?
Nie myślałem nawet o Pucharze Świata, ale czemu nie? Byłoby nieco trudniej, ale taki format mógłby zastąpić serię próbną dla samego widowiska. A raz czy dwa razy w sezonie nawet w ramach Pucharu Świata. Można byłoby zrobić takie zawody drużynowe. Warto się nad tym zastanowić. To nudne, kiedy co tydzień dostajemy to samo. Zawsze z wytęsknieniem czekam na Turniej Czterech Skoczni, gdzie mamy system KO. To coś unikatowego, innego. Przydałby się nowy, atrakcyjny format. A tak sobota, niedziela – te same zawody, ta sama skocznia. Dla nas, miłośników skoków, to dobre, ale dla szerszego grona robi się nieco monotonne. Praktycznie to samo, może trochę wyniki się różnią, nie ma jednak powiewu świeżości. Skoki narciarskie są naprawdę popularne. Niewiele osób na świecie potrafi latać, wciąż jednak dałoby się wprowadzić pewne poprawki.
Red Bull Skoki w Punkt 2025 Zakopane

Red Bull Skoki w Punkt 2025 Zakopane

© Bartek Woliński / Red Bull Polska

Dla kibiców ważna jest chyba też przejrzystość. Tu osiągniesz 1000 metrów i wygrywasz. W regularnych zawodach dochodzą punkty za belkę startową, za wiatr, noty za styl.
Oczywiście, nie ma tego całego liczenia. Z drugiej strony, bez przeliczników za belkę czy wiatr byłoby strasznie ciężko wyrobić się w czasie, zwłaszcza podczas lotów narciarskich. Gdyby wszyscy ruszali z tej samej pozycji co Domen Prevc, trudno byłoby to oglądać. A przy zmianie belki musielibyśmy zaczynać od nowa. Tak było przed laty. Konkursy się przedłużały, przestawały być interesujące. Punkty za wiatr sprawiają, że skoki są bardziej sprawiedliwe, ale odbiór tego powinien być łatwiejszy. Kiedy stoisz na trybunach i nie słyszysz spikera albo nie masz podglądu na wyniki na żywo, nie orientujesz się, że zmienili belkę startową. Dla telewidza sytuacja jest bardziej czytelna. Dlatego tak istotna jest zielona linia wyznaczająca wymaganą odległość do osiągnięcia. Nie zawsze działa to tak, jak powinno.
Czyli przepisy mogą zostać, ale czasem potrzeba show, czegoś wyjątkowego? Jak choćby skok Ryoyu na Islandii.
Zdecydowanie. Skoczkowie potrafią znacznie więcej, niż widzimy w telewizji. Nawet ci słabsi umieją latać daleko przy wyższej belce startowej albo korzystniejszym wietrze. Podczas igrzysk, mistrzostw świata czy Pucharu Świata dobrze, że wygrywają najlepsi. Tak powinno być. Takie jest moje zdanie. A najlepszy to ten, który leci najdalej z najkrótszego rozbiegu, przy najgorszym wietrze. Ale czasem trzeba zrobić coś nowego dla kibiców. Mamy prawie 40 konkursów w sezonie. Jeśli każdy wygląda tak samo, robi się nudno. Dlatego warto poszukać jakiegoś show. W biathlonie robią zawody na stadionie Schalke, jeżdżą w Monachium. Też powinniśmy tak robić ze skokami. Przyznam, że ten konkurs w Zakopanem naprawdę mnie nie zaskoczył. Nie spodziewałem się, że to będzie aż tak dobre! Zrobiliśmy coś takiego po raz pierwszy i wszystkim się podobało, zawodnikom również.
Czyli oni też czasem chcieliby się zabawić na skoczni. A skok 291-metrowy lot Ryoyu na Islandii chyba dobrze zrobił dyscyplinie. Ludzie na całym świecie zobaczyli, że ktoś na dwóch nartach pofrunął prawie 300 metrów.
Dla mnie to było coś naprawdę pozytywnego. Wszyscy wiemy, że da się skoczyć 250 metrów, ale jeśli zrobi się większą skocznię, można polecieć jeszcze dalej. Każdy zastanawia się, gdzie jest ta granica? 300 metrów? Moim zdaniem to jak najbardziej wykonalne. Niekoniecznie musi to być nasz cel, ale fajnie czasem pokazać publiczności, że skoczków stać na więcej, niż to, co obserwujemy co tydzień przed ekranami.
Wolny, Goldberger, Foubert i Deschwanden podczas Red Bull Skoki w Punkt

Wolny, Goldberger, Foubert i Deschwanden podczas Red Bull Skoki w Punkt

© Kin Marcin / Red Bull Content Pool

I pomyśleć, że to ty mogłeś być pierwszym skoczkiem, który poleciałby na 300 metrów! W 2011 roku mieliście szansę z Thomasem Morgensternem.
Dostałem taką propozycję, ale powiedziałem kategorycznie, że to nie dla mnie! Ta skocznia była zwariowana! Ale Thomas zrobiłby to. Niestety, jego skok został zablokowany. Sam pomysł zrodził się już chyba 20 lat temu. Po raz pierwszy taka idea pojawiła się już bodaj w 2008 albo 2009 roku.
Jak myślisz, kiedy ktoś poleci na 300 metrów? Gdyby Ryoyu dostał drugą szansę, zrobiłļy to?
Skocznia, na której skakał, była świetna. Jego próby tak samo. Myślę, że gdyby przyjechało tam 5 czy 10 najlepszych lotników z Planicy, już dzisiaj 300 metrów byłoby osiągnięte. Bardzo chciałem, żeby tam doleciał. Zabrakło mu naprawdę niewiele. Trzymałem za niego kciuki, bo dokonałby czegoś absolutnie epokowego.
Też masz w życiorysie jeden szalony skok na najwyższym austriackim szczycie – Grossglocknerze. 13,5 metra nad ziemią brzmi obłędnie.
Haha! To też było szalone. Zakończyłem już karierę, skakałem tylko z kamerą. Mowa bodajże o 2008 roku. Zaproponowali mi taką akcję i pomyślałem sobie "w sumie, czemu nie?" Na pierwszy rzut oka wydaje się dość proste, ale kiedy pomyślisz, że to było ponad 2000 m n.p.m.., bez torów najazdowych, bez przedskoczków, nawet nie wiedziałem, jaką prędkość osiągnę, jaki jest śnieg... dość interesujące wyzwanie! Musiałem skoczyć ponad 20 metrów, żeby przelecieć nad drogą, ale też nie za daleko, jakieś 45 metrów, bo kończył się zeskok! Coś niesamowitego. Pamiętam jeszcze, że stał tam Thomas Morgenstern i mówił, że w życiu by tego nie zrobił. A potem chciał skoczyć 300 metrów. Wtedy ja powiedziałem: w życiu bym tego nie zrobił. Czasem musisz zrobić coś innego, wyjść ze strefy komfortu. Wtedy dostrzegasz, jak wiele rzeczy jest możliwych, nawet jeśli wydają się nieosiągalne. Dlatego kwestią czasu pozostaje, kiedy ktoś poleci 300 metrów nawet w zawodach Pucharu Świata. Międzynarodowa Federacja Narciarska już zmieniła przepisy i otworzyła możliwość budowy większych skoczni.
Red Bull Skoki w Punkt - tak było w 2025 r. w  Zakopanem

Red Bull Skoki w Punkt - tak było w 2025 r. w Zakopanem

© Marcin Kin / Red Bull Polska

Z Thomasem, ale też z Adamem Małyszem, Janne Ahonenem i Martinem Schmittem spotkacie się w Zakopanem. Pewnie wróci wiele dobrych wspomnień i czeka was odlotowa zabawa.
Zawsze fajnie, kiedy możemy się spotkać. Widziałem Janne rok temu podczas mistrzostw świata w Trondheim. Konkurowaliśmy ze sobą, każdy z nas chciał być najlepszy, ale byliśmy też przyjaciółmi. Świetnie, że na Red Bull Skoki w Punkt przyjedzie Janne Ahonen. To pięciokrotny triumfator Turnieju Czterech Skoczni, ma wielu fanów w Polsce. To fantastyczny facet. Rok temu jeszcze skakał w Lahti! Z tego co słyszałem, zajął się speed skiingiem. To kompletnie zakręcony gość. Świetnie, że mamy takich ludzi jak on, Adam. Zrobili tak wiele dla skoków!
Kto wygra? Tym razem przyjeżdżasz po zwycięstwo w Zakopanem?
Oczywiście! Każdy z nas przyjeżdża po wygraną! Ale potrzeba sporo szczęścia, żeby osiągnąć 1000 metrów. Damy z siebie wszystko. Zeszłoroczny konkurs był rewelacyjny, a zawodnicy mnie mocno zaskoczyli. Mieli tylko jeden trening przed zawodami i w drugiej serii prawie każdy z nich lądował blisko celu. Pokazali, co potrafią, jak radzą sobie z prędkością, warunkami atmosferycznymi. Ale zobacz, kto tam będzie kapitanem. Thomas Morgenstern, Janne Ahonen, Adam Małysz, Martin Schmitt... hej, myślicie, że ktoś z tych gości nie chce wygrać?! Szykujcie się na świetną imprezę!

1 min

Małysz, Ahonen i Schmitt zapraszają na Red Bull Skoki w Punkt 2026

Skoki do celu wracają! Druga edycja Red Bull Skoków w Punkt odbędzie się 1 kwietnia na Wielkiej Krokwi. W roli kapitanów: Małysz, Ahonen, Schmitt, Morgenstern i Goldberger. Zapraszamy!

Dowiedz się więcej

Red Bull Skoki w Punkt

Red Bull Skoki w Punkt wracają z drugą edycją! Z kim widzimy się 1 kwietnia w Zakopanem? Adam Małysz znów zmierzy się z Janne Ahonenem i to nie jest Prima Aprilis. Bilety wciąż w sprzedaży.

PolskaWielka Krokiew, Zakopane, Polska
Info o evencie