Want to see content from United States of America

Continue
Maciej Janowski na Stadionie Olimpijskim
© Odrastudio
Żużel
Król Maciej III: „Jestem szczęściarzem. Z wielu powodów”!
„Ten złoty medal to zasługa całego zespołu. Po prostu dobrze wykonaliśmy robotę” – mówi Maciej Janowski o swoim trzecim tytule indywidualnego mistrza Polski na żużlu.
Autor: Red Bull Polska
Przeczytasz w 5 minPublished on
Maciej Janowski wywalczył 3. w karierze tytuł Indywidualnego Mistrza Polski. Zrobił to w genialnym stylu, wygrywając wszystkie wyścigi lubelskiego finału. W klasyfikacji wszech czasów IMP przeskoczył Bartosza Zmarzlika i awansował na 6. miejsce. Opowiedział nam o emocjach towarzyszących decydującej rozgrywce.
Kiedy poczułeś, że to może być dobry dzień? Myślałeś o tytule, jadąc na finał do Lublina?
Maciej Janowski: Każdy dzień, kiedy wstaję rano, jestem zdrowy, a obok siebie mam najbliższych – jest dobry. Nie inaczej było w sobotę. Coraz bardziej doceniam chwile spędzone z rodziną. Dzień wcześniej wygraliśmy bardzo ważny mecz ligowy we Wrocławiu, byłem więc szybko w domu, wyspałem się, wstałem i spojrzałem na grafik…
A tam finał Indywidualnych Mistrzostw Polski!
Dokładnie. Podchodzę do takich wyzwań bardzo zadaniowo. Jest robota do wykonania, ta robota jest ważna, więc jem śniadanie, pakuję torbę sportową i ruszam z ostrym postanowieniem, by wypaść jak najlepiej. Tak samo było w sobotę. Pytasz, czy myślałem o złotym medalu… Myślałem o tym, żeby niczego nie zaniedbać, nie odpuścić. Chciałem dać z siebie wszystko i mieć czyste sumienie. Taki jestem, tak podchodzę do tematu już od jakiegoś czasu – nie rozpamiętuję tego, co było i nie snuję możliwych scenariuszy. Robię to, co mam do zrobienia, najlepiej jak się da. Tu i teraz. Koncentruję się na jednym, najbliższym zadaniu. Inaczej, chyba bym zwariował (śmiech).
Maciej Janowski na torze żużlowym
Maciej Janowski© Mateusz Birecki / Zuma Press / Forum
Kiedy zorientowałeś się, że tytuł mistrzowski jest realny?
Na pewno szybko zorientowałem się, że mam bardzo dobrze przygotowany i ustawiony sprzęt. To czułem od razu. Dobry start, fajna trasa – motocykl grał idealnie. Wiedziałem więc, że mój team wykonał swoją pracę perfect i teraz ja także powinienem dać od siebie maksimum. Początkowo humor mi dopisywał i po prostu dobrze się bawiłem, ale z każdym kolejnym wyścigiem sytuacja robiła się coraz poważniejsza, a ja koncentrowałem się coraz mocniej. Docierało do mnie, że główni rywale tracą punkty, ale to nie miałoby znaczenia, gdybym ja nie jechał bezbłędnie. Wygrywanie kolejnych startów było warunkiem podstawowym, od którego zależało ewentualne powodzenie misji. W końcówce czułem już, że mogę to zrobić. Świetnie jeździło mi się w Lublinie, a w przeszłości różnie z tym przecież bywało. Tym razem wszystko zagrało doskonale i cieszę się z trzeciego złotego medalu.
Tuż przed ceremonią medalową, w wywiadzie dla Canal+, dziękowałeś rodzinie i chłopakom z teamu. Zwykle takie rozmowy trwają kilkadziesiąt sekund, ale Ty poświęciłeś im naprawdę sporo czasu.
Bo bez nich nie byłoby sukcesów, nie byłoby żużla, nie byłoby mnie… Jak wspomniałem – najbliższe mi dziewczyny dają nieopisaną siłę każdego dnia. Tę wdzięczność trudno nawet wyrazić słowami i, tak jak zaznaczyłem na podium, dzięki nim jestem najszczęśliwszym tatą na świecie. Jestem też szczęśliwym sportowcem, bo – choć to sezon wzlotów i upadków – czuję, że w najważniejszej jego części wszystko zaczyna naprawdę fajnie trybić. To zasługa mojego zespołu. Przed ligowym meczem z Motorem Lublin spędziliśmy na treningach mnóstwo czasu. Przetestowaliśmy wszystkie silniki we wszystkich możliwych ustawieniach i konfiguracjach, żeby zdobyć jak najwięcej danych i wyciągnąć prawidłowe wnioski. Piątkowy mecz i sobotni turniej pokazały, że to była dobrze wykonana praca.
Gdyby nie „father”, nie miałbym w życiu okazji, by w ogóle przejechać się motocyklem żużlowym. Tata jest ze mną cały czas i bardzo mi pomaga.
Praca, której nie widać w telewizji, prawda?
Dokładnie. Kibic widział mnie na torze w sześciu minutowych wyścigach. Ale - by do nich doszło i, żebym wypadł w nich tak dobrze – wymagało to wielkiego poświęcenia i mozolnej roboty. Dlatego dziękowałem na podium braciom – Wojtasowi i Krzyśkowi, oraz Marcinowi, który formalnie jest przyjacielem, ale tak naprawdę członkiem naszej rodziny. No i do tego tata. Gdyby nie „father”, nie miałbym w życiu okazji, by w ogóle przejechać się motocyklem żużlowym. Jest ze mną cały czas i bardzo mi pomaga. Taki przykład z ostatniego weekendu – tata wiedział, że mamy ważne zawody dzień po dniu, więc bez wahania zaproponował, że pojedzie z nami i poprowadzi busa, żeby mechanicy mogli choć chwilę odpocząć. Pracujemy razem, mamy wspólny cel i pomagamy sobie, jak możemy. Nawzajem się nakręcamy i motywujemy. Jestem szczęściarzem, że mogę być w takiej ekipie. Wiele tych powodów do szczęścia – szczęśliwy tata, szczęśliwy żużlowiec, szczęśliwy szef – mega (śmiech).
Maciej Janowski - mecz Sparty w PGE Ekstralidze
Maciej Janowski - mecz Sparty w PGE Ekstralidze© Tomasz Charęza / Odrastudio
Za chwilę faza play-off. Twoja Sparta Wrocław zmierzy się z GKM Grudziądz. Rywale pojadą o medale pierwszy raz w historii. Pamiętasz swoje pierwsze play-offy?
Haha, pewnie tak, ale byłem wtedy kompletnie innym zawodnikiem i człowiekiem. Ale faza playoff nadal sprawia, że pojawia się gęsia skórka. Żarty się skończyły, teraz jest mecz i rewanż, nie ma miejsca na błędy i czasu na odrabianie strat. To jest fajne i dla zawodników i dla kibiców, bo właśnie na tym etapie sport dostarcza największych emocji. Nie mogę się doczekać tych spotkań i mam nadzieję, że ja i moja drużyna utrzymamy formę z ostatnich występów.
Sam przyznałeś, że ten sezon to seria wzlotów i upadków. Skąd taka sinusoida?
Myślę, że tak teraz po prostu wygląda żużel. O wygranej, albo porażce decydują niuanse, które jeszcze kilka lat temu nie miały aż tak kardynalnego wpływu na wynik. Dziś możesz wygrać wyścig z ogromną przewagą, by za chwilę mieć problem ze złapaniem się na szprycę. I to nie jest truizm, takie są fakty. Mój przyjaciel, Greg Hancock - genialny zawodnik, który osiągnął wszystko w tym sporcie – powiedział mi kiedyś, że żużlowiec uczy się swojej dyscypliny do ostatniego startu w karierze. O ile dawniej traktowałem te słowa, jako dobry bon mot, teraz… zaczynam mu wierzyć (śmiech).

Zobacz skrót wydarzenia Red Bull Speed Ways z udziałem Macieja Janowskiego:

25 minRed Bull Speed Ways: Najważniejsze momenty - videoZobacz podsumowanie święta motorsportu we Wrocławiu!
Zobacz więcej
Dowiedz się więcej

Maciej Janowski

Bardzo wcześnie postanowił, że zostanie żużlowcem. Decyzję pomógł podjąć ojciec, który jeszcze w dziecięcym wózeczku zabierał małego Maćka na wrocławski stadion.

PolskaPolska
Zobacz profil
Żużel

Najpopularniejsze artykuły