esport
Jankos: Jeżeli już gdzieś gram, to chciałbym wygrywać
"Wygra najlepszy z nas, ale raczej będę to ja" - zapowiada Jankos, czyli pierwszy z kapitanów Red Bull Phase Rush, z którym rozmawiamy o evencie, ale także o jego sytuacji i planach na przyszłość.
Czas na drugą edycję Red Bull Phase Rush. Najważniejszą decyzją, którą już na starcie musi podjąć każdy jest oczywiście wybór kapitana. Delord, Rybson oraz Jankos czekają na wasze zapisy!
By jednak wam to nieco ułatwić, z każdym z nich przeprowadzimy wywiad, w którym nieco przybliżymy ich osoby (to w ogóle potrzebne?) oraz podejście do nadchodzącej rywalizacji.
Na pierwszy ogień idzie Marcin "Jankos" Jankowski, czyli najbardziej rozpoznawalny polski zawodnik League of Legends, przez lata reprezentujący barwy m.in. G2 Esports czy Heretics.
Bartłomiej Bukowski, RedBull.com: Zostałeś jednym z trzech kapitanów drugiej edycji Red Bull Phase Rush. Jak oceniasz samą ideę tego eventu?
Marcin "Jankos" Jankowski: Jeżeli chodzi o Red Bull Phase Rush to jestem dość podekscytowany, bo będzie to moje pierwsze tego typu wydarzenie w Polsce od dawna.
Myślę też, że sama formuła jest fajna. Widziałem, że po pierwszej edycji odbiór był dobry, ludzie pozytywnie się wypowiadali. Cieszę się, że będę mógł brać udział w różnych wyzwaniach ze swoją drużyną już na samym evencie. No i oczywiście chcę być najlepszym kapitanem. Także niezależnie od tego co trzeba będzie robić, to dam z siebie wszystko.
No właśnie, wracasz na polską scenę, zderzysz się z polskim community. Jak się na to zapatrujesz?
Myślę, że będzie to pozytywne wrażenie. Oczywiście, przez jakiś czas reprezentowałem Polskę na scenie międzynarodowej, jednak już od zeszłego roku brałem udział w polskich wydarzeniach takich jak np. turnieje arenowe, więc jestem tu jak najbardziej dobrej myśli
A jeżeli chodzi o Rybsona i Delorda, jak podchodzisz do rywalizacji z nimi?
Z oboma pozostałymi kapitanami znamy się już od dłuższego czasu. Rybsona coachowałem, a Delorda znam od dawna. Moim zdaniem to bardzo spoko ziomki i miło się z nimi spędza czas, są ogarnięci, znają się na grze. Tak więc dla mnie to znakomita szansa, by pokazać, że jako zawodnik i kapitan będę od nich lepszy. Sama rywalizacja będzie super. Wiadomo, wygra najlepszy z nas, ale raczej będę to ja.
Jak zatem przekonałbyś graczy, by wybierali akurat Twój team?
Wydaje mi się, że mam największe doświadczenie w grze na najwyższym poziomie. Poza tym jestem dobrym graczem LoLa i ten poziom staram się utrzymywać od wielu lat. Mam też doświadczenie jako kapitan innych drużyn, więc myślę, że będę w stanie, bez stresu, ponieść swój zespół do zwycięstwa.
Jak dziś w ogóle powinniśmy Ciebie kategoryzować? Wciąż jako pro-gracza, streamera, content creatora?
Ciężko mi powiedzieć. Obecnie odpuściłem granie pro w związku z tym, że staram się robić coś innego, skupiać się na streamach.
Głównym powodem takiego ruchu było to, że czułem się troszeczkę wypalony. Chciałem też spędzić więcej czasu z rodziną, przyjaciółmi. Wiadomo, rodzice też nie młodnieją, ostatnie 10, jeśli nie więcej, lat swojego życia poświęciłem graniu pro, więc chciałem podejść do tego troszeczkę inaczej. Nie wiem co przyniesie przyszłość. Nie wiem jak długo będę grał, czy w przyszłości przestanę i zajmę się czymś innym, ale jak na razie wydaje mi się, że była to dobra decyzja. Mam trochę więcej czasu wolnego, by spędzić go z bliskimi.
Czy przez ten okres, w którym odpoczywasz od pro-grania, wrócił w Tobie jakkolwiek głód gry na najwyższym poziomie, czy wręcz przeciwnie, czujesz, że była to słuszna decyzja i wreszcie możesz odetchnąć?
Trochę to i to. Wiadomo, czuję trochę ten oddech, mam więcej czasu dla siebie, dla bliskich. Z drugiej jednak strony tęsknię za tym by grać i być gdzieś tam na scenie, dawać z siebie wszystko. Widzę korzyści z tego, że nie gram, ale również zdecydowanie mam to poczucie, że mógłbym jeszcze coś osiągnąć. Zwłaszcza widząc ostatnie wyniki KCorp, które dostało się do finału First Stand Tournament. Tęsknię za tym, by też móc stanąć na scenie i rywalizować z najlepszymi graczami. Niestety, moje dwa lata spędzone w Heretics nie były tak owocne.
No właśnie, czy to wypalenie wynikało tylko z tych 10 lat spędzonych na scenie, czy przyczynił się do tego jednak fakt odejścia z G2, a Heretics nie było dla Ciebie już tym samym.
Myślę, że trochę pół na pół. Prawdą jest, że gdy przegrywasz, to nie jest to samo. I być może, gdybym nadal grał w drużynie, która zajmowałaby topowe pozycje, czy sam był w stanie do tego doprowadzić, to wyglądałoby to troszeczkę inaczej i bawiłbym się przy tym wszystkim lepiej. Było jednak jak było i tego nie żałuję. Myślę, że mój czas w Heretics był dobrze spędzony. Dowiedziałem się tam też trochę o sobie.
Teraz czuję, że mógłbym wrócić do grania profesjonalnego, ale wówczas zapewne musiałbym wybierać między grą a streamowaniem. A jednak ze streamowaniem wiążę swoją przyszłość. Przez ostatnie 8 lat starałem się łączyć streamowanie i profesjonalną grę jednocześnie, ale jest to bardzo trudne. Często drużyny chcą jednak, by gracze w 100 procentach poświęcali się grze i raczej nie ma czasu na streamowanie podczas sezonu.
To też był jeden z minusów, które wnosiłem do drużyny, gdy poświęcałem dużo czasu na streamowanie solo Q. Bo granie solo Q jest jeszcze ok, ale streamowanie już średnio. Czasami potrzeba jednak czasu, by usiąść z drużyną w jednym pokoju i móc dyskutować na temat gry. Tak więc, gdybym zdecydował się wrócić i gdyby pojawił się dla mnie jakikolwiek slot, to starałbym się, by chociaż scrimy były streamowane od czasu do czasu tak jak robi to na przykład projekt Los Ratones. Gdyby to się jednak nie udało, to skupiłbym się bardziej na samym graniu, a do streamów wrócił w przyszłości.
Skąd u Ciebie ten aż tak duży nacisk na streaming?
Zawsze patrzyłem trochę w przyszłość, myśląc, co będę mógł robić później. Streamowanie to na pewno jest rzecz, którą w przyszłości mógłbym zajmować się full time, więc jest to dla mnie kolejny krok, jeżeli chodzi o moją karierę. Początkowo było to granie, a potem jest to streamowanie. Zdaję sobie sprawę z tego, że kariera gracza nie trwa wiecznie i kiedyś trzeba będzie zacząć robić coś innego.
Innych ról, jak np. trener, nie bierzesz pod uwagę?
Trenerka to nigdy nie było zajęcie, które by mnie interesowało, mimo że mam wiedzę o grze. Niestety, gdy jesteś trenerem, to nie masz zbyt wiele czasu na cokolwiek innego, czyli Twoje życie wygląda tak samo jak życie pro gracza, z tym że zarabiasz zdecydowanie mniej, a dalej poświęcasz większość czasu, by siedzieć gdzieś tam w gaming housie i po prostu zajmować się drużyną. Ja chciałbym za to, już po karierze, mieć więcej czasu na swoje życie prywatne, na które jak dotąd tego czasu brakowało.
Widzowie często widzą jedynie efekt wszystkiego, w postaci kilku meczów ligowych w weekend. Życie pro-gracza to jednak duży reżim. Czy w ogóle jest możliwość, by mieć przy tym czas na wspomniane przez Ciebie życie prywatne?
Niektórzy gracze rzeczywiście potrafią to pogodzić. Moim zdaniem jest to jednak bardzo trudne. Tak naprawdę spędzasz koło 14 godzin dziennie na LoLu podczas dnia, mając jeden dzień wolny w tygodniu, o ile w ogóle go masz. Wydaje mi się, że jest to bardzo skomplikowane. Oczywiście, niektórzy radzą sobie z tym lepiej, inni gorzej.
Moim zdaniem ja tego łączyć nie potrafiłem. Można powiedzieć, że nie widziałem sensu życia prywatnego, gdy jeszcze grałem w LoLa. Tutaj trzeba by też znaleźć osobę, która zaakceptowałaby to, że zazwyczaj nie masz dla niej czasu.
Wróćmy jeszcze do tematu KCorp. Czy ich sukces, jakim niewątpliwie było dotarcie do finału First Stand Tournament 2025, oznacza przebudzenie Europejskiego LoLa, czy raczej powinniśmy to traktować bardziej jako pojedynczy wyskok?
Myślę, że KCorp popchnie trochę Europę do przodu i możemy liczyć na to, że będziemy bardziej competetive. Czy to znaczy jednak, że nagle będziemy w każdym finale i będziemy je wygrywać? Tak daleko bym nie szedł. Zdecydowanie jest to jednak duży plus dla Europy i jest szansa na to, abyśmy mogli powalczyć z najlepszymi drużynami. Sukces KCorp może też zmotywować G2 - Capsa, Hans Samę czy BrokenBlade’a - do jeszcze lepszej gry, by wrócić na szczyt w Europie.
KCorp to też zupełnie nowa generacja graczy. Mamy tutaj młode talenty jak Caliste czy Vladi, którzy nie mają nawet 20 lat. Ta drużyna może być najlepsza w Europie przez długi czas. Nie mamy tu na co narzekać jako Europejczycy, powstajemy trochę jak Feniks z popiołów.
Co kryje się za tym, że takie młode talenty wchodzą dziś na scenę i dominują bardziej doświadczonych zawodników? W czym tkwi ich przewaga?
To nie jest proste pytanie. Wiadomo, można powiedzieć, że starsi gracze po prostu nie są tak dobrzy jak kiedyś.
Jeżeli jednak starzy gracze poświęcaliby tak samo dużo czasu na grę jak robią to nowi gracze to myślę, że dalej poziom byłby podobny. Oczywiście, zdarza się też tak, że jeden gracz ma większy talent od drugiego.
ZOBACZ TEŻ JANKOSA W PRZE-LOTNYCH PYTANIACH
3 min
Prze-lotne Pytania: Marcin 'Jankos' Jankowski
Najczęściej jednak starzy gracze, jak też na przykład ja, szukają czegoś więcej w życiu, nie tylko jakby samej kariery. Zaczynają myśleć też o życiu prywatnym. Wiadomo, że gdy gracz dochodzi już do 30-tki to zaczyna się zastanawiać, co będzie za następne 10 lat, gdy będzie już miał 40 lat. Gdzie wówczas będzie rodzina, czy ma kobietę, jak sobie to wszystko zaplanował. Myślę, że młodzi gracze mają jednak trochę inne podejście, większą ilość życia do poświęcenia.
W ostatnich miesiącach byłeś członkiem projektu Ruddy Sack. Jak w ogóle doszło do tego, że trafiłeś do zespołu w NLC?
Odkąd Riot pozwolił na streamowanie w ligach regionalnych jak właśnie NLC, to pojawił się pomysł takiego teamu. Wydaje mi się, że wszystko zaczęło się od IWDominate i YamatoCannona, którzy szukali drużyny. To oni wyszli z pomysłem takiej ekipy, to oni wybierali graczy. Z początku w teamie miał być również Jackspektra, ale ostatecznie wybrał rolę w LEC i ostatecznie świetnie radzi sobie na analyst desku.
Projekt na początku miał być luźny, ale z czasem, nasza gra nie wyglądała tak jak ja bym tego chciał. Mam wrażenie, że inni też nie byli zadowoleni. Niestety przez nieco inne opinie na temat tego, ile możemy poświęcić czasu chociażby na same scrimy, nie byliśmy w stanie wejść w to głębiej. Wiadomo, duża część naszych graczy, to byli gracze którzy już raczej mają w życiu też inne zajęcia niż tylko grindowanie LoLa. I o ile na początku to nastawienie rzeczywiście było bardzo luźne, to z czasem nie do końca mi się to podobało. Wydawało mi się, że jesteśmy za słabi. A jeżeli już gdzieś gram, to chciałbym wygrywać.
No właśnie, finalnie raczej nie możecie być zadowoleni z osiągniętego wyniku.
Ostatecznie tak. Koniec końców przegraliśmy, nie poszło najlepiej. I choć samo wygranie czy przegranie ligi nie było najważniejsze, to jednak chciałbym, aby cały projekt został zakończony z bardziej pozytywnym wydźwiękiem. Zakończyło się to natomiast średnio. Zarówno przez wynik, ale też przez to, że niektórzy gracze czy widzowie, uznawali nasze zachowanie za toksyczne, zwłaszcza podczas ostatnich meczów.
Sam jednak nie do końca się z tym zgadzam. Myślę, że bardzo duża część dramy wynikała z czegoś, co działo się już wcześniej. Wydaje mi się też, że to nie było aż tak poważne, jak to wyglądało. No ale cóż, projekt nie wypalił i chyba nikt z nas nie był zadowolony z tego, jak to się zakończyło.
Niestety też, z tego co wiem, Humzh nie dostanie wizy do Europy, więc na tę chwilę ja też opuszczam skład. Zresztą poza IWDominate i Yamato, cały skład miałby być inny, a jednak zależało mi dość monco na grze z Humzhem. Najprawdopodobniej dołączę do innego teamu, także w NLC. Tutaj ważnym jest dla mnie też to, by móc streamować inne gry niż samo Solo Q.
Wracamy wciąż do tematu streamingu, widać, że sporo o tym myślisz i starasz się też urozmaicać swój content.
Moim zdaniem ten content Solo Q na LoLu jest już nieco nudnawy. Po tylu latach wiele osób nie jest już stricte zainteresowana klasyczną solo kolejką, ale lubią obejrzeć coś innego i dlatego też chciałbym próbować czegoś nowego.
Z tego też powodu zapewne dołączę do nowego projektu, który raczej będzie bardziej nastawiony na grindowanie i próbę bycia lepszym, a niekoniecznie na sam chill i luźne granie. Chciałbym, aby ludzie tam chcieli poświęcić swój czas, by cały projekt wyglądał solidniej.
Widać, że wciąż jest w Tobie ten głód sukcesów, mimo przejścia, przynajmniej chwilowo, na streamerską emeryturę.
Hmm… Kiedy zaczynałem to wszystko, to myślałem, że mogę na chillku streamować. Chyba jednak się trochę myliłem i wolałbym wygrywać. Jeżeli jakkolwiek gram competetive, to wciąż mam tę duszę gracza. Jeżeli gram, to chcę wygrywać.
Gdybyś dostał dziś ofertę powrotu do LEC, rozważyłbyś to?
Myślę, że zdecydowanie bym się zastanowił, aczkolwiek nie wiem, czy nie byłoby za wcześnie.
Poza tym drużyny zazwyczaj nie zmieniają nikogo pomiędzy tymi dwoma splitami, choć w tym sezonie i tak mieliśmy dość dużo zmian pomiędzy winter a spring splitem. Czy jednak już teraz byłbym gotowy na powrót? Nie wiem, nie jestem tego pewien. Jak wspominałem, moje życie wygląda teraz zupełnie inaczej niż w gaming housie. Aczkolwiek wciąż bardzo dużo grinduje, bardzo dużo czasu spędzam na grze, więc to nie jest też tak, że totalnie chilluje. W styczniu miałem chyba nawet przestreamowanych 220 godzin.
Staram się teraz budować swoje sociale i streama, bo moim zdaniem życie streamera jest dużo łatwiejsze niż życie pro-gamera. I takie życie streamera można kontynuować bardzo długo, a życie gracza kończy się, gdy ludzie uznają, że jesteś za stary, za słaby i kończy się pewien ogień w duszy.
W ostatnich drużynach grałeś wspólnie ze starymi kompanami z G2, Perkzem i Wunderem. Czy w kolejnych projektach również możemy się spodziewać udziału kogoś z dawnej ekipy?
Mój nowy projekt będzie bez udziału żadnych z tych zawodników. Co jednak wydarzy się w przyszłości, czy rzeczywiście kiedyś jeszcze nasze drogi się przetną - niewykluczone, ale bardzo trudno dziś mi coś na ten temat mówić. Przynajmniej jednak mój najbliższy projekt będzie bez chłopaków
Jak w ogóle wyglądają Twoje relacje z dawnymi kompanami z G2, a zwłaszcza z Perkzem? Czy można tu już mówić o czymś więcej niż po prostu koledze z drużyny?
Jeżeli chodzi o samego Perkza to faktycznie, byłem nawet u niego na ślubie. Perkz jest jednak taką osobą, która utrzymuje kontakt z zawodnikami, z którymi grał wcześniej. Myślę, że między nami jest to całkiem spoko relacja. Wiadomo też, że lata 2019-2021 to był taki złoty czas w G2 i wciąż bardzo lubię zawodników z tamtego okresu. Ten kontakt wciąż jest, choć może nie zawsze najbardziej regularny. Jednak, gdy tylko zdarzy nam się pogadać, to zawsze jest to pozytywne doświadczenie.
Na zakończenie - dwa zdania do Twojego teamku?
Chciałbym podziękować przede wszystkim fanom. Dziękuję, że byliście, dziękuję, że jesteście i mam nadzieję, że dalej będziecie mnie śledzić czy to na Twitchu czy gdziekolwiek indziej. Poza tym oczywiście proszę dołączać do drużyny, myślę, że pokonujemy Rybsona i Delorda bez litości!