Fred Again.. w swoim żywiole
© Atlantic Records / TOTLA Press Photo
Muzyka

Chcesz naprawdę coś poczuć? Posłuchaj tego, co robi Fred Again..

W zalewie nowej muzyki, produkowanej na zasięgi i wyświetlenia, to, co nagrywa Fred Again.., zasługuje przynajmniej na kilka minut twojej uwagi. Ale idziemy o zakład, że zostanie z tobą na dłużej.
Autor: Tomek Doksa
Przeczytasz w 6 minPublished on
„Wiadomości, które czytam od ludzi, ile moje płyty dla nich znaczą, zmieniły moje życie” – mówi 29-letni dzisiaj producent Fred Gibson, znany w świecie muzyki pod pseudonimem Fred Again.. (z dwiema kropkami na końcu). On z kolei swoimi produkcjami zmienił życie milionów słuchaczy na świecie. Choć specjalnie się o to nie prosił, bo muzykę, którą słychać na jego solowych płytach, stworzył przede wszystkim dla siebie i swoich znajomych, ale szybko grono jego słuchaczy urosło do globalnych rozmiarów. Dziś jego najpopularniejszy numer na Spotify – „Marea (we've lost dancing)” – ma ponad 160 mln odtworzeń, a bilety na koncerty w słynnej londyńskiej O2 Academy Brixton wyprzedają się w mniej niż minutę.

Kartki z pamiętnika

Każdy z jego trzech ostatnich albumów oznaczony jest datą, która wygląda jak rozdział z notatnika. Pierwszy – „Actual Life (April 14 – December 27 2020)”, drugi – „Actual Life 2 (February 2 – October 15 2021)”, trzeci – „Actual Life 3 (January 1 – September 9 2022)”. I rzeczywiście, tak należy je traktować. Każda z tych płyt to bardzo osobista, muzyczna opowieść, układana jak swoisty pamiętnik z tego, co Fred Again.. w danym czasie przeżywał, co widział i kogo spotykał.
Część pierwsza jego autorskiej serii przypadła na czas pandemii i zamknięcia. Fred, jak wszyscy inni, spędzał wtedy większość dni w swoim mieszkaniu, gdzie tworzył muzykę, ale też wiele spacerował po pustym Londynie. Nagrywał na ulicach dźwięki, które potem na laptopie przenosił na utwory. Dla słuchacza „Actual Life (April 14 – December 27 2020)” może brzmieć jak muzyczny zapis czasów, gdy wszyscy tęskniliśmy za drugim człowiekiem, kontaktem i dzieleniem się emocjami, przy jednoczesnym nasyceniu światem cyfrowym, w którym się zatraciliśmy. Ale dla jego autora, ta płyta ma jeszcze większe znaczenie. „Moja pierwsza płyta jest o moim przyjacielu, który zachorował i niestety odszedł” – wspomina producent.
Jednak bohaterów i ten, i kolejne albumy Freda, mają więcej. Niemal każdy z utworów zatytułowany jest innym imieniem. Wśród nich najbardziej wyróżnia się Carlos – robotnik, którego Gibson spotkał w Atlancie. Na płycie producenta wypowiada zapadające w pamięć słowa: „we gon' make it through” („przejdziemy przez to”). Niedługo potem, gdy wyjdziemy już z domów, wrócimy do koncertowania, a Fred Again.. zagra dj sety, zobaczy, jak jego fani słowa Carlosa mają wytatuowane na swoich ciałach.

Muzyka ulicy

Takie dziary to jedne z dowodów na to, jak muzyka brytyjskiego producenta stała się ważna dla innych ludzi. Jak odnaleźli się w jego emocjonalnej elektronice, tworzonej nie w wielkim studiu, ale w czasie spacerów, przejażdżek metrem czy samolotem. Podczas gdy większość ludzi używa codziennie swoich smartfonów do robienia zdjęć i nagrywania krótkich filmów, Fred Again.. wyciąga go z kieszeni wtedy, gdy chce nagrać czyjeś słowa lub dźwięki. iPhone, iPad i Macbook to zestaw, na którym składa utwory, które zbierają dzisiaj miliony odtworzeń. Jak mówi: „Jest dla mnie coś ekscytującego w tym, jak możesz dzisiaj tworzyć muzykę. Wcześniej musiałeś wejść do studia nagraniowego, teraz wystarczy wyjść wieczorem z domu i nagrać kawałek tego, co cię otacza”.
Fred Again..

Fred Again..

© Atlantic Records

Dlatego w jego muzyce słychać odgłosy z pubów i kawiarni, dźwięki londyńskiej ulicy, bo jak Fred Again.. podkreśla, najbardziej w robieniu muzyki zależy mu na tym, by była „prawdziwa”. W przeciwieństwie do wokalistów czy raperów, którzy każdą swoją opowieść mogą zawrzeć w śpiewanym czy rapowanym tekście, producent muzyki elektronicznej musi szukać innych form wyrazu. Oczywiście – Fred też mógłby zapraszać na swoje płyty śpiewające sławy (jak zresztą zrobił na swoim debiutanckim krążku „GANG” z 2020 roku, gdzie pojawiła się FKA twigs i Sampha), ale zarzeka się, że póki może, chce teraz robić muzykę najbardziej osobistą jaką się da.
Tym urzeka swoich fanów. Klipami, które są niczym innym, jak filmami nagrywanymi przez Freda iPhonem na Instagrama czy TikToka, bijącą z nich naturalnością i spontanicznością. Ma ona swój udział także podczas setów, granych przez producenta na żywo. „Przed moimi występami przyjaciel Theo ustawiał się w kolejce, gdzie filmował ludzi i zadawał im pytania dotyczące przypadkowych rzeczy. Potem wyświetlaliśmy to za mną, na dużym ekranie na scenie” – opowiada Fred Again.. I w jego muzyce, i w występach na żywo chodzi o to, że nie tworzy on ich dla, ale przede wszystkim z ludźmi. Jak napisał o muzyce Freda „New York Times”, efekt jest taki, że jego utwory pozostawiają słuchaczy zarówno śmiejących się, jak i płaczących na parkiecie.

Kiedy Ed Sheeran to za mało

„To, co Fred robi, jest zupełnie nieznane. Właściwie nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś takiego” – mówił cytowany w tym samym materiale „NYT” Brian Eno. Człowiek-legenda muzyki, jeden z najwybitniejszych producentów i artystów. Z Fredem akurat znają się już od lat, ich relacja wygląda, jak mówi ten młodszy, na zasadzie mentor-uczeń. Kiedy Fred Again.. miał 16 lat, przyjaciel jego rodziny zaprosił go na muzyczne spotkania do sąsiada. Już wcześniej młody Brytyjczyk nagrywał klasyczne utwory fortepianowe na magnetofonie swojej ciotki, urywał się z lekcji, żeby robić coś muzycznie. Jak wspomina w rozmowie z „Guardianem”: „Miałem to szczęście, że nie byłem nawet trochę dobry w niczym innym”.
Nigdy wcześniej nie słyszałem czegoś takiego
Brian Eno o muzyce Freda
Tak trafił do owego sąsiada, którym był Brian Eno we własnej osobie. Żeby było jeszcze ciekawiej, w grupie muzycznej, która spotykała się w jego domu, była także wokalistka Annie Lennox. Fred przyglądał im się, parzył przy okazji herbatę, a po spotkaniach rozmawiał z Brianem o sprzętach, które u niego widział. Po dwóch latach takich swobodnych rozmów, Eno zaproponował 18-latkowi pracę przy produkcji swoich dwóch albumów, nagrywanych w 2014 roku z Karlem Hydem z Underworld…
„Wiem, że Fred czasami nazywa mnie mentorem, ale tak naprawdę to działa w obie strony” – wyznał Eno w rozmowie z „New York Timesem”. To on właśnie zwrócił w pewnym momencie uwagę Fredowi, który produkował już z powodzeniem muzykę dla innych światowej sławy artystów, by zaczął w końcu robić coś dla siebie. Po wprowadzeniu przez Briana Eno w świat poważnej muzyki, Fred Again.. współtworzył utwory takich wykonawców, jak Roots Manuva, Flowdan, Stefflon Don, Charli XCX, Stormzy, aż w końcu Eda Sheerana, odpowiadając za większość materiału na płycie „No.6 Collaborations Project”.
„Dobra Fred, wystarczy” – taką wiadomość miał dostać Fred Again.. od Briana Eno po wyprodukowaniu dziesiątek numerów dla innych. „Czas zacząć robić to, co robiłeś, kiedy się poznaliśmy”. Resztę historii już znasz. Albo możesz ją poznać, włączając pierwszy album z serii „Actual Life”. Ta muzyka ma wszystko, by stać się częścią także twojego życia.

Zobacz teraz film o poszukiwaniu dźwięków