Kierowca Formuły 1 ma w czasie jazdy mnóstwo pracy. Musi nie tylko kręcić kierownicą, ale też przełączać na niej mnóstwo parametrów. To wszystko odbywa się przy ogromnych prędkościach, często w tłoku, z wieloma rywalami dookoła. Zawodnik musi zatem również uważnie się rozglądać i pilnować, aby pojechać idealną linią i z nikim ani niczym się nie zderzyć. Do tego dochodzi jeszcze konieczność rozmów z inżynierem wyścigowym, a więc niemal ciągłe słuchanie komunikatów i odpowiadanie na nie. Dodając jeszcze dźwięk silnika, okazuje się, że kierowcy pracują w dość głośnym środowisku, w którym z hałasu muszą wyławiać przydatne informacje. Co ciekawe, nie zawsze mają one formę komunikatów głosowych.
Ochrona słuchu kluczem do sukcesu
Zawodnicy od wielu dekad używają zatyczek do uszu, które chronią ich przed nadmiernym hałasem. Pozwalają one zredukować jego natężenie z ponad 130 dB, które słychać na zewnątrz, do ok. 80, które docierają do uszu Maxa Verstappena, Sergio Pereza i pozostałych kierowców. Dawniej zatyczki służyły dokładne do tego, na co wskazuje ich nazwa. Współcześnie jednak są to bardziej skomplikowane urządzenia, produkowane indywidualnie dla każdego zawodnika i dostosowane do kształtu jego ucha, aby jak najlepiej tłumić zbyteczne dźwięki z otoczenia. Dzięki postępowi techniki mają także o wiele więcej funkcji. Przede wszystkim są jednocześnie słuchawkami, które pozwalają zawodnikom słyszeć, co mówi do nich inżynier wyścigowy.
Ponadto tą właśnie drogą docierają do nich sygnały oznaczające konieczność zmiany biegu. Choć kierowca widzi na kierownicy rząd kolorowych lampek i słyszy silnik, to zmieniając biegi, polega na jeszcze jednej pomocy - krótkim "piknięciu", które słyszy w słuchawkach, gdy trzeba to zrobić. Sygnał dźwiękowy informuje go również o tym, że w danym momencie może skorzystać z systemu DRS.
Zatyczki, czy też słuchawki w Formule 1 oprócz ochrony słuchu, pozwalają ochronić zdrowie i życie sportowców w znacznie poważniejszych sytuacjach. Są bowiem wyposażone w czujniki przeciążenia. Na podstawie ich wskazań, a także sygnałów z czujników rozmieszczonych w różnych miejscach w samochodzie, podejmowana jest decyzja o tym, czy na tor należy wysłać samochód medyczny. To bardzo istotne, ponieważ wstrząsy i przeciążenia, na które przy poważnych wypadkach narażona jest głowa kierowcy, mogą być dla niego dużym zagrożeniem.
Sekrety szybkiego startu
Współczesna procedura startowa w Formule 1 różni się nieco od tej z przełomu XX i XXI wieku. Obecnie to człowiek decyduje o tym, jak długo będą się świecić światła startowe i kiedy kierowcy będą mogli ruszyć do rywalizacji. Dawniej było to zautomatyzowane, a w sezonie 1999 doszło do kulminacji stosowania przez zespoły związanych z tym sztuczek. Podczas GP Europy, rozgrywanego w tamtych czasach na niemieckim Nürburgringu, doszło do ciekawej sytuacji, ponieważ kilka samochodów ruszyło z miejsca, mimo że światła startowe jeszcze nie zgasły.
Istnieje kilka teorii tłumaczących, dlaczego światła wciąż się świeciły. Jedna zakłada ich awarię, druga celowe działanie dyrekcji wyścigu podejrzewającej oszustwo, a trzecia - regulaminowe postępowanie przewidziane w sytuacji, gdy jeden z bolidów stoi poza swom polem startowym. Formalnie nie popełnili więc oni falstartu, choć było wiadomo, że korzystają z dodatkowych pomocy. Wiadomo także, że władze F1 chciały coś zrobić z tym problemem, począwszy właśnie od tego wyścigu.
Niezależnie od przyczyn omawianego zajścia fakty są takie, że kilku kierowców na 0,1 sekundy przed tym, jak światła teoretycznie powinny zgasnąć, usłyszało w słuchawkach sygnał dźwiękowy. Część z nich zareagowała na niego, ruszając z miejsca, ale po chwili zorientowali się, że procedura startowa została przerwana i z powrotem się zatrzymali. Wspomniany sygnał dźwiękowy to właśnie sprytna sztuczka zespołów, które nauczyły się przechwytywać sygnał radiowy przekazywany ze stanowiska dyrektora wyścigu do świateł. Sekwencja ich zapalania oraz odstępy czasowe między nimi były określone i stałe na każdych zawodach, toteż inżynierowie pomagali w ten sposób swoim kierowcom w skróceniu czasu reakcji. Od GP Europy 1999 FIA przeszła natomiast na procedurę ręczną, przez co aż do dziś nikt nie wie, jak długo będą się świecić światła i kiedy zgasną, obwieszczając rozpoczęcie wyścigu.
Co ciekawe, kierowców, którzy w tamtej sytuacji przedwcześnie ruszyli, nie ukarano, ponieważ procedura startowa została przerwana z powodu wspomnianych dwóch bolidów, które stały poza wyznaczonymi miejscami. Formalnie nie popełnili oni falstartu, jednak wiadome było, że używają dodatkowych pomocy. W F1 jednak co nie jest zabronione, to jest dozwolone, dlatego aby zapobiec stosowaniu podobnych sztuczek w przyszłości, należało doprecyzować regulamin.
5 min
Red Bull Racing na wycieczce po USA
Formuła 1 pojedzie w 2023 roku w Las Vegas. Zespół Red Bull Racing przewidział to już... w 2019 roku. Zobaczcie wycieczkę Maxa Verstappena po USA....
Wsparcie fanów jest ważne
Auta Formuły 1 są bardzo głośne, ale gdy ich silniki jeszcze milczą, głosy tysięcy ludzi zgromadzonych na trybunach mają szansę dotrzeć do zawodników. Wspomnał o tym Max Verstappen podczas GP Brazylii 2018.
Kibice są bardzo głośni, a pola startowe są tu bardzo blisko trybun, więc można ich usłyszeć w kokpicie, stojąc na prostej startowej.
Maxowi i Checo życzymy zatem kolejnych dobrych wyników przy nieustającym dopingu fanów, w tym słynnej Orange Army oraz najwierniejszych kibiców z Meksyku.