Może i latają bokiem przed ekranem komputera, ale ich umiejętności są w stu procentach prawdziwe. Simdrifterzy wiedzą, jak opanować auto do driftu i potrafią to udowodnić w realnym świecie. Na czym właściwie polega Drift Masters Virtual Championship?
Największa wirtualna liga driftingowa
W tym roku seria Drift Masters Virtual Championship jest organizowana dopiero po raz drugi. Jej pierwszy sezon wystartował na początku 2021 roku. Ale już teraz nosi miano największej wirtualnej ligi driftingowej. Trudno się dziwić – za jej organizacją stoją ludzie, którzy stworzyli prawdopodobnie najlepszy cykl driftingowy na Ziemi – Drift Masters European Championship. Teraz wykorzystują zdobyte doświadczenie w cyfrowym świecie.
“Zima to czas, kiedy w motorsporcie niewiele się dzieje, zawodnicy szykują auta na kolejny sezon. A ponieważ esport robi się coraz popularniejszy, wpadliśmy na pomysł, żeby stworzyć zawody wirtualne. Co prawda internetowe ligi driftingowe istniały już wcześniej, jednak nie w tak profesjonalnej formie, która przypominałaby nasze realne zawody – ze studiem, komentatorami” – opisuje kulisy powstania DMVC Arkadiusz Dudko, Prezes Zarządu Drift Masters Grand Prix. „Stworzenie takiej serii planowaliśmy już wcześniej, ale sprawy dodatkowo przyspieszyła pandemia, kiedy zorganizowanie prawdziwych zawodów stało się znacznie trudniejsze, a wielu zawodników było uziemionych w domach”.
Cyfrowy świat, realne wyzwania
Chociaż uczestnicy Drift Masters Virtual Championship rywalizują w domowych pieleszach, buty wyścigowe mogą zastąpić kapciami, a kombinezon rozciągniętym t-shirtem, wszystko odbywa się zgodnie z dalekowschodnią sztuką latania bokiem. Zasady są te same, co w prawdziwych zawodach, a przejazdy oceniają ci sami sędziowie, którzy decydują o losach najlepszych drifterów w realnej serii Drift Masters. Potrzebne są opanowanie, laboratoryjna precyzja oraz umiejętność doskonałego kontrolowania auta nie tylko za pomocą kierownicy, ale też – a właściwie przede wszystkim – z użyciem gazu i hamulca. A więc wszystko to, czego wymaga się od drifterów w analogowym świecie.
Łatwo nie jest. Ale śmiałków nie brakuje. DMVC przyciąga zawodników z całego globu i zyskuje na popularności. „W tym sezonie widzimy jeszcze większe zainteresowanie rywalizacją. Do udziału w DMVC zgłosiło się 136 zawodników. Mamy uczestników z Ameryki, Japonii, Australii, nowej Zelandii, Rosji czy Kanady. Praktycznie cały świat uczestniczy” – opisuje Arkadiusz Dudko.
Zimą w motorsporcie niewiele się dzieje, a ponieważ esport robi się coraz popularniejszy, wpadliśmy na pomysł, żeby stworzyć zawody wirtualne
Ze specjalistami od wirtualnej jazdy mierzą się również drifterzy znani z występów na torach z krwi i kości asfaltu i betonu. „W poprzednich rundach uczestniczyli na przykład Adam Zalewski, Conor Shanahan, Paweł Grosz - zawodnicy Drift Masters czy Ryan Litteral – zawodnik ligi Formula Drift z USA. Wielu kierowców przed każdą rundą na prawdziwym torze trenuje na symulatorze. Kierowcy Formuły 1 też to robią. To działa, więc chcemy jeszcze mocniej wprowadzić drift do świata e-motorsportu” – tłumaczy Dudko.
Zostań profesjonalnym drifterem. Przynajmniej na jeden weekend
Zainteresowanie udziałem w Drift Masters Virtual Championship 2022 nie dziwi zwłaszcza w obliczu nagrody, jaką organizatorzy przygotowali dla zwycięzcy sezonu. W zeszłym roku był nią przejazd po torze za kierownicą prawdziwego – zbudowanego przez mechaników, nie programistów – profesjonalnego samochodu do driftu. Film z tego wydarzenia ma prawie 2,5 miliona wyświetleń na kanale Drift Masters na YouTubie. Ciekawa nagroda? Czytaj dalej.
„Zawodnik, który wygra ten sezon naszej wirtualnej ligi, otrzyma dziką kartę i wystartuje w realnych zawodach, w wybranej rundzie Drift Masters European Championship. Ramię w ramię z najlepszymi kierowcami z kontynentu” – zapowiada – zupełnie poważnie – Arkadiusz Dudko. „Zapewniamy profesjonalny samochód spełniający regulamin Drift Masters, paliwo, opony, zakwaterowanie oraz całe zaplecze serwisowe. Oczywiście pokażemy kulisy tej przygody w naszych mediach społecznościowych. Odbiór ze strony sim drifterów jest bardzo pozytywny, wszyscy są zachwyceni tą nagrodą i mocno o nią walczą” – dodaje.
Rywalizacja z drifterami na prawdziwym torze będzie nie lada wyzwaniem. Ale niech nikt nie myśli, że umiejętności zdobyte przed komputerem nie wystarczą, by driftować w prawdziwym świecie. „Rhys Tatterson, zeszłoroczny zwycięzca Drift Masters Virtual Championship, nie mając żadnego doświadczenia w jeżdżeniu takim samochodami, wsiadł za kierownicę driftowozu Piotra Więcka, aktualnego mistrza Drift Masters European Championship i od razu prowadził auto w poślizgu. Oczywiście, to nie był poziom zawodów. Ale nie miał żadnych problemów z zapanowaniem nad autem. To nam dało do myślenia. Zobaczyliśmy, że to działa i chcemy dawać kolejnym osobom taką szansę. Mamy wielu utalentowanych kierowców, którzy nie mają szansy realizowania się w prawdziwych zawodach. Chcemy im to umożliwić i pozwolić pokazać się potencjalnym sponsorom” – tłumaczy Dudko.
W trakcie pisania tego artykułu nie ucierpiała żadna opona
Jak wystartować w Drift Masters Virtual Championship?
Kiedy spojrzysz na wymagania techniczne, jakie trzeba spełnić, by wystartować w Drift Masters Virtual Championship, nagroda proponowana przez organizatorów wydaje się jeszcze bardziej atrakcyjna. Fakt, oprócz peceta i dobrego łącza internetowego potrzebujesz też kierownicy z osprzętem (bez trzech pedałów i hamulca ręcznego się nie obędzie) oraz fotela. Całość możesz mieć za kilka tysięcy złotych. To jednak nic w porównaniu z kosztami zbudowania profesjonalnego auta do driftu, na które trzeba wydać setki tysięcy złotych. Ważna jest też prawidłowa konfiguracja sprzętu i instalacja odpowiednich modów, ale z pomocą bardziej doświadczonych kolegów wszystko da się zrobić.
Zobacz, jak wirtualny zwycięzca DMVC 2021 poradził sobie na prawdziwym torze:
Rywalizacja w ramach DMVC toczy się w Assetto Corsa – popularnej symulacji wyścigowej, z której korzystają miłośnicy różnych dyscyplin e-motorsportu. Słowo symulacja jest w tym wypadku kluczowe. Jeśli myślisz, że godziny spędzone na graniu w popularne konsolowe ściganki wystarczą, by prędko zostać mistrzem driftu w Assetto Corsa, to nie mamy dla ciebie dobrych informacji. Potrzebujesz długich godzin za kierownicą. Nie ma drogi na skróty. Ale bez obaw, masz dużo czasu. Obecny sezon Drift Masters Virtual Championship trwa w najlepsze i lista zawodników jest już dawno zamknięta. Kolejna szansa na debiut w najlepszej wirtualnej lidze driftingowej nadejdzie za niecały rok.
Sędziowie na home office
Start w Drift Masters Virtual Championship jest nieporównywalnie łatwiejszy niż udział w analogowej imprezie driftingowej. Stworzenie wirtualnej serii driftingowej wymaga też znacznie mniej od organizatorów. „Zorganizowanie zawodów DMVC jest niebotycznie łatwiejsze od zorganizowania zawodów w realnym świecie. Tutaj sztab ludzi wynosi 15-16 osób. A na realnych zawodach jest ich 150. W czasie wirtualnej rundy praktycznie wszystko odbywa się w jednym pomieszczeniu, w którym mamy osoby kontrolujące kamery, odpowiadające za grafiki. Teoretycznie wszyscy mogliby pracować zdalnie. Tak zresztą działają komentatorzy – David Egan i Ian Waddington – jeden jest w Anglii u siebie, drugi w Irlandii u siebie i obraz z ich kamer jest umieszczony w wirtualnym studiu. Przygotowanie tego jest znacznie prostsze, koszty też są zupełnie inne” – mówi prezes Drift Masters.
Nie jest tak, że z wirtualnymi zawodami nie wiążą się żadne problemy. „Dużym utrudnieniem jest odległość. Biorąc pod uwagę, że dany zawodnik jest na przykład w USA, a my jesteśmy w Europie, to niestety, mimo nowoczesnych łączy, światłowodów, występuje opóźnienie. To może prowadzić do sytuacji, w której zawodnikowi będzie wydawało się, że nie popełnili pewnego błędu, bo jego komputer tego nie zarejestruje, ale sędziowie u nas go dostrzegą. Każdy z sędziów jest z innego kraju i sędziuję zawody sprzed ekranu swojego komputera. W regulaminie zawodów jest jasno napisane, że na takie sytuacje nie mamy wpływu, a ostatecznie liczy się to, co widzi sędzia. Problemem jest też różnica czasu, bo w końcu zawody są organizowane wszędzie o tej samej porze, a mamy zawodników z całego świata”.
Bokiem na lotniskowcu
Sezon 2022 Drift Masters Virtual Championship jest właśnie na półmetku. Za nami dwie rundy. Pierwszą wygrał obrońca tytułu Rhys Tatterson, ale w drugiej, która odbyła się 5 lutego, niespodziewanie nie przebrnął przez kwalifikacje. Nie mniejszą niespodzianką są autorskie trasy, jakie przygotowują organizatorzy. W ramach pierwszej rundy zawodnicy rywalizowali na… lotniskowcu! A w czasie drugiej cyfrowy dym spowił trasę przebiegającą między hollywoodzkimi wzgórzami. Rozmach godny ligi, która organizuje realne zawody driftingowe na stadionie piłkarskim i motoarenie żużlowej. Rozmach godny Drift Masters.
Zobacz też, jak wyglądają prawdziwe zawody Drift Masters w realu:
44 min
Drift Masters z bliska: Zobacz film dokumentalny
Zobacz, jak wyglądały zawody Drift Masters w Rydze w 2020 roku, gdy cały sezon skrócono jedynie do jednej imprezy w stolicy Łotwy.
Organizatorzy obiecują, że w przyszłości będzie jeszcze ciekawiej. „Teraz skupiamy się na zakończeniu tego sezonu Drift Masters Virtual Championship, a później na rozpoczęciu realnych zawodów, które ruszą w maju. W okolicach zimy chcemy wrócić z wirtualnymi rozgrywkami i ogłosimy kalendarz na sezon 2023. Zakładamy, że będziemy organizować wirtualne zawody cyklicznie obok Drift Masters European Championship. Chcemy rozwijać DMVC coraz bardziej. Będziemy dopracowywać relację, studio, może uda nam się zapewnić dodatkowe nagrody, np. za poszczególne rundy. Pracujemy też nad naszą autorską platformą do simdriftingu. To jest proces, który trwa, ale być może za parę lat pokażemy własny tytuł. Myśleliśmy też o tym, by zorganizować finał wirtualnych rozgrywek w jednym miejscu, gdzie najlepsi simdrifterzy będą rywalizować obok siebie na identycznych symulatorach. Mogliby też zmierzyć się z zaproszonymi na to wydarzenie zawodnikami rywalizującymi w realnym świecie. Mamy sporo pomysłów”.
Kolejna runda już 19 lutego
Do końca sezonu Drift Masters Virtual Championship pozostały dwie rundy. Simdrifterzy zmierzą się ze sobą jeszcze 19 lutego i 5 marca. Przekonaj się sam, kto spełni marzenie o zostaniu prawdziwym drifterem. Transmisje na żywo z zawodów możesz oglądać na kanale Drift Masters European Championship na YouTubie.
W trakcie pisania tego artykułu nie ucierpiała żadna opona.
Zobacz, jak Kuba Przygoński zaserwował Red Bulla... samochodem:
1 min
Kuba Przygoński serwuje Red Bulla... samochodem!
Zobacz, jak Kuba Przygoński zaserwował Red Bulla przy pomocy... swojego driftingowego "Diabła"!