Maciej Janowski w filmie dokumentalnym "Jazda w kółko"
© Odra Studio
Żużel

Magia ekranu: "Magic" bohaterem filmu. Zaprasza do swojego świata!

Dom, pokój hotelowy, sauna, bus, warsztat. "Jazda w kółko" to film dokumentalny, w którym Maciej Janowski odkrywa tajemnice. Zobacz, jak wygląda od kulis życie profesjonalnego żużlowca i jego teamu.
Autor: Tomek Dryła
Przeczytasz w 4 min
Wszyscy często słyszymy, że sezon żużlowca to właściwie jedna, niekończąca się podróż, życie na walizkach, ciągła pogoń, zawody dzień po dniu. Wyobrażaliście sobie, jak to właściwie wygląda? Kto dba o sprzęt zawodnika? Jak w tym pędzie odpoczywa żużlowiec, gdzie znajduje przestrzeń dla siebie? Dłużej nie musicie się wysilać. Właśnie dostajecie to wszystko, jak na dłoni. Wystarczy odpalić poniżej film „Jazda w kółko”, opowiadający o Macieju Janowskim.
Żużel · 20 min
Jazda w kółko
"Magic" pierwszy raz wpuszcza kamery tak blisko. W najnowszej produkcji poznamy jego dziewczynę i wszystkich mechaników. Zobaczymy, jak wygląda droga na zawody – od pożegnalnego buziaka w domu, przez podróże busem i promem, aż po wjazd do parku maszyn. Rankiem, w dzień, w środku nocy…
„Ekipa towarzyszyła mi przez dwa tygodnie. W niektóre dni ludzie od realizacji byli ze mną w najważniejszych chwilach, ale bywało tak, że nie odstępowali mnie na krok od rana do nocy. Może początkowo było to dość dziwne, ale szybko przestałem odczuwać jakikolwiek dyskomfort. Błyskawicznie skróciliśmy dystans i uświadomiłem sobie, jaki jest finalny cel. Jeśli osiągnięcie go wymagało wpuszczenia kamery do mojego busa, pokoju hotelowego, czy sauny – ok, tak musiało być i tak się stało, nie miałem z tym problemu” – wyjaśnia Janowski.
W niektóre dni ekipa filmowa była ze mną w najważniejszych chwilach, ale bywało tak, że nie odstępowała mnie na krok od rana do nocy.
Zdjęcia do filmu powstawały na przełomie lipca i sierpnia. Janowski startował wtedy w polskiej PGE Ekstralidze, szwedzkiej Elitserien, oraz w cyklu Speedway Grand Prix. Trenował także na torze w Opolu. Ponadto biegał po swoich ukochanych podwrocławskich łąkach i… grał w golfa!
„Nakręcenie tego materiału zaplanowaliśmy oczywiście z wyprzedzeniem. I prawda jest taka, że kiedy doszło do zdjęć, to ja… wpadłem w dołek z formą. Nie chciałem jednak przekładać nagrań i czekać, aż wydarzy się coś innego, na maksa pozytywnego, aż stanę na podium w SGP itp. Myślę, że przez to ten materiał jest jeszcze bardziej prawdziwy. Bo taki właśnie jest sport – nieprzewidywalny, zaskakujący, niepewny… Czasem daje mnóstwo radości i powodów do dumy, a innym razem przynosi gorzkie i cierpkie chwile. I nawet, kiedy wydaje nam się, że akurat w danym momencie wszystko powinno wypalić, dziej się inaczej. Życie… Taki właśnie mechanizm zaistniał podczas nagrywania tego materiału. Miało być pięknie, a szło jak po grudzie” – wspomina zdjęcia „Magic”.
Film pokazuje kawałek mojej rzeczywistości. Podróże, życie w trasie, urodziny, które obchodzi się w pokoju hotelowym, a nie w domu z dziewczyną i przyjaciółmi. Do tego praca w warsztacie, proces przygotowywania i pakowania sprzętu.
Kulminacyjnym momentem produkcji są występy Macieja w SGP w Lublinie. „Magic” jechał tam z wielkimi nadziejami na dobry wynik, a zanotował najgorsze występy w sezonie. W filmie widzimy, jak jego wyścigi przeżywa zespół i jak w trudnych chwilach radzi sobie sam zawodnik.
Maciej Janowski mistrzem Polski 2021 ze Spartą Wrocław
Maciej Janowski mistrzem Polski 2021 ze Spartą Wrocław
Przede wszystkim poznajemy jednak motywacje i zasady, którymi w sporcie kieruje się Janowski. Wrocławianin zdradza, jakie ma podejście do pracy i którą drogą chce osiągnąć swój cel. Ten z kolei definiuje niezwykle precyzyjnie – chce być najlepszym zawodnikiem na świecie.
„Film pokazuje kawałek mojej rzeczywistości. Podróże, życie w trasie, urodziny, które obchodzi się w pokoju hotelowym, a nie w domu z dziewczyną i przyjaciółmi. Do tego praca w warsztacie, proces przygotowywania i pakowania sprzętu. Dużą rolę odgrywa napięcie towarzyszące zawodom – napięcie, które przeżywam ja, oraz ludzie z mojego teamu. Są nerwy, ale także śmiech i żarty. To taki kilkudniowy wycinek z mojego życia w trakcie sezonu. Tak się złożyło, że – jak wspomniałem – nie był to najbardziej szczęśliwy okres (śmiech), ale cóż, widocznie tak miało być. Nie powinno to rzutować na całościowy odbiór tego roku, bo przecież skończyłem go z uśmiechem, dwoma złotymi medalami w Polsce i Szwecji. W trakcie zdjęć mordowałem się jednak strasznie i to właśnie można zobaczyć od kuchni. Być może to uświadomi widzom, że takie też jest często życie sportowca…”- kończy pytająco Maciek Janowski.