asthma
© Oskar Machalski / Def Jam
Muzyka

asthma: Gram młodego Borixona. I to jest bardzo ciekawa historia

Raper asthma, który zadebiutował w 2021 roku świetnym „manifestem” mówi nam o swojej nowej płycie i teledysku Borixona, w którym zagrał… Zresztą, musisz to zobaczyć.
Autor: Marcin Misztalski
Przeczytasz w 8 min
asthma to przedstawiciel młodego, rapowego pokolenia, który zadebiutował w 2021 roku w wytwórni Def Jam bardzo udanym, mocnym „manifestem”. Mocnym w treści, ale nie tylko – jednym z gości na płycie jest sam KRS-One, czyli żywa legenda rapu. Kilka miesięcy po premierze tej płyty rozmawiamy z asthmą o tym co było, ale i zaraz będzie.
Zacznijmy od plakatu zespołu Korn, który wisiał dawno temu nad twoim dziecięcym łóżeczkiem. Bo to fajny symbol tego, czym muzycznie nasiąkałeś.
asthma: Ja tak naprawdę nigdy nie rozmawiałem z moimi rodzicami o tym, dlaczego akurat ten plakat wisiał nad moim łóżkiem. Może dlatego, że to jedyny, jaki mieliśmy w domu? (śmiech) Z dzieciństwa pamiętam jeszcze okładki albumów Cypress Hill, Marilyn Mansona, Dr. Dre czy Metalliki. Słuchaliśmy też Chrisa Cornella, Nirvany i Sepultury. Hip-hopu w moim domu nie było jakoś specjalnie dużo, tylko trochę klasycznego amerykańskiego rapu. Nigdy nie kwestionowałem muzyki, która leciała w naszym domu. Rodzice mieli ogromny wpływ na moją muzyczną edukację i mam dobre wspomnienia z płytami, które mi wówczas prezentowali. Podobnie mam z filmami. Również pamiętam, jakie produkcje kiedyś z nimi oglądałem.
Jako osoba urodzona w roku 2000, załapałeś się jeszcze na oglądanie kanałów muzycznych?
Często w naszym telewizorze leciały MTV i Viva. Nasiąkałem muzyką, którą tam prezentowano. Byłem ultra zakochany w Rihannie i Shakirze. Kiedy miałem kilka lat, słuchałem też Ushera, Tokio Hotel, Szymona Wydry, Feel i innych popowych artystów. W sklepie z płytami kupiłem kiedyś nawet albumy Jasona Derulo i Davida Guetty. (śmiech) Później słuchaliśmy tych płyt z mamą w aucie. Często było tak, że muzyka, która nie podobała się mojemu tacie, była słuchana w samochodzie mojej mamy. (śmiech) Jej granie popu nie przeszkadzało. Nigdy nie słuchałem disco polo i ogólnie niezbyt często sięgałem po polską muzykę. Nie załapałem się np. na Dodę i innych popularnych wykonawców. Z tego, co pamiętam, to moi rodzice zrezygnowali z telewizji, kiedy miałem 10 lat. Od tego momentu jej nie mam i raczej też nie wiem, co słychać w muzyce popularnej.
asthma
asthma
Z dzieciństwa pamiętam okładki płyt Cypress Hill, Dr. Dre czy Metalliki
asthma
Odczułeś brak telewizji?
No właśnie nie. Może trochę brakowało mi momentów, kiedy oglądaliśmy z tatą po nocach mecze hokeja, walki bokserskie czy NBA. Potrafiłem sobie zorganizować czas w inny sposób. Miałem gry na kompie, wypożyczałem filmy, kopałem w piłkę i skakałem po drzewach. Miałem czym się zająć.
Piłkę kopałeś chyba przez kilka lat. To prawda?
Tak. Sport uprawiałem do momentu, aż zepsułem sobie kolano. W piłkę nożną grałem od piątego do jedenastego roku życia. Najlepiej wspominam wszystkie wyjazdy naT turnieje. Po drodze grałem jeszcze w koszykówkę, siatkówkę, chodziłem też na boks i boks tajski. Trochę więc tych dyscyplin zaliczyłem. Nigdy nie byłem fanem biegania i w ogóle lekkoatletyki.
W którym momencie poczułeś, że hip-hop jest wszechobecny wśród twoich rówieśników?
Myślę, że w gimnazjum. Tam było dużo hip-hopu. W mojej szkole sięgaliśmy po Kanye Westa, Kendricka Lamara, ale i Chadę, Gurala, WSRH czy Chief Keefa.
No i KRS-One'a.
No właśnie KRS'a odkryłem później. Lubię słuchać jego wykładów, które są - jeśli chodzi o poziom języka angielskiego - na bardzo zaawansowanym poziomie. Słuchanie jego wykładów o historii hip-hopu, latach 90., ruchach wyzwoleńczych i kwestiach społecznych bardzo mnie buduje. Ma ogromną wiedzę np. na temat historii Afryki. Jest świadomy i w ciekawy sposób opowiada o ludzkiej egzystencji. Odbiera świat bardzo duchowo i czuje, co się wokół niego dzieje. Potrafi w odpowiedni sposób łączyć fakty i układać je w całość. Młody opowiadał mi kiedyś o spotkaniu z KRS'em w trasie koncertowej w Niemczech. Powiedział mu wówczas, że kiedy tylko po raz pierwszy odpalił jego produkcje, od razu wiedział, że Młody jest świadomym człowiekiem.
A co KRS powiedział, kiedy usłyszał twoje wersy w waszym numerze „Never Forget”?
Nie mieliśmy niestety jeszcze okazji porozmawiać. KRS nagrał te wersy i powiedział Młodemu, że jeśli znajdzie kiedyś rapera, który pasuje do koncepcji, to może bez problemu go zaprosić do numeru. Wysłaliśmy im gotowy kawałek i wideoklip, ale odpowiedź była lakoniczna. KRS jest raczej mało internetowy. O „Never Forget” rozmawiałem za to z osobą, która jest odpowiedzialna za profil Public Enemy na Instagramie. Nie wiem, kto mi odpisywał. Może Chuck D, a może jakiś menedżer. W każdym razie kawałek się spodobał. Numer pochwalili też raperzy z Onyx.
Public Enemy i KRS to twoi ulubieni raperzy poruszający tematy zaangażowane?
Nie do końca. Bliższy jest mi Kendrick Lamar, który pisze świetne teksty. Za przykład niech posłuży „Sing About Me, I'm Dying Of Thirst”. Lubię też numery, które po sobie zostawił Guru z Gang Starr. On miał niesamowity feeling.
Mój numer z KRS-Onem pochwalili raperzy z Onyx
asthma
Co w muzyce zaangażowanej jest dla ciebie najważniejsze?
To może zabrzmieć banalnie, ale najważniejsze jest czucie jej. Lubię muzykę przeżywać emocjonalnie i cieszę się, kiedy ona zostawia coś po sobie w mojej głowie. Lubię teksty, w których ktoś bezpośrednio zwraca się do polityków, legislatorów i mocodawców, ale równie ważne są dla mnie kawałki intymne - dotyczące duchowości. Wytykanie błędów ludziom odpowiedzialnym za prawo i propagandę to jedno, ale niemniej istotne jest skupianie się na rozwoju duchowym. Po co mamy zabierać się za zmiany w administracji i konstytucji, jeśli jesteśmy złymi ludźmi? Wiesz, próba zmiany prawa, które wykorzystuje pewne grupy społeczne jest ważna, ale istotniejsze jest to, by zmiany zacząć od siebie i być wrażliwy na drugiego człowieka.
Wrażliwość popchnęła cię do szkoły aktorskiej?
Chodziłem do szkoły aktorskiej w Krakowie, do którego się przeprowadziłem po ukończeniu liceum. W pewnym momencie musiałem stanąć przed wyborem, czy pójść w muzykę, czy może kontynuować drogę aktorską. Nie byłem w stanie robić jednocześnie dwóch rzeczy, które wymagały ode mnie tak dużego zaangażowania, bo jedną z tych dziedzin musiałbym uprawiać na pół gwizdka. Finalnie nie odpuszczam sobie aktorstwa, bo cały czas zdarza mi się jeździć na castingi. Niedawno byłem na planie nowego teledysku Borixona, który za chwilę wydaje solową płytę. Pierwszy singiel promuje fabularny klip wyreżyserowany przez Igora Leśniewskiego. Igor zadzwonił do mnie, bo wiedział o tym, że chodziłem do szkoły aktorskiej. Był przekonany, że nadal studiuję aktorstwo. Projekt był bardzo profesjonalny, dlatego nie chcieli brać po prostu młodego rapera, który nie ma doświadczenia w pracy z kamerą. Akcja osadzona jest w latach 90. Ja w tym teledysku gram młodego Borixona... I to akurat była bardzo ciekawa historia. Do tej roli podszedłem totalnie na luzie. Nie na zasadzie: jestem młodym raperem, który wciela się w rolę weterana sceny. To, że jestem raperem, nie miało na mnie wpływu w całej tej sytuacji. Nie patrzyłem na rolę z perspektywy fana Borixona. Mój emocjonalny stosunek do niego w ogóle nie stawał mi na drodze. Mam tam sceny, w których jako małolat kradnę samochód czy robię napad w domu handlowym.
Porozmawiajmy teraz o twoim innym starszym koledze ze sceny. Jak idzie praca nad wspólnym krążkiem z Plashem?
Nie chciałbym o tym rozmawiać. Nie lubię rozpraszać energii. Będzie czas na rozmowę o tym projekcie. Tym bardziej że nim ukaże się mój album z Plashem, pojawi się moja solowa płyta.
Słucham więc o nowej płycie.
Jestem w trakcie jej robienia. Chciałbym ją zaprezentować słuchaczom po wakacjach. Każdy bit wybrałem od innego producenta. Płyta zatytułowana jest „Nowe życie”. Ostatnie miesiące były dla mnie wyczerpujące emocjonalnie i fizycznie. Sytuacja na świecie też dała mi popalić i jest to dla mnie ciężkie. Okres premiery „manifestu” złożył się na najgorszy okres mojego życia prywatnego, jaki kiedykolwiek miałem. Robiąc „manifest”, przez cały rok chodziło za mnie takie przeczucie, że przypłacę życiem za to, co robię. W momencie, gdy to wszystko się wydarzyło i faktycznie mogłem przypłacić pracę życiem, mój przyjaciel, który jest reżyserem naszych klipów, powiedział mi, że przez cały rok chodziło za nim dokładnie to samo uczucie. Nie chciał mi o tym mówić, bo nie wiedział, skąd to do niego przyszło. Po tych wszystkich przykrych wydarzeniach całą zimę spędziłem w domu i robiłem sobie terapię, pisząc nową płytę. Skupiłem się na celebracji życia, odbudowaniu swojej wrażliwości i swojego stosunku do bycia tu. Byłem przemęczony do takiego stopnia, że mogłoby mnie tu już nie być. Wiem, że to brzmi grubo, ale nie chcę cedzić słów, bo rozmawiamy o sztuce, a w niej nie ma miejsca na nieprawdę czy gryzienie się w język. Rozsypałem się po prostu jako człowiek. Na „Nowym życiu” nie patrzę na podmiot liryczny jak na siebie, choć oczywiście historie inspirowane są moimi przeżyciami i przemyśleniami. Kiedy próbowałem reperować swoją głowę i dojść do źródeł rzeczy, które się wydarzyły, to byłem tak bardzo roztrzęsiony, że gdy wpadały mi do głowy teksty, to zapisywałem je na kartce w pełnym amoku. Finalnie odbudowałem się i czuję się silnym człowiekiem. Narodziłem się na nowo. Oddzieliłem grubą kreską moje aktualne życie od tego, co było kiedyś.

8 min

Red Bull Tour Bus – Wspólna Scena – Kielce

Zobacz reportaż o kieleckiej scenie muzycznej.