W 2025 roku Linkin Park, Future, Nine Inch Nails… A kto może być gwiazdą najpopularniejszego polskiego festiwalu następnym razem? Lista życzeń jest długa. Poniżej wytypowaliśmy kilku artystów i zespołów, dla których będzie warto pojechać i na Open'era, i na każdy inny festiwal, których ich zabookuje.
Zobacz, jak roztańczyliśmy Open'er Festival 2025
Radiohead
„Wygląda na to, że Radiohead wyruszy w trasę koncertową pod koniec tego roku” – pisały wiosną 2025 zagraniczne serwisy, z „New Musical Express” na czele. Do tej pory nic takiego się nie stało, mimo że niektóre źródła podawały jakoby zespół rezerwował pobyty w wybranych miastach Europy. Cóż, pozostaje czekać. A jest na kogo – ostatni występ Radiohead na żywo miał miejsce 1 sierpnia 2018 roku w Wells Fargo Center w Filadelfii, gdzie kapela kończyła trasę promującą swój ostatni album „A Moon Shaped Pool”.
Olivia Rodrigo
Najbliżej Polski Olivia Rodrigo była dotąd w Berlinie, dokąd zawitała jej trasa Guts World Tour w 2024 roku. Rok później zaplanowała koncerty w Paryżu czy Mediolanie, ale na jej koncertowej mapie wciąż brakuje naszego kraju. A ma tutaj rzeszę fanów – jej ostatnia płyta „Guts” pokryła się w Polsce platyną, wcześniejsza „Sour” ma już status diamentowej. Tyle wystarczy, by wjechać na Open'era jako headliner.
Sabrina Carpenter
Fani liczyli, że jej trasa Short n' Sweet Tour w 2025 roku zahaczy o Gdynię i Open'era. Niestety, na Sabrinę Carpenter muszą jeszcze poczekać. My mieliśmy szczęście widzieć ją na festiwalu Primavera Sound w Barcelonie i… to był koncert festiwalu! „Z fantastycznie przygotowanym show i dynamicznie ułożoną setlistą. Koncertowy pop w najlepszym wydaniu. Gdybym wcześniej miał stawiać pieniądze, to raczej nie na jej występ. Dziś zapłaciłbym, żeby go powtórzyć” – pisaliśmy w relacji. Może w 2026 roku się uda?!
Fred again..
Marzenie każdego fana muzyki elektronicznej i tanecznej ostatnich lat. Choć nie tylko, bo Fred again.. ma swoich zwolenników także wśród słuchaczy z innych muzycznych bajek. Widzieliśmy jego koncert w 2024 roku na festiwalu Sziget w Budapeszcie i potwierdzamy wszystko, co do tej pory wspaniałego napisano i powiedziano o jego występach. To trzeba przeżyć i zobaczyć na własne oczy! Niesamowity set, świetna interakcja z publicznością i muzyka, która długo nie wyjdzie z twojej głowy. Pytanie tylko: kiedy w Polsce?!
Ariana Grande
2017 rok - koncert w Łodzi odwołany z powodu tragicznych wydarzeń w Manchesterze. 2019 - koncert w Krakowie odwołany z przyczyn osobistych artystki. A że do trzech razy sztuka… Wypatrujemy Ariany na w końcu udanym występie w Polsce! W 2025 roku artystka w ogóle nie koncertowała, jest więc spora szansa, że w kolejnym wróci na trasę i tym razem jej pierwszy gig w naszym kraju stanie się faktem.
Eminem
Trudno w to uwierzyć, ale Eminem to jedna z tych największych gwiazd, które do tej pory wciąż nie wystąpiły w naszym kraju. I póki co nic nie wskazuje, że miałoby się to zmienić. Otoczenie 53-letniego rapera ucina wszelkie spekulacje odnośnie jego światowych tras koncertowych, a 50 Cent w jednym z wywiadów dodaje, że Eminem ma dzisiaj w wolnym czasie inne priorytety. Ale pomarzyć można!
Deftones
Zasłyszane w tłumie na Open'erze w 2025 roku: „Brakuje mi tu jeszcze jednego, mocnego koncertu. Deftones byliby idealni!”. Ostatni (i jedyny) raz grali w Polsce w 2011 roku - przy okazji trasy promującej album „Diamond Eyes” - na festiwalu Rock In Summer w Parku Sowińskiego w Warszawie. Dziś są zespołem bogatszym o trzy kolejne płyty i jeszcze lepszym brzmieniowo na scenie. Kiedy w 2024 roku grali na Coachelli w Los Angeles czy festiwalu Primavera Sound w Barcelonie, zbierali tylko najlepsze recenzje.
Clipse
Duet dwóch braci – Pushy T i Malice'a – w tym roku wraca z pierwszym od 2009 albumem („Let God Sort Em Out”) i trasą, jakiej nie grali od 15 lat. Na razie po Stanach, ale kto wie, być może w 2026 roku przedłużą ją na Europę i wtedy będzie okazja, by zagrać przed polską publicznością. Że warto ich zobaczyć na żywo wiedzą już ci festiwalowicze z Polski, którzy w 2024 odwiedzili Primaverę Sound w Barcelonie – Clipse zagrali tam jeszcze długo przed ogłoszeniem swojego powrotu. I to był świetny koncert!
R.E.M.
Jeśli nie ma rzeczy niemożliwych do zrobienia… poprosimy jeszcze reaktywację R.E.M. i koncert w Polsce. Żeby na żywo usłyszeć kultowe „Losing My Religion”, „Everybody Hurts” czy „Shiny Happy People”! Co prawda sami muzycy pytani, czy kiedykolwiek jeszcze do tego dojdzie mówią, że „nigdy nie będzie już tak dobrze”, ale… nie o tym jest artykuł. R.E.M. - czekamy!