Muzyka

A jak Alkopoligamia*

10 lat Alkopoligamii to świetna okazja, by rozszyfrować, o co jej naprawdę chodzi.
Autor: Tomek Doksa
Przeczytasz w 9 min
Witek, Mes i Stasiak na wspólnym zdjęciu

Witek, Mes i Stasiak na urodzinach Alkopoligamii

© Paweł Zanio

*Alkopoligamia, czyli polska wytwórnia muzyczna, założona z inicjatywy Witka Michalaka, Łukasza Stasiaka i Piotra „Tego Typa Mesa” Szmidta. W 2017 roku obchodziła 10-lecie działalności wydawniczej. Hucznie, bo na wyprzedanej imprezie w warszawskiej Stodole. Poniższe rozszyfrowanie trzeba było więc zacząć od bardzo istotnego pytania...
A jak alkohol. Naprawdę macie do niego tęgie głowy?
Mes: Jeśli piję drugi dzień z rzędu to tak. Ale bywam też awanturnym debilem, choć rzadziej niż kiedyś.
Witek: Z wiekiem i coraz rzadszym treningiem niestety głowa słabnie, wydaje mi się, że to dość częsta przypadłość. Ale plus jest taki, że im coś cię rzadziej spotyka, tym bardziej się to docenia i sprawia większą frajdę.
Stasiak: Kiedyś było lepiej, jak byłem cięższy to w ogóle byłem niezniszczalny, teraz to już bardziej przemyślane ruchy, zarówno z powodu wieku, zdrowia, jak i ilości obowiązków.
L jak LoveYourLife. Ciężko utożsamiać się z tym hasłem, kiedy zamiast w gorącej Hiszpanii przyszło nam żyć w kraju coraz bardziej podzielonym. I zanieczyszczonym.
M: Ale to ma być LOVE swoje życie, bo życiem innych nie sposób żyć. Chodzi o czerpanie maksimum radości z danych ci zalet i okoliczności, choć to niełatwe ćwiczenie, przyznam.
W: Po tym, co napisał Piotr, „wierzę w słuchacza, że zbędny tu morał”. A podziały i zanieczyszczenia są złe, nie idźmy tą drogą.
S: Najważniejsze – to tak jak powiedział Piotrek – żyjmy własnym życiem i nad nim pracujmy. Nie znamy kulisów oraz drugiego dna życia innych, coś co wygląda z zewnątrz jak bajka może wewnątrz być zgniłym jajem.
K jak kryzys. Który w ciągu 10 lat był największy?
M: Ja miałem kryzys jakoś krótko po płycie „Lepsze żbiki”, czułem, że za dużo zrobiłem. Ale to minęło, bo zmieniłem punkt widzenia.
W: Ja jestem klasycznym malkontentem, nawet jak coś jest OK, to dla mnie zawsze może być lepiej, więcej, fajniej lub chociaż szybciej. Ale też z tego powodu, że narzekam sobie w głowie dość często, to ciężko mi wybrać moment, kiedy narzekałem najbardziej.
S: Hmm ciężko powiedzieć. Takiego jednego to chyba nie miałem, ale kilkukrotnie podczas prowadzenia Alkopoligamii zorientowałem się, że absolutnie nie znam się na ludziach. Niestety jest to również ten błąd, który jako jeden z nielicznych niczego mnie nie uczy, nadal jestem bardzo ufny i wierzę w ludzi na maksa i oczywiście kolejny raz się zawodzę. Widocznie taki mój los. (śmiech)
O jak odzież. Jak ważna jest dzisiaj w działaniu całej firmy? Można jeszcze prowadzić duży hiphopowy label bez odzieżowego brandu?
M: Pewnie można, nie wiem. Mnie bardzo jara, że robimy ubrania, które sami chcemy nosić i przy dobrych kombinacjach nie wyglądamy w tym jak kretyni. A jednak nie jesteśmy licealistami, naahmean?
W: U nas najpierw były ubrania, dopiero po dwóch latach wydaliśmy pierwszą płytę, więc w naszym przypadku pytanie można by nawet odwrócić. Odzież jest bardzo ważna, daje nam stałość i bezpieczeństwo biznesowe. To pole jest łatwiejsze do kontrolowania i planowania niż wydawanie płyt, gdzie tak wiele zależy od indywidualnych jednostek, jakimi są artyści.
S: Ja mam o tym najmniejsze pojęcie, ponieważ najmniej się tym zajmuję w naszej firmie, ale wiem, że świetnie się noszą. (uśmiech)
P jak „Pół żartem, pół serio”. A tak zupełnie serio, to będzie kiedyś nowa płyta Stasiaka?
M: Czuję, że będzie!
W: Nie wywierajmy presji. (śmiech)
S: (Łukasz oblewa się rumieńcem)
10. urodziny Alkopoligamii

Tak Alkopoligamia świętowała 10. urodziny

© Tomasz Karwiński

O jak osiągnięcia. Gdybyście musieli w żołnierskich słowach podsumować sukcesy Alko', to jakie by to były?
M: Winyle, klipy, współprace z wielkimi osobowościami i talentami.
W: Dla mnie największym sukcesem jest to, że się jeszcze we trzech do siebie odzywamy, że nie poszło między nami na noże o jakąś bzdurę. Krąg osób, z którymi współpracujemy się zmienia, ale cieszę się, że przetrwaliśmy we trzech bez większych spięć.
S: Jest tych sukcesów trochę, niektóre są widoczne na zewnątrz i doceniane przez ludzi oraz środowisko, a niektóre są takie, które cieszą tylko nas, bo są jakimiś naszymi prywatnymi marzeniami, które udało się zrealizować. Ale najważniejsze w tym wszystkim jest doświadczenie, jakie udaje nam się zdobywać na wielu frontach oraz to, że jesteśmy „wytwórnią muzyczną”, nie „wytwórnią hiphopową”. To było naszą dużą ambicją, by zaistnieć w głowach słuchaczy nieco szerzej niż w jednym nurcie.
L jak „Ludzie mówią różne rzeczy”. Na przykład takie, że Alkopoligamia z klasycznym hip-hopem ma coraz mniej wspólnego. Celowy zabieg, przypadek czy naturalna ewolucja?
M: Żadna moja płyta nie była klasycznym hip-hopem. Może Flexxip, ale tam treści były z kolei dalekie od klasycznych dla rapu. Celowy zabieg po stokroć!
W: To chyba naturalne dla nas. Nie lubimy nudy, sami lubimy być zaskakiwani, więc chętnie zaskakujemy też odbiorców.
S: Na to odpowiedziałem chyba w poprzednim pytaniu. Tak właśnie jest i to nas bardzo cieszy.
I jak internet. Przychodzi mi tu na myśl numer „Jeden mail”. Da się dziś robić muzykę i prowadzić wytwórnię bez internetu?
M: Nie można. Ale można dawkować zadania – ktoś siedzi w mailach, ktoś dostarcza zdjęcia, kto inny ich opisy.
W: Nie wyobrażam sobie tego, ale to dotyczy chyba już wszystkich sfer działalności, nie tylko muzyki, takie czasy.
S: Mamy w nazwie „.com”, więc nie uciekniemy od tego. (śmiech) Zresztą, w obecnych czasach nikt nie ucieknie, Piotrek nieco próbuje, ale w stu procentach to się już nie może udać. Internet jest także najlepszy narzędziem dystrybucji muzyki, więc nierozsądnym byłoby odcinanie się od tego medium.
G jak g-funk. Czyli 2cztery7. Coś, gdzieś, kiedyś?
M: Nagraliśmy piosenkę na album „Molza”, spoko wyszła. Na razie nic więcej.
W: A szkoda!
S: Heh, to skomplikowane, ale nie wykluczone. Czas pokaże.
A jak Albo Inaczej. Będą kiedyś jeszcze podobne, wychodzące daleko poza rodzinę Alko, projekty?
M: Już „Molza” wychodzi poza rodzinę Alko i bardzo dobrze. Zresztą już nie ma rodziny – są artyści, z którymi chcemy pracować bądź nie. Mogą się nawet wydać sami, jak Holak, a i tak działamy razem na wielu polach. Rym. Sorry.
W: Tak, mamy takie założenie na najbliższą przyszłość – chcemy się rozwijać, zaskakiwać słuchaczy. Doszliśmy niedawno do wniosku, że tworzenie „rodziny”, czy jak się to często nazywa „stajni”, czasem jest wręcz ograniczające – lepiej energię poświęconą na to przeznaczyć na konkretne działanie, wydawnictwo, coś czego nie było. Jak zauważył Piotr, „Molza” zapowiada już dwa takie wydawnictwa: właśnie nowe Albo Inaczej oraz płytę Pjusa pt. „SŁOWOTWORY”.
S: Ta rodzinność to nasza zmora, ciężko być rodzicem dorosłych ludzi, to kosztuje za dużo energii, a czasem przynosi odwrotne skutki. Na pewno założeniem na kolejne lata jest współpraca z artystami, którzy chcą swoją sztukę uprawiać, mają na to zajawkę i plan, a my możemy być tego planu częścią i coś do tego planu wnieść. To przynosi wtedy dużo więcej satysfakcji i obie strony są zadowolone, a na tym nam zależy najbardziej.
M jak „Mieć czas”. Na co w ciągu 10 lat poszło wam tego czasu najwięcej?
M: Na schizowanie się. Jesteśmy wrażliwymi pesymistami. Czas z tym skończyć!
W: Za dużo analizujemy, za dużo rozkminiamy, zastanawiamy się nad jakimiś mało istotnymi rzeczami. Nie wiem czy uda się to zmienić, bo to chyba taka cecha każdego z nas, ale – myślę, że mogę powiedzieć za wszystkich – będziemy się starać!
S: Za dużo czasu poświęciliśmy rzeczom, za które potem ktoś nas kopnął w dupę i nie okazał nawet odrobiny wdzięczności. A jeżeli poświęcasz czas, nie masz z tego żadnego wynagrodzenia, a w dodatku nikt tego nie docenia to znaczy, że coś się nie zgadza. Już teraz to dobrze wiemy, musieliśmy do tego dorosnąć.
I jak identyfikacja marki. Kim chcieliście być kiedyś, a kim jako Alkopoligamia jesteście dziś?
M: Ja kiedyś chciałem być prawnikiem, bo oglądałem seriale o prawnikach. Potem zobaczyłem film „Blues brothers” i gnało mnie w innym kierunku. Skutecznie.
W: Jeśli chodzi o Alko’ to kiedyś chcieliśmy chyba być strasznie „hiphopowym labelem”, w klasycznym tego słowa znaczeniu – ekipa, wspólne płyty, nagrywki, czy imprezy. To był super etap, ale myślę, że w naturalny sposób ta formułą się wyczerpała. Teraz jesteśmy otwarci na dużo więcej, nie chcemy mieć ograniczeń i w związku z tym publikować lub wydawać rzeczy, które mają dużo szerszy zasięg niż kiedyś.
S: Dziś jesteśmy przede wszystkim bogaci, bogaci w ogromne doświadczenie i zamierzamy go nie zmarnować.
Cała sala śpiewa na koncercie Alkopoligamii

Cała sala śpiewa z Mesem i Stasiakiem

© Michał Murawski

A jak ambicja. Czyli co stawiacie przed sobą na kolejne 10 lat?
M: Chcę mieć bardziej wyj… na wszystko i umieć się cieszyć dłużej z zajebistych spraw. To raczej utopia w moim przypadku, ale warto próbować.
W: Kseruję słowa Piotra, może nie dziaram, ale podpisuję się pod nimi na pewno.
S: Poprawa relacji poświęcanego czasu do osiąganych korzyści, nie tylko finansowych, ale szeroko rozumianych, tak abyśmy mogli kilka razy w roku powtarzać sobie piękne zdanie: „Panowie, możemy sobie pogratulować”.
Jeżeli ktoś z was też chciałby pogratulować ekipie Alko' minionej dekady i przy okazji przybić piątkę, w kwietniu można ją spotkać na imprezach uświetniających 10-lecie wytwórni w kilku miastach:
07.04 Toruń, Arsenał – Dj Black Belt Greg, Mian, Rosalie., Emil Blef + Ten Typ Mes
08.04 Kraków, Prozak 2.0 – Dj Hubson, Stasiak, Rosalie., Paszczak
22.04 Częstochowa, Rura – Dj Lazy One, Jordah, Pjus, Invent
22.04 Sopot, Mewa Towarzyska – Dj Hubson Kuba Knap, Głośny
28.04 Białystok, Wysokie Tony – Dj Black Belt Greg, Stasiak, Mian, Kuba Knap
Więcej?
Chcesz być na bieżąco z najnowszymi wiadomościami, zdjęciami i filmami, z dyscypliny która interesuje Cię najbardziej? Zapisz się na newsletter już teraz, a na pewno nie przegapisz najlepszych newsów.