Dariusz Sajdak
© Tomasz Borkowski
Żużel

Darek Sajdak: „Crump chciał wygrywać nawet w bierki”.

„Jack” Sajdak przez 8 lat był mechanikiem Jasona Crumpa.
Autor: TD
Przeczytasz w 5 min
Jason Crump. Jeden z najlepszych i najbardziej utytułowanych żużlowców w historii. 56 razy stawał na podium w Speedway Grand Prix – wygrał aż 23 turnieje, co do dziś pozostaje rekordowym osiągnięciem. Trzykrotnie sięgnął po indywidualne mistrzostwo świata. Wielki udział w dwóch tytułach miał polski mechanik, Dariusz „Jack” Sajdak.
Jak wspominasz współpracę z Jasonem Crumpem?
Bardzo dobrze. Same wyniki, które osiągnął Jason w tym czasie – przy moim współudziale – mówią same za siebie. Dużych osiągnięć było wiele, ale te trzy złota w SGP na pewno są najważniejsze. Grand Prix to zupełnie inna bajka. Tam nie ma kolegów, miejsca na błędy i kalkulacje. W tamtym czasie cykl był szczególnie mocny i kilku konkretnych fachowców celowało w tytuł. By okazać się najlepszym w tym gronie, trzeba było naprawdę jechać ostro. Cieszę się, że w tych najważniejszych momentach byłem przy Jasonie. W sumie pracowałem z nim 8 lat. Kawał czasu. Z żadnym innym zawodnikiem nie współpracowałem tak długo.
Portret żużlowca Jasona Crumpa
Jason Philip Crump
Co takiego miał w sobie wtedy Jason, że w tak mocnej stawce był w stanie zwyciężać?
Był nieustępliwy. Tę cechę wymienił bym na pierwszym miejscu. Miał cel i dążył do jego realizacji z ogromną determinacją. Do tego dochodziły: zadziorność, twardość i charakter. Do mistrzostwa potrzebnych jest wiele czynników, nie tylko świetny sprzęt i umiejętności techniczne. Trzeba być gotowym mentalnie na wielkie rzeczy i Jason na pewno potrafił to udźwignąć. Miał mental stworzony do tego, by wygrywać.
Jak reagował na zwycięstwa i porażki?
Po ważnych wygranych na pewno się cieszył, ale to nie była jakaś przesadna, spontaniczna radość. Myślę, że cały czas miał w głowie świadomość, że pokonuje kolejne etapy w dążeniu do celu i na wielkie uniesienia jeszcze nie czas. Jak pokazało życie, miał rację, bo zrealizował wszystkie swoje marzenia. Natomiast, kiedy przegrywał… Cóż (śmiech). Wtedy był wściekły, wychodziła z niego sportowa złość, szekspirowski język angielski można było odłożyć na półkę i wsłuchiwać się w artykulację krwistych przekleństw.
Dariusz Sajdak z kaskiem od "Rudzielca"
Dariusz Sajdak
A jaki był poza torem?
Bardzo fajny facet i kolega. Spędzaliśmy ze sobą mnóstwo czasu przez wspomnianych 8 lat, więc siłą rzeczy poznałem go w różnych sytuacjach. Wspólne treningi i zawody to jedno, ale my także ciągle razem podróżowaliśmy, odpoczywaliśmy, jedliśmy, a także – kiedy udało się znaleźć moment w napiętym kalendarzu – próbowaliśmy się rozerwać. I w tych sytuacjach również ujawniał się niepowtarzalny charakter Jasona. Bywało, że wybieraliśmy się wspólnie na bilard, kręgle, czy lotki. Niezależnie od tego, w co graliśmy (a przecież miała to być rozrywka, forma relaksu), on zawsze chciał we wszystko wygrywać. Z Jasonem nie dało się robić luźno czegokolwiek, w czym liczy się punkty. Nawet jakby się z nim grało w bierki, to on chciał być w tym najlepszy. Rozgrywki bywały ostre i przyznam, że kilka razy popsułem mu humor (śmiech). Ale generalnie było bardzo fajnie. Każdemu życzę takiego szefa. Szefa, który zostaje twoim dobrym kumplem.
Stąd wyjątkowy kask w twoim warsztacie?
Pewnie tak. To na pewno wyjątkowa pamiątka od Jasona. Przekazując mi ten kask wyraźnie zastrzegł, że nigdy nie mogę go nikomu odsprzedać. Dotrzymuję słowa.
A chętni byli?
Oczywiście! Kolekcjonerów żużlowych pamiątek jest mnóstwo, a ta, z racji sławy Jasona, ma naprawdę sporą wartość. Oferty były nawet dość konkretne (śmiech), ale zawsze grzecznie i konsekwentnie wyjaśniam, że ten kask nie jest na sprzedaż.
"Jack" i Jason Crump
"Jack" w końcu czystszy od szefa
Masz u siebie jeszcze jedną pamiątkę z okresu współpracy z Jasonem, prawda?
Tak! To zdjęcie z Malilli. W Szwecji jak zwykle padało. Zawodnicy ścigali się w niewyobrażalnym błocie. Ktoś pstryknął nam fotkę i poprosiłem o odbitkę. Jasonowi wytłumaczyłem, że chcę mieć uwiecznioną jedną z nielicznych chwil, w której jestem mniej brudny, niż mój szef (śmiech).
Czym był żużel dla Jasona Crumpa?
Wszystkim. Pasją, pracą i stylem życia. Oczywiście, na pewnym etapie zdawał sobie sprawę, że to jednak jego robota i podchodził do tematu mega profesjonalnie. Przykładał wielką wagę do sprzętu. Zawsze musiał mieć ten z najwyższej półki i na tym nie oszczędzał. Z drugiej strony potrafił oddzielić swoje życie zawodowe od prywatnego. Powiedziałbym, że tworzył zamknięty krąg, do którego bardzo ciężko było się dostać.
Darek "Jack" Sajdak
Darek "Jack" Sajdak
Kto był w tym kręgu?
Rodzina, żużel i mechanicy. Czasem, ale tylko czasem, wpuszczał do środka swojego ojca.
Sam był już wtedy ojcem…
Tak. Kiedy zaczynałem współpracę z Jasonem, jego syn Seth miał rok. Dorastał przy mnie. Młody myślał, że ja zawsze byłem mechanikiem jego taty (śmiech). Pamiętam, że bardzo szybko wsiadł na motocykl. Najpierw próbował swoich sił w motocrossie. Jason go trochę strofował i tłumaczył, że musi się bardziej przyłożyć do szkoły, ale Seth odpowiadał mu wtedy, że nie musi, bo on i tak będzie w życiu tylko jeździł motocyklem. No i… dopiął swego, bo dziś się ściga w wyścigach torowych. Wiem, że Jason bardzo mu pomaga i mocno go wspiera.
Zobacz też:

10 min

Maciej Janowski vs. konie mechaniczne na Red Bull Ringu

Maciej Janowski w motorsportowym raju. Zobacz, jak "Magic" sprawdzał możliwości superszybkich aut na Red Bull Ringu, pod okiem legendy F1 - Davida Coultharda.