Wypadek Kubicy w Kanadzie
© Paul Gilham/Getty Images
F1

Najgroźniejsze wypadki bez ofiar w Formule 1

Formuła 1 widziała wiele wypadków, których uczestnicy przeżyli, choć wyglądały one bardzo poważnie. Sprawcy niektórych z nich bywali nawet zawieszani. Przypomnijmy sobie najgroźniejsze takie kraksy.
Autor: Jakub Winiewski
Przeczytasz w 6 minPublished on

GP Belgii 2012

Grosjean wjeżdża w Alonso i Hamiltona w 2012 roku

Grosjean wjeżdża w Alonso i Hamiltona w 2012 roku

© DPPI

GP Kanady 2007

Wypadek Kubicy w Kanadzie

Wypadek Kubicy w Kanadzie

© Paul Gilham/Getty Images

Wypadek Roberta Kubicy to jedna z najczęściej oglądanych kraks na różnego rodzaju powtórkach. Polak uderzył w bolid rywala, wypadł z trasy i uderzył w betonową ścianę. Odbił się od niej i zatrzymał bezwładnie po drugiej stronie toru. Siła zderzenia była tak ogromna, że wielotonowa ściana uległa przesunięciu. Choć wyglądało ono bardzo niepokojąco, a z rozbitego kokpitu wystawały nogi zawodnika, nic mu się ostatecznie nie stało, poza drobnymi urazami. Tuż po wypadku nie było to jednak pewne, dlatego zabrano go do szpitala na obserwację. Lekarze zabronili mu profilaktycznie startu w kolejnym wyścigu, czyli GP USA. Okazało się to okazją do debiutu dla Sebastiana Vettela. Choć Polak wrócił już na GP Francji, Niemiec utrzymał miejsce w F1 i od GP Węgier dokończył sezon za kierownicą bolidu Toro Rosso.

GP Australii 2016

Alonso wyszedł z tej kraksy prawie bez szwanku

Alonso wyszedł z tej kraksy prawie bez szwanku

© Alex Coppel/Herald Sun

Na ciasnym torze Albert Park Fernando Alonso najechał na tył bolidu Estebana Gutierreza, w wyniku czego został wystrzelony w powietrze. Oba samochody zbliżały się do zakrętu i hamowały po pokonaniu długiej prostej. Meksykanin zahamował jednak wcześniej niż Hiszpan, przez co ten drugi poruszał się za nim znacznie szybciej (ok. 240 km/h). Sprawiło to, że poleciał naprawdę daleko, zatrzymując się dopiero na bandzie, a po drodze koziołkując jeszcze na żwirze. Jego samochód był doszczętnie rozbity, jednak dwukrotny mistrz świata opuścił wrak o własnych siłach. Jak wykazały późniejsze badania, miał jedynie złamane żebro i niewielkie urazy płuc. Znalazł się w niniejszym zestawieniu, ponieważ nawet we współczesnych samochodach omawiany wypadek mógł się zakończyć dużo gorzej.

GP Belgii 2018 i GP Włoch 2021

Alonso mógł mówić o ogromnym szczęściu

Alonso mógł mówić o ogromnym szczęściu

© F1/Twitter

Podczas pierwszego z tych wyścigów Nico Hulkenberg zbyt późno zahamował, pchając Fernando Alonso wprost na auto Charlesa Leclerca. Hiszpan przeleciał tuż nad głową Monakijczyka. W drugich z powyższych zawodów Lewis Hamilton zderzył się z Maxem Verstappenem w taki sposób, że Red Bull oznaczony numerem 33 wpadł na Mercedesa z numerem 44, zatrzymując się na jego osłonie silnika. W obu omówionych przypadkach bolid lądujący na drugim z samochodów stanowił bezpośrednie zagrożenie dla życia kierowców. Uratował ich tylko pałąk Halo, który zdolny jest wytrzymać ogromny nacisk i bardzo skutecznie chroni głowy zawodników - dlatego właśnie zdarzenia te trafiły do jednego akapitu.

GP Bahrajnu 2020

3 min

Rysunkowa historia królowej motorsportu

Rysunkowa historia królowej motorsportu

Tuż po starcie nocnego wyścigu na pustyni Sakhir mrok rozświetliła łuna pożaru, który wybuchł po tym, jak Romain Grosjean uderzył w barierę i przebił się przez nią na wylot. Jego samochód rozpadł się na dwie części, benzyna z przewodów paliwowych zapaliła się, a on sam znalazł się w sytuacji zagrożenia życia. Ratownicy natychmiast rozpoczęli akcję gaśniczą, ale nie byli w stanie dotrzeć do wraku, aby wydobyć kierowcę z kokpitu. Ratunek Francuz zawdzięcza w dużej mierze swojej własnej woli przetrwania, która nakazała mu wyjść z kabiny, złapać się gorącego Halo, a potem przeskoczyć po objętej ogniem barierce. Dopiero po jej drugiej stronie trafił w ręce ratowników. Pomimo grozy wypadku i ogromnego zagrożenia dzięki nowoczesnym zabezpieczeniom kierowca odniósł „tylko” kilka oparzeń. Choć zdarzenie to zakończyło jego karierę w Formule 1, wrócił on do ścigania w amerykańskiej serii IndyCar.

GP San Marino 1994

Wydarzenia tragicznego „Czarnego weekendu” na Imoli znane są chyba każdemu fanowi F1. Ayrton Senna i Roland Ratzenberger stracili życie w wypadkach odpowiednio w niedzielnym wyścigu i sobotnich kwalifikacjach. Wcześniej jednak, podczas piątkowego treningu, wyjątkowo dużo szczęścia miał Rubens Barrichello. Brazylijczyk wypadł z trasy i został podbity na krawężniku, przez co ostatnie metry pokonywał już w powietrzu. Rozpędzony samochód zawadził o barierę z opon, po czym uderzył niczym pocisk w siatkę rozpiętą pomiędzy torem a trybunami i odbił się od niej jak dziecięca zabawka. Zadaniem wspomnianej siatki była ochrona kibiców przed odłamkami z ewentualnych kraks, ale nie była ona projektowana do zatrzymania całego bolidu. Choć wielu inżynierów badało to zdarzenie, do dziś nikt nie wie, jakim cudem siatka zatrzymała samochód i uratowała widzów przed bezpośrednim uderzeniem. Prowadzący go Rubens Barrichello nie odniósł przy tym praktycznie żadnych obrażeń. Jedynym – choć bardzo poważnym – problemem było to, że w momencie wypadku połknął on własny język, co niechybnie doprowadziłoby go do uduszenia się. Życie zawdzięcza więc tylko błyskawicznej interwencji lekarza, który wyciągnął mu język z gardła. W tamtych czasach powszechne były urazy głowy i szyi, wynikające z braku np. systemu HANS, którym jednak Barrichello nie uległ – dlatego właśnie znalazł on miejsce w niniejszym zestawieniu.
GP Europy 2010
Marka Webbera nie bez powodu nazywa się „Latającym Kangurem”. Australijczyk dwukrotnie w swojej karierze doświadczał lotu samochodem, zakończonego bardzo twardym lądowaniem. Pierwszy raz miał miejsce, gdy prowadzony przez niego długodystansowy prototyp oderwał się od ziemi z powodu znacznej prędkości, natomiast drugi – kiedy podczas GP Europy 2010 uderzył w hamującego tuż przed nim Heikkiego Kovalainena. Webber przeleciał w swoim Red Bullu kilkadziesiąt metrów, wykonując w powietrzu efektownego backflipa (nie pierwszego zresztą w historii Formuły 1), po czym wylądował na twardym asfalcie i zatrzymał się na położonej nieopodal ścianie. Choć kraksa wyglądała bardzo poważnie i wielu jej świadkom serca podeszły do gardła, żadnemu z jej uczestników nic się nie stało.
Powyższa lista nie wyczerpuje oczywiście całej bogatej historii Formuły 1. Nie bez powodu znalazły się w niej jednak wypadki, do których w większości doszło w ciągu ostatnich kilkunastu lat. Poprawa bezpieczeństwa, jaka nastąpiła od lat 50. XX w. do chwili obecnej, sprawiła, że wielu kierowców, którzy w ostatnim czasie ulegli widowiskowym wypadkom, wciąż jest wśród nas. Ich poprzednicy z pionierskich czasów nie mieli tyle szczęścia. Mamy nadzieję, że wypadki będą omijać kierowców Red Bulla i wszystkich innych zawodników F1, a jeśli już do jakiegoś dojdzie, skończy się on tylko na latających kawałkach włókna węglowego.