Studia

Poznaj twórcę eTrapeza, najpopularniejszych korepetycji online w Polsce

© Desiré van den Berg / Red Bull Content Pool
"Sukces eTrapeza to kwestia znalezienia odpowiedniej formuły na dotarcie do studentów" - mówi Krystian Karczyński, twórca platformy z kursami matematycznymi, która niejedną sesję już uratowała.
Autor Red Bull Polska
Jeśli na studiach zetknęliście się z matematyką, na pewno słyszeliście o platformie eTrapez. Znajdują się na niej kursy nie tylko dla studentów, ale też dla uczniów szkół średnich. Dzięki nim, można się uczyć jeszcze szybciej, ciekawiej i wygodniej, a przede wszystkim – bez wychodzenia z domu. Poznajcie człowieka, który ponad 10 lat temu zrewolucjonizował rynek korepetytorów matematyki w Polsce!
Red Bull Polska: Skąd w ogóle wziął się pomysł na stworzenie eTrapeza i pomoc studentom w takiej właśnie formie?
Krystian Karczyński: Kiedyś udzielałem bardzo dużo korepetycji z matematyki, czasami nawet po 12 godzin dziennie. Wtedy tak naprawdę dobrze nauczyłem się tego, jak innych nauczać matematyki. Po jakimś czasie zobaczyłem w telewizji, na jakiejś mniej popularnej stacji, takiego pana, który pokazywał macierze. Taką w sumie zwykłą rzecz, którą ja robiłem po kilka razy dziennie. Pomyślałem wtedy, że ten pan jest taki "zwykły", ja też jestem taki "zwykły", to może w sumie mogę robić to samo, co on. Pewnego dnia siedziałem na korepetycjach z moim stałym uczniem i wtedy przyszedł mi do głowy pomysł: żeby to samo, co robię do tej pory, czyli korepetycje, po prostu zrobić w internecie. Nie wiedziałem jeszcze dokładnie, co i jak. Pierwsze co zrobiłem, to po tamtych korepetycjach rzuciłem się w internet i zacząłem sprawdzać, czy tego przypadkiem nie robią już wszyscy. Tych kilkanaście lat temu internet jednak wyglądał inaczej, niż obecnie. Okazało się, że jeszcze nikt tego nie robił, więc wskoczyłem w to miejsce i... tak to jakoś przyszło, samo z siebie.
Krystian Karczyński - twórca platformy eTrapez.
Krystian Karczyński
Zaczynał Pan od kursów tylko dla studentów?
Tak, przez długi czas oferowałem kursy tylko dla studentów. Później, kiedy już mi się trochę uprzykrzyło robienie kursów samemu, znalazłem grupę osób, która teraz przygotowuje kursy także dla licealistów. I tutaj świetną robotę wykonuje pani Ania Zalewska.
Jaka była reakcja na eTrapeza na samym początku?
Zupełnie zaskakująca. To znaczy, ja myślałem, że to była taka mała firma, a ja będę sobie tym tylko dorabiał do korepetycji prowadzonych w rzeczywistości. Studentom jednak bardzo spodobały się moje kursy – do tego stopnia, że mocno mnie polecali wśród swoich znajomych. Nagle, w ciągu kilku lat, okazało się, że jestem wśród studentów bardzo popularny. Nie spodziewałem się, że robiąc to wszystko z Polic, czyli małego miasteczka, będę znany w zasadzie w całej Polsce. To było dla mnie ogromnym zaskoczeniem.
W jaki sposób przygotowywał Pan kursy?
Przygotowywałem kursy tematycznie, oczywiście tylko z matematyki, bo tylko na tym się znałem. Najpierw były macierze, potem poszły całki nieoznaczone. Trzymałem się tylko zagadnień dla studentów.
Czy któreś z kursów cieszą się szczególnym zainteresowaniem?
Oczywiście zainteresowanie kursami jest bardzo nierówne. To zależy od tego, od kiedy dany kurs jest już na rynku i ilu studentów go potrzebuje. Do tego niektóre dziedziny są bardzo niszowe. Teraz studenci bardzo chwalą sobie zagadnienia ekonomiczne, które zaczęliśmy robić, czyli moją statystykę, ekonometrię pani Asi. To one teraz są na topie sprzedaży i szczerze mówiąc, sam nie wiem dlaczego. Zwykle bardziej popularne były zagadnienia techniczne, a obecnie jednak przed szereg wyszły kursy ekonomiczne.
Od kilku lat sprzedajemy także kursy dla uczniów szkół średnich, w identycznym stylu, co te dla studentów. Ich autorką jest pani Ania i ogromnie się cieszę, że jej kursy zbierają równie entuzjastyczne recenzje, co moje przed laty. Cieszę się, bo to znaczy, że sukces eTrapeza to kwestia znalezienia odpowiedniej formuły, przepisu na dotarcie do uczniów, a nie moich osobistych i unikalnych umiejętności jako korepetytora.
Sztuka i design · 12 min
Spark
A jak ogólnie oceniłby Pan obecny poziom nauczania matematyki w Polsce?
Ogólnie to nie jestem ekspertem od porównywania poziomów nauczania w innych krajach. I trochę nawet nie uważam, żeby było potrzebne jakieś dłuższe zastanawianie się nad tym, ponieważ myślę, że nauczanie matematyki czeka wielka rewolucja i wielkie zmiany, które nie nastąpiły do tej pory. Zastanawianie się więc, jaki jest poziom tego obecnego nauczania, to jest takie odnoszenie się do poprzedniej epoki – przed tą rewolucją. Kiedy ona nastąpi, to te dotychczasowe dywagacje nie będą miały znaczenia, bo wszystko poprzewraca się do góry nogami i będą tak jakby nowe zasady. Ja wierzę w takie wielkie, szybkie zmiany w nauczaniu matematyki oraz że w ciągu 10-20 lat to wszystko się diametralnie pozmienia. W zasadzie miejsce, na którym jesteśmy teraz, za dekadę lub dwie nie będzie miało takiego znaczenia.
Rewolucja w nauce matematyki? Jak Pan ją widzi?
Tę rewolucję wymuszą komputery ze swoją mocą obliczeniową. Trzeba będzie wywrócić do góry nogami program nauczania matematyki, bo pochodzi z czasów przed-komputerowych. Uczniowie poświęcają mnóstwo czasu na naukę tego, jak człowiek może coś "ręcznie" obliczyć, np. ucząc się kolejnych metod obliczania całek, czy równań różniczkowych. W erze komputerowej tego typu "nauka" nie ma już kompletnie sensu i jest reliktem z poprzedniej epoki. Z drugiej strony, oprócz zmian w programie, sztuczna inteligencja wkroczy z impetem także w metody nauczania matematyki, a tradycyjni, "ludzcy" nauczyciele będę musieli dostosować się do tej nowej sytuacji.
Czy teraz, w dobie zdalnego lub hybrydowego toku nauczania, Wasze kursy są jeszcze bardziej przydatne?
No właśnie, każdy by powiedział, że teraz to nastały u nas złote czasy. A jednak wcale tak nie jest. Faktycznie, podczas pierwszych miesięcy nauki z domu zanotowaliśmy wzrost popularności. Jednak teraz, poza tym, że trzeba uczyć się zdalnie, to efekt jest niestety taki, że studenci mają zdalne egzaminy... A wiemy co to oznacza. Niestety, mówiąc wprost, często wymagania na takich egzaminach są po prostu mniejsze. Powiedzmy sobie szczerze, że gdyby tych kolokwiów i egzaminów nie było, to studenci zapewne dalej by mnie lubili, ale na pewno nie aż tak, żeby te kursy kupować.
Dopóki lubią nas studenci i uczniowie, to wszystko jet dobrze. Będziemy się martwić, gdy ich poziom sympatii do nas spadnie.
Krystian Karczyński
A jak podchodzą do was uczelnie albo korepetytorzy? Trochę jakby jesteście dla nich konkurencją...
Szczerze mówiąc, te opinie są mieszane. Oczywiście jest dużo takich pozytywnych sygnałów. Bardzo fajnie jest usłyszeć, że doktorzy polecają swoim studentom, żeby uczyli się właśnie z naszych kursów. Ale są jednak też głosy krytyczne. Ktoś mi kiedyś napisał maila, czy zdaję sobie sprawę z tego, że niszczę rynek korepetytorski w Polsce i że jakby jemu się chciało, to on by nakręcił nawet dwadzieścia takich kursów jak moje i to jeszcze lepszych. Ale właśnie tego nie robi, bo troszczy się o rynek korepetytorski w Polsce. A ja, jak mogę coś takiego zrobić... to robię. Pamiętam też, jak swego czasu zadzwoniła do mnie pani doktor i bardzo mocno mnie zrugała przez telefon, że w moim kursie do statystyki były błędy w postaci źle przekształconych wzorów. Przy czym ja ten wzór wziąłem z książki i to w niej właśnie był błąd. Ta pani nawet mówiła, że z tej bezsilności, to ona aż nie wie, gdzie ma na mnie donieść, gdzie mnie zgłosić. Studenci też mówią, że niektórzy profesorowie faktycznie są na mnie bardzo cięci.
Sami znamy sporo osób, które mówią jednak, że "uratowaliście im życie" przed kolokwium, sesją, czy też maturą. Przyjemne uczucie?
Jasne, bardzo fajne. Te głosy docierające do nas od profesorów, z uczelni, czy też od nauczycieli, tak naprawdę nie mają dla nas aż takiego znaczenia, ponieważ tymi, na których nam zależy są studenci i uczniowie szkół średnich. Dopóki oni nas lubią, to jest wszystko dobrze. Będziemy się martwić, gdy ich poziom sympatii do nas spadnie. Przyznam, że te pozytywne opinie mnie cieszą już nieco mniej, w tym sensie, że przez tych ponad 10 lat już trochę się do tego przyzwyczaiłem, jakkolwiek to nie zabrzmi. Ale osoby, które dopiero zaczęły kilka lat temu robić kursy – każdy taki pozytywny głos, dobra opinia, bardzo ich cieszy i jeszcze bardziej podbudowuje.
A jak wyglądają Pana plany na rozbudowę platformy w najbliższych latach?
Tych planów mam mnóstwo, tylko niestety mam problem taki, że mam za mało czasu. Wiem jednak, że nic nie osiągnę, jeśli eTrapez nie będzie sprawnie zarządzaną firmą z grupą ludzi, którzy będą realizowali wspólne wizje, a nie tylko moje plany. Coś takiego chcę osiągnąć. A z osobistych rzeczy... bardzo bym chciał, żeby eTrapez włączył się w tę rewolucję nauczania matematyki w Polsce. Moją ambicją jest, żebyśmy zauważalni i kojarzeni z tą rewolucją na terenie naszego kraju.
Życzymy, żeby tak było i żeby starczyło Panu czasu na realizację wszystkich planów. Dziękuję za rozmowę.
Dziękuję bardzo.