Andreas Mikkelsen - metamorfoza z kierowcy rajdowego w triathlonistę
© Next Generation Media
Triathlon

Andreas Mikkelsen – jak świetny kierowca rajdowy został triathlonistą

Kiedy trzykrotny mistrz świata w rajdach samochodowych postanowił wystartować w triathlonie, od razu wybrał jeden z najcięższych na Ziemi. Opowiedział nam o swojej drodze do Norsemana.
Autor: Adelaide Goodeve, tłum. Krystian Walczak
Przeczytasz w 9 minPublished on
Andreas Mikkelsen zawsze predestynował do rzeczy wielkich. Po kontuzjach kolana, które zakończyły jego karierę, jako obiecującego narciarza, Norweg przerzucił się na rajdy. Miał wtedy 16 lat. Od tamtej pory ścigał się z sukcesami i zdobył trzy tytuły mistrza świata. Teraz ma na koncie jeszcze jedno, wyjątkowe doświadczenie z zawodów, w których wystartował bez samochodu.
29 latek i jego pilot Anders Jaeger zawsze marzyli o wzięciu udziału w triathlonie na pełnym dystansie. Zapisali się więc na najtrudniejszy z nich - Isklar Norseman Xtreme Triathlon. Zawody rozgrywane w ich rodzinnej Norwegii wymagają pokonania trasy, na którą składa się tak jak w tradycyjnym ironmanie, 3,8 km pływania, 180 km jazdy na rowerze i 42,2 km biegu. Różnica polega na tym, że dochodzi do tego 5235 m przewyższenia pokonywanego w imponującym, norweskim, górskim krajobrazie. Od wskoczenia do zimnej wody wprost z pokładu promu o 5:00 rano, do wspinaczki na strome zbocza góry zwanej Zombie Hill, od której nogi aż uginają się pod ciężarem zawodnika, mijają niekończące się, bolesne godziny.
To jeden z tych wyścigów, w których nagle uświadamiasz sobie, że jedziesz na rowerze zupełnie sam przez wysokogórski płaskowyż, albo biegniesz w samotności na totalnym pustkowiu, gdzie spotkasz jedynie renifery i nagie skały. Przeważnie jesteś tam tylko ty i twoje determinacja, żeby dotrzeć do mety i na górę. Górę na tyle wysoką, że widać z niej jedną szóstą całej Norwegii. Górę, która jak się spodziewasz, pokonała niejednego, doświadczonego, triathlonistę.
Bez jakiegokolwiek doświadczenia w pływaniu open water, jak również z niewielkim w jeździe na rowerze, nawet mistrz pokroju Andreasa musiał włożyć w to wszystko sporo pracy. Poniżej rajdowiec wyjawia, z czym wiązał się dla niego udział w jednym z najtrudniejszych wyzwań triathlonowych na ziemi…

Przygotowania

Wykorzystywałem każdą okazję, żeby jeździć na rowerze
Andreas na Ibizie

Andreas na Ibizie

© Next Generation Media

Moja praca to rajdy, więc ani ja, ani Anders nie mogliśmy trenować jak normalni triathloniści. Wplecenie przygotowań do długiego, elitarnego triathlonu w nasz trening było bardzo trudne, ponieważ musieliśmy mu poświęcać jak najmniej energii. Naszym głównym celem było ściganie się w rajdach.
Żeby zrównoważyć brak treningu triathlonowego, naszym priorytetem stało się kolarstwo. Wiedzieliśmy, że musimy przejechać swoje kilometry na rowerach. Na wiosnę pokonaliśmy nawet całą trasę kolarską Norsemana, ale nawet wtedy nie mogliśmy zmieścić w planie dość treningu! Zabrałem więc rower na wakacje na Ibizie, żeby przejechać więcej kilometrów przed zawodami.
Moje przygotowanie do rajdów zupełnie się nie liczyło
Żeby móc rywalizować w rajdach, musisz być w dobrej kondycji. Trening nie jest tak ekstremalny jak ten do Norsemana, ani nawet tak jak do zwykłego triathlonu. Przeważnie polega na wykonywaniu ciężkich ćwiczeń trwających od 5 do 25 minut. Składa się na niego bieganie, albo ćwiczenia siłowe – cokolwiek, co sprawia, że mamy dobrą kondycję i zachowujemy koncentrację podczas naprawdę gorących, wyczerpujących, długich, rajdowych dni. Częściej niż rzadziej siedzi się w samochodzie w temperaturze dochodzącej do 60, 70 stopni, przez bardzo długi czas. To ciężkie i wymaga skupienia, ale trenuje się to w małych dawkach.
Trening triathlonowy jest tego przeciwieństwem. Wymaga długiego czasu w siodle, na basenie czy na własnych nogach, no i nie ma temperatury, której można by się obawiać. Niestety czas nie był tym luksusem, na który mogliśmy sobie pozwolić. Nasz kalendarz nie pozwalał na wiele. Ale oprócz jazdy na rowerze, udawało nam się zmieścić w nim 25-kilometrowe biegi, a także pływanie w fiordach. Na wiosnę woda była lodowata, nigdy wcześniej nie pływałem w tak zimnej wodzie. To był dla mnie lekki szok!
Płyń albo giń
Mój trening rajdowy nigdy nie obejmował pływania. Przeszedłem długą drogę od mojej pierwszej lekcji open water, jaką odbyłem zaledwie dwa miesiące przez Norsemanem! Moje pierwsze myśli, gdy tego spróbowałem, były takie, że to trudniejsze niż myślałem. Miałem problem z oddychaniem i trochę opiłem się wody. Poradzono nam, żebyśmy zasięgnęli wiedzy u eksperta, aby poprawić nasze osiągi w wodzie.
Wkrótce skorzystaliśmy z pomocy naszego kolegi z teamu Red Bulla, Kristiana Blummenfelta, brązowego medalisty World Triathlon Series 2017, który codziennie przepływa od 4 do 6 km. Kristian dał nam kilka świetnych rad, jak zużywać w wodzie mniej energii i pływać szybciej, takich jak choćby bardziej strome wkładanie ręki do wody przy każdym pociągnięciu.
Było bardzo stromo, a ja byłem cały obolały i wyczerpany. Nie miałem energii w nogach. Wbiegnięcie na tę górę było dla mnie niewyobrażalne.
Andreas Mikkelsen
Kristian był świetnym instruktorem. Anders był ode mnie szybszy na treningu, ale podczas zawodów to ja jako pierwszy wyszedłem z wody, co mnie zaskoczyło!
Support był kluczem do sukcesu
Andreas jak podczas rajdów, wiele zawdzięcza zespołowi

Andreas jak podczas rajdów, wiele zawdzięcza zespołowi

© Next Generation Media

W ekipie miałem dwóch przyjaciół. Jeden z nich ścigał się w wcześniej w Norsemanie, a jego doświadczenie było ważnym elementem sukcesu. A drugi to bardzo konkretny facet.
Odbyliśmy serię spotkań przed Norsemanem. Razem przeszliśmy przez przewodnik dla uczestników (dop. racebook) i pracowaliśmy nad każdym problemem, który potencjalnie mógł wystąpić. Uczestniczyli w wielu treningach, podczas których ten doświadczony w Norsemanie dał nam wiele rad, pomysłów i opowiedział, czego możemy się spodziewać.

Zawody

Nie miałem żadnych założeń – chciałem ukończyć
Start następuje o świcie

Start następuje o świcie

© Getty Images

Nie denerwowałem się przed zawodami. Wiedziałem, że trenowałem i mogę liczyć na dobry czas.
Pomyślałem: OK. Jeśli nie zdobędę czarnej koszulki (dop. tylko pewna ilość zawodników z czołówki jest wpuszczana na ostatnią część trasy biegowej i musi wspiąć się na górę, żeby zdobyć czarną koszulkę, a ci którym się to nie uda, kończą niżej i dostają białe), co gorszego może się wydarzyć? Nic. Ścigam się w Norsemanie dla siebie, w przeciwieństwie do rajdów, gdzie jeśli nie dam rady, zawiodę wielu ludzi i cały zespół.
Trochę się denerwowałem, żeby nie zacząć zbyt ostro na pływaniu, co ostatecznie i tak zrobiłem! Kiedy byliśmy na promie, naprawdę nie mogłem się doczekać startu. To było świetne.
W wodzie byłem zaskakująco mocny
Trzeba wstać o 2:00 nad ranem, żeby wystartować

Trzeba wstać o 2:00 nad ranem, żeby wystartować

© Next Generation Media

W tym roku Norseman odbywał się przy wyjątkowo ciepłej pogodzie. W przeszłości woda w fiordzie miewała 13 stopni, ale tym razem 18. Dlatego wiedzieliśmy, że będzie OK. Zanim wyskoczyliśmy z promu, pożegnaliśmy się ze sobą. Wszyscy są ubrani praktycznie tak samo, a w wodzie wyglądaliśmy jak stado fok. To niemożliwe, żeby kogoś dojrzeć, czy rozpoznać na etapie pływackim, zwłaszcza o świcie. Miło było móc wyruszyć na trasę.
Na etapie kolarskim były górki i dołki
Andreas na trasie kolarskiej

Andreas na trasie kolarskiej

© Next Generation Media

Na całym dystansie 180 km naprawdę mocno napierałem na zjazdach, to było niesamowicie ekscytujące. Nikt nie mógł mnie wyprzedzić na zjazdach! Na podjazdach oszczędzałem energię i tam kilku zawodników mnie wyprzedziło.
Dopiero wtedy zdałem sobie sprawę, że za mocno popłynąłem. Tuż przed półmetkiem roweru, moim nogom zaczęły dokuczać skurcze. Udało mi się je przezwyciężyć poprzez odpowiednie odżywanie, picie i przyjmowanie odpowiedniej ilości soli przez całe zawody. Mój support wykonał kawał fantastycznej roboty przygotowując dla mnie to wszystko.
Skurcze sprawiały mi jeszcze trochę kłopotu na biegu, ale na szczęście z czasem było już tylko lepiej.
Zombie Hill zasłużyło na swoją nazwę
"Bardziej płasko"...

"Bardziej płasko"...

© Next Generation Media

Po przejechaniu 180 km musiałem przebiec pierwsze 25. Teren był całkiem płaski, ale zmagałem się z bólem w dolnej partii pleców, ponieważ moje ciało nie jest przyzwyczajone do tak długiego siedzenia w pozycji aero na rowerze.
Potem dotarłem do Zombie Hill i ośmiokilometrowej sekcji serpentyn oznaczających 1650-metrowe przewyższenie. Moje mięśnie były wykończone. Plecy wciąż mnie bardzo bolały.
Spodziewałem się, że to będzie łatwy spacer. Nigdy nie miałem problemu z przebiegnięciem 20 czy nawet 30 km, jednak po takiej ilości pływania i jazdy na rowerze, było to bardzo, bardzo, bardzo różniące się doświadczenie. Wchodzenie było naprawdę ciężkie. Było bardzo stromo, a ja byłem cały obolały i wyczerpany. Nie miałem energii w nogach. Wbiegnięcie na tę górę było dla mnie niewyobrażalne.
Nic nie działało! Byłem naprawdę wyczerpany i ani przez chwilę nie myślałem, że idzie mi całkiem dobrze. Ale udało się! Dotarłem tam!
Ukończyłem na 90. miejscu w gronie 238 triathlonistów
Andreas na mecie

Andreas na mecie

© Next Generation Media

Dotarłem do mety po 14 godzinach i 5 minutach. Jestem naprawdę zadowolony z wyniku. Choć byłem bardzo zmęczony, musiałem wspiąć się po czarną koszulkę, którą dostaje się na szczycie Gaustatoppen. Następnym razem wystartuję nieco bardziej spokojnie, żeby mieć więcej energii na koniec.
Do ostatnich 5 kilometrów wszystko szło świetnie, ale końcówka była naprawdę ciężka. Czułem ból w kostkach, kolanach i plecach, ale na szczęście miałem ze sobą ekipę, która mi pomagała.
Anders był 69. z imponującym czasem 13 h i 31 min

Anders był 69. z imponującym czasem 13 h i 31 min

© Next Generation Media

Doping wielu kibiców był bardzo motywujący. Ekipa miała samochód z dużymi głośnikami, więc mogłem słuchać ulubionej muzyki podczas biegu.
Teraz jestem bardzo szczęśliwy i czuję, jakbym pokonał pierwszego i jednocześnie ostatniego Norsemana, ale daj mi tydzień, a pewnie powiem coś zupełnie innego!
Rywalizacja w Norsemanie uczyni mnie lepszym kierowcą rajdowym
Uprawiam sport przez całe życie i kocham go. Wiem, że jestem dość wysportowany, żeby być dobrym kierowcą rajdowym, ale Norseman dał mi motywację, żeby być jeszcze lepszym.
Norseman zachęcił mnie, żeby trenować więcej i do tego, żeby badać moje mentalne i fizyczne granice. Potrzebuję celów, które razem ze ściganiem się w rajdach będą mnie motywowały do stawania się lepszym zawodnikiem i w tym roku był to Norseman.
Podczas ścigania się w rajdach trzeba być bardzo skupionym, ale nie sądzę, żeby to pomogło mi w jakiś sposób w Norsemanie. To, na co naprawdę mam nadzieję, to że Norseman pomoże mi stać się lepszym kierowcą rajdowym i sprawi, że nasze osiągi jako teamu wskoczą na wyższy poziom.
Chcesz zobaczyć, jak poszło Andreasowi? Obejrzyj vlog z Norsemana poniżej i śledź Andreasa na Instagramie – tutaj.