Bartek Sibiga
© Roger Wanke
Freeski

DDOB: Od pro narciarza do króla influencerów

Latał grube triki, zarabia grube miliony. Z Bartkiem Sibigą rozmawiamy o sukcesie Daily Dose of Beauty i przesiadce z orczyka na biurowy fotel.
Autor: Ignacy Karczewski
Przeczytasz w 9 min
Bartek Sibiga przez lata dominował na rodzimej scenie narciarskiego slopestyle'u zdobywając Mistrzostwo Polski i godnie reprezentując kraj na Mistrzostwach Świata i Europy. Kontuzja kolana skłoniła go do wykorzystania informatycznego wykształcenia i realizacji szalonego pomysłu biznesowego, który okazał się być strzałem w dziesiątkę i to na zupełnie nowej tarczy.
Jak powstało Daily Dose of Beauty (DDOB)? Dlaczego przyciąga miliony widzów i generuje milionowe przychody? Co ma influencer do narciarza? Bartek nie zawiesił twin-tipów na ścianie i po ostatniej sesji w snowparku udało się nam złapać na rozmowę i wszystkiego dowiedzieć.
Ignacy Karczewski: Łatwiej jest być influencerem czy narciarzem?
Bartek Sibiga: Hmm… Nie da się porównać, ale spróbuję. Na pewno trudniejsze są początki influencera. Są one bardzo ciężkie i przesiewają 90% śmiałków. Zaczynając tworzyć w internecie trzeba poradzić sobie z opiniami znajomych, wszechobecnym hejtem i zaczepkami w stylu: „co ty w ogóle robisz?”. Sytuacja zmienia się, kiedy masz kilkanaście-kilkadziesiąt tysięcy fanów i ludzie zaczynają patrzeć na aktywność jak na sukces. Ważne jest jednak to, że każdy może zostać influencerem i to jest zmiana totalna. Żeby być celebrytą trzeba było być ładnym, wygadanym, śmiesznym albo mieć kontakty. Social media stworzyły możliwości także dla ludzi bez tych cech, by zgromadziły wokół siebie wierną i mocną publikę, utożsamiającą się, liczącą się ze zdaniem i niezwykle zaangażowaną. Znamy wiele przypadków osób, które dzięki Youtube'owi, Insta czy Facebookowi zebrały wielotysięczne grona obserwatorów nie wiadomo z jakiej przyczyny. Na pewno dzięki determinacji i konsekwencji w działaniu, to cecha podobna u influencerów i sportowców, którzy osiągają sukcesy. Wiadomo, że predyspozycje pomagają tu i tu, ale dla wytrwałych furtka jest otwarta zarówno w sporcie, jak i social mediach.
Łopatologicznie, czym jest DDOB? Wyjaśnij tak, jakbyś tłumaczył filateliście, czym jest backflip.
W dużym skrócie DDOB to społeczność influencerów: blogerów, youtuberów, instagramerów, od niedawna też muserów. Jako DDOB budujemy własne media i w ramach naszej społeczności stworzyliśmy sieć reklamowo-marketingową o gigantycznym zasięgu. Twórcy, którzy do nas dołączają, mają szansę w ten sposób się wybić i wypromować. Na Instagramie jest teraz ponad 200 000 zdjęć oznaczonych #DDOB bądź #DDOBINSTA. Użytkownicy zamieszczając je pod swoimi postami utożsamiają się z nami, a my, co jakiś czas wybieramy najlepsze zdjęcia i wrzucamy na nasze fanpage. Podobnie wygląda sytuacja z YouTubem – tam działa to na zasadzie castingu. Kilka dziewczyn dzięki obecności „u nas” zbudowało sobie kilkuset tysięczną publiczność na własnych kanałach. Twórcom, z którymi ściśle współpracujemy dajemy możliwości zarobkowe. W ubiegłym roku zrealizowaliśmy ponad 150 projektów komercyjnych, które przyniosły milionowe zyski. Podsumowując: promujemy i otwieramy influencerom furtkę do komercyjnej działalności. Jesteśmy też tuż przed odpalaniem specjalnej platformy, która znacznie ułatwi im nawiązywanie biznesowych relacji.
Zajmujemy się szeroko pojętym influence marketingiem. Z jednej strony jesteśmy pośrednikiem między twórcami a firmami, a z drugiej wydawcą, który intensywnie rozwija swoje media. Nasz kanał YouTubie ma prawie 300 tysięcy subskrypcji, mamy na koncie tak duże projekty jak np. Studio Allegro, gdzie przez miesiące wrzucaliśmy regularnie cotygodniowe odcinki. Brand24 podliczył nasz styczniowy zasięg - wyszło kilkanaście milionów. Poza tym robimy niestandardowe akcje: kampanie edukacyjne, sesje zdjęciowe, tworzymy systemy grywalizacyjne – nie ograniczamy się.
Teraz ja wyjdę na zielonego - kim jest muser?
W skrócie to twórca muzyki w aplikacji musical.ly. Apka skierowana jest tak naprawdę do dzieciaków, ale to mój absolutny faworyt ostatnich miesięcy. To, co tam się dzieje jest niesamowite. Nigdzie indziej nie ma takiego zaangażowania użytkowników. Topowi muserzy mają po miliony wyświetleń pod każdym filmikiem (przyp. red. są to klipy przygotowane do wybranego podkładu audio) i tysiące komentarzy. Trzeba włączyć jednak aplikację i zobaczyć, żeby uwierzyć.
Dla mnie inny świat. Przesiadka ze świata narciarskiego freestyle'u do krainy blogerów, youtuberów, instagramerów chyba nie jest łatwa...
Social media były mi dobrze znane. Sam prowadziłem fanpage zawodniczy, stronę, Insta i dobrze się w tym czułem. Dzięki doświadczeniu we współpracy z markami narciarskimi, sam mogę teraz radzić influencerom stawiającym pierwsze kroki. Twarda była przesiadka do świata biznesu. Rośniemy w siłę z miesiąca na miesiąc, projektów przybywa i to naprawdę dużych, tak więc siłą rzeczy mamy do czynienia z dużymi kwotami. Wszystko to wiąże się z ogromną odpowiedzialnością biznesową. Odnajduję się w tym świecie, ale wciąż jest on dla mnie totalnie… inny. Nigdy wcześniej nie zarządzałem ludźmi. Teraz siedzę w biurze i rozwiązuję problem za problemem, fuckup za fuckupem, ale cieszę się, bo to przemawia za tym, ile się u nas dzieje.
Reprezentant Polski w slopestyle'u
Reprezentant Polski w slopestyle'u
Więcej nagród i tytułów zgarnąłeś jako slopestylowy narciarz czy prezes DDOB? Z których osiągnięć w tych dwóch dziedzinach jesteś najbardziej dumny?
Dobre pytanie. I nie umiem na nie odpowiedzieć (śmiech). Pierwszy sukces z DDOB jaki nasuwa mi się na myśl, to zwycięstwo na European Startup Challenge. Przemowa podczas Europejskiego Kongresu Gospodarczego i odbiór nagrody przy tak licznej publiczności zgromadzonej w katowickim Spodku zrobiło na mnie nawet większe wrażenie aniżeli zwycięstwo na Polish Freeski Open. Jeżeli chodzi o ilość nagród to więcej na nartach niż w biznesie, ale przewidując nasz rozwój myślę, że niedługo się to zmieni. Patrząc z innej perspektywy niż medale i statuetki, które traktuję jako dodatek – czym się najbardziej jaram? Komercyjnie działamy półtora roku, w 2017 mieliśmy ponad 4 miliony przychodu. To, co nas wyróżnia na tle innych start-upów to fakt, że utrzymujemy się z klientów i bardzo szybko stworzyliśmy swój model biznesowy, zmonetyzowaliśmy pomysły i dzięki temu możemy wciąż inwestować.
DDOB wygrywa European Start-up Challenge
DDOB wygrywa European Start-up Challenge
Odkąd pracuję tak dużo, szanuję narciarską zajawkę sto razy bardziej.
Bartek Sibiga
W slopestyle’u wciąż najbardziej jaram się występem na Uniwersjadzie. W 2015, w hiszpańskiej Sierra Nevada byłem 5. w finale po najlepszych przejazdach w życiu. Eliminacje zakończyłem na 2. miejscu. Podium nie było, ale tego występu i tej imprezy nie zapomnę nigdy. Przejazd mógł mi dać pudło, sędziowie stwierdzili inaczej, ale ja stawiam ten sukces nad Mistrzostwo Polski i 22. miejsce w Mistrzostwach Świata, bo tam serio dałem z siebie wszystko. Park przejechałem dokładnie tak jak zaplanowałem.
No i nie zapomniałeś, jak się jeździ. Niedawno wygrałeś Snowfest.
Hahaha… sprzyjało mi szczęście i nietypowe zasady: długość skoku i trik, ale tak wygrałem i przyznaję, że jestem nieźle rozjeżdżony. Rok po kontuzji nie jeździłem nic, potem DDOB wkradło się mocno do życia i praca zajmuje mi często nawet 18 godzin na dobę. Od 3 lat nie udało mi się wyjechać na dłużej za granicę. Postawiłem sobie jednak jasno cel: w każdy piątek pakuję się ze sprzętem w furę i jadę w góry, z których wracam w poniedziałek rano wprost do biura. I udaje mi się to! Odkąd pracuję tak dużo, szanuję narciarską zajawkę sto razy bardziej. Bycie zawodnikiem i przygotowywanie się pod zawody bywa męczące. Teraz należę do najlepszej na świecie Katobandy i cisnę, ile mogę – dla siebie!
Cofnijmy się na chwilę w czasie. Poznaliśmy się trzy lata temu, jak kurowałeś się po narciarskiej kontuzji na Helu. Miałeś wtedy w głowie plan-tajemnicę, który wypalił. Powiedz, co to był za plan i w jakiej formie DDOB weszło na rynek?
Tak, wtedy w mojej głowie się kotłowało. Miałem pomysł na stworzenie społeczności influencerów, który ewoluował dziesiątki razy. Widziałem ogromny potencjał w działaniach twórców internetowych, ich zasięgi były i są dla mnie kosmiczne i wydawało mi się, że wiele firm nie miało o tym pojęcia – chciałem to przełożyć na informatyczny język i stworzyć platformę, która ich potencjał pozwoli wykorzystać. Pierwszą wersją skupiającą się na Instagramie zaprogramowałem zupełnie sam. Potem wraz z zespołem poszliśmy w kierunku blogowym, a następnie szeroko rozszerzyliśmy działania, aż uzyskała formę opisywaną przeze mnie na początku; z podziałem na część z treścią i tą, będącą bazą do współpracy. Ramy DDOB są bardzo płynne, a właściwie ich nie ma, bo ta społeczność non-stop się zmienia, a my wraz z nią.
Zdarza się, że o pierwszej w nocy zadzwoni telefon od jednej z dziewczyn, która informuje mnie o nowej aktualizacji Snapchata
Bartek Sibiga
Rozumiem, że masz kontakt ze swoimi twórcami.
Z 35 tysiącami twórców nie (śmiech), ale z tymi influencerami, z którymi prężnie działamy, cały czas. Zdarza się, że o pierwszej w nocy zadzwoni telefon od jednej z dziewczyn, która informuje mnie o nowej aktualizacji Snapchata i jej możliwościach. Dobrym przykładem owocnej i mocnej współpracy jest youtuberka SWIATOPOBLOND, w którą bardzo wierzymy i wspieramy. Marta stacjonuje w Londynie, więc poza realizacją konkretnych akcji komercyjnych pomagamy jej ze sprzętem, wynajmowaniem studia nagraniowego i bardziej przyziemnymi sprawami. Z kanału DDOB znana jest z lubianego i oglądalnego cyklu Matka VS Córka. Jest członkinią naszego zespołu i jesteśmy w ciągłym kontakcie.
Na koniec chciałem się zapytać, czy bez problemu rozumiesz szesnastolatków i to czym się dzielą w sieci? Czym się różnią Gen Z-ety od dwudziestoparolatków?
Między pokoleniami urodzonymi na przełomie XX/XXI wieku świadomościowe różnice są kolosalne. Urodzeni powyżej 96 od zawsze mieli w domu internet i są zupełnie innym odbiorcą niż ludzie w moim wieku (27 lat). Z kolei roczniki powyżej 2000 urodziły się ze smartfonem w ręku, to kolejna grupa o zupełnie innej specyfice, na co może np. wskazywać aktywność na musical.ly. Najczęściej pracujemy z osobami powyżej 16 roku życia, nasze youtuberki są już w większości pełnoletnie, mają swoje firmy. Zdarza się nam jednak realizować projekty z młodszymi twórcami i wtedy jest bardzo, bardzo wesoło.