Fortnite
© Epic Games
Gry
Czego potrzebuje esportowy Fortnite?
Najpopularniejsza strzelanka na świecie ma spore ambicje, ale czy jest gotowa, by wejść na wyższy poziom?
Autor Bartosz Chichłowski
W dzisiejszych czasach praktycznie każda popularna gra, przede wszystkim z szeroko pojętego gatunku strzelanek, ma chrapkę na esport. Coraz więcej twórców i wydawców zauważa, jak dynamicznie rozwija się ta branża i jak duże pieniądze można na niej zarobić. Nie inaczej jest z bijącym rekordy popularności Fortnite, który choć technicznie rzecz biorąc jest w fazie Early Access, to i tak ma plany, by podbić świat sportów elektronicznych. W jaki sposób? Przede wszystkim pompując ogromne pieniądze do ekosystemu. Zapowiedziano już, że na pule nagród zostanie przeznaczonych 100 milionów dolarów, a pamiętajmy, że sama organizacja dużych, międzynarodowych imprez, wymaga jeszcze większych budżetów. Czy jednak Fortnite jest na to gotowy? Nie do końca, ale my przyglądamy się temu, czego najbardziej potrzebuje.
Narzędzia widza
Fortnite
Fortnite
Granie w turniejach Fortnite to jedno, ale żaden esport nie ma szans na rozwinięcie skrzydeł bez możliwości śledzenia rozgrywek. Na razie niestety widownia musi przyzwyczaić się do bardzo archaicznego, mało funkcjonalnego trybu obserwatora. Co z tego, że samotny zawodnik własnoręcznie wyeliminował cały przeciwny skład, skoro jego akcja nie była w ogóle pokazana na streamie? W tym momencie można oglądać na żywo wyłącznie zawodnika (i jego zespół), który pokonał “kamerzystę”. Choć ci mają pewną lukę w postaci możliwości wyeliminowania samych siebie, bez udziału zawodników, a tym samym automatycznego przeniesienia kamery na najbliższego zawodnika, to system ten jest zbyt prymitywny jak na grę o tak wielkich ambicjach.
Rozwiązanie tego problemu wydaje się bardzo proste, zwłaszcza, że Fortnite ma jednak postawiony fundament. Jest nim istniejący już tryb powtórek pomeczowych, który pod wieloma względami zawstydza wiele innych popularnych strzelanek wydanych w ostatniej dekadzie. Niestety, narzędzie to, choć bardzo rozbudowane pod kątem pracy kamery, wciąż nie działa “na żywo”. Jednak w momencie, w którym tryb replay zostanie dostosowany do potrzeb audycji live, rozwiązane zostaną problemy z obserwowaniem meczów. A kto wie, gdy już się to uda, to może Epic Games jeszcze bardziej rozbuduje to narzędzie? Pozostaje nam tylko czekać, bo wiemy już, że ten dzień kiedyś nastąpi. Pytanie tylko, kiedy?
Nowe formaty rozgrywek
Fortnite: Battle Royale
Fortnite: Battle Royale
Podstawowy format Fortnite, czyli setka osób zrzuconych na jedną wielką mapę, z periodycznie zmniejszającą się strefą walki i losowymi przedmiotami zdaje egzamin, co do tego nie ma wątpliwości. Ale nic nie stoi na przeszkodzie, by wymyślić coś więcej – coś, co jeszcze bardziej odróżni Fortnite od innych gier typu Battle Royale. Tutaj możliwości jest bardzo wiele.
Można na przykład zbudować od podstaw nowe mapy, dzięki którym rozgrywka będzie bardziej różnorodna. Można też wypróbować ideę mniejszych, bardziej skondensowanych pól bitwy, dzięki którym mecze byłyby nieco szybsze i pełne akcji już od pierwszych sekund. Co powiecie na mecze z większym prawdopodobieństwem znalezienia legendarnych broni, albo szybszym zbieraniem surowców? To wszystko da się zrobić z już istniejącą infrastrukturą gry – wystarczy tylko podjąć decyzję. Oczywiście profesjonalna scena będzie potrzebowała miesięcy, jeśli nie kilku lat, na wypracowanie idealnych warunków i zasady rywalizacji, ale na pewno warto będzie poczekać!
Stabilność serwerów
Fortnite: Battle Royale
Fortnite: Battle Royale
Lagi to największa zmora graczy na całym świecie. Przekonali się o tym nawet uczestnicy międzynarodowych turniejów Fortnite. Niestety, takie są już uroki gry poprzez Internet, ale to nie oznacza, że twórcy mogą zignorować ten problem. Stabilność serwerów, sprawny kod sieciowy i wysoki tickrate to coś, co powinno znaleźć się na szczycie listy priorytetowych poprawek. Zerwanie połączenia czy duże opóźnienia nie mają prawa mieć miejsca w grach o wysoką stawkę, ale nawet w zwykłych meczach rankingowych o punkty są nie do zaakceptowania.
Jednym z możliwych rozwiązań byłoby udostępnianie (odpłatnie lub darmowo) specjalnych serwerów dostosowanych do potrzeb zawodników turniejowych. Serwery te powinny mieć znacznie lepsze parametry niż te stosowane w meczach casualowych by zagwarantować wszystkim uczestnikom gładką, niczym niezakłóconą rozgrywkę.
Tryb rankingowy
Fortnite
Fortnite
Epic Games eksperymentuje już z czymś na wzór systemu rankingowego. Mowa tu o trybie okresowym Solo Showdown. To jednak dopiero przedsmak tego, co w przyszłości powinno stanowić tryb rankingowy. Fajnie jest oglądać, jak Ninja rozprawia się z losowymi przeciwnikami, ale jeszcze fajniej będzie zobaczyć go w akcji przeciwko rywalom o podobnym poziomie, prawda? Tryb rankingowy, dokładnie tak, jak ma to miejsce w StarCraft 2, League of Legends czy Counter-Strke: Global Offensive, zagwarantowałby wszystkim uczestnikom zbalansowaną rozgrywkę.
Oczywiście nie oznacza to, że tryb rankingowy powinien stać się rdzeniem Fortnite. Jednym z największych atutów tej gry jest jej przystępność i casualowy charakter, więc nie należy odstawiać go na bok, nawet jeśli Epic Games chce zainwestować bardzo dużo czasu i pieniędzy w rankedy. Powinien to być tryb poboczny, dostosowany wyłącznie do potrzeb stosunkowo małego grona osób stawiających na ostrą rywalizację, a nie wpychany na siłę graczom niedzielnym.
Wprowadzając tryb rankingowy Epic Games mógłby się wzorować na pozostałych grach, które od lat korzystają z tego typu rozwiązań. Podzielenie graczy na rangi (np. od Brązu do ligi Arcymistrzów) w połączeniu z systemem promocji lub degradacji, a także bonusami za skuteczność w grze (czyli brane pod uwagę byłoby nie tylko miejsce w końcowej tabeli, ale także liczba eliminacji) sprawiłyby, że prędzej czy później wszystkie mecze odbywałyby się z udziałem graczy na tym samym, wyważonym poziomie. A to, w dalszej perspektywie, pomogłoby nie tylko szlifować swoje umiejętności, ale także pomogłoby drużynom w poszukiwaniu młodych talentów.