Kasia Lange w Akcji
© Katarzyna Caputa
Kitesurfing

Kitesurfingowa szkoła życia - wywiad z Kasią Lange

Jak wyglądała podróż od zajawionej kitesurfingiem dziewczyny do trzykrotnej mistrzyni Polski i dlaczego na wodzie potrzebna jest "damska ręka"? Zapraszamy na rozmowę z Kasią Lange!
Autor Katarzyna Caputa
Nadeszła jesień, a wraz z nią deszczowa pogoda i ograniczone możliwości uprawiania sportów wodnych. W końcu trzeba wrócić na uczelnię czy do pracy, gdzie towarzyszą nam już tylko wspomnienia o nadmorskim życiu na kempingu, gdzie po drugiej stronie drogi znajduje się zatoka, a w każdej wolnej chwili, można po prostu “wyskoczyć na wodę”. Jeśli sam powrót myślami nie wystarcza, można wybrać się na zagraniczne wyjazdy, organizowane przez szkoły sportów wodnych. Popularnym kierunkiem jest teraz Egipt, gdzie swój obóz razem z ekipą i kursantami rozbija mistrzyni Polski w kitesurfingu Katarzyna Lange.
Katarzyna Lange - reprezentantka Teamu Nobile Kiteboarding International, trzykrotna mistrzyni Polski w kiteboardingu, właścicielka szkoły sportów wodnych Kitecrew.pl, współorganizatorka damskiego festiwalu kitesurfingu The QUEEN of HEL
Kasia Caputa: Opowiedz jak wyglądały początki Twojej kitesurfingowej przygody?
Kasia Lange: Zaczęłam pływać jak miałam 21 lat. Wyjechałam wtedy do Egiptu, żeby odwiedzić mojego ówczesnego chłopaka, który po swoich zajęciach wziął mnie na chwilę bym posterowała trochę kite’em. Na nauce kitesurfingu spędziłam zaledwie trzy godziny, a później dostałam latawiec i deskę, miałam go nie upuścić, ani nie dotknąć wody i po krótkiej chwili pływałam już samodzielnie. Od razu wiedziałam, że ten sport będzie towarzyszył mi przez lata, ale nie przypuszczałam wtedy, że stanie się sposobem na życie. Będąc na studiach uczyłam się dobrze, zawsze zdawałam egzaminy w terminach, żeby móc wyjeżdżać na sezon zimowy do Brazylii, gdzie mogłam w dalszym ciągu się rozwijać.

Potrzebna "damska ręka"

Kobiety to w tym sporcie rzadkość – jak wyglądała Twoja droga od początkującej kitesurferki do mistrzyni Polski?
Kasia Lange w trakcie treningu kite
Kasia ma na swoim koncie trzy tytuły Mistrzyni Polski!
Kiedy zaczynałam, to środowisko kitesurfingowe było zdominowane przez facetów. Od nich uczyłam się głównie przez naśladowanie ruchów na wodzie. Ich szkoła brzmiała zazwyczaj: “Musisz to zrobić mocno, użyj całej swojej mocy, przyciągnij się z całej siły”, co często było trudne, a momentami niewykonalne. Kiedy zaczęłam startować w Pucharze Polski, to pływałam dużo z juniorami, którzy byli mojej postury i robili triki w inny sposób. To od nich brałam tipy. Młodzi zawodnicy nie mają takiej masy mięśniowej, są mali i drobni, więc muszą skupić się bardziej na technice, pracy nóg, rotacji deski. Dzielę się zdobytym doświadczeniem w mojej szkółce, gdzie dziewczyny uczą się kitesurfingu w bardziej „spokojny” sposób.
Na każdym wyjeździe Kitecrew.pl trenuję zaawansowane osoby podczas Pro Campów. Ostatnio coraz częściej uczestniczą w nich również dziewczyny. Bardzo cieszy mnie uczenie kobiet, bo nawzajem dajemy sobie najlepsze rady.
Czego na wodzie potrzebują dziewczyny?
Kobiety są inaczej zbudowane niż mężczyźni: mają inną wagę oraz środek ciężkości. Dobrze wiem jakie są to różnice i jakie powodują problemy związane ze sprzętem. Na przykład sporo za duży latawiec, źle dopasowana deska, czy za luźne strapy - te rzeczy odgrywają kluczową rolę.
Są też czynniki zewnętrzne jak na przykład nierówny wiatr, który dla mężczyzn nie ma znaczenia, a my kobiety odczuwamy to wszystko inaczej, bo jesteśmy delikatniejsze. Jak ktoś cię popchnie w kolejce, to możesz stracić równowagę - tak samo jest na desce.
Kobiety inaczej reagują na szarpnięcia, które powoduje zbyt duża moc. To samo tyczy się doboru sprzętu. Zawsze przypominam moim instruktorom, że jeśli wiatr jest słabiutki, to nie bierzemy kajtów powyżej rozmiaru 14m, a jak wieje mocno, to nie ma sensu brać czegoś większego niż 7m.

Chałupy oldschool

Kasia Lange w stylowym kitesurfingowym locie!
Pełna stylówka!
Twoja szkoła Kitecrew.pl ma swoją bazę na kempingu Chałupy 6. Co ściągnęło Cię do tego miejsca wcześniej? Co według Ciebie zmieniło się wraz z biegiem czasu?
Pochodzę z Władysławowa, a mój tata to zapalony windsurfer. Zabierał mnie na Kaper, gdzie pływaliśmy na windzie. Tata ma cały zbiór desek windsurfingowych, a nasz album rodzinny jest zapełniony zdjęciami, na których spędzamy czas w wodzie. Jeździliśmy również rowerami do Chałup na kort tenisowy. Wtedy kempingi nie były wypełnione przyczepami, tylko namiotami. Kiedyś również nie było kitesurfingu. Teraz wszystko się zmieniło. Pierwsze latawce pojawiły się w 1999 roku, a niedługo później w 2001 roku pierwsze osoby takie jak Paulina Ziółkowska, czy Darek Ziomek zrobiły kurs instruktorski.
Kitesurfing zaczął trafiać do wąskiego grona zapaleńców, na samych początkach niektórzy instruktorzy nawet nie umieli „ostrzyć”, a uczyli innych, bo ludzie byli zaskoczeni nowymi obiektami na wodzie i chcieli poznać nową dyscyplinę. Kite szybko nabrał prędkości i stał się bardzo popularnym sportem.
Osobom które zaczynają uprawiać sporty wodne, ciężko jest współpracować z wiatrem. Jak zrozumieć ten żywioł?
Wiatr jest bardzo intuicyjny. Im więcej czasu spędzi się na wodzie, tym jego działanie będzie łatwiejsze do zrozumienia. Sama miałam podstawy rozumienia wiatru z windsurfingu, bo tam kierunki wiatru mają znaczenie. Jeśli się ustawisz źle to, wiatr Cię popchnie, wywróci lub podryfujesz za daleko w złym kierunku.
Morze i fale to teraz bardzo popularne symbole. Co oznaczają dla Ciebie?
Zawsze były ze mną i są „zakotwiczone” mocno w moich zwyczajach. Na przykład gdy komuś składam życzenia, albo piszę wiadomość, to kończę ją symbolem falki, czy słońca. Te emblematy kojarzą mi się ze szczęściem i naturą. Jeśli chodzi o wodę, to nigdy nie bałam się tego żywiołu, bo od dziecka spędzam czas w zimnych falach Bałtyku. Wydaję mi się, że to nauczyło mnie kochać wodę. Uwielbiam poznawać nowe spoty, a moim marzeniem jest pływanie na naprawdę wielkich falach. Woda jest piękna, ale trzeba podchodzić do niej z głową i dokładnie obserwować, to co dzieje się dookoła.
Kasia Lange kitesurfing wywiad
"Woda jest piękna, ale trzeba do niej podchodzić z głową!"
Scena kitesurfingowa przyciąga coraz więcej kobiet, ale co zrobić żeby dziewczyny wracały po kursie na wodę? Jak opisałabyś swoje uczennice?
Moje kursantki, to dziewczyny od szesnastego-osiemnastego roku w górę, które nie boją się próbować nowych rzeczy. Obserwują, to że inne kobiety pływają i one też chcą do nich dołączyć. Nauka dziewczyn wymaga czasem więcej czasu i cierpliwości. Przełamanie się do niektórych rzeczy, to również ważny element nauki. Gdy się uczysz, potrzebujesz poczucia bezpieczeństwa i spokoju. Idealnym miejscem na zapoznanie się z kitesurfingiem jest festiwal The QUEEN of HEL, który organizuję wraz z moją przyjaciółką Karoliną Winkowską.

Kitesurfing sposobem na życie?

Kitesurfing z pasji przerodził się w Twój sposób na życie. Jak ta dyscyplina wpłynęła na rzeczywistość? Czego się nauczyłaś?
Kitesurfing pokazał mi cały świat. Odkąd zaczęłam pływać, to non stop podróżuję. Dzięki zawodom zwiedzam miejsca, które zaskakują mnie swoją kulturą i językiem. Kitesurfing to sposób na poznanie różnych miejsc, również takich, gdzie ludzie żyją w biedzie, skromnie. Stać ich na to, czego najbardziej potrzebują. Po takich podróżach zmieniają się potrzeby i perspektywa. Ludzie chcą osiągać, posiadać, a okazuje się że niektórym potrzeba tylko hamaka, słońca nad głową i miski z jedzeniem. Kitesurfing daje mi również pewnego rodzaju „oczyszczenie”. Gdy mam jakiś problem to nie rezygnuję z pływania, wręcz przeciwnie – wychodzę na wodę, żeby oczyścić głowę i znaleźć rozwiązanie. Przygotowuję sprzęt, ubieram piankę i po chwili jestem na wodzie, a tam zawsze towarzyszy mi szczęście. Wychodzę z lepszym nastawieniem do życia...

Spodobał Ci się ten materiał? Zobacz też: