F1
Bolidy F1 Red Bulla w Warszawie - czyli jakie? Co zobaczymy we wrześniu?
Dwa legendarne modele RB7, w których Red Bull wygrał w sezonie 2011 wszystko, co było do wygrania, zobaczymy podczas Red Bull Drift Masters Grand Finale 11-12 września na PGE Narodowym.
W dniach 11 i 12 września 2026 r. na PGE Narodowy wyjadą dwa bolidy. Jeden z nich nosi aktualne malowanie ekipy Oracle Red Bull Racing F1 Team, a drugi pomalowany jest w barwy Visa Cash App Racing Bulls Formula One Team. Nie będzie to ich pierwszy raz w akcji, ponieważ fani Red Bulla mieli już okazję oglądać je na różnego rodzaju pokazach, a w nieco dalszej przeszłości - na torach wyścigowych całego świata.
Red Bull RB7 w wyścigach
Oba samochody, które zobaczymy w Warszawie, to egzemplarze modelu RB7, którego Red Bull używał w sezonie 2011 Formuły 1. Wówczas za ich sterami zasiadali Sebastian Vettel i Mark Webber. Niemiec zdobył w nim swój drugi w karierze tytuł mistrza świata, a ekipa „Czerwonych Byków” - swoje drugie mistrzostwo w klasyfikacji konstruktorów. Maszyny z Milton Keynes całkowicie zdominowały sezon 2011, wygrywając łącznie 12 wyścigów spośród 19, w jakich wzięły udział. 11 z nich padło łupem Vettela, a raz triumfował Webber. Ponadto zawodnicy Red Bulla aż 18 razy wygrywali kwalifikacje - 15 razy z pole position ruszał Niemiec, a 3 razy Australijczyk. Do perfekcji zabrakło niewiele - w kwalifikacjach do GP Korei Południowej Vettel wykręcił 2. czas ze stratą 0,222 s do Lewisa Hamiltona. Popularny Seb odbił to sobie w niedzielę, wyprzedzając Brytyjczyka już na początku rywalizacji i wygrywając wyścig.
Sezon 2011 to pierwszy rok, w którym w Formule 1 używano systemu DRS. Otwarcie tylnego skrzydła pozwalało uzyskać wyższą prędkość, ale kosztem spadku docisku. W tamtych czasach strefy DRS obowiązywały tylko w wyścigach, a w kwalifikacjach kierowcy mogli używać tego systemu gdzie tylko chcieli. Vettel i Webber robili z tego doskonały użytek. Red Bull RB7 dysponował tak dużym dociskiem z podłogi, że jako jeden z niewielu bolidów był w stanie przejechać legendarny zakręt 130R na japońskiej Suzuce z otwartym tylnym skrzydłem. Jego konstruktorzy zdecydowali się na poświęcenie nieco prędkości maksymalnej na prostych na rzecz docisku i prędkości w zakrętach. Okazało się to strzałem w dziesiątkę.
Model RB7 był skonstruowany tak, aby szybko dogrzewać opony i zapewniać kierowcom przewagę na kilku pierwszych okrążeniach. To właśnie dlatego Vettel i Webber wygrali prawie wszystkie sesje kwalifikacyjne. To również dlatego w wyścigach tak często oglądaliśmy zawodnika Red Bulla wychodzącego na prowadzenie i uciekającego rywalom, a potem spokojnie kontrolującego tempo do mety. Konstruktorzy RB7 wykorzystali przepis, według którego system DRS był dostępny dopiero po przejechaniu 2 pełnych okrążeń wyścigu - dzięki szybszemu rozgrzaniu opon i osiągnięciu optymalnego tempa Vettel i Webber często byli już w tym momencie więcej niż 1 sekundę przed rywalami, a więc nie można ich było zaatakować z użyciem systemu DRS.
Dane techniczne Red Bulla RB7
Bolid RB7 w wyścigowej specyfikacji waży 640 kg. W tej masie zawiera się samochód wraz z 4 oponami na suchą nawierzchnię oraz kierowcą ubranym w kombinezon, kask i wszystkie inne elementy wyposażenia. Po zatankowaniu do pełna, wlaniu oleju itp. masa auta rosła do ok. 740-750 kg.
Sercem RB7 jest ważący 95 kg silnik V8 o pojemności 2,4 l, który osiąga obroty na poziomie 18 000 RPM i generuje moc 750 KM. To wystarczy, aby rozpędzić auto do prędkości znacznie powyżej 300 km/h. Dokładna prędkość maksymalna zależy od ustawień na konkretny tor - najwyższa była podczas GP Włoch na Monzy, gdzie Sebastian Vettel osiągnął 327,9 km/h. Oprócz jednostki napędowej wyścigowy RB7 posiadał system KERS, który odzyskiwał energię kinetyczną z hamowania i zamieniał ją na prąd magazynowany w baterii. Po naciśnięciu przycisku na kierownicy Vettel i Webber mieli do dyspozycji dodatkową moc rzędu 80 KM przez ok. 6 sekund na każdym okrążeniu. Pozwalało to pojechać o ok. 0,3-0,4 s szybciej na każdym kółku niż bez systemu KERS. Dodatkową bronią Red Bulla w tej kwestii była waga - KERS w RB7 ważył ok. 10 kg, podczas gdy w konkurencyjnych maszynach było to nawet 20-30 kg. Wszystko dzięki temu, że inżynierowie opracowali mniejszą, ale równie pojemną baterię. Zrobiono je także z innego, bardziej odpornego na temperaturę materiału, dzięki czemu do chłodzenia wystarczała mniejsza - a więc i lżejsza - chłodnica. Umieszczenie systemu KERS pod zbiornikiem paliwa pozwoliło z kolei lepiej ukształtować poszycie samochodu i dało duże korzyści aerodynamiczne.
Prędkość to nie wszystko. Aby osiągać dobre czasy okrążenia, konieczny jest duży docisk. RB7 posiada dmuchany dyfuzor, tzn. jego układ wydechowy jest skonstruowany tak, że wdmuchuje spaliny do dyfuzora. Dzięki temu gaz (powietrze wymieszane ze spalinami) przepływa przez ten element podłogi znacznie szybciej niż płynąłby bez takiego nadmuchu. Różnica ciśnień pod i nad podłogą jest przez to większa niż w „zwykłym” dyfuzorze, co przekłada się na wytworzenie docisku nieosiągalnego dla maszyn bez tego rozwiązania.
Pokazowy Red Bull RB7
Aby użyć bolidu RB7 na pokazach, należało go nieco przerobić. Z zewnątrz wersja pokazowa jest niemal identyczna z wyścigową, a największe różnice kryją się pod pokrywą silnika. Przede wszystkim na pokazach bolidy jeżdżą znacznie wolniej niż na prawdziwych wyścigach. Sprawia to, że do chłodnic wpada o wiele mniej powietrza, zatem rośnie ryzyko przegrzania silnika. Dlatego właśnie inżynierowie w pokazowych RB7 zamontowali dodatkowe wentylatory, które kierowca może uruchomić za pomocą przycisku na kierownicy. Wymontowali z kolei KERS, który nie jest potrzebny na pokazach, a niepotrzebnie komplikowałby obsługę auta i zwiększałby jego masę. Identycznego pokazowego RB7 oglądaliśmy w Polsce przed dwoma laty podczas wrocławskiego Red Bull Speed Ways.
Zobacz zdjęcia z eventu we Wrocławiu z udziałem bolidu RB7 w barwach Oracle Red Bull Racing:
Co ciekawe, pokazowy RB7 również posiada dmuchany dyfuzor. Wszystkie tworzące go elementy układu wydechowego oraz podłogi są na swoim miejscu. Nadmuch jednak nie działa tak jak podczas wyścigów, ponieważ używana jest inna mapa silnika. Innymi słowy, silnik jest zaprogramowany pod kątem pokazu, a nie wyścigu, przez co spaliny nie osiągają odpowiedniej prędkości, aby działać zgodnie z pierwotnym założeniem. Nawet mimo tych modyfikacji pokazowy RB7 jest tak szybki, że pobił rekord 3,4-kilometrowej pętli West Circuit na australijskim The Bend Motorsport Park.
Już niedługo po raz kolejny ujrzymy RB7 w akcji i usłyszymy ten wspaniały dźwięk silnika. Tym razem na tor wyjadą aż 2 takie auta, a więc to podwójna gratka dla petrolheadów. Takiej okazji nie można przegapić.