Zaczyna się 43. edycja Rajdu Dakar, najtrudniejszego, najniebezpieczniejszego i najsłynniejszego rajdu terenowego na świecie. Pierwsi Polacy stanęli na starcie tej kultowej imprezy w jej 9. odsłonie. Ich Jelcze nie dotarły do mety w stolicy Senegalu. Trzy lata później osiągnął ją Andrzej Koper. Przybliżamy wam historię polskich Beduinów!
Zwycięzca pierwszego, historycznego rajdu Paryż-Dakar zameldował się na mecie 14 stycznia 1979 roku. W klasyfikacji samochodów terenowych triumfował wtedy Francuz, Alain Genestier. Rok później wygrał… Freddy Kottulinsky! Prawda, że to znajomo brzmiące nazwisko? Nic dziwnego. Kotulińscy przez wieki żyli w majątku pod Gliwicami na Śląsku. Freddi startował z licencją szwedzką i fińską, a jego wnuczka, Mikaela, była partnerką gwiazdy F1, Maxa Verstappena. Wróćmy jednak do Polaków!
4 min
Historia Rajdu Dakar
Zobacz najważniejsze momenty w historii Rajdu Dakar
W 1989 roku na starcie stanęły dwie polskie załogi. Ciężarówki Jelcz prowadzili Adam Chmielewski i Feliks Gaca. Oba pojazdy całkiem nieźle wypadły na europejskich odcinkach specjalnych, ale afrykańskie bezdroża bezlitośnie zweryfikowały potencjał polskiej myśli technicznej. W obu Jelczach szybko padły przednie mosty i choć ciężarówki doczłapały do mety czwartego etapu, nie ruszyły dalej. W kolejnej edycji udział wzięły cztery nasze ciężarówki. Dwa nasze Jelcze, tym razem pod dowództwem Gacy i Jana Kornickiego, i znów nie przetrwały próby na Czarnym Lądzie. Załogi wycofały poważnie uszkodzone auta po dwóch etapach. Dwa Stary, prowadzone przez Jerzego Mazura i Tomasza Sikorę, dojechały do mety z potężnymi stratami i nie zmieściły się w limicie czasowym, przez co nie zostały sklasyfikowane. Pierwszym Polakiem, który ukończył rajd, był Andrzej Koper. Czterokrotny rajdowy mistrz Polski jechał Land Roverem Defender i po pokonaniu aż osiemnastu odcinków specjalnych dotarł na metę w Dakarze.
Motocyklową sagę zaczęli na pustyni Jacek Czachor, Marek Dąbrowski, Piotr Więckowski i Dariusz Piątek. Pierwszych trzech ukończyło nietypową rywalizację. W trakcie imprezy rajd przerwano z powodu zagrożenia terrorystycznego w Nigrze i potężnymi samolotami przetransportowano karawanę do Libii, skąd uczestnicy ruszyli w kierunku mety zlokalizowanej pod kairskimi piramidami.
„To była wielka przygoda i tak naprawdę podróż w nieznane. Byliśmy pionierami i wszystkie szlaki musieliśmy sobie wydeptać sami. Nikt w Polsce nie mógł nam pomóc, nikt nie mógł choćby podpowiedzieć, bo przed nami nikt tego nie próbował. Popełniliśmy mnóstwo błędów, mieliśmy fatalnie przygotowany sprzęt i żadnej podstawowej wiedzy, nie umieliśmy nawet korzystać z roadbooka. Ale dzięki zapałowi, uporowi i naszej ułańskiej fantazji daliśmy radę” – wspomina Czachor.
Więckowski i Piątek nie wrócili już na Dakar, ale Czachor i Dąbrowski napisali w tym rajdzie kawał historii. Stawali na starcie nieprzerwanie do 2013 roku, a potem wspólnie stworzyli załogę samochodową. Podobną drogę przeszedł Kuba Przygoński. Zadebiutował na motocyklu w 2009 roku, w pierwszej południowoamerykańskiej edycji. Zajął bardzo dobre, 11. miejsce, a pięć lat później ukończył Dakar na 6. pozycji, co do dziś pozostaje najlepszym w historii wynikiem polskiego motocyklisty w tym rajdzie. Od 2016 roku „Przygon” startuje samochodem, w którym przed dwoma laty ukończył rywalizację tuż za podium.
„Startów na motocyklu nigdy nie zapomnę, bo to była najlepsza rajdowa szkoła, jaką mogłem dostać. Do dziś zresztą lubię przejechać się dakarówką. Motocykl uczy samodzielności, myślenia, nawigacji i wytrwałości. Zawodnik jest sam i sam musi podjąć na trasie wszystkie decyzje, to duża sprawa. Dziś rywalizuję samochodem i temu się poświęcam. To, czego nauczyłem się na motocyklu, na pewno przydaje mi się także za kółkiem, choć teoretycznie do dwa zupełnie inne światy” – mówi Przygoński.
Nasi sportowcy przesiadali się do dakarowego samochodu nie tylko z motocykli. Adam Małysz wskoczył do niego niemal prosto z Wielkiej Krokwi. Czterokrotny mistrz świata w skokach narciarskich wystartował w pięciu edycjach, a najlepszy wynik, 13. miejsce, wykręcił w 2014 roku.
W sumie w Dakarze, w różnych rolach wystartowało blisko 50 Polaków. Urodzony w Lublińcu Dariusz Rodewald był w 2012 roku pilotem zwycięskiej załogi ciężarówki IVECO, prowadzonej przez Holendra, Gerarda de Rooya. Trzy lata później klasyfikację quadów wygrał Rafał Sonik, który pozostaje jedynym polskim zwycięzcą legendarnego rajdu. W tym samym roku na podium w najbardziej prestiżowej klasyfikacji samochodów stanął Krzysztof Hołowczyc.
„Hołek” ustąpił tylko Nasserowi Al-Attiyahowi i Giniele'owi de Villerse'owi. W 2018 roku na podium był Szymon Gospodarczyk, pilot trzeciego w klasyfikacji pojazdów UTV Francuza, Claude'a Fourniera. W historii rajdu mieliśmy dotąd dwa duety rodzinne. W Dakarze startowali ciężarówką Robert i Robin Szustkowscy, a 15 lat po swoim ojcu, Darku, motocyklem pojechał Kuba Piątek.



