Muzyka

Premiera: Dawid Podsiadło gra „Matyldę” i opowiada o nowej trasie

© Michał Murawski / ishootmusic.eu
Autor Tomek Doksa
Jeszcze nie ochłonęliśmy po koncercie na PGE Narodowym, a Dawid Podsiadło odpala u nas kolejne petardy. Zobacz jego nowy, wyjątkowy klip do „Matyldy” i przeczytaj wywiad o planach na 2020 rok.
Tylko u nas - dokument z akustycznej sesji i nowa "Matylda":
Muzyka · 9 min
Dawid Podsiadło - "Matylda" - sesja akustyczna w górach
Chwilę przed premierą płyty „Małomiasteczkowy” i długo przed wyprzedanym koncertem na PGE Narodowym w Warszawie, Dawid Podsiadłoprywatnie m.in. fan „Leona zawodowca” i silnych kobiet – tak nam tłumaczył genezę „Matyldy”, która doczekała się teraz nowej, akustycznej wersji...
„Kiedyś producent mojego albumu, Bartek Dziedzic przysłał mi nagrany przez siebie na dyktafon fragment utworu, do którego strasznie długo szukaliśmy refrenu, i w tym fragmencie podśpiewywał coś, co na moje ucho brzmiało jak: »It’s been love, it’s been love«. I ja od razu wiedziałem, że to jest Matylda! Ta Matylda! Bartek był na początku dosyć sceptyczny, mówił: »Dawid, co ty wygadujesz?! Przecież zwrotki są o czymś innym, jaka Matylda? Nikt tego nie zrozumie!«. (śmiech) Ale postawiłem na swoim, zwrotki i refren udało mi się ostatecznie jakoś połączyć i wydaje mi się, że ma to sens.”
Ma, ma. Co więcej, nagrana na nowo w pięknej, górskiej scenerii „Matylda” zapowiada kolejny spektakularny rozdział w karierze Dawida – w 2020 roku artysta ruszy wraz z swoim zespołem w trasę „Leśna muzyka”, na której swoje utwory zagra w nowych, akustycznych wersjach. Tournee promuje mini dokument powstały w ramach kolejnej – po trasie na dachu Red Bull Tour Bus i akcji Dawid Podsiadło Gra – współpracy artysty z marką Red Bull. Przedstawia on kulisy sesji akustycznej nagrywanej na Słowacji, podczas której Dawid z zespołem zarejestrował w plenerze w sumie cztery utwory.
O tym, co nas czeka na „Leśnej muzyce”, dowiesz się z rozmowy poniżej. Wywiad z Dawidem zaczynamy jednak od historycznego wydarzenia sprzed kilku dni w Warszawie.

Dawid Podsiadło: Będzie fajnie, obiecuję

Dawid, pierwsze i najważniejsze pytanie: co czułeś, kiedy zszedłeś już ze sceny, na której grałeś i śpiewałeś dla blisko 60 tysięcy ludzi?
Dawid Podsiadło: O stary. Trochę kręciło mi się w głowie, trochę miałem uczucie jakby po całym moim ciele rozlało się pyszne mleko, choć... nie za bardzo wiem co to właściwie znaczy, ale tak bym to określił. Zresztą, tak szczerze mówiąc, trudno mi opisać, co się tam działo. Na pewno była to największa rzecz, jaką dotychczas przeżyłem… Od momentu, kiedy wbiegłem na scenę czułem, że to jest wielkie święto. Naprawdę. Że ludzie, że ja, że wszyscy tam przyszli w konkretnym celu i naszą niepisaną umową jest to, że wszyscy się zajebiście bawią: my jesteśmy tutaj dla was, wy jesteście dla nas, i niech to trwa. Po prostu. Czułem coś takiego po raz pierwszy w swoim życiu, nie miałem żadnych wątpliwości. Dzięki temu miałem poczucie, że mogę na scenie latać.
Dawid Podsiadło na PGE Narodowym
Dawid Podsiadło na PGE Narodowym
Chcesz mi powiedzieć, że widok 60-tysięcznej widowni nie zmroził cię ani na moment?
Nie, ja się tego nie bałem. Rok temu zagraliśmy w największych halach w Polsce i tamta trasa nauczyła mnie trochę tego, w jaki sposób rozmawiać z dużą widownią, czego ci ludzie oczekują i co muszą dostać, żeby też coś od siebie dać. A na PGE Narodowym było to jeszcze o tyle łatwiejsze, że widziałem, że ci ludzie naprawdę cieszyli się z tego, że ten koncert się dzieje. Serio, dzięki temu to było dla mnie takie proste, absolutnie nieprzytłaczające. Porównałbym sobotni występ do – użyłem już kiedyś tej metafory – randki z dziewczyną, na której czujesz, że to jest to. Że to się uda, coś z tego będzie. Wtedy zamiast stresu i niepotrzebnych obaw, czerpiesz z takiego spotkania samą przyjemność i jesteś bezbłędny. Robisz tam wszystko na 110 procent.
I po takim wielkim, historycznym wydarzeniu, od którego PGE Narodowy trząsł się w posadach, nie pakujesz się na teraz na wielkie taneczne tournee, ale wybierasz granie akustyczne. Ciekawe.
Niektóre nasze utwory w wersjach koncertowych faktycznie przybierają mocno roztańczone formy, ale jeszcze w tę stronę się nie skłaniamy. Może kiedyś. Na pewno chcemy robić różnorodne rzeczy i bawić się muzyką – stąd też pomysł na zimowo-wiosenną trasę w wersji akustycznej. Żeby było inaczej. Prawda jest taka, że ja już nigdy nie zagram na PGE Narodowym po raz pierwszy. Już to zrobiłem. Każdy kolejny raz będzie przywoływany do tego pierwszego, ludzie będą mówić: „No, pamiętacie, grał tam rok temu, to już się wydarzyło”. A dla mnie nie ma sensu robić tego na zasadzie: „OK, to zagrajmy jeszcze dwa razy dla 60 tysięcy ludzi, ale tym razem tyłem do widowni”. Ja chcę szukać czegoś nowego – i niekoniecznie mierzonego skalą wielkości koncertu na PGE Narodowym. Wolę eksperymentować, rozwijać się w inne strony i bawić się tym, co mamy – zwłaszcza że osobiście mam to szczęście, że jestem otoczony wspaniałymi ludźmi, z którymi już teraz wiem, że nie ma rzeczy niemożliwych.
Wyglądacie na scenie na ludzi niesamowicie ze sobą zgranych i zżytych. Tworzycie jeden, fantastyczny organizm.
Ludzie, z którymi gram są niesamowicie kreatywni. Wymyślają coraz to nowe sposoby na to, jak urozmaicać i rozbudowywać studyjne piosenki – tak jak to się stało z „Matyldą”. Przecież to jest teraz zupełnie inny utwór niż ten na płycie, a jaki piękny! Widzę na koncertach, że ludzie też go pokochali i świetnie się przy nim bawią.
Jakie niespodzianki czekają nas więc na trasie?
Wiele zdradzić teraz nie mogę, bo operacja trwa, mamy cały czas otwarty organizm. Na pewno mogę powiedzieć, że obraliśmy konkretny kierunek i zmierzamy do celu. (śmiech) Poszerzamy skład zespołu, będą kolejni muzycy, będą nowe instrumenty – cała trasa to będzie coś, czego do tej pory nie robiliśmy. Będą też nowe miejsca!
A repertuar? Ten będą głównie stanowić akustyczne wersje piosenek z „Małomiasteczkowego”?
Nawet jeżeli materiał z mojej ostatniej płyty w połączeniu z kilkoma daniami głównymi z innych albumów stanowić będzie tak zwany szkielet trasy, to na pewno będzie też dużo smaczków i niespodzianek. Marzy mi się między innymi, żeby wprowadzić trochę odważniej do mojego repertuaru covery. Po sobotnim koncercie na PGE Narodowym poczułem, że jest nawet taki jeden zespół, którego można dotknąć. (śmiech) Na pewno będziemy się bawić formą, eksperymentować i… No wiesz, siadam zaraz do kolejnej płyty, więc kto wie – być może uda się też zagrać coś absolutnie świeżego. Będzie fajnie, obiecuję.
Trasa „Leśna muzyka” startuje w styczniu 2020 roku.
Przedsprzedaż biletów dla użytkowników Allegro rusza 3 października, o godzinie 11:00. Szczegóły dostępne są na tej stronie. Na wydarzenie obowiązują bilety imienne, limit zakupu na jednego użytkownika wynosi 2 sztuki.
Sprzedaż otwarta rusza 4 października, o godzinie 11:00 na stronie eBilet.pl pod tym linkiem. Bilety również będą imienne, z limitem 4 biletów na dany zakup.
Partnerem strategicznym trasy jest Bank Credit Agricole.
Daty koncertów:
  • 28.01 – Zabrze, Dom Muzyki i Tańca
  • 05.02 – Lublin, Centrum Spotkania Kultur
  • 19.02 – Gdynia, Gdynia Arena
  • 23.02 – Szczecin, Filharmonia im. M. Karłowicza
  • 18.03 – Łódź, Klub Wytwórnia
  • 20.03 – Kraków, Centrum Kongresowe ICE w Krakowie
  • 28.03 – Bydgoszcz, Filharmonia Pomorska
  • 30.03 – Toruń, CKK Jordanki
  • 06.04 – Poznań, Sala Ziemi MTP
  • 15.04 – Rybnik, Teatr Ziemi Rybnickiej
  • 17.04 – Dąbrowa Górnicza, Pałac Kultury Zagłębia
  • 21.04 – Białystok, Filharmonia Podlaska
  • 23.04 – Suwałki, Suwalski Ośrodek Kultury
  • 28.04 – Wrocław, Narodowe Forum Muzyki