Falcons okazało się bezkonkurencyjne podczas IEM Cologne 2026
© Adela Sznajder/ESL Photos
esport

Koniec klątwy NiKo i Major, który zapisze się w historii!

17 prób. Tyle na swój moment czekał Nikola "NiKo" Kovac. Bośniak wreszcie jednak może tytułować się zwycięzcą Majora. "Zacząłem grać 20 lat temu. Wszystko po to, by przeżyć tę chwilę” - powiedział.
Autor: Bartłomiej Bukowski
Przeczytasz w 5 minPublished on
Counter-Strike znów jest wielki! Tegoroczny IEM Cologne sprawił bowiem, że znów cały esportowy świat zwrócił wzrok w kierunku najlepszych drużyn flagowego tytułu od Valve.
I nie, nie ma w tym cienia przesady. IEM Cologne 2026 pobił bowiem wszystkie dotychczasowe rekordy oglądalności. Był to pierwszy turniej w historii, który przekroczył 100 milionów godzin watchtime'u, ale przede wszystkim - finał, rozgrywany pomiędzy Falcons a FURIĄ, przyciągnął przed ekrany rekordową liczbę 2 750 036 widzów. Tym samym przebił rekord, który utrzymywał się od 2021 roku i finału PGL Stockholm pomiędzy G2 oraz NaVi.
CS miewał swoje kryzysy, momenty lepsze i gorsze. Dziś jednak znów jest na szczycie. Na szczycie, na którym swoją koronę wreszcie przywdział Nikola "NiKo" Kovac.

Oryginalny Red Bull

Red Bull Energy Drink

Red Bull Energy Drink

11 Lat i 17 Prób

Gdy w CS'ie pojawia się temat najlepszych graczy, którym nigdy nie było dane sięgnąć po tytuł podczas Majora, to z automatu jako jeden z pierwszych na myśl przychodzi właśnie NiKo. Bośniak odbijał się od tego muru z bolesną wręcz regularnością. Co więcej, dwukrotnie musiał godzić się z porażką w samym finale, z trofeum dosłownie na wyciągnięcie ręki.
Nie udało mu się w MOUZ, nie udało się w FaZe, nie udało się w G2. Aż wreszcie, wszystkie puzzle ułożyły się w barwach Falcons.
"Wiele z tych porażek było dla mnie lekcją, ogromną lekcją. Wyniosłem z nich wiele wniosków, zwłaszcza z dwóch ostatnich finałów, w których grałem" - przyznał NiKo.
Team Falcons obecny skład zaczął budować w 2025 roku. Początkowo jednak wyniki nie zachwycały. Co prawda drużyna regularnie przewijała się w kluczowych fazach kolejnych turniejów, ale brakowało przysłowiowej kropki nad "i". Tą okazała się decyzja, o zakontraktowaniu niezwykle doświadczonego IGL-a w osobie karrigana. To dało zespołowi nową jakość i pewność siebie.
NiKo podczas IEM Cologne 2026

NiKo podczas IEM Cologne 2026

© Adela Sznajder/ESL Photos

Quotation
Poświęciłem temu prawie całe swoje życie. Gram profesjonalnie już od 11 lat, a po raz pierwszy odpaliłem CS'a 20 lat temu. I to wszystko dla tej chwili
NiKo
"Z jakiegoś powodu byłem bardzo pewny siebie przed tym turniejem, od początku do samego końca. Cały czas czułem wsparcie zespołu i zaufanie, jakim mnie darzyli, a ja ich. Wszystko szło płynnie" - mówił NiKo.
Najważniejsze jednak, że po latach oczekiwań, treningów i bolesnych porażek, wreszcie mógł podnieść to najbardziej wartościowe trofeum w grze.
"Poświęciłem temu prawie całe swoje życie. Gram profesjonalnie już od 11 lat, a po raz pierwszy odpaliłem CS'a 20 lat temu. I to wszystko dla tej chwili" - mówił nie kryjąc wzruszenia Bośniak.
Emocji związanych z przełamaniem tej klątwy nie kryli też koledzy 29-latka.
"Przede wszystkim cieszę się z powodu NiKo. Cieszę się z jego powodu dwa razy bardziej niż z samego siebie. Wciąż wyobrażałem sobie, jak długo NiKo dążył do realizacji tego marzenia, że w końcu nadszedł moment uwolnienia się od tego stresu" - mówił m0NESY w rozmowie z HLTV.

Genialny m0NESY

Podczas gdy bohaterem wieczoru, z racji romantycznej historii, został NiKo, to patrząc na turniej jedynie przez pryzmat serwera, to bezsprzecznie królem Kolonii był w tym roku właśnie m0NESY.
21-latek w finale nie dał szans rywalom błyszcząc zwłaszcza na Mirage'u oraz Anubisie.
"Jeśli chodzi o mnie, byłem bardzo spokojny. Czułem się jak w Nirvanie, w takim nastroju, gdzie nic cię nie obchodzi. Skupiasz się tylko na każdej rundzie. Czułem całą energię na arenie i czułem, że zabrałem ją ze sobą do gry" - mówił po finale w rozmowie z HLTV m0NESY.
Snajper tym samym przerwał też serię aż 8 przegranych finałów z rzędu, którą zapoczątkował jeszcze w barwach G2.

Siła doświadczenia

To nie był transfer oczywisty. A jednak. W kwietniu, w środku sezonu, karrigan zdecydował o zamianie FaZe Clanu na Team Falcons. Zamiana, która wzbudziła duże kontrowersje. Powszechnie lubiany Duńczyk postanowił przejść do budowanego za ciężkie pieniądze dream teamu, który jednak od miesięcy nie potrafił spełnić oczekiwań.
62 dni. Tyle wystarczyło, by jasnym było, że to właśnie doświadczony IGL był brakującym puzzlem w całej układance.
"Szczerze mówiąc, od razu zrozumiałem, że ten styl gry bardzo mi odpowiada. To co robimy, wszystkie rotacje, chaos, który budujemy na serwerze - to cały ja, taki właśnie jestem i właśnie w tym mogę się spełniać i pomagać drużynie" - komentował m0NESY zapytany o to, jak odnalazł się w drużynie z karriganem.
A sam zainteresowany? Jeszcze przed finałem Duńczyk podkreślał, że to wszystko to jedynie zasługa jego teammate'ów.
"Jestem w najgorszej formie, jaką kiedykolwiek miałem w karierze. Walczę z demonami, ale mam fantastyczny zespół, który pomaga mi w tej walce. Cieszę się, że tu jestem" - mówił.
Finał pokazał jednak, że on sam jest nie mniej istotnym elementem drużyny, która właśnie zameldowała się na szczycie CS'owego świata.

Końcowa klasyfikacja IEM Cologne 2026

1. Team Falcons
2. FURIA
3.-4. Team Spirit, Aurora Gaming
5.-8. G2 Esports, Team Vitality, BetBoom Team, 9z Team