W wirtualnej kuchni często panuje bałagan
© PlayWay S.A.
Gry

Realistyczne symulatory - najciekawsze gry wideo?

Czy realistyczne symulatory to gry tylko dla freaków? Wcale nie!
Autor: Michał Pajda
Przeczytasz w 8 min
Istnieje wiele gatunków gier wideo - wśród nich natkniemy się na strzelanki, RPGi, gry akcji, strategie oraz wiele innych typów (a nierzadko i ich hybryd). Od blisko dekady trwa jednak bum na wszelkiego rodzaju symulatory pozwalające graczom podjąć się czynności, których ci raczej nie mieliby okazji - przez brak możliwości lub... chęci - wykonać w prawdziwym, niewirtualnym życiu.
Na rynku pojawiło się wiele dziwnych odmian symulatorów - jedne były stworzone dla żartu (Goat Simulator), inne z kolei to totalnie odjechane twory deweloperów, którzy zapragnęli stworzyć koniecznie "coś innego" lub "nieszablonowego" (Mister Mosquito). O najbardziej szalonych produkcjach tego typu poczytacie w naszej publikacji o najdziwniejszych symulatorach znalezionych wśród gier wideo. W tym artykule poznacie jednak te spośród symulatorów, które są jak najbardziej poważnymi produkcjami - i aspekt symulacyjny traktują niezwykle poważnie. Hardcore'owe produkcje tego typu nie są jednak wyłącznie dla freaków - pamiętajcie o tym i cieszcie się z dobrodziejstw zaprezentowanych poniżej symulatorów.

Cooking Simulator

To jedna z tych produkcji mogących posłużyć za koronny argument w dyskusji na temat waloru edukacyjnego gier wideo. Cooking Simulator pozwala nam wskoczyć w buty kucharza, który przygotowuje posiłki w jednej z podrzędnych restauracji - a jego umiejętności (lub ich brak) będą miały wpływ na całościową ocenę knajpy. Zadaniem gracza jest przygotowanie całego serwisu - począwszy od przyjęcia zamówienia, przygotowania poszczególnych składników i ich odpowiedniej obróbki (zarówno termicznej, jak i mechanicznej), a skończywszy na zaserwowaniu całego dania na talerzu i odesłaniu go do okienka, z którego odbierze je kelner.
Wydaje się to być całkowicie prostą sprawą, ale - podobnie zresztą, jak gotowanie w prawdziwym życiu - zdecydowanie takie nie jest! Począwszy od niezbyt łatwego sterowania - które wymaga czasem precyzyjnego obrócenia mięsa na drugą stronę podczas jego grillowania (niezbędna jest umiejętność operowania odpowiednim sprzętem oraz timing), by innym razem zmusić nas do idealnego odmierzenia nalewanego na patelnię oleju słonecznikowego - a skończywszy na tłukących się talerzach i nieustannie uciekającym czasie potrzebnym do realizacji każdego z zamówień, po upływie którego niezadowolony klient wyjdzie z restauracji i obsmaruje naszą jadłodajnię w mediach społecznościowych.
Dużym walorem Cooking Simulator jest możliwość przygotowania prawdziwych potraw w oparciu o wirtualne przepisy znalezione w grze. Pomocna może być miarka ilości makaronu spaghetti dołączona do pudełkowej wersji produkcji. A jeśli któryś z przepisów jednak nie wyjdzie... no cóż - do pudełka z grą dołączony został również... kod rabatowy na 20zł do serwisu pyszne.pl!

House Flipper

House Flipper to jeden z najlepiej zarabiających symulatorów polskiej produkcji - jego produkcja kosztowała "zaledwie" 550 tys. złotych, ale zysk z niej był trzydziestokrotny i wyniósł ponad 19 milionów złotych! Wygenerowany pieniądz nie dziwi jednak tych, którzy w grę krakowskiego studia Frozen District chociaż raz zagrali. Rozgrywka polega tu na wykonywaniu kompleksowych usług remontowych jednorodzinnych domków. Czasem zleceniodawca wymaga jedynie pomalowania ścian w konkretnych pokojach, innym razem wystarczy wyłącznie posprzątać poszczególne pomieszczenia - zdarza się jednak i tak, że wytyczne misji są o wiele bardziej skomplikowane i dochodzi do remontu generalnego.
Gracz może więc m.in. malować, meblować, sprzątać, wyburzać i aranżować całe wnętrza. W dodatku zlecenia to jedynie część atrakcji dostępnych w House Flipperze. Główny trzon rozgrywki stanowi tytułowy proceder house flippingu, czyli taniego kupowania ruin mieszkaniowych i zamieniania ich w ekskluzywne apartamenty, które z zyskiem można sprzedać. A jak już się znudzą remonty, to... niedawno wydany został dodatek, Garden Flipper, który pozwala zająć się odnową przydomowych ogródków. Atrakcyjna produkcja pozwalająca odpocząć od strzelania i taktycznego myślenia - warto jednak wyłączyć od razu muzykę dostępną w grze i puścić w trakcie remontu swoją ulubioną ścieżkę dźwiękową, ponieważ przy dobrej muzyce robota idzie znacznie szybciej!

Farming Simulator

W Farming Simulator odnajdą się przede wszystkim pasjonaci rolnictwa oraz... mieszczuchy, dla których ciężka praca na roli to niemalże atrakcja turystyczna - a na pewno aktywność przełamująca rutynę szarego, codziennego życia. Symulator ten pozwala na zarządzanie własnym gospodarstwem - począwszy od zasadzenia, przez nawożenie, a na zbiorach plonów skończywszy. W dodatku wiele z tych czynności można zlecać pracownikom, samemu doglądając wyłącznie najciekawszych zajęć.
Ważna jest również dystrybucja zebranych dóbr - takie zboże, rzepak, czy inne dary płodnej matki natury należy sprzedać, aby mieć pieniądze na zakup coraz to wymyślniejszych i efektywniej działających machin. Bo nie mówię o jakimś zwykłym traktorze, a mnogości sprzętu do rekultywacji gleby, sadzenia roślin, przewożenia plonów - maszyn jest w sumie tyle, ile aktywności, które trzeba wykonać, by cokolwiek na rolnictwie zarobić. To nie jest gra dla każdego - trzeba mieć dużo cierpliwości i czasu, by nauczyć się jak wygląda prawdziwa praca na wirtualnej farmie.

Surgeon Simulator

Jeden z zabawniejszych symulatorów w całym zestawieniu. Surgeon Simulator to gra, w której zadaniem gracza jest - w myśl przysięgi Hipokratesa - "po pierwsze nie szkodzić". A przynajmniej nie zaszkodzić na tyle, aby misja zakończyła się porażką (chyba wiecie co oznacza to dla pacjenta). Przed graczem czeka szereg przeróżnych operacji do wykonania - problemem jest tylko... sterowanie ręką chirurga. Jest ono niezbyt precyzyjne, co często prowadzi do śmiesznych (dla nas, graczy, bo dla pacjenta z pewnością takowe nie są) sytuacji.
Jakich? A takich, w których skalpel wypada nam poza stół operacyjny. Albo pilarka do kości - włączona, żeby podkręcić tę karuzelę śmiechu - spada w odmęty wybebeszonego korpusu pacjenta, powodując tym samym nagły wzrost utraty krwi, w wyniku którego pacjent staje się denatem. Stronisz od takiego typu humoru? To lepiej nie graj w Surgeon Simulator. Jeśli jednak przymkniesz oko na tego typu błazenadę, to pod całą tą śmiesznawą otoczką odkryjesz wymagający małpiej zręczności "symulator" prowadzenia operacji (który jednak jest z oczywistych względów uproszczony). To dobry test dla każdego, kto na poważnie myśli o zawodzie lekarza - sprawdźcie, czy na pewno nie mdlejecie na widok krwi, zanim zaczniecie studia medyczne!

Demolish & Build 2017

W Demolish & Build Company 2017 najważniejszy jest pierwszy człon nazwy gry - "demolka", czyli to, co tygryski lubią najbardziej! Samo chwycenie olbrzymiego młota i rozmontowanie kilku ścian daje olbrzymią przyjemność - szczególnie po frustrującym dniu w pracy lub szkole - ale najciekawiej jest w momencie zasiadania za sterami olbrzymiego dźwigu z wielgachną kulą do wyburzania całych budowli lub jakimś buldożerem, czy inną koparką. Destrukcja potrafi wywołać uśmiech na twarzy niemalże każdego faceta.
A gdy konwencjonalne środki zawodzą... cóż - wtedy można użyć materiałów wybuchowych w strategicznych miejscach, aby zawalić całą budowlę. Ale to kosztowne - lepiej jest użyć do tego wszelkich dostępnych pod ręką maszyn. I oczywiście misje, w których coś musimy jednak zbudować (np. zrobienie wylewki pod budowlę, czy stawianie ścian budynku) też znajdziemy, ale są one już zdecydowanie mniej atrakcyjne - przynajmniej dla wszystkich graczy lubujących się w widoku zawalanych konstrukcji, które kiedyś zbudowane zostały ludzką ręką. To poczucie władzy i potęgi... c'mon! Chyba nie muszę tego tłumaczyć?!

Giant Machines 2017

A tutaj nieco inny symulator, w którym użyjemy naprawdę wielkich maszyn - pojazdy z Demolish & Build 2017 mogą schować się przed potworami, za stery których wskoczymy w Giant Machines 2017. Wszystko jest pokazane na powyższym trailerze - do dyspozycji gracza oddano obsługę olbrzymiej koparki kopalnianej, ogromnego transportera promów kosmicznych, czy gigantycznego żurawia. Jest więc sporo zabawy dla dużych facetów.
Wszystkie maszyny mogą się zepsuć, dlatego trzeba obchodzić się z nimi nad wyraz delikatnie - szczególnie, że grając w Giant Machines 2017 zmuszeni zostajemy korzystać z niemal każdego elementu tychże tytułowych bestii. Oznacza to, że to my sterujemy nie tylko całą machiną, gdy ta musi dojechać na miejsce swojej pracy, ale także zarządzamy jej najważniejszymi fragmentami strategicznych elementów - dyszami, łopatami, siłownikami i innymi członami maszyn, których ruch niezbędny jest do wykonania konkretnej misji. Podobnie jak w przypadku Farming Simulator, tak i o Giant Machines 2017 powiedzieć można, że nie jest to produkcja dla każdego gracza - ponieważ potrzeba do niej olbrzymich pokładów cierpliwości, szczególnie kiedy coś zawalimy i zmuszeni zostajemy powtarzać całe zadanie od samego jego początku...