NOZ© Paweł Zanio
Muzyka
Nie możesz wyjść na imprezę? Zrób ją sobie w domu!
Kiedyś przepowiadano, że przyszłość muzyki należy do koncertów oglądanych online. Teraz mamy okazję przetestować je dobrze we własnych domach.
Autor Tomek Doksa
W Łodzi, z klubu Soda Underground Stage – DJ G Sound. Z Sopotu, z Mewy Towarzyskiej – DJ NOZ. Z Krakowa, z Prozaka 2.0 – Deas. Z Bezsenności, we Wrocławiu – DJ Novicky. Z Czekolady w Poznaniu – DJ Taek. Z Kulturalnej w Warszawie – Staszek Selektah. A z Explosion Club – sam zobaczysz! Tak wygląda rozpiska Imprezy Do Kwadratu – wspólnej inicjatywy popularnych klubów i ich rezydentów, którzy postanowili połączyć się wirtualnie i podczas jednego streamu za pośrednictwem Facebooka umilić czas wszystkim, którzy szukają rozrywki i przełamania codziennej rutyny w swoich domach.
Streamy wystartowały 12 kwietnia 2020 roku o godzinie 19. na tej stronie – dzięki wspólnemu wydarzeniu, każdy uczestnik mógł przeskakiwać z klubu na klub, ze streamu na stream, i wybierać ten ulubiony.
Bo jak mówi grający w Mewie Towarzyskiej DJ NOZ: „Można patrzeć na szklankę do połowy pustą albo do połowy pełną. Wiesz, można narzekać na czasy, na ograniczenia, że siedzisz w domu i tego nie możesz, jednak zobacz na to z drugiej strony – a co by było, gdybyś siedział w tym domu i jeszcze nie miał internetu?! Facebook, Instagram, YouTube, inne serwisy internetowe pozwalające na streaming muzyki i interakcję z drugim człowiekiem – to wcale nie tak mało”. Wcale nie. I tak jak DJ NOZ oraz organizatorzy Imprezy Do Kwadratu, kolejni artyści z całego świata wykorzystują ten potencjał na swój własny, czasem dość osobliwy, sposób.
W Polsce bardzo ciekawa inicjatywa narodziła się wokół #DomowyFestiwal – czyli „festiwalu muzycznego w twoim domu”, w ramach którego na wirtualnych koncertach zagrali m.in. Bemy, Paula i Karol, Bovska oraz Ala Zastary. Wytwórnia Kayax zaprosiła na #MNIN Couch Festival! – internetowe koncerty, podczas których prezentowany jest projekt My Name Is New i jego uczestnicy. Młode i fajnie się zapowiadające zespoły i wykonawcy.
Z pleneru do sieci przeniósł się też słynny Sunrise Festival – pod nazwą #VirtualAfterParty organizując na swoim facebookowym profilu imprezę online, dzięki której – tu cytat – „poczujesz się jak na słonecznej plaży, poczujesz morską bryzę i usłyszysz najlepiej wyselekcjonowaną muzykę house”.
We wtorek „Ronatronix”, w stylu starych imprez spod znaku Hollertronix, w środę „The Thomas Wesley Show” w stylu country, w piątek „Corona Sabbath” w stylu ambient, w sobotę „Coronight Fever” w hołdzie starym, dobrym rave’om, a w niedzielę „A Very Lazer Sunday” – w stylu Major Lazer. Tak z kolei nudę w domu postanowił zabić światowej sławy producent Diplo, transmitując w internecie, przez pięć dni w tygodniu, specjalne dj sety ze swoją ulubioną (własną i cudzą) muzyką.
Szukając nowych pomysłów na dotarcie do słuchacza, artyści z całego świata wykorzystują media społecznościowe do prowadzenia niekoniecznie profesjonalnych, ale jednak na swój sposób specjalnych, transmisji live, podczas których dają poczucie uczestnictwa w czymś wyjątkowym. Tak zrobiła na przykład zasłużona wytwórnia Light in the Attic, która zaprosiła na wspólne muzykowanie wykonawców, którzy przez ponad 20 lat tworzyli jej katalog. Dzięki temu podczas jednej „domowej” imprezy spotkali się tak znakomici muzycy i wokaliści, jak – uwaga, uwaga – Jarvis Cocker, Devendra Banhart, Jim James (My Morning Jacket), Alex Maas (The Black Angels), Money Mark oraz Gruff Rhys (Super Furry Animals)!
„Ja pierwszy zapodam bit, potem dajesz ty. Na końcu zobaczymy, kto wygra” – grałeś/aś kiedyś w coś takiego? Swizz Beatz i Timbaland jak najbardziej. Niedawno odpalili w sieci „Beat Battle”, podczas której rzucali sobie wirtualne, muzyczne wyzwania. Chwilę później magazyn „Rolling Stone” napisał, że „dwóch doświadczonych producentów, z setkami milionami widzów po drugiej stronie, stworzyli nowy rodzaj reality show”. Z tym nowym trochę ich poniosło, ale faktycznie – tego rodzaju rywalizacja to też ciekawa opcja do oglądania/uczestnictwa w muzycznej akcji z poziomu domowej kanapy. DJ Noz ma rację. Póki jest internet i póki chce się i widzom, i artystom – szklanka jest przynajmniej do połowy pełna.