Muzyka

Poszli na rekord! Najlepsze wyniki 2018 roku

© YouTube
Disney i Netflix, Eminem i Wojciech Smarzowski - co mają wspólnego? Bicie rekordów.
Autor Rafał Christ
W grudniu 2018 roku dowiedzieliśmy się, że najpopularniejszą piosenką świąteczną nie jest „Last Christmas”, a „All I Want For Christmas Is You”. Mariah Carey pobiła Wham!, bo w wigilię użytkownicy Spotify odtworzyli jej utwór niemal 11 milionów razy. Żaden inny kawałek nie miał jeszcze takich wyników w ciągu jednego dnia. Natomiast w kwestii bożonarodzeniowych filmów nic się nie zmieniło. Przynajmniej w naszym kraju. „Kevin sam w domu” po raz kolejny okazał się największym hitem świątecznej ramówki i obejrzało go ponad 4,5 mln osób. Jest to najlepszy wynik tej produkcji od 2004 roku. Nie zapominajmy jednak, że we wcześniejszych miesiącach padło również wiele innych rekordów, a poszczególni artyści osiągali imponujące sukcesy jeden za drugim. Postanowiliśmy więc przypomnieć, które z tych wydarzeń próbowały zapisać się wielkimi literami w historii kultury popularnej.

#1 Najchętniej oglądany film

W 2017 roku najchętniej oglądanymi w polskich kinach filmami okazały się „Listy do M. 3” i „Botoks”. Zgromadziły one kolejno niemal 3 mln widzów i ponad 2,3 mln widzów. Były to bardzo imponujące wyniki ale… tylko do września 2018 roku. Wtedy na ekrany wszedł „Kler”. Obejrzało go ponad 5 mln widzów, co czyni go najpopularniejszą produkcją wyświetlaną w Polsce w XXI wieku. Po 1989 roku liczniejszą publiczność zgromadziło jedynie „Ogniem i mieczem” (ponad 7 mln widzów) i „Pan Tadeusz” (ponad 6 mln widzów). O dziwo do sukcesu tytułu sygnowanego nazwiskiem Wojciecha Smarzowskiego najbardziej przyczyniły się osoby i instytucje, które najgłośniej go bojkotowały. Ba, próbowano nawet wpływać na kiniarzy, aby zrezygnowali z wyświetlania produkcji. Oczywiście po tych mających miejsce jeszcze przed premierą kontrowersjach, każdy chciał wyrobić sobie własne zdanie i zobaczyć, czy reżyser rzeczywiście skrytykował Kościół w sposób, w jaki przedstawiano to w mediach.

#2 Najbardziej wyczekiwana premiera

Najbardziej wyczekiwana premiera MCU (Marvel Cinematic Universe)? Najbardziej wyczekiwana premiera roku? Najbardziej wyczekiwana premiera wszech czasów? Na wszystkie te pytania należałoby odpowiedzieć pozytywnie. W ciągu weekendu otwarcia na całym świecie „Avengers: Wojna bez granic” zarobiło 640,5 mln dolarów. Tym samym film zdetronizował „Szybkich i wściekłych 8”, przejmując tytuł produkcji, która może pochwalić się największymi dochodami w czasie pierwszego weekendu wyświetlania. W rzeczonym okresie superbohaterowie zarobili bowiem prawie 100 mln dolarów więcej niż kierowcy. To nie jedyny rekord. Bo „Wojna bez granic” najszybciej w historii zarobiła miliard dolarów. Zajęło to zaledwie 11 dni, a więc stało się o dzień wcześniej niż w przypadku „Przebudzenia mocy”. Być może trzeci Avengersi niezbyt długo będą cieszyć się pobitymi rekordami i nadchodzące „Endgame” przebije osiągnięcia poprzednika.

#3 Najwięcej pozytywnych recenzji

I znowu ten Disney. Pixar tak jak Marvel Entertainment należy do korporacji z twarzą Myszki Miki. Animacji z intro lampy zgniatającej „i” w nazwie firmy nie trzeba nikomu przedstawiać. Wraz z dystrybucją „Iniemamocnych 2” wytwórnia stała się pierwszą posiadającą trzy filmy animowane, które, każdy z nich, zarobił ponad miliard dolarów. Najpierw w 2010 roku tę barierę przekroczyło „Toy Story 3”, a sześć lat później „Gdzie jest Dory”. Kontynuację bajki o superbohaterskiej rodzince pokochali widzowie na całym świecie, dzięki czemu zarobiła ona ponad 1,2 mld dolarów. Komercyjnemu sukcesowi nie można więc zaprzeczyć. Jeśli zaś chodzi o sukces artystyczny, to również został osiągnięty. Na agregującym recenzje portalu RottenTomatoes pozycja ta jest świeża aż w 94%. „Jedynkę” krytycy pokochali niewiele mocniej, bo posiada ona 97% pozytywnych recenzji.

#4 „Najgrubszy” teledysk

Jeśli chodzi o rekordową popularność w krótkim czasie, nie tylko Disney ma się czym pochwalić. W 2018 roku piosenka Ariany Grande „Thank U, Next” rozbiła bank na YouTube. Teledysk w ciągu jednego dnia obejrzało ponad 50 mln użytkowników. Jest to najchętniej oglądany debiutujący teledysk w historii platformy. W dużym stopniu sukces jest zasługą filmowej jakości klipu. Zaczyna się on od dokumentalnych wstawek będących ironicznym komentarzem do obsesji na punkcie artystów, a potem znajdziemy w nim odniesienia do „Wrednych dziewczyn”, „Legalnej blondynki”, „Dziewczyn z drużyny” czy „Dziś 13, jutro 30”. Odpowiada za niego Hannah Lux Davis. Nazwisko reżyserki może wam nic nie mówić, ale na pewno znacie jej twórczość. Pracowała chociażby z Demi Lovato przy „Cool for the Summer”. Nie zapominajmy jednak również o muzycznych walorach „Thank U, Next”. Wpadająca w ucho, przyjemna melodia, głos piosenkarki i tekst tak spodobały się użytkownikom Spotify, że w ciągu 11 dni utwór odtworzono 100 mln razy. Jest to więc pozycja, która w całej historii platformy jako pierwsza tak szybko osiągnęła ten próg.

#5 Największa bitwa

2018 rok zapamiętamy jako ten, w którym Eminem i Machine Gun Kelly dissowali się nawzajem. Dziesiąty album tego pierwszego okazał się najlepiej sprzedającym krążkiem hiphopowym minionych dwunastu miesięcy. Wrzucony na platformę YouTube pochodzący z płyty utwór „Killshot” rozbił bank. W ciągu 24 godzin obejrzało go ponad 38 mln osób, co okazało się rekordowym wynikiem dla hip-hopowego wideo. Tekst piosenki to pojazd po Machine Gun Kelly’im i odpowiedź na jego „Rap Devil”. Według Eminema Kelly brzmi jak dzi***” i musi się zamknąć. Patrząc na popularność obu utworów wydaje się, że tę bitwę wygrał Marshall Mathers.

#6 Najlepsze solo

Zaczynał od zera, a teraz… pobił Beatlesów. Legendarny brytyjski zespół przez ponad pięć dekad dzierżył zaszczytny tytuł rekordzisty w liczbie utworów jakie w ciągu jednego roku trafiły do pierwszej dziesiątki amerykańskiej listy Billboard Hot 100. To było w 1964 roku, kiedy królowało m.in. „Can’t Buy Me Love” i „A Hard Day’s Night”. John Lennon i spółka znaleźli się w czołówce zestawienia 11 razy. W 2018 roku Drake trafił tam 12 razy. Hitami okazały się m.in. piosenki „God’s Plan”, „Diplomatic Immunity” oraz „Walk It Talk It”, czyli kawałek Migos, w którym raper udzielił się gościnnie. 12. przebojem okazała się „MIA”, a więc również gościnny występ Drake’a tym razem w utworze puertorykańskiego rapera o ksywce Bad Bunny. W czasie całej swojej kariery, w pierwszej dziesiątce Billboardu Kanadyjczyk pojawiał się 32 razy, co jest najlepszym wynikiem solowego artysty.

#7 Najdłuższy freestyle

4 godziny, 9 minut, 4 seundy – tyle wynosi freestylowy rekord Polski. Ustanowiony on został 27 września 2018 roku. Rademenez, czyli Radosław Blonkowski, przez ponad cztery godziny rapował bez przerwy w Centrum Frajdy w Zielonej Górze. Było to ukoronowanie podjętego przez zielonogórzanina wyzwania pt. 100dninafree, w ramach którego przez 100 dni udostępniał w mediach społecznościowych filmiki ze swoim freestylem. Nie chciał, aby wyzwanie tak po prostu się skończyło, więc postanowił pobić rekord naszego kraju. Być może za jakiś czas zechce pobić rekord świata, a z tym nie pójdzie mu tak łatwo, bo wynosi ponad 24 godziny.

#8 Najlepsza zabawa

Ten rekord nie będzie tak imponujący jak inne w tym zestawieniu, ale mamy nadzieję, że przynajmniej poprawi wam humor. Przyjaciele, którzy zainspirowali twórców filmu „Berek”, uskuteczniali tytułową zabawę jeszcze długo po skończeniu wieku młodzieńczego. Przez wiele lat gonili się po całych Stanach Zjednoczonych. W produkcji wykreowali ich Ed Helms, Jake Johnson, Hannibal Buress i Jeremy Renner. Ci aktorzy pomogli też pobić rekord Guinnessa w największej grze w berka na świecie. Wzięło w niej udział łącznie 661 osób, które pomimo upału goniły się w parku rozrywki Six Flags Over Texas. Miało to miejsce w czerwcu, a po wydarzeniu wyświetlono film. Nieco później niestety uczestnicy spadli na drugi stopień podium. We wrześniu naraz bawiły się w berka już 1 393 osoby. Być może już czas, abyśmy w Polsce skrzyknęli kolegów z podwórka i pobili ten rekord. W końcu zasady zabawy każdy zna.

#9 Rekordowe kino na komputerze

Hollywood bez wątpienia obawia się ekspansji Netflixa. Boi się, że streaming odbierze kinom widzów. Nic dziwnego. Platforma może przecież pochwalić się wielkimi sukcesami. Ciężko zaliczyć do nich „1983”, ale jakieś dwa tygodnie po premierze pierwszego polskiego serialu amerykańskiego giganta, użytkownicy bardzo chętnie sięgali po thriller z Sandrą Bullock. W ciągu zaledwie siedmiu dni zanotowano rekordową oglądalność „Nie otwieraj oczu” („Bird Box”). Film w tym czasie obejrzało bowiem ponad 45 milionów użytkowników. Od gatunkowych dokonań sygnowanych czerwonym logiem Netflixa nikt raczej nie oczekuje arcydzieła i zdania co do jakości produkcji są podzielone. Niemniej jej popularność jest porażająca. A jeśli ktoś ma wystarczająco dużo czasu warto urządzić sobie podwójny pokaz i obejrzeć ją do pary z docenionym horrorem Johna Krasinskiego „Ciche miejsce”.

#10 Najlepszy reżyser (Rzeczypospolitej)

Zaczęliśmy zestawienie polskim akcentem i polskim akcentem je skończymy. To był bardzo dobry rok dla rodzimego kina. Przyczynił się do tego Paweł Pawlikowski, który po raz drugi wielkimi zgłoskami zapisał się na kartach historii naszej kinematografii. Jeszcze nie tak dawno odbierał pierwszego Oscara w kategorii Najlepszy Film Nieanglojęzyczny za „Idę”, a w 2018 roku otrzymał nagrodę za reżyserię podczas festiwalu w Cannes za „Zimną wojnę”. Jego najnowsza produkcja szybko wzbudziła zainteresowanie nie tylko w kraju, ale również za granicą. Cytując postać Janusza Gajosa z „Kleru” można śmiało powiedzieć, że ta pozycja jest złota, a skromna. Chwalono praktycznie każdy jej aspekt z grą Joanny Kulig na czele. Aktorka pojawiała się na okładkach uznanych magazynów zagranicznych i szturmem zdobyła serca kolejnych fanów. Pozostaje tylko trzymać kciuki za jej dalszą owocną karierę.