Motor Lublin znów zachwyca. Tym razem o kibicach żużlowych z Koziego Grodu mówi już nie tylko środowisko sportowe, ale cały świat! Ich podnośniki robią furorę w mediach na wszystkich kontynentach i nawet jeśli ktoś nie do końca wie, czym jest speedway, to jeśli w ostatnich dniach włączył choć raz telewizor albo zajrzał do internetu – na pewno dowiedział się o fanatycznie oddanych fanach czarnego sportu z Lublina.
„Podniebny sektor”, „Stratosektor”, „Trybuna super VIP w chmurach” albo „Sektor wysokich lotów” – nazwy są różne, ale opisują to samo: gąszcz podnośników, z których najbardziej zagorzali żużlowi kibice świata oglądają mecze swojej ukochanej drużyny. Ten swoisty industrialny las z lożami na odważnych sprawił, że o Motorze i Lublinie zrobiło się ostatnio bardzo głośno.
„To jest niebywałe. Co tu dużo gadać – po prostu sztos na maksa (śmiech). Te lubelskie podnośniki wyglądają niesamowicie, robią klimat, jak z jakiegoś fantastycznego filmu. Powiem szczerze, że wcześniej coś tam słyszałem, wiedziałem, że może być grubo, ale to, co zobaczyłem na własne oczy, zmiotło mnie z nóg. Przy pierwszym starcie skupiałem się na swoim przednim kole, taśmie i koleinie. A potem dopiero Wojtas (brat – przyp. redakcji) zwrócił mi uwagę, żebym spojrzał na pierwszy łuk. A właściwie to nad pierwszy łuk (śmiech). No kosmos! Wielki szacun dla gościa, który to wymyślił i ludzi, którzy w podnośnikach oglądają i kibicują swojej drużynie. To pokazuje, jak bardzo są zdeterminowani, by obejrzeć widowisko sportowe. Kapitalna historia” – zachwyca się Maciej Janowski, który w ostatniej kolejce przyjechał do Lublina ze swoją Spartą Wrocław.
Jak to zwykle w życiu bywa, tym razem także matką wynalazku okazała się potrzeba. W Lublinie zapotrzebowanie na bilety od lat znacząco przekracza pulę dostępną w sprzedaży. Całoroczne karnety sprzedawały się błyskawicznie, a 10 tysięcy wejściówek klub sprzedawał nieraz… w kilkanaście sekund! Odkąd obowiązują limity osób mogących uczestniczyć w zawodach sportowych, problem stał się jeszcze większy. Z pomocą przyszły podnośniki.
„To była totalnie spontaniczna akcja. Moja firma wynajmuje tego typu urządzenia i przed jednym z meczów zgłosił się znajomy, któremu nie udało się kupić wejściówki. Obejrzał cały mecz z podnośnika ustawionego na prywatnej działce, za drugim wirażem stadionu. Na kolejnym spotkaniu Motoru podnośników było już kilkanaście, potem 21, a ostatnio aż 31. Więcej na ten moment nie mamy” – wyjaśnia Artur Bieniaszewski z frimt AB Trans, do którego należą słynne już podnośniki.
O lubelskim podniebnym sektorze rozpisał się cały świat. Podnośniki zaistniały w BBC, kibiców Motoru pokazały telewizje m.in. w Australii, USA, Meksyku, Indiach, Chinach i niemal całej Europie, specjalny reportaż szykuje amerykańska stacja ESPN, a niemiecki dziennik Bild uznał widok z Alei Zygmuntowskich 5 za zdjęcie dnia na świecie. Tak naprawdę podczas ostatniego meczu podnośników nie było 31, a 32, bo swoje stanowisko pracy na jednym z nich umościli sobie też… komentatorzy telewizji nSport+, która transmituje rozgrywki!
„Szał wokół tych podnośników był tak wielki, że nie wyobrażałem sobie, by nie wejść w ten klimat (śmiech). Postanowiliśmy spróbować i dzięki pomocy władz klubu wszystko udało się zorganizować perfekcyjnie, a co najważniejsze – bezpiecznie. No i teraz mamy spory kłopot, bo szybko okazało się, że takie biuro na podnośniku jest o wiele lepsze, niż tradycyjna kabina komentatorska (śmiech). Cieszę się, że mogłem czynnie uczestniczyć w tym historycznym wydarzeniu. Jako rodowity Lubelak, jestem dumny z tego, co wyprawia się w moim mieście. Uwielbiam tych kibiców, ich oddanie, zaangażowanie i pomysłowość. Już wcześniej przekonywałem kolegów z redakcji, że Lublin to miasto żużlowych świrów. Po ostatnim weekendzie chyba zaczynają mi wierzyć” – żartuje komentator żużla w Canal+, Tomasz Dryła.
Takie działania kibiców Motoru to wielka promocja miasta i dyscypliny. Eksperci zgodnie podkreślają, jak pozytywny obraz czarnego sportu przekazywany jest z Koziego Grodu na cały świat.
„Myślę, że to świetna sprawa dla całej naszej dyscypliny, bo wielu ludzi na świecie dzięki tej akcji dowie się o naszym sporcie. Globalne media rzadko zauważają żużel, w Polsce też raczej mówi się o sprawach negatywnych, które źle wpływają na nasz wizerunek, a tu proszę – taka perełka, która wszystkim pokazuje, jak fajnie może być. Brawa dla Lublina, brawa dla kibiców. Czy sam bym obejrzał mecz z takiego podnośnika? Proste, że tak! Zgrzewka red bulli i mogę jechać do góry”! – kończy Janowski.