Fokus
© Tomasz Bohm + Wojciech Alszer
Muzyka

Fokus: Wszyscy znowu dali się nabrać

Po 10 latach przerwy z solową płytą wrócił Fokus. Pytamy go więc, co robił w międzyczasie, rozmawiamy o jego pozamuzycznych pasjach i o tym, dlaczego „cały ten hip-hop poszedł na marne”.
Autor: Marcin Misztalski
Przeczytasz w 11 min
Powiedziałeś kiedyś: „Tylko słabi chcą robić muzykę, która podoba się wszystkim”. Nadal tak uważasz?
Fokus: Naprawdę tak powiedziałem? Nie pamiętam. Musisz wiedzieć, że mówię bardzo dużo rzeczy i to w różnych stanach. (śmiech) Ale żarty na bok. Sztuka nie musi podobać się wszystkim. To indywidualne odklejenie się od rzeczywistości, a nie tylko wykalkulowana i wyrachowana dziedzina nastawiona wyłącznie na zarabianie pieniędzy.

7 min

Red Bull Tour Bus – Wspólna Scena – Katowice

Rapowy rzut oka na pionierski Górny Śląsk. A oprowadzają po nim Jajonasz, Gano i formacja Pokahontaz – czyli Rahim i Fokus.

Myślałeś kiedykolwiek o tym, by robić muzykę, która spodobałaby się wszystkim?
Ja nawet nie umiem tego zrobić. Spójrzmy na mój nowy krążek. Mimo że próbowałem stworzyć coś bardziej na parkiety, to i tak w tekstach starałem się o podwójne dna, ciekawe metafory i porównania. Nie potrafię pisać prostych tekstów. Mnie zawsze chodziło o robienie muzyki, a całą tę otoczkę traktowałem jako dodatek. Popularność jest złem koniecznym. Nigdy nie dążyłem do tego, by być popularnym artystą. A z drugiej strony - to trochę hipokryzja, bo robię muzykę, która sprzedawana jest jak każdy inny produkt. Kiedyś, siłą rzeczy, miałem w sobie dużo ideałów i wydaje mi się, że nie wszystkich się pozbyłem. One nadal we mnie siedzą. Dlatego robię muzykę dla siebie.
Mówisz, że popularność jest złem koniecznym. Powiedziałeś też, że doświadczyłeś ogromnej popularności i nie chcesz do tego wracać.
Obecnie bardzo walczę o swoją prywatność. Nie zamierzam popuszczać z tonu i wchodzić w to bagno raz jeszcze. Mniej więcej wiem, co jest do stracenia i wiem, na co nie pozwolę innym. Nie chcę konfrontować się z sytuacjami, kiedy ludzie mnie rozpoznają. Wolę być w moim zamkniętym kręgu przyjaciół. Nie jestem typem celebryty, który bryluje na salonach... No może po kilku piwach. (śmiech) Od jakiegoś czasu wręcz przytłacza mnie to, że kiedy jestem ze swoimi bliskimi znajomymi, ktoś podchodzi i chce wspólne zdjęcia. Czuję się wówczas zażenowany względem moich znajomych. Momentami wspólne spotkania z bliskimi są skradzione przez mój zawód.
Chcesz mi powiedzieć, że nie radzisz z tym sobie?
Żyjemy w erze social mediów. One powodują, że każdy jest teraz na świeczniku i każdy może spotkać się z przykrymi komentarzami. Ludzie oceniają każdy ruch drugiego człowieka. Jeżeli nie wytworzysz sobie twardej skóry i nie pogodzisz się z tym, że inni i tak będą gadać, to możesz popaść w kłopoty. Ludzie różnie reagują na opinie na swój temat. Tragicznych przypadków mamy przecież mnóstwo. Niestety. Rodząc się w obecnych czasach, należy mieć w pakiecie twardą skórę. Nie można się przejmować. Ludzie są tak skonstruowani, że pier*olą głupoty.
Kiedy stałeś się gruboskórny?
To przyszło z czasem. Radzenie sobie z opiniami, było jednym z ważniejszych tematów, które poruszaliśmy na backstage'ach. Gadaliśmy o tym z innymi raperami, wymienialiśmy się obserwacjami. Nie udawaliśmy, że takiego problemu nie ma. Myślę, że przełomowym momentem był ten, kiedy zrozumiałem, że Fokus jest kimś innym niż Wojtek. Fokus to image, kreacja. Fokus nie zachowuje się tak jak Wojtek i na odwrót. To pozwoliło mi inaczej spojrzeć na świat i dało trochę oddechu, komfort psychiczny.
A nie wszystkie sytuacje w życiu artystów są komfortowe.
Jeśli dasz palec, to będą chcieli wziąć ci całą rękę. Ludzie są bardzo roszczeniowi i niewychowani. Potrzebują sobie odhaczyć, że mają zdjęcie z Fokusem. Muszę się ustawić w odpowiedniej pozycji, poczekać na czyjąś dziewczynę... Przestawiają sobie mnie jak przedmiot, bo im się, ku*wa mać, należy. Mylą się. To ja ustalam, gdzie jest granica i mój poziom prywatności. To jest właśnie ta twarda skóra, której dorobiłem się z wiekiem. Nie pozwolę wejść sobie na głowę tylko dlatego, że komuś brakuje refleksji i zapomina, że też jestem człowiekiem.
To, że słuchacz traktuje rapera jak ziomka, jest winą samych raperów, którzy wpuszczają ich do swojego życia, Wszystkie zdjęcia instagramowe z rodzinnych, prywatnych sytuacji, wchodzenie w często bezsensowne dyskusje – raperzy skrócili ten dystans.
Możliwe. Nie interesuje mnie życie na Instagramie. Kiedyś miałem tam konto, pododawałem sobie kilku polskich raperów, ale po czasie wyrzuciłem tych ludzi, bo nie interesuje mnie, obok jakiej fury stoją, czy w jakich ciuchach się pokazują. Rozumiem, że to część gry, ale ja nie muszę w tym uczestniczyć. Jestem chyba na to za stary. Nie chcę robić z siebie, nie wiem, pośmiewiska. Zawsze podchodziłem idealistycznie do muzyki i uważałem, że to ona ma się bronić. Wiesz, nie wyobrażam sobie wrzucać do sieci filmów o tym, co robiłem rano, po południu i wieczorem. „Wstałem, jadłem obiad, dzień jak co dzień”. (śmiech) Ale wiem, że niektórzy rewelacyjnie odnajdują się w takich socialach. Są raperzy, którzy uwielbiają być w centrum uwagi i dzielić się na bieżąco każdą sekundą swojego życia. Czasami odnoszę też wrażenie, że słuchacze nie dopuszczają do siebie myśli, że ten pajacujący w mediach społecznościowych artysta, naprawdę jest kimś innym, kiedy tylko gasną kamery. Nie zdają sobie sprawy, że show-biznes to tylko bajka. Ludzie powinni chyba mieć głęboko w du*ie, co artyści robią poza muzyką. Powinni zająć się swoim życiem, bo ono powinno być dla nich najważniejsze. Tak mi się wydaje. Nie wiem, co ludzie mają w głowach.
Czujesz się momentami raperem niezrozumianym?
Nie czuję się jakimś wyjątkowym, innym tekściarzem. Nie muszę być zrozumiany przez wszystkich. Po komentarzach do kawałków - tak, czytam je, bo chcę wiedzieć, jak projekt się przyjął - wnioskuję, że rzadko jest w słuchaczach refleksja nad moimi tekstami. Wolą zajmować się wszystkim dookoła. W pewnym momencie można stracić sens tego wszystkiego. Choć zdaję sobie oczywiście sprawę z tego, że są przecież odbiorcy, którzy kumają moje teksty, ale nie muszą się z tym obnosić w internecie.
Zapytałem o to, bo na nowym krążku mówisz, że „cały ten hip-hop poszedł na marne”.
No wiesz, tak się staraliśmy, staraliśmy i co? Mamy kilku takich artystów, że nawet szkoda strzępić język.
Rozumiem, że mówisz to trochę z przymrużeniem oka.
Wszystko jest z przymrużeniem oka. Nie napinajmy się, że to wszystko jest naprawdę. To tylko muzyka rozrywkowa. Przecież, poza klipem, nie biegam po Katowicach z mieczem samurajskim. Ostatnio ktoś mi napisał w komentarzu, że w kawałku „Arogant” są strzały w powietrze. Tak, postrzelałem sobie w powietrze. Niektórzy nawet tego nie potrafią.
Nikt nie potrafił też wyprodukować takiej muzyki, jaką chciałeś? Dlatego wszystkie podkłady zrobiłeś sam?
Nie. Ja po prostu chciałem być w tych podkładach. Wybrałem drogę trudniejszą i dłuższą, ale bardziej satysfakcjonującą. Wiem, że te bity kopią i brzmią dokładnie tak, jak chciałem. Nie jest to jeszcze czołówka światowa, ale spokojnie, to przecież dopiero moja pierwsza płyta w takim klimacie.
Jak to pierwsza? W notce prasowej jest napisane, że „prawdopodobnie jest to twoje ostatnie solowe wydawnictwo”. (śmiech) Chwyt marketingowy?
Znowu wszyscy dali się nabrać. (śmiech) Puściłem taką epkę, bo chciałem pokazać, co aktualnie siedzi mi w głowie. Myślę, że trafiłem w niszę. Jednocześnie mam wielu znajomych, którzy słuchają elektroniki i oni pewnie będą to grać na imprezach. Wiesz, jeśli ludzie myślą, że dostaną jeszcze „starego Fokusa”, to muszę ich rozczarować - nie dostaną. Jestem obecnie w zupełnie innych rewirach muzycznych. Czekam na koncerty, bo będziemy robić na nich taki rozpie*dol, że ludzie oszaleją.
Fokus
Fokus
Dlaczego słuchacze musieli czekać aż 10 lat na twoją solową płytę? Czego ci brakowało?
Mózgu. (śmiech) Gdybym był mądrzejszy, to bym siadł i zrobił ją bardzo szybko. Jestem, jaki jestem i stworzyłem ją dopiero teraz.
Domyślam się więc, że imprezowość tej płyty spowodowana jest...
Doświadczeniem. (śmiech) Imprezowe życie bywa inspirujące, ale jego nadmiar może doprowadzić do zgubnych skutków. Kto wie, ten wie. Kto nie wie, a chce się przejechać, to pewnie się przejedzie. Ta droga zawsze wygląda tak samo. Pytanie tylko, kiedy zaczynamy hamowanie i kto przy tobie zostanie.
Druk 3D to zajawka, która u ciebie wyhamowała? Czy wciąż jest obecna w twoim życiu?
Jest obecna. Aspirowałem do współpracy z dużymi firmami, ale po drodze pojawiła się pandemia i sytuacja na świecie trochę się zmieniła. Mam zaprojektowanych kilka maszyn, ale nie do końca mam czas, by się w tej chwili na tym skupiać i finalizować projekty. Poza tym okazało się, że mam inne wymagania finansowe niż właściciele niektórych firm. To temat, który w pewnym momencie bardzo mnie pochłonął i poświęcałem mu mnóstwo czasu. Wiem naprawdę dużo o druku 3D. Kiedy byłem na jednym ze spotkań, to poważni ludzie zaczęli patrzeć na mnie trochę inaczej, gdy zacząłem o tym wszystkim opowiadać. Umiejętności mam, projekty również. Myślę więc, że coś się jeszcze ruszy. Na spokojnie.

3 min

Jak zbudować rower z carbonu z pomocą drukarki 3D?

Jak zbudować rower z carbonu z pomocą drukarki 3D?

Do krav magi też podchodzisz dziś ze spokojem? To aktualny temat?
Brzuch mi urósł, jem właśnie ciastka, ale tak, to wciąż aktualny temat w moim życiu. (śmiech) Są dłuższe i krótsze przerwy w treningach, bo przytrafiły mi się jakieś kontuzje. Chętnie jednak wracam do treningów. Byłem kilka razy w grudniu.
Co dają ci te treningi?
Na pewno czuję się pewniej w niektórych sytuacjach. Cała filozofia polega na tym, by zwracać uwagę na otoczenie, na ludzi i ich ręce. Jeżdżąc na koncerty po całym kraju, często przebywamy w miejscach, gdzie są nieznajomi, pijani ludzie. Kiedy zaczynają latać krzesła, to warto wiedzieć, jak należy się zachować. Chodzi o to, by zwiększyć swoje szanse na przeżycie. Można uniknąć niektórych sytuacji, odpowiednio wcześniej rozpoznając ich możliwy przebieg.
Umiejętności nabyte na treningach, często ci się przydawały podczas tras koncertowych?
Raczej nie. Czasami zdarzyło mi się kozaczyć pod wpływem. Ale nigdy nie doszło do jakiejś tragedii. Zazwyczaj kończyło się na podbitym oku. Szczęście w nieszczęściu. Głupi ma szczęście.
W takich podbramkowych sytuacjach bycie Fokusem przeszkadza?
Czasami ludzie chcą mi dopie*dolić, by się dowartościować albo popisać się przed swoją dziewczyną. Miałem kiedyś sytuację w restauracji, że podbił do mnie typ i powiedział: „Masz sobie zrobić zdjęcie z moją dziewczyną”. Odmówiłem. Wrócił do stolika, a po chwili znów do mnie. Zaczął mnie wyzywać i grozić. Na szczęście jakoś się rozeszło po kościach. Wytłumaczyłem mu, że nie mam ochoty na zdjęcia, bo chcę zjeść posiłek. Wiesz, on musiał pokazać przed swoją dziewczyną, że nie da sobie pluć w twarz. Niektórzy zbyt często kierują się dumą. Takie unoszenie się honorem powoduje te wszystkie bójki. Zupełnie niepotrzebnie.
A ty jesteś dumnym człowiekiem?
Jestem dumny, gdy wychodzę z takich sytuacji żywy. Podczas bójki może zdarzyć się wszystko. Mogę się przewrócić i wylądować w szpitalu jako „warzywko”. Naprawdę mało brakuje do tego, by zrobić sobie potworną krzywdę. Warto więc kontrolować złość i podchodzić do takich spraw z zimną krwią... Gdzie myśmy się zapędzili... w jakieś bójki. Ja tu od rapu jestem. (śmiech)
Rap rapem, ale powiedz mi – co teraz jest dla ciebie najważniejsze w życiu?
Zastanawiam się nad tym każdego dnia. Chciałbym nie palić papierosów, wrócić na treningi, być grzecznym chłopcem, a z drugiej strony - wcale mi się, ku*wa, nie chcę być grzecznym chłopcem.
Próbowałeś nim być?
Teraz to ja jestem bardzo grzecznym facetem. Moja kobieta mnie trochę pilnuje.
Potrzebujesz osoby, która będzie to robić?
Wentyl bezpieczeństwa jest ważny. Jestem zdania, że facet jest tak zaprogramowany, że jeśli go ktoś nie przytemperuje, to będzie tak długo napie*dalał, aż się roz*ebie o ścianę. W moim przypadku to było głównie ciągłe mocne imprezowanie i próbowanie nowych rzeczy. Wiesz, mam już ponad 40 lat, a jeszcze tylu rzeczy nie robiłem.
Chcesz mi powiedzieć, że PESEL zaczął ci w pewnym momencie przeszkadzać?
Zastanawiam się nad innymi rzeczami niż kiedyś. Nie jestem 20-latkiem, który ma przed sobą całe życie. Wiem, że kilka rzeczy jest już nie do zrobienia, są nieosiągalne.
Musimy tak smutno kończyć ten wywiad?
To przełóż pytania. (śmiech)