01
Tor F1 w Baku - historia
Obiekt Baku City Circuit czy też, jak nazywają go Azerowie, Bakı Şəhər Halqası powstał w 2016 r., choć pierwsze starania o organizację wyścigu nad Morzem Kaspijskim poczyniono już kilka lat wcześniej. Według planów Berniego Ecclestone'a z 2013 r. Azerbejdżan miał zastąpić w kalendarzu Koreę Południową. Co ciekawe, w Korei rozegrano 4 wyścigi F1, z czego 3 wygrał Sebastian Vettel w Red Bullu. Imponująca skuteczność. Ostatecznie po różnego rodzaju zawirowaniach kontraktowych wyścig w Azerbejdżanie zadebiutował w 2016 r., początkowo jednak jako Grand Prix Europy. Swoją obecną nazwę nosi od 2017 r. W sezonie 2020 wyścig odwołano z powodu pandemii COVID-19.
02
Czego możemy spodziewać się w Azerbejdżanie?
Tor w Baku jest obiektem ulicznym. Oznacza to niską przyczepność mechaniczną. W połączeniu z gładką nawierzchnią sprawia to, że opony nie są tu zbytnio obciążone. Na torze znajdują się bardzo długie proste, na których z kolei duży opór generowany przez elementy aerodynamiczne negatywnie wpływałby na osiągane prędkości. Obiekt wymaga mocnego silnika, który pozwoli szybko przejechać sekcje pokonywane z gazem w podłodze. Zmusza to inżynierów do poszukiwania kompromisu, z tego też względu poziom docisku nie jest tu taki, jakiego spodziewalibyśmy się na torze ulicznym. Docisk ustawia się tu na niski poziom, a na końcu prostej startowej bolidy rozpędzają się do ponad 360 km/h. Kilka łuków pokonywanych z dużą prędkością sprawa, że opony poddawane są dużym przeciążeniom bocznym.
Pirelli przywozi tutaj miękkie mieszanki opon, które dają dobrą przyczepność, nadrabiając tym samym braki asfaltu. W tym roku będą to C3, C4 i C5. O rodzajach mieszanek oraz ich pracy przeczytacie w artykule o oponach w Formule 1.
Obiekt w Baku jest dość niezwykły pod względem różnic poziomów. Większa jego część jest płaska, jedynie fragment biegnący przez stare miasto to stroma wspinaczka ze szczytem w zakręcie 13, po którym następuje równie stromy zjazd w dół. Jest to jedyne na tym torze miejsce, w którym kierowcy wznoszą się ponad poziom morza, bowiem reszta obiektu położona jest w depresji - ponad 24 metry pod poziomem morza. Długość pętli wynosi 6,003 km, co czyni go trzecim najdłuższym obiektem w kalendarzu po Circuit de Spa-Francorchamps w Belgii i Jeddah Street Circuit w Arabii Saudyjskiej. Rekord okrążenia wynosi 1:43,009, a ustanowił go Charles Leclerc w 2019 r. Obiekt posiada 20 zakrętów, do kilku z nich mocno się hamuje – to newralgiczne momenty, ponieważ po jeździe długą prostą hamulce są schłodzone i łatwo wtedy o błąd na hamowaniu.
9 min
Najlepsze akcje Red Bull Racing poza torami F1
Sprawdzamy, w jakich najdziwniejszych miejscach – od stoku narciarskiego po stan nieważkości – ekipa Red Bull Racing pojawiła się ze swoim bolidem F1.
03
Najciekawsze wyścigi na torze F1 w Baku
Inauguracyjna runda w 2016 r. przebiegła spokojnie, ale już w kolejnym sezonie obejrzeliśmy w Baku niesamowity wyścig. Już na początku Valtteri Bottas zderzył się z Kimim Raikkonenem. Na torze pojawił się samochód bezpieczeństwa. Wkrótce nastąpił restart, ale po chwili safety car znowu był potrzebny z powodu dużej ilości odłamków zalegających na torze. Kiedy kierowcy ponownie szykowali się do restartu, Lewis Hamilton prowadzący wówczas przed Sebastianem Vettelem zwolnił tak bardzo, że Niemiec nie zdążył zahamować i wjechał w tył Mercedesa.
Niesiony złością zrównał się z Hamiltonem, po czym celowo uderzył w jego bok, za co ukarano go 10 sekundami stop and go oraz 3 punktami karnymi. To najwyższa możliwa kara poza dyskwalifikacją. Sytuacja była bardzo kontrowersyjna, ostatecznie jednak okazało się, że Hamilton nie zahamował bardziej niż zwykle, a Vettel po prostu się zagapił, po czym puściły mu nerwy. Chwilę po restarcie zderzyli się kierowcy zespołu Force India, samochód bezpieczeństwa znów pojawił się na torze, ale po chwili przerwano wyścig. Zawodnicy wrócili do boksów, tor uprzątnięto, a gdy kierowcy opuszczali aleję serwisową, bolid Kimiego Raikkonena wytoczono z garażu bez kierownicy. Fin nie miał także rękawic, których głośno się domagał. Był to kuriozalny moment, który do dziś wspominany jest w kompilacjach najdziwniejszych sytuacji w F1. Na późniejszym etapie wyścigu Lewis Hamilton wydawał się zmierzać po pewne zwycięstwo, gdy obluzował mu się zagłówek. Brytyjczyk usiłował naprawić go sam, w końcu jednak zmuszony był zjechać do mechaników. Jego postój trwał tak długo, że wyprzedził go ukarany wcześniej Vettel. Głównych faworytów do mistrzowskiego tytułu pogodził jednak Daniel Ricciardo, który zwyciężył na ulicach Baku. Niesamowita walka toczyła się za jego plecami, gdy Lance Stroll jechał na drugiej pozycji, ale stracił ją na rzecz Valtteriego Bottasa. Fin, który na początku wyścigu został zdublowany, odebrał Kanadyjczykowi drugą lokatę kilka metrów przed metą. Było to ostatnie jak dotąd podium Williamsa. Partner Strolla, Felipe Massa, musiał wycofać się z rywalizacji w wyniku awarii samochodu. Był to o tyle istotny moment, że według niektórych ekspertów Brazylijczyk był w stanie wygrać ten wyścig. To również ostatnia jak dotąd chwila dla ekipy z Grove, kiedy mogła w miarę realnie myśleć o zwycięstwie.
Równie ciekawe były zawody z sezonu 2018. Kraksy wielu zawodników przemieszały stawkę, a największe dramaty rozegrały się w drugiej części rywalizacji. Najpierw po długiej i agresywnej walce Daniel Ricciardo i Max Verstappen zderzyli się i odpadli z wyścigu, a prowadzący po restarcie Valtteri Bottas najechał na leżący na torze odłamek i przebił oponę. Fin zakończył jazdę na trzy okrążenia przed metą, a triumfował Lewis Hamilton.
04
Jak Red Bull radził sobie w Azerbejdżanie?
„Czerwone Byki” startowały w Baku czterokrotnie, a wyścigi te przypadały na okres, kiedy bolidy z Milton Keynes były szybkie, ale nie najszybsze. Poza niesamowitym zwycięstwem Ricciardo z sezonu 2017 pozostałe wyniki nie były jednak tak imponujące. W 2019 r. Max Verstappen zajął tu 4 miejsce, w 2016 r. Ricciardo i Verstappen finiszowali odpowiednio na 7 i 8 pozycji, a w pozostałych przypadkach kierowcom nie udało się dojechać do mety. Zawody w Azerbejdżanie bywają nieprzewidywalne.
Aby znaleźć się na mecie, kierowca powinien nie tylko wystrzegać się własnych błędów. Musi również mieć szczęście, żeby nie zostać wyeliminowanym przez błąd rywala. Jeśli Maxowi Verstappenowi i Sergio Perezowi uda się dotrwać do flagi w czarno-białą szachownicę, jest duża szansa, że zdobędą wiele punktów.
***
Autor tekstu prowadzi vloga "Ze świata F1" na YouTube.