Wingsuit i skoki ze spadochronem
Jak najszybciej dostać się na Hel?
Korki w drodze na upragnione wakacje? Maja Kuczyńska i ekipa Red Bull Skydive Team ma na to sposób! Poznaj kulisy nietypowego letniego wypadu na Półwysep Helski.
Maja Kuczyńska, profesjonalna skydiverka, była wicemistrzyni świata lotach w tunelu aerodynamicznym, postanowiła zabrać kolegów z Red Bull Skydive Team na imprezę na jednym z kempingów na Helu. Nawigacja ostrzegła ich przed korkami, więc skydiverzy ubrali się w kombinezony wingsuit i przelecieli nad półwyspem, żeby je ominąć. Zobacz film w playerze na górze strony. Sprawdź też kulisy projektu i dowiedz się więcej o Mai Kuczyńskiej w materialne od Treneiro Vlog:
Film z Mają Kuczyńską i Red Bull Skydive Team nagrywano na początku lipca. Bazą dla ekipy było malutkie lądowisko w Jastarni. „Byliśmy zadowoleni z warunków pogodowych. Pierwszy raz latałam w moim wingsuicie, który dopiero co do mnie przyjechał. Zamówiliśmy go zaledwie parę tygodni wcześniej, dlatego musiałam się z nim oswoić, ale wszystko poszło dobrze” – mówi Maja, która bardziej niż z latania w kombinezonie, w której przypomina się latającą wiewiórkę, znana jest z wykonywania ewolucji w tunelu aerodynamicznym (indoor skydivingu). „Nie wiedziałam, jak nowy sprzęt sprawdzi się w warunkach, gdzie dookoła jest dużo wody. Lądowanie w nim w morzu na pewno nie należy do najprzyjemniejszych – choć mieliśmy „poduszki powietrzne”, które można było otworzyć w razie wodowania. Za to po pierwszym skoku, w którym wszystko poszło bardzo dobrze, byłam już zrelaksowana. Mój nowy wingsuit lata super!”
Mai towarzyszyli koledzy z Red Bull Skydive Team. Marco Waltenspiel, Marco Fürst i Max Manow w naszym kraju demonstrowali już swoje umiejętności - w ubiegłym roku, w Warszawie naśladowali spadające Perseidy. Teraz przyszło im razem z polską skydiverką w jak najkrótszym czasie dostać się na imprezę w barze przy nadbałtyckiej plaży. Razem wyskakiwali z samolotu, a ich lot filmowano z dwóch helikopterów.
Mimo luźnej, wakacyjnej atmosfery samego video, zdjęcia były dla Mai dużym wyzwaniem. „Zaczęłam latać w wingsuicie parę miesięcy temu i zrobiłam w nim 3-4 godziny treningów w wingsuitowym tunelu aerodynamicznym, a także parę skoków treningowych w Austrii. A jak jest duża produkcja, to zawsze się martwisz, że coś ci nie pójdzie” – mówi polska skydiverka o obawach, jakie czuła przed nagrywaniem filmu. „Ale po pierwszym skoku wiedziałam już, że wszystko jest w porządku i kombinezon, który kupił mi Red Bull jest naprawdę fajny i stabilny. Poprzedni, w którym latałam był niewygodny, nie zawsze robił to co ja chciałam, a nawet wpadał w wibracje. Z nowym wszystko było w porządku”.
Zobacz więcej zdjęć ze skoków w wingsuitach nad Półwyspem Helskim:
Co było najtrudniejsze? „Newralgiczny moment to wyjście z samolotu. Jeśli nie zrobisz tego perfekcyjnie, głową pod wiatr, wszystko się sypie – wpadasz w korkociąg i zaczynasz się kręcić jak spadający samolot. To nie jest niebezpieczne, ale jak się to filmuje i chcesz mieć dobre ujęcie wyjścia z maszyny, jest to niepożądane. (śmiech) Raz mi się nie udało i trzeba było powtórzyć ujęcie” – przyznaje Maja.
Maja Kuczyńska rywalizuje w indoor skydivingu – wykonuje ewolucje w tunelu aerodynamicznym. Inspiruje się przy tym tańcem, gimnastyką artystyczną i breakingiem. Z samolotów i śmigłowców regularnie skacze dopiero od kilku lat. Biorąc pod uwagę całe jej doświadczenie w sportach powietrznych, można powiedzieć, że przygodę z szybowaniem w skrzydlatym kombinezonie rozpoczęła dosłownie przed chwilą. Mimo to, dotrzymywała kroku tym, którzy od lat z wingsuitami mają do czynienia na co dzień. „Po całym evencie powiedziałam chłopakom: dzięki za tydzień darmowego coachingu w wingsuicie. Mogłam się od nich uczyć wszystkiego – na przykład latania z najbardziej pożądanym, najbardziej efektywnym kątem natarcia. W kombinezonie wingsuit można spadać płasko, albo bardzo szybko lecieć w konkretnym kierunku. Trzeba było znaleźć złoty środek. Uczyłam się też reagować na potencjalne problemy - choćby o tym, jak lądować w wodzie, co na szczęście się nie przydało” – tłumaczy Maja.
Nie bez znaczenia było miejsce, w którym kręcono video. Hel to nie tylko wakacyjna mekka Polaków, ale też cudowne widoki z lotu ptaka. Skaczą tam zarówno turyści w tandemach, jak i doświadczeni spadochroniarze. „Od czterech lat, ze znajomymi - w 20-40 osób - mamy tam imprezę o nazwie Go To Hel Boogie. Ludzie, którzy są w tym dobrzy, zbierają się razem i skaczą. W tym roku nasze Boogie odbyło się na tydzień przed kręceniem filmu” – mówi Maja, która na początku wakacji nie opuszczała półwyspu. Teraz, gdy ma porównanie jak wygląda tam skakanie bez wingsuita i w nim, dalej ciężko byłoby jej zdecydować się na tylko jeden z dwóch sposobów swobodnego latania nad Helem. „Skacząc w wingsuicie ma się trzy razy więcej czasu, żeby podziwiać widoki i pomyśleć: hej, jestem tutaj, na górze! Oczywiście w normalnych skokach na podziwianie widoków jest jeszcze sam czas lotu spędzony pod czaszą spadochronu, ale w locie swobodnym wingsuit daje go więcej”.
W nowym wingsuicie Maja może przelecieć 3 km, tracąc zaledwie 1000 m wysokości. Skacząc z samolotu, z wysokości kilku kilometrów może przed otwarciem czaszy pokonać spory dystans. Czy w ten sposób naprawdę można dotrzeć do jednego z barów przy plaży na Helu szybciej niż samochodem? „Jeśli nie liczyć czasu lotu samolotu, wspinania się na wysokość 3-4 tys. metrów, tylko sam skok, to na pewno na spadochronie byłoby najszybciej! Jeśli jednak liczyć przygotowywanie samolotu – choćby pomiędzy każdym naszym skokiem – w tym czasie raczej by się już dojechało”.