Michał Hela Krawczyk na Republika Park w Toruniu
© Materiały Michała
Deskorolka

Co słychać w Toruniu? Opowiada Hela

"Jestem zwykłym gościem, który znów sięgnął po deskorolkę i nadal na nią patrzę z tym samym ogniem w oczach, co kiedyś"
Autor: Filip Nowak
Przeczytasz w 7 minPublished on
Toruń na deskorolkowej mapie Polski kojarzył się zawsze głównie zawodami Mentor Session, na które zjeżdżali się zawodnicy z całego świata (chociażby Joey Brezinski czy Brandon Westgate) oraz INFOmagazine, które właśnie tam miało siedzibę. Zastanawiacie się, co teraz słychać w mieście Kopernika? Sytuację przybliży Wam Michał Hela Krawczyk, który na desce jeździ dłużej niż niektórzy z czytelników tego artykułu w ogóle żyją!
Mamy środek zimy, więc musimy zacząć od krytego skateparku w Toruniu. W styczniu będzie obchodził chyba swoje 1. urodziny? Jak oceniasz działania obiektu i wpływ na lokalną scenę na przestrzeni tego roku?
Republika Park miała oficjalne otwarcie w marcu, czyli zbliżamy się do rocznicy - to fakt. Na początku miejsce nie cieszyło się zbytnią popularnością w skejt ekipie przez nawierzchnię. Sam byłem do niej bardzo sceptycznie nastawiony, ale... kilka miesięcy jazdy, zmiana kół na twardość 95-97A i dajemy radę! Najbardziej otworzyły nam oczy przyjazdy dobrych ekip z Gdańska czy Bydgoszczy. Jak inni potrafią to czemu my nie? Jak widać, da się jeździć! Ciepły kryty skatepark z kozackimi przeszkodami? Stary, ja czekałem na to ponad 30 lat i teraz on jest! Projekt skateparku zrobił Filip Madaj z Trójmiasta. Ja i myślę, że wielu innych skejtów finalnie jest w jakiś sposób Filipowi wdzięcznych. Jak zobaczyłem pierwszą koncepcje parku to byłem lekko przerażony. Najlepsze jest to, że przez tyle lat jak działałem na toruńskiej scenie i wiedziałem o wszystkim, co się dzieje na naszym podwórku. Od momentu jak odsunąłem się w cień nagle nie wiedziałem praktycznie nic... i nagle dzwoni do mnie kolega: "stary powstaje kryty skatepark w Toruniu. Widziałem projekt. Lepiej zadzwoń do właściciela i się spotkajcie, bo może być niezły klops". Spotkałem się więc z nim i pogadaliśmy. Później zgrałem go z Filipem i resztę roboty zrobili już przepięknie. Trochę to trwało, bo właściciel budował go sam z jednym pomocnikiem. Szanuję! Ja bym już chyba nie miał na takie działania siły (śmiech). Zbyt dużo potu zostawiłem w budowaniu przeszkód.
Prowadzisz tam szkółkę deskorolki. Skąd taki pomysł? Jak pracuje Ci się z dziećmi? Jak oceniasz w ogóle fakt istnienia szkółek jako „weteran”, z czasów, gdy nie było ich w ogóle?
Jak już powstał skatepark, zaczęły się lekcje hulajnogi, rolek i bmx. Miałem już doświadczenie z Woodcampu i przyjaźnie się z Pawłem Adamczykiem ze Skateboard School, który jest mega dobrym instruktorem deski, więc miałem na bieżąco wgląd w temat. Poza tym Gutek i Koti też to robią z mega zajawą, a że ich też znam i zerkam na ich poczynania to pomyślałem, że to jest ten moment i spróbuję sam. Chciałem zobaczyć czy się w tym odnajdę i... szczerze? Jestem mega zajarany! W mojej głowie "weterana" były różne myśli i zagwozdki. Wiesz jak to sobie szybko wyjaśniłem? W czasach deskorolki na igrzyskach, skejtowych federacji, licencji na sędziów i instruktorów deskorolki kto najlepiej "sprzeda" zajawkę i istotę jak nie takie dziady deski jak my? To my nie jeden krawężnik wyjeździliśmy z ekipą i nie jeden tour zaliczyliśmy. Nie uważam, że jestem jakimś tam super gościem. Jestem zwykłym gościem, który znów sięgnął po deskorolkę i nadal na nią patrzę z tym samym ogniem w oczach co kiedyś. No z tą różnicą, że teraz nogi bolą i w krzyżu łupie (śmiech). Staram się przekazać moją pasję do deski najlepiej jak potrafię. Liczy się fun, walka, samozaparcie, szacunek dla innych i ulicy. Liczy się ekipa i przyjaźń. Tylko taki może być prawdziwy skateboarding i jest prawdziwy jak jest Twój. Musisz go odnaleźć i wtedy dopiero zacznie się zabawa. My w szkółce Let's Skate staramy się tylko sprawić, żeby tak bardzo na początku nie bolało (śmiech).
Mówiąc Toruń każdy myśli - Mentor Session. Myślisz, że jest jakaś szansa na reaktywację tych ogromnych i legendarnych już na skalę europejską zawodów?
Nawet nie wiesz, ile stresu kosztowała mnie ta impreza. Pamiętam jak dziś pierwszą edycję i poranek, gdy jechaliśmy ze Słonikiem na Tor-Tor na ul. Bema w Toruniu. Prowadziłem już mnóstwo imprez deskorolkowych, ale nigdy takiej rangi. To były międzynarodowe zawody deskorolkowe i przyjechała na nie CAŁA Polska ekipa. Przy okazji odbyła się premiera magazynu INFOmagazine mojego przyjaciela Skrobana. To były 3 dni święta deskorolki w Toruniu. Byłem mega zestresowany, ale było mega zajebiście i tak potem przez kolejne 5 lat, a co roku coraz mocniej i coraz lepiej. Piękne czasy, w których Toruń był zalany przez jeden weekend taką ilością deskorolkowców, jak kibicami piłki na Euro. Epickie czasy. Czy mają szansę wrócić? Mają! Przynajmniej tak mi się marzy od jakiegoś czasu. Zawody wrócą na pewno do Torunia, ale czy uda się dojść do takiego rozmachu i rangi jakimi były Mentor i Adio Skateboarding Session? Czas pokaże. Możecie kibicować. Wsparcie przyda się z każdej strony. Na razie stąpam twardo po ziemi... wszystko powolutku i krok po kroku. Zobaczymy, co nam da kolejny rok mojej deskorolkowej reaktywacji.
Poza Mentor Session, Toruń słynął też na cały kraj z INFOmagazine. Co teraz deskorolkowo dzieje się teraz w Toruniu? Powstały nowe spoty godne uwagi? Na ulicach widzisz więcej skejtów niż kiedyś?
Nie dość, że słynął z INFOmagazine to Andrzej jeszcze miał przez parę dobrych lat skateshop DSK (który miał swoje początki w Warszawie). Niestety to wszystko się skończyło, ale Andrzej się na szczęście nie skończył i nadal go cisnę, żeby wrócił do deskorolki choć skutecznie się opiera. Jak zbudujemy jakiś piękny krawężnik do robienia długich slajdów i grindów może ulegnie. Najbardziej popularnym teraz spotem jest skateplaza pod wiaduktem przy Dworcu Wschodnim. Tam ekipa często jeździ, bo jest to kryte miejsce, więc nawet, gdy pada deszcze można śmigać. Jest tam dużo fajnych platform. Spoko miejscem do duszenia trików nadal jest UMKm które niestety bardzo ograniczyło swoje możliwości, bo powstawiali skate-stopery. Jest jednak bardzo dobry granit, dużo flatu i schodki. Sam nadal bardzo lubię to miejsce i czekam na słońce. No, ale jest zima, więc zapraszam na Republika Park. Tu jest kozacko. Za cenę hamburgera jeździsz w ciepełku na mega przeszkodach. Jeżeli chodzi o ilość skejtów to może zabrzmi to jak stękanie starego dziada, ale kiedyś widziałem na skateparkach i ulicach ich mnóstwo. Teraz widzę głównie hulajnogi w proporcji 9/1 w porównaniu z deskorolką. Jaki widzę w tym plus? Nie widzę (śmiech). Dobrze, że utrzymują kryte skateparki. To jest plus! No i fakt, że dzieci się ruszają - chociaż to z dwojga złego.
Widać, że sporo się u Ciebie dzieje. Jakie masz plany na najbliższe lata?
Pomysłów mam dużo tylko kasy mało, ale siły jeszcze są. Po pierwsze to na pewno rozwój naszej szkółki z Wojtkiem i z Sebkiem. Mam nadzieję, że trafią do nas jakieś młode świeże talenty, które będą chciały się szkolić. Chcemy pokierować jak najwięcej skejtów i skejterek na dobre tory, żeby lokalna scena znowu ruszyła i żebyśmy mieli pole do popisu na robienie zawodów, tworzenie spotkań i kręcenia tym całym bałaganem na czterech kółkach. Oby Republika Park przetrwało trudne początki. Musicie tam koniecznie przychodzić i jeździć!

Zobacz jak Sandro Dias jeździ na szczycie mostu w Sao Paulo

3 min

Sandro Dias na moście Sao Paulo

japoński