Debiutancki album Franz Ferdinand podbił w 2004 roku listy przebojów, przede wszystkim dzięki wysokim umiejętnościom chłopaków i połączeniu wpływów rosyjskiej awangardy z new wave’ową perkusją i chwytliwymi melodiami. 9 lat i 3 mln sprzedanych płyt później, królowie art rocka wracają z czwartym albumem Right Thoughts, Right Words, Right Action, wydanym nakładem Domino. Perkusista grupy Paul Thomson usiadł z nami, by porozmawiać o nowych nagraniach, Toddzie Terje i scenie w Glasgow.
Opisz ten album jednym słowem.
„Naprzód. Może podkreślają to strzałki na okładce. Po prostu idziemy do przodu, nie patrzymy w przeszłość.”
Niektóre z kawałków przypominają te z debiutu.
“Zawsze będziemy brzmieć tak samo. Może teraz cała czwórka była bardziej zaangażowana. To efekt pracy całej czwórki, inaczej niż druga i trzecia płyta. Wszyscy siedzieliśmy przy tym. Nie mieliśmy tym razem producenta, bo to zawsze jedna opinia do ignorowania mniej. Może dlatego ta płyta ma więcej charakteru niż pierwsza. Debiut nagraliśmy bez oczekiwań, bo nikt nie wiedział kim jesteśmy. Drugi i trzeci album powstawały w stresie. Przy nowym udało się tego uniknąć.”
Dlaczego nagrywaliście ten album aż cztery lata?
“Zrobiliśmy przerwę, bo tak pracujemy. Nagrywamy metodą bardzo intensywnych zrywów. Jeżeli jedziesz na tournee, to nie ma Cię przez 12 miesięcy. Musisz zrobić sobie przerwę i znów zacząć normalnie żyć, bo tournee daje poczucie sztucznego życia. Musisz mieć trochę inspiracji z prawdziwego życia, żeby nie nagrywać muzyki o hotelach i czekaniu na samolot.”
Współpracowaliście z norweskim królem neo-disco Toddem Terje. Jak do tego doszło?
“Kiedy grał w Londynie, w Corsica Studios, zaprosiliśmy go do studia i razem jamowaliśmy. On jest niesamowity, to pełnowartościowy muzyk, o czym nie wiedziałem. Słuchasz jego płyt i wydaje Ci się, że to wszystko sekwencery, a on sam gra te wszystkie arpeggia na syntezatorze ARP. Todd nigdy nie pracował z zespołem. Wziął ścieżki naszej sesji do Oslo i pracował jeszcze nad nimi. Potem Alex poleciał do niego i tam nagrali drugą połową Stand On The Horizon.”
Czy śledzisz co dzieje się w rodzinnym Glasgow?
“Jasne. Glasgow to wielki ośrodek muzyki klubowej i zawsze tak było. Jest Soma Records, Sub Club, sklep płytowy Rubadub, by wymienić kilka. Chodziłem kiedyś do Sub Club co weekend. Teraz już nie, mam dwójkę dzieci.”
Czy możesz wytłumaczyć nam znaczenie tytułu Right Thoughts, Right Words, Right Action? To brzmi jak poradnik, jak żyć.
“Tak, to taki slogan, ale dla każdego znaczy co innego.”