Want to see content from United States of America

Continue
Drift Masters na Węgrzech
© Red Bull Content Pool
Drift
Drift Masters: Dramat lidera, Korpuliński znowu świetnie
Runda Drift Masters na Węgrzech przerosła oczekiwania. Przejazdy ze zderzakami szorującymi po ścianach przeplatały kraksy i poważne awarie, które nie oszczędziły nawet faworytów. Zobacz powtórkę!
Autor: Kacper Nowogrodzki
Przeczytasz w 9 minPublished on

Nie jeździsz na 80 punktów? Nie idę z tobą do Top 32

Start na torze nieodwiedzanym od lat albo nawet nigdy? Dla najlepszych drifterów w Europie to bez znaczenia. Wyniki kwalifikacji do przedostatniej rundy Drift Masters w sezonie 2024 mówią same za siebie. Aż 19 zawodników zdobyło co najmniej 90 punktów, a nawet 82 oczka nie wystarczyły, by załapać się do zawodów! Szczególnie imponujący był rezultat Kallego Rovanpery. Rajdowy mistrz świata po raz ostatni rywalizował za kierownicą swojej GR Supry niecały rok wcześniej podczas finału w Warszawie, ale kilka przejazdów treningowych wystarczyło, by wykręcił aż 95,5 punktu i zajął czwarte miejsce. I to w swoim pierwszym występie na tym torze!
Drift Masters na Węgrzech
Drift Masters na Węgrzech© Red Bull Content Pool

Polska dominacja w kwalifikacjach

Najlepszy w kwalifikacjach – tak jak niespełna miesiąc wcześniej w Rydze – okazał się Piotr Więcek. Polak pojechał na 97,5 punktu. To właśnie ta połówka zadecydowała o jego zwycięstwie, bo drugi Kuba Przygoński zapisał na swoim koncie 97 oczek. Miejsce w Top 32 zapewnili sobie również Paweł Korpuliński, Kuba Król, Adam Zalewski i Dawid Sposób. Po raz kolejny w tym sezonie do jazdy w parach załapało się aż sześciu Polaków. Wyniki Więcka i Przygońskiego dodatkowo dały im szansę walki o bonus punktowy w Qualifying Showdown. Tak samo jak Jamesowi Deane’owi oraz Kallemu Rovanperze.

Show Więcka i Przygońskiego na rozgrzewkę

W Qualifying Showdown również zobaczyliśmy polską dominację. Piotr Więcek najpierw wygrał pojedynek dwóch nowiutkich Supr z Rovanperą. A Kuba Przygoński w świetnym stylu rozprawił się – w tamtym momencie jeszcze liderem generalki – Deane’em. Dzień zamknęła potyczka pomiędzy dwoma Polakami. Koniec końców lepszy okazał się Więcek, który w pościgu za Przygońskim jechał tak, jakby w jego słowniku nie było takich słów jak nerwy, strach czy stres. Nocne popisy Polaków tylko rozbudziły apetyty przed sobotą. Ale to inny Polak miał następnego dnia błyszczeć najjaśniej.
Drift Masters na Węgrzech
Drift Masters na Węgrzech© Red Bull Content Pool

Polsko-polskie pary od początku

Kibice nad Wisłą uwielbiają, kiedy polscy kierowcy licznie meldują się w Top 32 Drift Masters. Gorzej, kiedy spotykają się w bezpośrednich pojedynkach i to na początku zawodów. Tak było z Piotrem Więckiem i Dawidem Sposobem, bo to właśnie ta para otworzyła właściwą rywalizację na torze Rabocsiring. Niekwestionowanym faworytem tego pojedynku był Więcek, ale Sposób nie poddał się bez walki. Robił, co mógł, by dogonić rodaka. Ale Więcek był za szybki. I to nie była jedyna polsko-polska potyczka na tym etapie. Do walki o miejsce w Top 16 stanęli naprzeciwko siebie również Adam Zalewski oraz Kuba Król. Po tym starciu sędziowie również nie mieli problemów ze wskazaniem zwycięzcy. A był nim Adam Zalewski. Swoich rywali pokonali również Paweł Korpuliński i Kuba Przygoński. Korpuliński jechał z Pontusem Hartmanem, a Przygoński z Teemu Peltolą.

Prędkość była dobra, tylko ściana zbyt blisko

Do najlepszej szesnastki dostała się maksymalna możliwa liczba Polaków. Niestety, na tym etapie nasza reprezentacja drastycznie się skurczyła. Zaczęło się od pojedynku Piotra Więcka z Jackiem Shanahanem. Więcek pojechał świetnie. Problem w tym, że… Shanahan też. Sędziowie – choć niejednogłośnie – zdecydowali o dogrywce. A po niej nie mieli już problemów z wyłonieniem zwycięzcy. Więcek, chcąc zachwycić jury, pojechał jeszcze bardziej na krawędzi i zahaczył tyłem o ścianę z opon. Co prawda zdołał opanować auto i dokończył przejazd, ale jego błąd był na tyle istotny, że przekreślił szanse na walkę o wyższą lokatę. “Chciałem pojechać nieco głębiej w drugiej zewnętrznej zonie, bo myślałem, że to właśnie przez nią była dogrywka. No i tym razem wyszło trochę za głęboko” – mówił po zawodach.
Top 32 – WęgryObejrzyj 32 najlepszych zawodników piątej rundy Drift Masters 2024 na węgierskim torze RabócsiRing Máriapócs.
Zobacz więcej
Dodatkowymi przejazdami zakończył się również pojedynek Kuby Przygońskiego i Conora Shanahana. I tutaj też górą był Irlandczyk. Choć i Kubie nie można odmówić świetnej jazdy. Nie tylko doprowadził do dogrywki z obrońcą tytułu, ale w pierwszym dodatkowym przejeździe pojechał świetną linią. Zadecydował drugi bieg, w którym zostawił sobie zbyt mało miejsca przed przekładką i, chcąc uniknąć zderzenia, musiał odprostować.

Awarie eliminują Irlandczyków

Do Top 8 nie załapał się również Adam Zalewski. Po jego pierwszym przejeździe z Conorem Falveyem wydawało się, że jest na dobrej drodze do wygrania tej pary. Ale goniąc Irlandczyka w drugim przejeździe, wpadł w zbyt duży kąt i nie nie dał rady wyciągnąć z niego auta. Falvey przeszedł dalej, czego nie można powiedzieć o jego dwóch znacznie bardziej doświadczonych rodakach. Jeszcze w Top 32 zakończyli swój udział w zawodach lider generalki oraz zawodnik zajmujący w niej trzecie miejsce, czyli James Deane oraz Duane McKeever! Deane’a wyeliminował… kawałek gumy, który zdjął pasek napędzający pompę suchej miski olejowej w jego aucie. Natomiast McKeevera niezdiagnozowana przez jego zespół usterka przeniesienia napędu. Przed awariami nie zdołał uciec również Conor Shanahan. W jego 2JZ-cie zaczęła puszczać uszczelka pod głowicą. Strategia regularnego uzupełniania wody w chłodnicy sprawdzała się, ale tylko do pewnego momentu. A dokładnie pojedynku z Pawłem Korpulińskim w Top 8. Dość powiedział dyrektor zawodów Maciej Polody. Stwierdził, że płyny wydostające się z auta Shanahana stwarzają zagrożenie na torze i Irlandczyk został zdyskwalifikowany.
Drift Masters na Węgrzech
Drift Masters na Węgrzech© Red Bull Content Pool

Paweł Korpuliński znowu zachwyca

Jeszcze przed pojedynkiem z Conorem Shanahanem Korpuliński powinien był mierzyć się z Marco Zakourilem. Ale Czech nawet nie stanął na starcie, bo w trakcie rozgrzewania opon… zapalił mu się silnik! (A takich ekstremalnych sytuacji było więcej – wystarczy wspomnieć o płonącej oponie Adama LZ w Top 32 czy zderzeniu ze ścianą Juhy Rintanena w Top 16). Jednak Paweł najprawdopodobniej i tak pokonałby Czecha, a jego jazda była praktycznie bezbłędna. Nie tylko jak równy z równym rywalizował z obrońcą tytułu, ale ostatecznie zgarnął trzecie miejsce, wygrywając walkę z Węgrem Kevinem Piskoltym. Zawodnikiem, który zna tor w Máriapócs jak mało kto i mógł w ten weekend skorzystać z gorącego dopingu lokalnych fanów. Jedynym kierowcą, któremu udało się w ten weekend pokonać Polaka, był Tor Arne Kvia. Choć i tutaj zadecydowały detale.
Paweł Korpuliński - Drift Masters na Węgrzech
Paweł Korpuliński - Drift Masters na Węgrzech© Red Bull Content Pool
Conor Shanahan i Kuba Przygoński - Drift Masters na Węgrzech
Conor Shanahan i Kuba Przygoński© Red Bull Content Pool
“Na transmisji nie było tego wyraźnego widać, ale moim błędem było lekkie zawahanie w okolicach trzeciej zony, kiedy jechałem za Torem. Były tam dwie przekładki – przed trzecią zoną i za nią. Pierwszą przejechałem zbyt wcześnie, więc zjechałem z optymalnej linii i musiałem przyspieszyć też drugą, żeby móc wsiąść na jego drzwi. Wiem to od sędziów, bo sami powiedzieli mi o tym po rozdaniu nagród. Totalnie rozumiem, że to mogło zaważyć o wyniku, bo na tym etapie trzeba zwracać uwagę na najmniejsze detale” – tłumaczy Paweł Korpuliński. I, jak sam przyznaje, jest bardziej zadowolony z trzeciego miejsca na Węgrzech niż z tego samego rezultatu na Łotwie. “Runda na Węgrzech była dużo trudniejsza i bardziej wymagająca niż w Rydze. Przede wszystkim przez warunki, jakie tu panowały. To była chyba najgorętsze zawody, w jakich brałem udział. W ciągu dnia było 35 stopni w cieniu. Dodatkowym utrudnieniem był nocny charakter i dym zostający na trasie z racji braku wiatru. No i tor był bardzo wymagający i techniczny, ale jednocześnie sprzyjający dobrym przejazdom. Uważam, że pary tutaj były bardziej widowiskowe. A ten wynik smakuje lepiej, bo musiałem się więcej napracować, żeby osiągnąć taki rezultat”.

Skandynawski finał

Finałową parę stworzyli Kvia oraz Lauri Heinonen. Heinonen utrzymuje w tym sezonie najrówniejszą formę. Kvia z kolei przed rundą na Węgrzech ani razu w tym roku nie wydostał się poza Top 16. I tę różnicę było widać. Choć Norweg jechał świetnie, to jednak Fin był o poziom wyżej. Przekładał się praktycznie zderzak w zderzak, a pod koniec trasy niemal przepchnął rywala przez metę. To był finał godzien najlepszych zawodów driftingowych na świecie. Musisz zobaczyć powtórkę!
Podium zawodów Drift Masters na Węgrzech w 2024 r.
Podium zawodów Drift Masters na Węgrzech w 2024 r. © Red Bull Content Pool

Lauri Heinonen blisko mistrzostwa

Za sprawą zwycięstwa Lauri Heinonen wrócił na fotel lidera. Fin może się na nim czuć komfortowo. Takiej przewagi nad rywalami w tym sezonie jeszcze nikt nie miał. Z wynikiem 387 punktów wyprzedza drugiego Jamesa Deane’a i trzeciego Duane’em McKeevera o odpowiednio 75 i 87 oczek. I tylko oni mogą stanąć Finowi na drodze do tytułu. Strata do lidera czwartego w tabeli Conora Shanahana wynosi 142 punkty i jest już pewne, że Irlandczyk nie obroni mistrzostwa. Szans na zwycięstwo w generalce nie ma też Paweł Korpuliński, mimo świetnej jazdy w ostatnich rundach. Ale jego piąta lokata pozwala nadal walczyć o zakończenie sezonu na podium. Korpuliński jest w tej chwili też jedynym Polakiem w Top 10 tabeli.
“Piąte miejsce w generalce jest chyba moim rekordowym wynikiem. Biorąc pod uwagę stawkę kierowców i poziom jazdy w tym sezonie, uważam to za wielki sukces. Na dodatek jestem najwyżej sklasyfikowanym Polakiem, a to dla mnie bardzo duże osiągnięcie. Chciałbym co najmniej utrzymać tę pozycję. Ale nie mam konkretnego celu ani wygórowanych oczekiwań przed finałową rundą. Po prostu – jak zwykle – pojadę na 110 procent i zobaczymy, co z tego wyjdzie” – podsumowuje Polak.
Klasyfikacja generalna Drift Masters 2024 (po 5 z 6 rund)
1. Lauri Heinonen (387 pkt.)
2. James Deane (312)
3. Duane Mckeever (300)
4. Conor Shanahan (245)
5. Paweł Korpuliński (233)
6. Kevin Pesur (228)
7. Kevin Piskolty (198)
8. Jack Shanahan (196)
9. Benediktas Cirba (190)
10. Orjan Nilsen (189)

Już za chwileczkę, już za momencik... Warszawa światową stolicą driftu

Do końca sezonu Drift Masters 2024 została już tylko jedna runda. Jak przed rokiem wszystko rozstrzygnie się na PGE Narodowym w Warszawie. Aż 55 tysięcy kibiców z całego świata przyjedzie 13 i 14 września do stolicy Polski, by zobaczyć największe zawody driftingowe na globie i przekonać się na własne oczy, kto zostanie mistrzem Drift Masters. Szalona rudna w Warszawie jak magnes przyciąga również najsłynniejszych kierowców. Prosto z Nowej Zelandii specjalnie na te zawody przyjedzie sam Mad Mike ze swoją ryczącą Mazdą RX-7. Jeśli nie możesz być na miejscu, pojedynki tytanów driftu jak zawsze obejrzysz za darmo z polskim komentarzem w Red Bull TV!
Dowiedz się więcej

Drift Masters - zobacz powtórkę

Piąta z sześciu rund jubileuszowego sezonu Drift Masters odbyła się na Węgrzech.

WęgryMáriapócs, Węgry
Info o evencie
Drift