„Sam utwór pewnie zbyt wiele nie zmieni” – studził emocje w wywiadzie z Red Bullem producent PRO8L3M-u, Steez. „Zmienić cokolwiek mogą ludzie, którzy sprawdzą kawałek, przeczytają np. raport pt. »2050 Polska dla pokoleń« i względem tej wiedzy będą starali się kształtować naszą rzeczywistość”. Idziemy więc tym tropem i przesłuchując piosenki różnych polskich wykonawców wyłapujemy te, które są eko i mogą pomóc w zmianie myślenia o naszej planecie, ekologii i problemach z tym związanych.
Bo, tu jeszcze jeden cytat ze wspomnianego kawałka PRO8L3M-u „VI katastrofa”: „Wczoraj piękna ona, las i woda, mogliśmy ją pić z jeziora / Dziś nie ma jej, lecz wszystko było w tamto lato lepsze / W wodzie nie chcę nawet umyć rąk, inny ma smak powietrze”. A wszystkim nam chyba zależy, by żyć w pięknym i życiodajnym świecie.
Nie chcę martwić się o nią sam
PRO8L3M w swoim numerze za winnego obecnego stanu rzeczy uznaje człowieka i jego egoizm. „Tylko ja dla siebie jestem ważny / Już nie będzie jak wcześniej / Stracić łatwo było, lecz tak stracił przecież każdy / Smutek będzie trwał wiecznie”. W podobnym tonie utrzymanych jest wiele innych utworów, nie tylko ze sceny hiphopowej. Polscy artyści nie nagrywają tłumnie całych albumów poświęconych ekologii (choć i takie oczywiście się zdarzają), ale coraz częściej rapują i śpiewają głośno o zmieniającym się na naszych oczach świecie. Problemy, które zdają się być odległe, globalne, są bliżej niż nam się to wydaje.
„Wiem, że przez to, co robię, mam dostęp do wielu waszych przemyśleń i chciałbym, żebyśmy razem teraz pomyśleli na temat tego, w jakim miejscu jest nasza planeta. Wiem, że wiecie, że to jest trzecia planeta od Słońca. I wiem też, że wielu z was słyszało o tym, że robi się tutaj odrobinę zbyt ciepło. Zmiany klimatyczne, bardzo niebezpieczne, które są wynikiem bezpośrednim naszych działań, naszego przemysłu, nadprodukcji... I tak naprawdę jest to ostatni moment, żeby jakoś to spowolnić i być może jeszcze zatrzymać. Chociaż niektórych zmian nie cofniemy i nie przywrócimy do życia niektórych gatunków zwierząt, ale moja jedna prośba do was to jest, żeby po prostu żebyście świadomi tego, co się dzieje” – to słowa Dawida Podsiadły wypowiedziane do jego (i Taco Hemingwaya, w końcu grali na jednej scenie) fanów podczas pamiętnego koncertu na PGE Narodowym w 2019 roku.
Dawid zachęcał wówczas, by nie ignorować tematu i szukać informacji, zwłaszcza że mamy dzisiaj za sprawą internetu nieograniczony dostęp nie tylko do śmiesznych kotków, ale i wielu artykułów oraz prac naukowych, które pozwalają zgłębić każdy eko-temat. Sam do niego podchodził już na różne sposoby. W piosence „Małomiasteczkowy” nie śpiewał o ekologii wprost, ale w teledysku można znaleźć analogię nie tylko do wykorzenienia czy odrywania się od swych źródeł, ale również problemu betonowych miast. Pozbawionych zielonych skwerów, drzew i spowitych coraz bardziej smogiem. Ten sam numer doczekał się już po premierze płyty odmienionej wersji, która jest częścią tournée „Leśna muzyka” – „ekologicznej” trasy koncertowej, na której Podsiadło wykonuje z zespołem akustyczne wersje swoich piosenek i inspiruje do bardziej świadomego korzystania z dóbr naszej planety. Jest wśród nich oczywiście także „Matylda”, która tak pięknie „podlewa mi dzisiaj sad”.
9 min
Dawid Podsiadło: "Matylda" i sesja akustyczna w górach
Zobacz film z wyjątkowej sesji Dawida Podsiadło w górach
Kiedy dzwoni Ziemia
A skoro już przy sadzie jesteśmy… „Nieprzypadkowo wybraliśmy »Drzewa« na drugi singel. Słowa tej piosenki napisane w 1941 roku są tak aktualne w świetle wycinek drzew, z którymi w tej chwili mamy do czynienia, że po pierwsze: dowodzą one tego, że Baczyński był wizjonerem, a po drugie: chcieliśmy tym wyborem nagłośnić problematykę dewastacji przyrody, która dzieje się na naszych oczach” – jak mówiła w rozmowie z Red Bullem Mela Koteluk. Utwór, pochodzący ze wspólnej płyty wokalistki i grupy Kwadrofonik, na której odświeżona została twórczość Krzysztofa Kamila Baczyńskiego, zobrazowany został dodatkowo klipem, nakręconym na terenie Puszczy Karpackiej. Gdzie wycinane są drzewa o wymiarach pomnikowych. Wszystko po to, by jeszcze mocniej zaakcentować poezję, która wcale nie chce się zestarzeć: „Drzewa bawoły złote / Dymiły rudym potem / Z pomrukiem ciała kładły / Ku ziemi, aż upadły”. Bo jak podkreślała jeszcze w przywołanym wywiadzie Mela Koteluk, kontakt z muzyką – czy jakimś innym przejawem sztuki typu obraz, książka czy film – powinien nie tylko pomagać rozrywkowo spędzać czas, ale i wpływać na nastrój i wywoływać jakiś ruch w człowieku. W tym przypadku najlepiej w obronie pomników polskiej przyrody.
Witamy w dziczy
„Na pewno musimy myśleć o ochronie przyrody i środowiska naturalnego podczas naszych codziennych decyzji konsumenckich” – zauważa w rozmowie z Red Bullem Andrzej Bargiel, skialpinist, który jako pierwszy zjechał na nartach z K2 (8611 m n.p.m.) w Karakorum. Cytujemy jego słowa w muzycznym tekście nie przez przypadek. Andrzej mówi o rzeczach, o których pisze się później piosenki. O tym, że ludzie muszą wreszcie uświadomić sobie, że każdy z nas ma wpływ na to, co się z nami dzieje. „Wszystkim się wydaje, że ocieplenie klimatu nas nie dotyczy, bo tu nie ma lodowców i nie jest to w żaden sposób dokuczliwe. Nie jesteśmy zagrożeni tym, że gdzieś urwie się lodowiec, a za chwilę spadnie na nas jakaś lawina błotna. A tymczasem taka sytuacja miała miejsce parę tygodni temu w Indiach, gdzie z tego powodu zginęło 150 osób. Lawina spowodowana pęknięciem lodowca, które uwolniło wielką falę błota i kamieni. W efekcie uszkodziła tamę i zasypała całą wioskę!” – komentuje.
Przed podobnymi zdarzeniami ostrzega współtwórca kultowego składu Kaliber 44, Abradab na swojej płycie „Abradabing”: „Dzisiaj jest już inaczej i zmienia się klimat / Nic już go nie zatrzyma, nie ma się nawet co zżymać / W istocie, najwyższy czas, aby przerwać to skostnienie / Więc otwórz oczy, to jest globalne ocieplenie”.
O otwieraniu oczu rapują też jego koledzy po fachu. Vienio z Molesty w numerze „Warstwa plastiku” wręcz bije na alarm: „Aaaaa, przerażająca wizja / Nie jest dobrze i wstyd się przyznać / Bo człowiek to szkodnik i egoista / Zamiast szanować, to tylko wykorzysta”. Z kolei Kosi i Łajzol z hipopowego duetu Jetlagz, na płycie „Szum”, punktują: „Mama Ziemia choruje po perturbacjach / To wszystko racja, panuje tu idiokracja”. I dalej: „Ten świat zwariował, odleciał gdzieś w siną dal / Tak zawirował, że kręci nim tylko szmal (…) Już za czasów naszych dzieci będzie trzeci potop śmieci / A powietrze kupisz w sklepie tak jak batoniki Mars / No i szkoda naszych dzieci, za to życie w takim świecie / Chociaż rządzić nimi będzie może sama Mickey Mouse”.
Tylko diamenty i plastik
Polski hip-hop bogaty jest zresztą w zaangażowany w temacie klimatu i ochrony środowiska przekaz. „Choć Ziemia stoi w płomieniach, jakoś ciężko się tu zagrzać (…) Tylko diamenty i plastik zostaną do końca świata” – to fragment utworu „Nowe plemię” Rasmentalismu. Taco Hemingwaya z kolei, stołeczny smog zmotywował do nagrania „Antysmogowej maski w moim carry-on baggage”: „Wiesz co to znaczy, mordo? Lecę do Warszawy”.
Jeśli dobrze wsłuchać się w te teksty, wynika z nich, że nie ma już dla nas ratunku. Ale jak uspokaja w jednym z wywiadów Steez z PRO8L3M-u: „Świat nie zniknie w jeden dzień. To byłoby za łatwe. Chodzi o to, że jeśli nie zaczniemy zwracać uwagi na takie zagadnienia, jak zmiany klimatyczne, zagrożenie gatunków w Bałtyku czy masowe wycinanie drzew, zgotujemy sobie piekło na Ziemi”. I dlatego, warto być odpowiedzialnym obywatelem i – jak on sam próbuje żyć – nie obciążać planety, tylko ją odciążać. Choćby przez nie marnowanie wody, segregowanie śmieci i oszczędzanie energii.
Kiedy brudów w bród
„Recycling, upcycling, downsizing i weganizm. Wszystkie poszukiwania, które prowadzą do konstatacji, że człowiek nie jest najeźdźcą z innej planety, który eksploatuje i wyjaławia Ziemię, tylko częścią przyrody, mają ogromne znaczenie. Bez nowych ubrań przecież dajemy radę!” – opowiadała w wywiadzie z Red Bullem Natalia Przybysz, pytana o pomysł na utwór „Że jestem”, w którym śpiewa: „Nie kupuj mi nic, kiedy brudów w bród / Wiesz, że gardzę futrem, nie chcę drogich fur / Lecz jeżeli czujesz, że masz jakiś dług / Lepiej go w naturze bardzo czule zwróć”. Jej płyta „Jak malować ogień” została wydana w sposób bardzo ekologiczny – z surowców pochodzących z recyklingu, co wcale, jak twierdzi artystka, nie było takim trudnym zadaniem.
„Ludziom wydaje się, że jak coś jest eko, to musi to być trudne i kosztochłonne przedsięwzięcie. Nic bardziej mylnego. Ludzie z WM Fono pognietli materiał na różne sposoby i produkcja eko-winyla okazała się niezwykle łatwa. Od pomysłu do realizacji była bardzo krótka droga. I nie trzeba było przenosić gór, aby dojść do celu” – mówiła w rozmowie z nami.
Nie trzeba. Wystarczy chcieć. Śpiewa też o tym w swoim numerze „Supersam” Leski. W piosence, w której jak tłumaczy sam artysta, chodzi o podkreślenie tego małego wysiłku, który każdy z nas może podjąć w kierunku ochrony środowiska. Ograniczając np. zakupy do naprawdę koniecznego minimum. „Mijam przepełnione śmietniki i miasto obsypane odpadami. Zastanawiam się czemu rzeczy, które jeszcze przed chwilą były obiektem westchnień lądują w najbardziej absurdalnych i niedostępnych miejscach: w lasach, opuszczonych budynkach, studzienkach, rzekach. Jakby za karę. Obdarzone nienawiścią za to czym są. Nie zasługując na przywilej kontenera” – tłumaczy pomysł na klip do swojego „Supersamu” Leski.
I dodaje: „Nie raz wymyślałem sobie alter ego superbohatera, który wygrywa z systemem. (…) Rozmach wyobraźni bardzo szybko weryfikowała jednak rzeczywistość, a głowę natychmiast zatruwała myśl: w pojedynkę świata nie zmienisz! Ale ja, konsekwentnie zawsze odpowiadałem sobie, że największe rewolucje rozpoczynały się właśnie od jednego śmiecia zebranego w lesie”. Chcąc świata pięknego „jak na Instagram story”, każda taka rewolucja musi się rozpocząć od każdego z nas.