Kitesurfing

Co słychać u: Heleny Brochockiej?

Hela opowiada o przykrej kontuzji której doznała podczas pobytu w Egipcie.
Autor Paweł Czarowski
Przed kontuzją, Hela była w świetnej formie
Przed kontuzją, Hela była w świetnej formie
W tym sezonie w Pucharze Świata zaszło wiele zmian organizacyjnych, które znacząco wpłynęły na przebieg zawodów. Brak porozumienia pomiędzy nowymi inwestorami, oraz lokalnymi organizatorami poszczególnych przystanków sprawił, że znaczna część eventów została odwołana lub przesunięta, co dla nas, zawodników, oznaczało przedwczesny urlop. Podczas gdy większość postanowiła od razu ruszyć do mekki kitesurfingu - Brazylii, Polska ekipa wybrała się na wyjazd treningowy do Egiptu. Nasz plan polegał na wykorzystaniu wolnego czasu produktywnie. Zebraliśmy sporą ekipę riderów oraz jeszcze większą fotografów i filmowców, w celu stworzenia jak największej ilości świetnego materiału zdjęciowego oraz video. Jako cel naszej podróży wybraliśmy Resort The Breakers w Soma Bay, gdzie warunki wiatrowe pozwalają na codzienny trening, oraz kreatywne sesje zdjęciowe.
Płaska woda = masa zabawy
Płaska woda = masa zabawy
Przez pierwsze dwa tygodnie wszystko szło zgodnie z planem. Atmosfera wśród ekipy była świetna, warunki idealne, a progress wchodził wszystkim naprawdę szybko. Mój trening także szedł super, wszystkie triki zaczynałam konsekwentnie lądować, i coraz pewniej czułam się w nowych rotacjach. Powoli zaczynaliśmy kręcić ujęcia do filmów i zbierać zaplanowane materiały zdjęciowe. Jednak pod koniec drugiego tygodnia wyjazdu stało się coś, czego nie przewidywałam. Wyszłam na sesję przy silnym i szkwalistym wietrze. W pewnym momencie wybiłam się aby wykonać trik, i chyba już wtedy wiedziałam, że coś było nie tak. Odbiłam się odrobinę za nisko, kite zszedł mocno w dół, nie trafiłam ręką w bar, a leash zaplątał mi się wokół ramienia. Jednym słowem, wszytko co mogło pójść źle, poszło źle. Nie dokręciłam do końca rotacji i przy lądowaniu lewa noga wyjechała mocno do przodu. Poczułam gwałtowny ból w kolanie i musiałam zostać zwieziona z wody łódką. Na miejscu było akurat dwóch lekarzy wypoczywających na spocie, obaj stwierdzili jednak, że wszystko wygląda ok. I rzeczywiście sytuacja nie wyglądała groźnie. Kolano nie było opuchnięte, ani zsiniałe, z każdą minutą ból zdawał się słabnąć. Przez następne cztery dni, odwiedziłam kolejno trzech różnych lekarzy, z których każdy postawił tę samą diagnozę - wewnętrzna opuchlizna stawu uciskająca ścięgna w kolanie. Trzy - cztery tygodnie odpoczynku i będę z powrotem na wodzie - nie tak źle.
Raz nad, a raz pod wodą
Raz nad, a raz pod wodą
Po powrocie do Warszawy, zdecydowałam się na rezonans magnetyczny aby mieć pewność, że nic poważniejszego się nie stało. Gdy tylko maszyna zakończyła pracę, podeszłam do operatorów rezonansu i pierwsze co usłyszałam to „no tak, zerwane krzyżowe.” Zupełnie nie mogłam w to uwierzyć. Byłam już wcześniej świadkiem paru wypadków, gdzie moi znajomi doznali tej samej kontuzji, jednak nie widziałam u siebie żadnego z podobnych objawów. Zero opuchlizny, noga pracowała coraz sprawniej, bólu już praktycznie nie odczuwałam. Powoli odzyskiwałam siłę i równowagę w kolanie. Niestety jednak po serii badań lekarze w Warszawie potwierdzili zerwanie wiązadła krzyżowego.
Po kontuzji przyszedł czas na regenerację
Po kontuzji przyszedł czas na regenerację
Ta informacja oznaczała, że mój sezon zakończył się znacznie wcześniej niż planowałam. Zamiast treningów w Brazylii i Australii, czeka mnie operacja i wiele miesięcy rehabilitacji. Łatwo na pewno nie będzie, ale na szczęście oprócz wiązadła krzyżowego moje kolano jest w świetnej formie i wszystko wskazuje na to, że przy odrobinie ciężkiej pracy, będę z powrotem na wodzie i w pełni sił idealnie na początek przyszłego sezonu. Co więcej, patrząc na zaplanowany dla mnie program rehabilitacji, podejrzewam, że po takim boot campie będę w formie życia, więc może nawet wyjdzie mi to na dobre. Pomimo tego, wyjazd zaliczam do udanych i mam nadzieję, że następny już wkrótce!
„Co słychać u:…” To seria artykułów, w której czołowi polscy zawodnicy sportów wodnych opisują swoje najciekawsze przygody z ostatnich tygodni. Więcej artykułów z tej serii znajdziecie tutaj:
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, zdjęciami i filmami, z dyscypliny która interesuje Cię najbardziej? Zapisz się na newsletter już teraz, a na pewno nie przegapisz najlepszych newsów.