MTB1 min

Fabio Wibmer Home Office - szalone triki rowerowe w domowym zaciszu

Mówi się, że potrzeba jest matką wynalazków, a film Home Office jest tego najlepszym przykładem. Zobacz jak Fabio Wibmer zamienił swój dom w najbardziej niezwykły rowerowy spot treningowy.
Autor Günter Baumgartner, tłum. Maciek Świerz
Home Office to prawdopodobnie najbardziej kreatywny film rowerowy nagrany w domowym zaciszu. Korzystając z przymusowego urlopu Fabio Wibmer wraz ze swoimi filmowcami postanowił zamienić swój dom w najbardziej epicki rowerowy tor przeszkód w historii. Koniecznie sprawdź efekt końcowy na poniższym filmie, a następnie wejdź z nami za kulisy i poznaj historię kryjącą się za tą niezwykłą produkcją.
Skąd wziął się pomysł na film?
Fabio Wibmer: Realizacja projektu "Home Office" spowodowana była aktualną sytuacją i związanymi z nią ograniczeniami. Gdy tylko dowiedziałem się, że w ciągu najbliższych tygodni będę musiał trochę posiedzieć w domu zacząłem planować treningi, które miały pomóc mi nie wypaść z formy. Kiedyś rozważałem już podobny projekt, jednak z powodu natłoku obowiązków, nie wiązałem z nim wielkich nadziei.
Cieszę się, że mogę żyć w tak wspaniałym, przestrzennym domu z dużym ogrodem. To właśnie dzięki temu realizacja mojego pomysłu była możliwa. Któregoś dnia po prostu siadłem przy biurku, rozpisałem kilka pierwszych pomysłów, a później jakoś już poszło. Zaczęliśmy próbować, testować, sprawdzać co jest możliwe, a co powinniśmy odpuścić. Niektóre triki wyglądają na proste, ale prawda jest taka, że próbowałem je wykonać po 700 razy!
Trial · 19 min
Fabio Wibmer Home Office
Który trik sprawił Ci najwięcej trudności i ile razy próbowałeś go wykonać?
Fabio Wibmer: Ciężko jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Każdy trik wykonany w filmie był dla mnie czymś nowym i każdy stanowił inne, nietypowe wyzwanie. Sztuczka z piłką do koszykówki zajęła mi chyba najwięcej czasu. Nie sądziłem, że to się uda, ale gdy po pierwszych kilku próbach piłka zaczęła przelatywać blisko obręczy, stwierdziłem, że nie mogę się poddać.
Ostatecznie skończyło się na prawie 700 próbach, ale uważam, że to całkiem niezły wynik. Mieliśmy sporo szczęścia - piłka dobrze się odbiła, jechałem z odpowiednią prędkością, a odbicie wyszło po prostu idealnie. 2 punkty zaliczone!
Zawodnik MTB Fabio Wibmer na tle zachodzącego słońca na dachu. Projekt filmowy home office
Fabio na tle zachodzącego słońca (na swoim dachu!)
Czy był jakiś trik, który chciałeś zrobić, ale okazał się niewykonalny?
Fabio Wibmer: To dobre pytanie! Rozpisałem "na sucho" tak dużo pomysłów, że ponad połowę, musiałem na starcie odrzucić. Inaczej ciągle siedzielibyśmy w ogródku z kamerami, a premiera filmu odbyłaby się za kilka miesięcy. Prawie wszystkie triki, które zaplanowałem udało mi się zrealizować i prawdę mówiąc - trochę mnie to zaskoczyło. Po głowie ciągle chodzi mi gruba akcja z trampoliną, jednak tym razem musiałem ją odpuścić.
Fabio Wibmer odbija się od okna na swoim rowerze w trakcie nagrywania "Home Office"
Puk, puk!
Co powiedzieli Twoi sąsiedzi, gdy zobaczyli, że jeździsz rowerem po dachu?
Fabio Wibmer: Mamy bardzo przyjaznych sąsiadów, którzy są do nas pozytywnie nastawieni. Większość uważała, że nasz pomysł jest świetny, więc postanowiliśmy pokazać ich w naszym filmie. Oczywiście siedząc w ogródku nie spodziewasz się, że znajomy z za płotu nagle skoczy na rowerze z dachu, ale raczej nikt nie miał z tym problemu. To bardzo miłe z ich strony, bo muszę przyznać, że momentami było u nas nieco głośniej niż zwykle...
Fabio Wibmer wykonuje salto z dachu. Projekt Filmowy Home Office
Pretty fly for a bike guy
Czy nagranie i zmontowanie filmu z okrojoną, "domową" ekipą było bardzo trudne?
Fabio Wibmer: Tak, to było dla nas nie lada wyzwanie. Tym razem było inaczej niż w przypadku wielkich produkcji jak Wibmer's Law lub Urban Freeride Lives 3, ale dzięki temu musieliśmy trochę ruszyć głowę i spojrzeć na jazdę na rowerze z zupełnie innej strony.
Moja ekipa filmowa to moi najlepsi przyjaciele. Pracujemy razem od dawna i nie ma problemu, z którym nie umielibyśmy sobie poradzić. To ważne, żeby mieć w swoim otoczeniu takich ludzi. Pracuje się wtedy znacznie łatwiej, bo działa się według pewnych podświadomych schematów.
Fabio Wibmer, Hannes Berger i Marius Prell ekipa filmowa projektu Home Office
Hannes, Fabio i Marius
Za wykonanie filmu i zdjęć odpowiedzialni są Hannes Berger i Marius Prell. Fajnie było popracować w trochę okrojonej ekipie, ale z drugiej strony, wykonywanie niektórych trików kilka razy, by nagrać ujęcia z różnych perspektyw było odrobinę problematyczne. Mimo wszystko, świetnie się razem bawiliśmy.
Jak dużo rzeczy budujesz sam? Po obejrzeniu making off'a ma się wrażenie, jak byś urodził się z wkrętarką w ręce?
Fabio Wibmer: Kiedyś sam budowałem wszystkie przeszkody po których jeździłem. Mini rampy, baseny z gąbkami - co tylko wpadło mi do głowy. Muszę przyznać, że w ciągu ostatnich kilku lat trochę z tego zrezygnowałem, ale dzięki projektowi "Home Office" na nowo poczułem zapał do budowania tras rowerowych i różnych przeszkód.
Fabio Wibmer przebrany za budowlańca. Projekt filmowy home office
Fabio Wibmer: Rowerowy mistrz urodzony z wkrętarką w ręku
Skąd bierzesz motywację do działania i kreatywne pomysły na swoje projekty?
Fabio Wibmer: To wszystko dzięki mojej pasji. W dokumencie To The Limit opowiadam o tym, jak rozpoczęła się moje przygoda z dwoma kółkami i co sprawia, że w zasadzie nie mogę żyć bez roweru. Największą motywacją są dla mnie pozornie niewykonalne triki, które po długim czasie udaje mi się opanować lub szalone projekty, które mimo wielu przeciwności udaje mi się zrealizować - to naprawdę świetna sprawa.
Bardzo pomagają mi też moi fani. Gdy w tak trudnym i niepewnym czasie dostaje wiadomości o tym, jak moje materiały motywują ludzi do jazdy jestem bardzo podekscytowany.
Fabio Wibmer wyskakuje na rowerze przez okno. Projekt filmowy home office
Rower czy joga?
Co chciałeś powiedzieć swoim fanom przez to video?
Chciałem zwrócić uwagę na to, że nawet w tak ciężkim okresie można wykorzystać swoją kreatywność do czerpania frajdy z jazdy na rowerze. Warto wykorzystać wolny czas na realizację pomysłów, które zawsze przekładaliśmy na później. Nie można się poddawać, trzeba brać się do pracy i robić swoje!