Rowery
Rowerowe tripy w "budżetowym" wydaniu to nie przelewki. Kto spędził kilka nocy na tylnych siedzeniach swojej fury, w kamperze lub namiocie, ten wie o co nam chodzi. Takie wycieczki mają jednak swój niepowtarzalny klimat. Spanie w hotelu jest oczywiście wygodne i praktyczne, ale koczowanie na parkingach, strefach kempingowych lub w ogródkach swoich rowerowych kumpli dostarcza wrażeń, które nie sposób znaleźć w gładkim szlafroczku i codziennie zmienianych bamboszkach. Duch przygody - to jest to, co rowerzyści lubią najbardziej.
1. Plan
Żeby zrealizować taką misję i wyruszyć na trip po okolicznych (lub nie) bikeparkach, trzeba zacząć od dobrego planu. Oczywiście znajdą się riderzy, którzy stwierdzą, że planowanie jest dla lamusów, a prawdziwa przygoda rozpoczyna się w miejscu, w którym kończy się kontrola. Prawda jest jednak taka, że im dokładniej zaplanujesz swoja wycieczkę i im lepiej się przygotujesz, tym mniejsza szansa, że coś cię zaskoczy. Pamiętaj jednak, żeby nie przeginać. Jeśli ruszasz w trasę na dzień lub dwa, to do swojego "kamperowozu" nie musisz, pakować suchej rozpałki, 5 śpiworów, 3 materacy i 50 porcji żywności liofilizowanej. Wystarczy rower, podstawowe narzędzia i części zamienne, jedzenie, oraz wszystkie elementy niezbędne do zorganizowania noclegu. To od Ciebie zależy, czy będziesz spać w aucie, przytulony do swojego roweru, pod gołym niebem, albo w namiocie rozbitym pod ulubioną miejscówką. Oczywiście zawsze "da się coś ogarnąć na miejscu", ale lepiej przekimać się na wygodnej macie i następnego dnia zaliczyć epicki dzień na rowerze, niż obudzić się po 30 minutowej drzemce na kamieniach i patykach i ostatecznie zrezygnować z jazdy.
2. "Kamperowóz"
Rowerowego kampera da się zrobić z każdego samochodu. Rzecz jasna, najlepiej kupić lub wypożyczyć jakieś kozackie auto z trzema miejscami noclegowymi, kuchnią, łazienką i lodówką na napoje, ale tak naprawdę wystarczy trochę kreatywności, kilka pudełek, które ułatwią pakowanie i po kilku godzinach, prawie każde auto, może zostać przekształcone w specjalistyczny, rowerowy hotel na kółkach. Nie wierzysz? Chyba nie wiesz, do czego zdolni są rowerzyści!
3. Rower i części zamienne
Na szczęście żyjemy w czasach dynamicznego rozwoju infrastruktury rowerowej. Biekparki wyrastają z pod ziemi jak grzyby po deszczu, a w wypożyczalniach i sklepach nie brakuje opon, dętek, klocków hamulcowych i całej reszty części zamiennych. ALE! "Przezorny, zawsze ubezpieczony", więc jeśli planujesz wypad na rower, zawsze wrzuć do bagażnika komplet klocków hamulcowych, kilka dętek w odpowiednim rozmiarze, przewody hamulcowe, linki i niezbędne narzędzia. Na 99% się nie przydadzą. I bardzo dobrze! Tak długo jak będziesz je mieć w swoim bagażniku, będą odstraszać niepożądane przygody. W ostateczności poratujesz któregoś z ziomków i zyskasz nowego rowerowego kumpla.
4. Paliwo (jedzenie)
Jedzenie to ważna sprawa, ale samo w sobie nie jest gwarantem powodzenia misji. Nie zapakujesz przecież słoików od babci prosto do samochodu, bo nie możesz ich zostawić na 40 stopniowym upale. Zawsze możesz kombinować z jakąś rzeką, albo zimnym strumienie, ale przyznaj się, ile razy twoje ulubione napoje, po prostu odpłynęły z takiej lodówki? Zainwestuj trochę kasy w porządną lodówkę pasywną (np. od Dometic), która będzie trzymać temperaturę nawet przez kilka dni. Ugotuj posiłki, które nie zepsują się po kilku godzinach - zyskaj komfort i niezależność. Nie stresuj się tym, że nie wyrobisz się do sklepu, albo wydasz wszystkie pieniądze w restauracji. Ogarnij turystyczną kuchenkę gazową, małą patelnię, łyżkę i zostań bohaterem swojej rowerowej kuchni. Czy jakoś tak. Sam Szymon Godziek poleca takie rozwiązania:
"Dlaczego lodówka zmieniła moje życie? Mini lodówkę miałem od zawsze, ale od kiedy używam Dometic Patrol to faktycznie mam na tripach inne życie. Od kilku miesięcy jestem w posiadaniu swojego pierwszego w życiu vana (nie wiem czemu tak późno) i uwielbiam spontaniczne wyjazdy na treningi do znajomych po Polsce. Wrzucam 2 rowery (zjazdówkę i dirtówkę), motor, komplet ciuchów, sprzęt i lodówkę. Gdy tylko się spakuję, jadę przed siebie w kierunku najlepszych spotów. W busie nie mam jeszcze przetwornicy wiec Patrol to zbawienie. Prawie wszędzie da się kupić worek lodu. Potem wrzucamy go do lodówki na zimne napoje i przekąski i mamy spokój przez 24 godziny. W upały wypacamy z siebie więcej niż zwykle, więc uzupełnianie płynów i jedzenia to w zasadzie konieczność!
5. Spanie
Po dobrym dniu na rowerze, trzeba się odpowiednio zregenerować. Poza zimnymi napojami i morsowaniem warto też zaliczyć kilka godzin głębokiego i stabilnego snu. Swój pięciogwiazdkowy, rowerowy hotel możesz zorganizować nawet na parkingu pod bikeparkiem. Wystarczy namiot, albo trochę przestrzeni w samochodzie. Dmuchany materac, karimata, śpiwór trzymający temperaturę - to prawdziwy luksus. W ostateczności wędkarskie krzesełko turystyczne i jakiś koc, też pewnie się sprawdzi...