Niektórzy gracze czerpią satysfakcję z samego ukończenia gry. Inni próbują speedrunów, przechodzą gry na najwyższym poziomie trudności, albo wprowadzają własne ograniczenia. No-hit run, czyli przejście gry bez otrzymania ani jednego ciosu, to jedno z bardziej wymagających gamingowych wyzwań. Wymaga perfekcyjnej znajomości mechanik, precyzyjnych ruchów i zdolności przewidywania ataków wrogów. Najczęściej no-hit runy kojarzą się nam z grami od FromSoftware, takimi jak Dark Souls, Bloodborne, Sekiro czy Elden Ring. Ale no-hit to nie tylko Soulslike’i – wyzwanie pojawia się w wielu gatunkach, od platformówek po gry akcji i FPS-y.
01
Czemu no-hit?
W społeczności, w której większość graczy czerpie satysfakcję z samego ukończenia gry, no-hit runnerzy idą krok dalej, a rozgrywka bez otrzymania ciosu to nie tylko test zręczności – to połączenie strategii, wiedzy i (nie da się ukryć) ogromnej cierpliwości. Każda gra wymaga innego podejścia, ale jedno jest pewne: tu nie ma miejsca na przypadek. Dla wielu graczy to też sposób na rywalizację, wyróżnienie się w społeczności i zyskanie popularności na YouTubie czy Twitch’u. Każdy może ukończyć grę, ale ilu zrobi to bez otrzymania obrażeń?
Jak gracze przechodzą gry bez otrzymania ciosu?
Pierwszy krok to dogłębne poznanie gry. No-hit runnerzy analizują każdą walkę, uczą się schematów ataków przeciwników, badają techniki pozwalające na unikanie konfrontacji, a czasem nawet wykorzystują błędy w mechanice, by zwiększyć swoje szanse.
Niezbędna jest precyzja ruchów. Jeden źle wykonany unik, przypadkowy krok w stronę przeciwnika i cały run może być skazany na porażkę. Doświadczeni gracze spędzają godziny na doskonaleniu refleksu, ćwicząc te same sekwencje wiele razy, do osiągnięcia perfekcji.
Kluczowym elementem jest manipulacja zachowaniem wrogów. W wielu grach można wymusić konkretne reakcje przeciwników – na przykład sprowokować bossa do wykonania ataku, który łatwiej ominąć, albo wykorzystać otoczenie, by ograniczyć jego ruchy. Niektórzy gracze potrafią nawet tak ustawić swoją postać, by wrogowie blokowali się w ataku, co daje im cenne sekundy na zaplanowanie kolejnych kroków (lub dokładnie wiedzą, kiedy zrobić “rolkę”).
Ostatnim wrogiem gracza są stres i presja, szczególnie gdy grają na streamach. Po kilku godzinach łatwo zacząć się rozpraszać, co może mieć wpływ na rozgrywkę i sprawić, że trzeba będzie zacząć wszystko od początku.
Gry, w których no-hit stało się sztuką
Chociaż pierwsze wyzwania no-hit pojawiały się już w latach 90., fenomen no-hit zyskał popularność głównie dzięki Twitchowi i YouTube’owi, gdzie gracze na żywo transmitują swoje podejścia do wyzwań. Dziś w no-hit runach specjalizują się gracze w różnych gatunkach, ale najczęściej powtarzają się te tytuły:
Dark Souls / Bloodborne / Elden Ring – najbardziej znane no-hit runy, gdzie gracze perfekcyjnie unikają ataków bossów.
Hollow Knight – szybkie, precyzyjne walki wymagają sprawnych uników i znajomości każdego bossa.
DOOM Eternal – tutaj no-hit to nieustanny ruch, szybkie eliminacje wrogów i dobrze zrobione uniki.
Cuphead – cały gameplay opiera się na unikaniu ataków, więc no-hit jest ekstremalnym, ale nie niemożliwym wyzwaniem.
Co łączy te wszystkie tytuły? Ścisła kontrola nad ruchem postaci, przewidywalność mechanik i możliwość pełnego opanowania systemu walki lub unikania starć.
Nowy Assassin’s Creed ma potencjał?
Niektóre gry nadają się dużo lepiej pod no-hit – mają schematyczną walkę, przewidywalnych bossów i możliwość zyskania większej kontroli nad naszą postacią. Ale są też tytuły, w których no-hit jest dużo bardziej wymagający, a czasem wydaje się wręcz niemożliwy, a mimo to gracze podejmują wyzwanie.
Przykładem jest seria Assassin’s Creed – gry, którym daleko do przystosowania pod to wyzwanie. W przeciwieństwie do tytułów takich jak Dark Souls, gdzie liczy się precyzyjna walka, tutaj kluczowe są skradanie, planowanie i kontrola sytuacji. Najlepszą strategią jest eliminowanie wrogów z ukrycia – z góry, z trawy, zza rogów budynków – oraz dokładne planowanie tras i znajomość mechanik przeciwników. W niektórych przypadkach możecie poszukać błędów w grze. Dymne bomby, bełty usypiające, miny pułapkowe – w zależności od części Assassin’s Creed, masz do dyspozycji różne narzędzia pozwalające pokonać wrogów bez wchodzenia w bezpośrednie starcie. Warto oszczędzać te itemy na najtrudniejsze części rozgrywki, zwłaszcza walki z bossami. No-hit run w Assassin’s Creed wymaga perfekcyjnej znajomości mechanik i misji. Przed podjęciem pełnego wyzwania warto przećwiczyć najtrudniejsze sekwencje, by zaplanować każdy ruch i zwiększyć swoje szanse na sukces.
A może nowa odsłona, Assassin’s Creed Shadows, będzie polem do popisu dla no-hit runnerów? Feudalna Japonia, ukryte przejścia, ciche eliminacje - może to właśnie tutaj uda się przejść całą grę jako prawdziwy cień, który nie da się trafić ani razu? Premiera już 20 marca!