Red Bull Racing - bolid F1 podczas wyścigu w Arabii Saudyjskiej
© Red Bull Content Pool
F1

Emocje w Formule 1: Najlepszy wyścig w Arabii Saudyjskiej

Dla Maxa Verstappena drugie miejsce to nigdy nie jest sukces. Chce więcej, taki już jest. Przypomnijmy sobie ubiegłoroczne GP Arabii Saudyjskiej, jedyny jak dotąd wyścig F1 w tym kraju.
Autor: Jakub Winiewski
Przeczytasz w 5 minPublished on

Cisza przed burzą

GP Arabii Saudyjskiej 2021 było przedostatnim wyścigiem sezonu naznaczonego walką Maxa Verstappena z Lewisem Hamiltonem. Emocje sięgały zenitu, podobnie jak presja towarzysząca kierowcom. Po sobotnich kwalifikacjach kolejność startowa czołówki była dosyć standardowa. Verstappen miał ruszać trzeci za duetem Mercedesa. Ku zaskoczeniu wszystkich, po pierwszych metrach, a nawet pierwszych okrążeniach stan ten utrzymywał się bez zmian. Holender był za szybki, aby wyprzedził go ktoś z tyłu, ale jednocześnie zbyt wolny, by dogonić czarne bolidy. Jednocześnie żaden z kierowców nie jechał najszybciej jak się dało. Wydawało się, że wobec ciągłej walki w dalszych rejonach stawki, sytuacja w czołówce stanie się wręcz nudna. Takie przekonanie panowało do 10 okrążenia.
Max Verstappen walczy na torze z bolidem Mercedesa

Max Verstappen miał tego dnia twardo walczyć

© Red Bull Content Pool

Na 10 kółku rozbił się Mick Schumacher, który z dużą siłą uderzył w barierę. Dyrekcja wyścigu wysłała na tor samochód bezpieczeństwa, dlatego niektórzy kierowcy zdecydowali się na „tańszą” pod względem strat czasowych zmianę opon. Wśród nich byli obaj zawodnicy ekipy z Brackley. Red Bull tymczasem nie śpieszył się ze ściąganiem Verstappena do garażu. Okazało się to strzałem w dziesiątkę, ponieważ po uprzątnięciu wraku bolidu Schumachera sędziowie dostrzegli, że bariera została uszkodzona. W tej sytuacji nie wolno kontynuować wyścigu, dlatego sędziowie wywiesili czerwoną flagę. Dla Holendra, który pozostał na prowadzeniu, oznaczało to „darmowy” pit-stop.

Od restartu do restartu

Po przerwaniu wyścigu zawodnicy ruszają do dalszej rywalizacji z pól startowych, zatem pod ryzyko wypadków jest całkiem duże. Nie inaczej było w tamten grudniowy weekend, kiedy Sergio Perez zderzył się z Charlesem Leclerkiem. Próbujący ich ominąć George Russell zahamował gwałtownie, po czym wjechał w niego Nikita Mazepin. Zanim to jednak nastąpiło, Hamilton zdołał wyprzedzić Verstappena, jednak tylko na chwilę. Holender spróbował natychmiast odzyskać pozycję, co udało mu się kosztem wyjazdu poza tor. W normalnej sytuacji kierowca powinien po takim manewrze oddać zdobyte miejsce rywalowi, jednak nie zdążył. Z powodu wspomnianego karambolu po raz kolejny przerwano wyścig.
Widok z góry na tor F1 w Arabii Saudyjskiej, pierwszy z lewej bolid Red Bulla Maxa Verstappena

Verstappen świetnie wykorzystał okazję po restarcie

© Red Bull Content Pool

Do kolejnego restartu kierowca Red Bulla ruszał za swoim adwersarzem, z kolei na prowadzeniu znalazł się Esteban Ocon. Młody Francuz szybko musiał jednak uznać wyższość najlepszej dwójki, która pomknęła przed siebie, nadal walcząc o pozycję. Podczas tego manewru Verstappen wyprzedził Hamiltona, który dodatkowo uszkodził przednie skrzydło, jednak nie stracił tempa.

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink

Kiedy nikt nie chce być pierwszy

W tym momencie rozpoczęła się dosyć kontrowersyjna część wyścigu, bowiem za zyskanie pozycji poza torem Verstappen powinien był ponieść karę. Nie została ona jednak wyegzekwowana w tamtym momencie, dlatego napięcie rosło. W międzyczasie w dole stawki doszło do kolejnych mniejszych i większych kolizji, które skutkowały coraz większą ilością odłamków na torze. Stewardzi na debiutującym w F1 obiekcie nie byli w stanie sprawnie sobie z nimi poradzić, dlatego jazda była szarpana, przerywana kolejnymi wirtualnymi neutralizacjami. Pozwoliło to Hamiltonowi dogonić Maxa i w dogodnym momencie spróbować wyprzedzania. Udało się to, a przy próbie rewanżu przyszły mistrz świata popełnił błąd i wyjechał na pobocze. Musiał oddać rywalowi dopiero co odzyskaną pozycję, ale postanowił zrobić to w taki sposób, aby móc od razu ponownie zaatakować. Dlatego przed punktem detekcji DRS nikt nie chciał jechać na prowadzeniu.
Max Verstappen i Lewis Hamilton na torze F1 w Arabii Saudyjskiej

Hamilton zagapił się i wjechał w Maxa, który nagle zahamował

© Red Bull Content Pool

W pewnym momencie Max zwolnił tak bardzo, że Hamilton zagapił się i uderzył w jego tył. Pogłębiło to poprzednie uszkodzenia jego przedniego skrzydła, ale nie uniemożliwiło dalszej jazdy. W międzyczasie kierowca Red Bulla dostał „zaległą” karę za manewr z wcześniejszej fazy wyścigu, choć utrzymywał się jeszcze przed Hamiltonem. Po dziwnej sekwencji hamowania, przyśpieszania i ponownego hamowania ostatecznie to Brytyjczyk wyszedł na prowadzenie, którego nie oddał już do mety. Verstappen tymczasem zwalniał coraz bardziej z powodu postępującej degradacji opon. Przed drugim restartem dostał pośrednią mieszankę, bez której nie byłby w stanie wówczas wyprzedzić Hamiltona. Po przejechaniu długiego dystansu gumy nie trzymały już tak dobrze, przez co Holender nie mógł jechać tak samo szybko, jak wcześniej.

7 min

For Real: Max Verstappen

Max Verstappen opowiada o tym, jak został najmłodszym kierowcą – i zwycięzcą wyścigu – w Formule 1.

czeski +3

Nieuchwytna dwójka

W dalszych rejonach stawki przez cały czas trwały mniejsze i większe walki. Przez czerwone flagi i przymusowe zmiany strategii jedni zyskali, podczas gdy inni tracili. Nikt jednak nie był w stanie zagrozić najlepszej dwójce, która między sobą rozstrzygnęła rywalizację. Zwycięstwo Hamiltona i drugie miejsce Verstappena oznaczało, że do kończącego sezon GP Abu Zabi mieli oni przystąpić z identyczną liczbą punktów na koncie. Była to druga taka sytuacja w całej historii Formuły 1. Pierwsza miała miejsce w GP USA 1974, a więc niemal 50 lat wcześniej. Holender raczej nie był zachwycony wynikiem, ponieważ zwycięstwo znacznie przybliżyłoby go do tytułu. Pierre Gasly i Yuki Tsunoda z AlphyTauri ukończyli wyścig odpowiednio na 6 i 14 miejscu.
Czy w nadchodzący weekend będziemy oglądać równie fascynujący wyścig? Być może tak. Nowe bolidy wydają się rzeczywiście pozwalać na walkę koło w koło, dlatego zawody zapowiadają się naprawdę ciekawie. Już w niedzielny wieczór przekonamy się, czy rzeczywiście Arabia Saudyjska zachwyci nas po raz kolejny.
***
Autor tekstu prowadzi vloga Ze świata F1 na YouTube.